<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859</id><updated>2012-02-01T22:21:27.762+01:00</updated><category term='Jak Szymuś przyszedł na świat'/><category term='Sajmonek'/><category term='Ja'/><category term='Fjona rozgrzana do czerwoności'/><category term='Pierwsze Święta Ogrzyka'/><category term='Pan Kotek był chory'/><category term='karma'/><category term='badania'/><category term='spacer'/><category term='sny'/><category term='impreza'/><category term='Chrzest Szymonka'/><category term='wypalenie zawodowe'/><category term='remonty doprowadzają mnie do szału'/><category term='wiedźma'/><category term='jednak nie lubię grudnia'/><category term='co zmęczenie robi z człowieka'/><category term='ciocia Dobra-Rada potrzebna od zaraz'/><category term='Dzień Bloga'/><category term='praca'/><category term='Fjona na skraju'/><category term='święta'/><category term='zdrowie'/><category term='front dzieciowy'/><category term='zakupowy szał przed nami'/><category term='rocznica'/><category term='Starość nie radość'/><category term='dobre'/><category term='Fjona zielona matka'/><category term='zjazd'/><category term='No to gramy'/><category term='dobre rady zawsze w cenie'/><category term='Fjona zestrachana bardzo'/><category term='pierwszy urlop rodzinny'/><category term='Ogry uciekły z miasta'/><category term='Szreku'/><category term='emocje'/><category term='Będziemy mieli syna'/><category term='to mnie bierze'/><category term='Nowy Rok'/><category term='urodziny'/><category term='Fjona tchórz'/><category term='urlop'/><category term='zmiany zmiany'/><category term='Chłopiec czy dziewczynka?'/><category term='epidemia ciążowa'/><category term='Ciężarówka'/><category term='takie-tam'/><category term='samo życie Fjony'/><category term='ulga'/><category term='zamartwianie się to moja specjalność'/><category term='jesień'/><category term='Warszawka'/><category term='Drugie Święta Ogrzyka'/><category term='Blisko coraz bliżej'/><category term='biadolenie'/><category term='Fjona ciągle zielona matka'/><category term='Ludożerka'/><category term='książki'/><category term='film'/><category term='brat'/><category term='Sceny z życia Ogrów'/><category term='marudzenie o teściowej'/><title type='text'>Fjona czyli Ogrzyca Nie-z-Tej-Bajki</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>228</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-5730072840314973866</id><published>2012-02-01T21:55:00.005+01:00</published><updated>2012-02-01T22:05:58.411+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Nie wierzę w życie pozaradiowe - M. Niedźwiecki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-gJ39kPPoeRI/TymmyWN26BI/AAAAAAAAArw/ejV_Wfh0QhQ/s1600/nied%25C5%25BAwied%25C5%25BA.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-gJ39kPPoeRI/TymmyWN26BI/AAAAAAAAArw/ejV_Wfh0QhQ/s320/nied%25C5%25BAwied%25C5%25BA.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5704273786928818194" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;(fot. z www.merlin.pl)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książkę Niedźwieckiego przeczytałam szybko (jak na moje możliwości ostatnio, wręcz błyskawicznie).&lt;br /&gt;Ale z tą książką inaczej się nie da!&lt;br /&gt;Marek Niedźwiecki to postać (a raczej głos) dla mnie szczególna. Wychowałam się na Liście Przebojów programu 3-go. Z wypiekami na twarzy czekałam na kolejne notowania, nagrywałam na kaseciaka ulubione kawałki (które potem przesłuchiwałam ciągle i w kółko, aż do zdarcia taśmy).&lt;br /&gt;Kiedy dostałam książkę Niedźwieckiego w prezencie urodzinowym (a dosłownie kilka godzin wcześniej mówiłam Szrekowi: „Patrz Szreku, Niedźwiecki pisze! Ależ chciałabym poczytać!”) myślałam, że zaśpiewam-zatańczę na stole (w pubie byłyśmy), wydam z siebie ogrze radosne wycie! I jak zwykle nie mogłam się opanować, żeby nie zajrzeć, nie przeczytać chociaż akapitu, nie powąchać kartek… (a to już mój wstydliwy problem&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(102, 0, 0);"&gt;*&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;). Nie mogłam się doczekać, kiedy będę mogła poczytać, co ma do opowiedzenia idol mojej młodości.&lt;br /&gt;Zadziwiający dla mnie był fakt, że czytałam ją cały czas słysząc głos Niedźwieckiego w tyle głowy. Bo uwielbia(ła)m ten głos – niski, melodyjny, ciepły, spokojny, przyjemny dla ucha. I taka też jest książka – miła, ciepła, spokojna. Pod tym względem nie rozczarowała mnie, ani nie zaskoczyła.&lt;br /&gt;Jest to opowieść człowieka inteligentnego, mądrego (tak! dla mnie to jest różnica), wrażliwego, zrównoważonego, nieśmiałego. Miło było czytać o jego życiu, marzeniach, planach, podróżach, miło było (czasem nawet zabawnie) oglądać fotki z wczesnej młodości. Czyta się tą książkę, jakby się słuchało zwierzeń bliskiego znajomego. Taka miła rozmowa  przy winku, miłej dla ucha muzyce z miłą osobą. (nie za dużo tego „miło”?)&lt;br /&gt;Wady? O, tak, są! Pierwsza i największa – książka jest za krótka! Właśnie, kiedy się rozkręciłam i chciałam jeszcze, pan Marek powiedział mi „the end” i „good bay” to było bolesne! &lt;br /&gt;Stanowczo zamiast 165 stron (w tym sporo odchodzi na zdjęcia) książka powinna mieć ze 250! Albo i więcej. Dlaczego osoby, które mają coś ciekawego do powiedzenia są takie oszczędne w słowach, a ludzie, którzy powinni milczeć – nawijają (piszą) jak opętani?? I wydają książkę za książką?! Zgroza!&lt;br /&gt;A druga wada to … nadmierna dyskrecja. Dziwnie to zabrzmi, ale nic na to nie poradzę. W dzisiejszych czasach, kiedy znani ludzie (znani z tego, że są znani) pojawiają się w TV, w gazetkach (pisownia celowa), dają się sfotografować wszędzie i w każdej sytuacji, udzielają wywiadów, wywalają bebechy i życie intymne, ktoś tak oszczędny i dyskretny jak Niedźwiecki jest ewenementem. I chociaż kiedyś bardzo interesowało mnie czemu jest sam, dzisiaj wystarcza mi stwierdzenie, że nie wie już czy to on wybrał samotność czy to ona wybrała jego. Poza tym, kto wytrzymałby w związku, z taką konkurentką? Z miłością życia i największą pasją – muzyką?! No, i czy Niedźwiedź byłby tak dobry, gdyby w jego życiu było miejsce na inną miłość?&lt;br /&gt;Podsumowując – książka bardzo dobrze się czyta, ale zostawia niedosyt.&lt;br /&gt;Panie Marku, proszę o ciąg dalszy!&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 0, 0);font-size:130%;" &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;*&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; O moim wstydliwym problemie … mam TO od dziecka. Mój zmysł węchu jest najbardziej rozwiniętym zmysłem. Od dziecka mam kłopotliwą przypadłość wąchania. Ale to WĄCHANIA dosłownie wszystkiego, a szczególnie książek. Teraz-obecnie, bo w dzieciństwie wąchałam wszystko – ciuchy, zabawki i inne takie i w zależności od zapachu, akceptowałam lub NIE! Ale to temat na inną, zupełnie inną notkę ;-) bo ten problem mam do dzisiaj…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-5730072840314973866?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/5730072840314973866/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=5730072840314973866' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/5730072840314973866'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/5730072840314973866'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2012/02/nie-wierze-w-zycie-pozaradiowe-m.html' title='Nie wierzę w życie pozaradiowe - M. Niedźwiecki'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-gJ39kPPoeRI/TymmyWN26BI/AAAAAAAAArw/ejV_Wfh0QhQ/s72-c/nied%25C5%25BAwied%25C5%25BA.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-8454614539763683748</id><published>2012-01-25T21:09:00.003+01:00</published><updated>2012-01-25T21:35:13.372+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sajmonek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ludożerka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sceny z życia Ogrów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='samo życie Fjony'/><title type='text'>Pozytywnie</title><content type='html'>Noc. A właściwie bardzo wcześnie rano.&lt;br /&gt;Budzi mnie dotyk – ni to głaskanie, ni naciskanie, takie masowanie twarzy, a konkretnie policzka, ust i nosa… mało delikatne czasem, no i ten policzek jakoś pod oko podjeżdża …&lt;br /&gt;Myślę sobie: „Szrekowi się pewnie coś śni, albo się do mnie dobiera… też mu się zachciało o 2-ej w nocy! Tylko jakoś dziwnie zaczyna…” &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;;-)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Otwieram oczy i dotykam tego, co to mnie tak plaska po twarzy…&lt;br /&gt;Ręka Szreka okazuje się … stopą Ogrzyka, który leży w poprzek na naszych poduszkach, z głową przy tatusiu, a nogami na mojej twarzy! &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;;-))&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kika doszła do siebie i znowu jest naszą kochaną wariatką. Wróciła też do swoich zwyczajów. Najlepsza zabawa jest wtedy, kiedy Ogrzyk zasypia na południową drzemkę. Zaczyna biegać, warczeć, kopytkować po mieszkaniu (boszsz, nigdy nie myślałam, że kot może tak głośno &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;tupać&lt;/span&gt;!), wpadać w zabawki (te plastikowe, grające, hałasujące), robić w nich rozpierduchę i wskakiwać z łomotem na meble (koniecznie i zupełnie przypadkowo coś z nich zrzucając przy okazji).&lt;br /&gt;Ale wczoraj to tak dała czadu, że chociaż byłam wściekła na wariatkę – nie mogłam opanować śmiechu. Ukradła z szafki kiełkujący pęd ziemniaka i się nim bawiła; podrzucała, goniła, nosiła w mordce i miauczała przy tym (komiczny widok i dźwięki), wrzucała w zabawki, a potem go stamtąd wykopywała. Jednym słowem robiła sporo hałasu. Żeby ją powstrzymać, zabrałam jej go i wyrzuciłam daleko do przedpokoju. To się dopiero zaczęło! Jakby tylko na to czekała – dogoniła (z radosnym tupotem) i pięknie zaaportowała kiełka do moich stóp! Sytuacja powtórzyła się kilka razy, ale robiła przy tym tyle hałasu, że postanowiłam ją ignorować i udawać, że nie widzę podtykanej pod nogi łodygi ziemniaka. To był mój błąd ;-) Widząc moją obojętność, Kika postanowiła zmusić mnie do reakcji. Wskoczyła (z łodygą w zębach, ma się rozumieć) na wersalkę obok Ogrzyka, wepchnęła łodygę pod kocyk, którym był przykryty i zaczęła pod nim grzebać (pod kocykiem, nie Ogrzykiem), żeby ją wydostać. Jak łatwo się domyśleć - efekt osiągnęła natychmiastowy ;-) Wariatka kochana!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobre wieści! Zaliczyliśmy wizytę u neurologa, żeby w końcu sprawdzić nierówne źrenice u Ogrzyka. Pani doktor miała utrudnione zadanie w kwestii badania Ogrzyka, bo był w tym dniu całkowicie na NIE i już. I o wszystko wył i wszystko go wnerwiało. Też tak mam czasem. ;-)  Ale najważniejsze -  stwierdziła, że nie jest to w jego wypadku objaw żadnej niepokojącej choroby i nawet nie trzeba tej nierówności kontrolować ani diagnozować dalej. Najprawdopodobniej Ogrzyk miał jakieś zapalenie nerwu w oku i to spowodowało wolniejszą reakcję jednej źrenicy, albo wpływ na to ma fakt, że oko z większą źrenicą, to oczko astygmatyczne (a więc gorzej rozwinięte). Wyleciałam z gabinetu na skrzydłach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tego szczęścia wybraliśmy się w końcu z Małym na kulki, czyli na plac zabaw z tymi wszystkimi basenami wypełnionymi kulkami, zjeżdżalniami, platformami do wspinania. Zastanawiałam się czy Ogrzykowi będzie się tam podobało, ale to, co tam wyrabiał przeszło moje najśmielsze oczekiwania! On szalał! Biegał, krzyczał coś do siebie, wszędzie właził, wspinał się, naśladował starsze dzieci i próbował się z nimi bawić, ledwie nas zauważał. A my ganialiśmy za nim jak wariaci hi hi. Nie wiem, kto był potem bardziej zmęczony – On czy my! Robiłam zdjęcia, ale nie wyszły, bo był w ciągłym ruchu, a do takich zdjęć przydałby się lepszy aparat, najlepiej z trybem sportowym – takim, który robi poklatkowe fotki. Nie spodziewałam się. Nie znałam z tej strony mojego Maluszka. Był taki szczęśliwy, wszystkiego ciekawy, energiczny, chętny do zabawy z innymi dziećmi. W pewnym momencie podszedł do 2,5-latki, przyglądał się jej przez chwilę, a potem dotknął jej sukienki na brzuchu (miała tam wyhaftowane kwiatki). Ładne kwiatki? – spytała rezolutna dziewczynka. Nie wiem czy mu się podobały, bo uwagę Ogrzyka przykuły teraz włosy dziewczynki zebrane w dwie kitki. Patrzył, dziwił się, w końcu wyciągnął rączkę, dotknął jednej z kitek i pogłaskał dziewczynkę po głowie. ;-))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i tym optymistycznym akcentem ... do następnego!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-8454614539763683748?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/8454614539763683748/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=8454614539763683748' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/8454614539763683748'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/8454614539763683748'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2012/01/pozytywnie.html' title='Pozytywnie'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-8605297514864593971</id><published>2012-01-18T23:15:00.007+01:00</published><updated>2012-01-18T23:35:57.337+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sceny z życia Ogrów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='samo życie Fjony'/><title type='text'>Wizje…</title><content type='html'>...ostatnio mam.&lt;br /&gt;Nie, nie takie, co to po lekach, z powodu upojenia, albo z braku alkoholu we krwi.&lt;br /&gt;Ale mam je, są i uprzykrzają mi życie (obok koszmarów sennych, oczywiście) . Tak, pewnie jak zwykle wyolbrzymiam i martwię się na zapas, ale cóż poradzić z tak zrytym beretem jak mój.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;1. Pierwsza Ogrzykowa wizja&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem jak dzisiaj działam … siłą rozpędu chyba. Powieki na zapałki i te klimaty...&lt;br /&gt;Albowiem/ponieważ noc była tak jakby nieprzespana. Nie pierwsza i nie ostatnia – wiem. Ale dzisiaj tak jakby wcale, a wczoraj bardzo niewiele.&lt;br /&gt;A to z powodu ambicji Szreka, który postanowił, że rozpoczynamy akcję &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;„odzysk wyrka”&lt;/span&gt;, czyli Ogrzyk śpi u siebie! Tiaaa, jasne! ;-))&lt;br /&gt;Młody zasnął sobie, z niewielkimi tylko problemami, około 20-ej z minutami. Aż tu nagle, około 23-ej plaskanie bosych stóp zaanonsowało przybycie Młodego do naszego pokoju. Przygotowany był na zostanie/nocowanie, bo ze swoją jaśko-przytulanką pod pachą. ;-)  Szreku wyniósł Ogrzyka, przewinął i napoił, po czym odłożył do łóżeczka prawie śpiącego (Ogrzyka śpiącego, nie łóżeczka!). Do pokoju wrócił zadowolony z siebie i swojej skuteczności po kilkunastu minutach. Po pół godzinie Ogrzyk był znowu u nas. Tym razem ja odniosłam Ogrzyka, utuliłam w łóżeczku, a kiedy zasnął wróciłam do siebie (&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic; color: rgb(204, 0, 0);"&gt;zapamiętać:&lt;/span&gt; to, że się Ogrzyk nie rusza i ma zamknięte oczy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;NIE&lt;/span&gt; oznacza, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;śpi&lt;/span&gt;!). Zanim jednak zdążyłam się dobrze umościć – Ogrzyk już wdrapywał się na nasze poduszki (z nieodzownym jaśkiem pod pachą). ;-) Żeby skrócić opowieść – historyja się powtarzała, nasz Bumerang wracał, my wynosiliśmy, On udawał, że śpi, a godziny mijały...&lt;br /&gt;W końcu ok. 3-ej zasnął. My też położyliśmy się spać. O 4-ej obudził mnie tupot bosych stópek…&lt;br /&gt;Poddałam się (Szreku już spał, narkoleptyk jeden!) i pozwoliłam Ogrzykowi położyć się między nami. Po kilku sekundach &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;SPAŁ&lt;/span&gt;! ;-)&lt;br /&gt;I wtedy pojawiła się moja wizja – dwóch bardzo dojrzałych Ogrów i śpiącego z nimi nastoletniego Ogrzyka.  ;-))&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;2. Wizja Szrekowa&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W pracy Szreka syf i sodomia z gomorią. W grudniu zwolniono kilka osób, a te, które miały pecha, dostały wypowiedzenie na tydzień przed Wigilią. Bo my takim rodzinnym i wierzącym narodem jesteśmy… Nie muszę wspominać, że mieliśmy pełne pampersy… Udało się. Udało? Atmosfera ciągle niejasna, wszyscy czekają w napięciu, nikt nic nie mówi, ale KAŻDY w wolnej chwili przegląda portale typu &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;pracuj.pl.&lt;/span&gt; I żeby było śmieszniej – oficjalnie i na głos wymieniają się uwagami i komentują poszczególne oferty…  Oferty w naszym mieście chwilowo się skończyły. Zostają te w Warszawce, bo tam rynek nie ma dna, a oferty końca! Tylko, że … no, Warszawka! Codzienne podróże i Szreku ok. 12-15 godzin poza domem. To już nie chodzi nawet o mnie tylko o Ogrzyka.&lt;br /&gt;I moja wizja – Szreku bez pracy, ja na wychowawczym = Szreku jeździ do pracy daleko od domu. :-(( Mój brat jeździ tak od kilku lat. Wiem co o tym myśli i mówi. I wiem, dziś takie czasy, że trzeba czasem zacisnąć pośladki i nie marudzić, ale … Stracić kontakt z rodziną dla kasy? Żeby płacić rachunki i raty kredytu?!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;3. Moja, pracowa - brrr&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Mój powrót do pracy zbliża się wielkimi krokami. Muszę (chcę i potrzebuję!) spotkać się z Dyrką w celu omówienia kilku intrygujących mnie tematów. W grudniu, kiedy pytałam w sekretariacie o dyrekcję, powiedziano mi – jak to nic pilnego, to przełóż spotkanie na styczeń… luty. I co to, kurdę, ma być?! Może jeszcze kwiecień/maj?! Nie spieszy mi się, ale kilka spraw chciałabym omówić przed Wielkanocą! I te wszystkie pytania (moje!) co do powrotu – gdzie mnie Dyrka pchnie, do kogo (kierownice &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;normalne&lt;/span&gt; są u nas towarem deficytowym!), czy będę mogła pracować na pół etatu i jak daleko będę musiała dojeżdżać do pracy… Wszystko ma znaczenie, bo chodzi o Ogrzyka!&lt;br /&gt;Moja wizja – scenariusz najczarniejszy z czarnych – wracam do pracy, do Oddziału sporo oddalonego od domu, z niekorzystnym dojazdem (z przesiadkami), z kierownicą, która wychowała swoje pociechy wiele lat temu (albo nie miała ich wcale) i nie wie/nie pamięta jak to jest kiedy są w domu małe dzieci, które chorują i zaprzątają uwagę swoich starych do pełnoletniości… która sarka na każde zwolnienie i wcześniejsze (w razie konieczności) wyjścia z pracy…&lt;br /&gt;Aaaaaa! Aa kyszsz!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę chyba zacząć pisać o Ogrzyku. O Nim i o kocicy, bo te tematy niosą ze sobą całą masę pozytywnych uczuć i energii, mimo poważnego niewyspania przecież! &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(153, 0, 0);"&gt;:-))&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-8605297514864593971?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/8605297514864593971/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=8605297514864593971' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/8605297514864593971'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/8605297514864593971'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2012/01/wizje.html' title='Wizje…'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-7288203531456924722</id><published>2012-01-08T22:04:00.005+01:00</published><updated>2012-01-08T22:16:28.369+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='No to gramy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='to mnie bierze'/><title type='text'>Niech gra!</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(0, 51, 0);"&gt;Do końca świata i jeden dzień dłużej!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, Orkiestra Owsiaka &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;bierze&lt;/span&gt; mnie nieustannie, a może nawet bardziej niż w pierwszych latach grania.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(153, 0, 0);"&gt;To już 20 lat!!!! :-)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;A w tym roku jakoś szczególnie…&lt;br /&gt;Systematycznie i wiernie od 10-ciu lat razem ze Szrekiem szukamy okazji (jeśli ona nas nie znajdzie), żeby dorzucić chociaż parę groszy do puszki w serduszka.&lt;br /&gt;Raz w roku (szkoda, że tylko raz!), w styczniu, lubię oglądać wiadomości, bo wieje z nich optymizmem. I serce we mnie rośnie, że te moje parę groszy też składa się na wspaniałą całość!&lt;br /&gt;W tym roku szczególnie chcieliśmy się dorzucić dla wcześniaków i ciężarówek z cukrzycą…&lt;br /&gt;Sama miałam cukrzycę ciążową, na szczęście obyło się bez insuliny – wystarczyła dieta. Ale i w szpitalu i w przychodni diabetologicznej spotkałam wiele &lt;span style="font-style: italic;"&gt;słodkich ciężarówek&lt;/span&gt;, które musiały się kłuć – dla dobra Maluszków. Nie życzę nikomu!&lt;br /&gt;Cel – jak zwykle szczytny, ważny i potrzebny.&lt;br /&gt;I choć to cudowne, że znowu to MY, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wszyscy&lt;/span&gt;, z potrzeby serca robimy &lt;span style="font-style: italic; color: rgb(0, 102, 0);"&gt;pospolite ruszenie&lt;/span&gt; - jaka szkoda, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ciągle&lt;/span&gt; (coraz bardziej) takie akcje są potrzebne i że ciągle jest tylu potrzebujących.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(153, 0, 0);"&gt;&lt;br /&gt;No, to gramy!... do końca świata i jeden dzień dłużej!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-7288203531456924722?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/7288203531456924722/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=7288203531456924722' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/7288203531456924722'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/7288203531456924722'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2012/01/niech-gra.html' title='Niech gra!'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-3206902298897555560</id><published>2012-01-02T13:30:00.002+01:00</published><updated>2012-01-02T13:35:23.222+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nowy Rok'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='samo życie Fjony'/><title type='text'>Pierwszy dzień roku - bez dźwięku/fonii</title><content type='html'>A to było tak -&lt;br /&gt;Wiedziałam już, że imprezujemy sami więc się wyluzowałam – udawałam, że nie widzę focha Szreka, który zawsze tak ma jak się źle czuje (czill i równowaga – goosfraba). Starałam się nie zauważać rosnącego bajzlu w każdym zakątku, w którym pojawił się Ogrzyk. A niech tam, grunt, że lepiej się poczuł! Ignorowałam pojawiającą się chrypkę i coraz bardziej przykre kłucia i drapania w gardle – nie! Taka pierdoła nie zepsuje mi humoru! Przyszedł brat w nastroju do spania… zadzwonili znajomi, żeby się upewnić, czy aby objawy nam nie minęły i się jednak nie spotkamy. Słysząc moje seksowne chrypienie wymiękli. Czill! Mieliśmy nadmuchać balony, ale z góry było wiadomo, że kota się nimi zajmie i przetrwają około godziny. A ponieważ taki wybuchający balon (z naszymi bakcylami w środku) to bomba biologiczna – obyło się bez nich. Wieczór upływał miło i spokojnie, Szreku przy usypianiu Ogrzyka zasnął na godzinę, a my z bratem znieczulaliśmy się i odkażaliśmy. W końcu dołączył do nas Szreku i zachwycił się moim niskim, schrypniętym głosem – brzmiałam jak murzyńska wokalistka, tylko śmiech miałam jak diabeł tasmański (taka postać z kreskówki).&lt;br /&gt;O północy obowiązkowy szampan na balkonie i huk wybuchów kolorowych fajerwerków. Oczywiście Ogrzyk się obudził i siedział z nami, dopóki całe szaleństwo za oknami nie ucichło.&lt;br /&gt;... A potem zaniemówiłam...&lt;br /&gt;Ot, tak zwyczajnie, nagle z mojego gardła zamiast seksownej chrypki wydobył się skrzeczący szept.&lt;br /&gt;I tak mi zostało.&lt;br /&gt;Pierwszy dzień roku powitałam bólem głowy, gardła i totalnym bezdźwiękiem. Co, dla niezorientowanego obserwatora, może wydawać się efektem ostrego balowania ze śpiewem do rana.&lt;br /&gt;Mój szept za to bardzo podoba się Szrekowi. Obrzydliwy złośliwiec twierdzi, że nigdy u nas nie było tak cicho, i że mógłby się przyzwyczaić – pfff, jasne! Niech na to nie liczy! Gorzej, że teraz Ogrzyk już w ogóle mnie nie słucha, bo udaje, że mnie nie słyszy! Aż tak bardzo znowu nie musi udawać, niestety.   &lt;br /&gt;Oryginalny początek roku, nie ma co…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-3206902298897555560?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/3206902298897555560/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=3206902298897555560' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/3206902298897555560'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/3206902298897555560'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2012/01/pierwszy-dzien-roku-bez-dzwiekufonii.html' title='Pierwszy dzień roku - bez dźwięku/fonii'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-4683547754625428916</id><published>2011-12-30T23:58:00.002+01:00</published><updated>2011-12-31T00:03:25.554+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nowy Rok'/><title type='text'>Na ten Nowy Rok</title><content type='html'>Podsumowywać czy nie?&lt;br /&gt;A jeśli tak, to optymistycznie czy prawdziwie i szczerze?&lt;br /&gt;Nie umiem (i nie potrzebuję) kłamać czy konfabulować (jakie ładne słowo)…&lt;br /&gt;To był trudny rok – ciężki zarówno emocjonalnie, psychicznie, jak i fizycznie. Kropka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czego sobie życzę w Nowym Roku?&lt;br /&gt;- trochę mniej „atrakcji” zdrowotno-szpitalnych w rodzinie (najlepiej wcale!)&lt;br /&gt;- całego oceanu cierpliwości więcej (we mła of kors!)&lt;br /&gt;- zdrowia i jeszcze raz zdrowia&lt;br /&gt;Oj tam!&lt;br /&gt;Żeby ten Nowy Rok nie był gorszy!&lt;br /&gt;A nawet – będę pazerna – niech będzie LEPSZY!&lt;br /&gt;Czego sobie i Wam życzę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wszystkiego dobrego w Nowym 2012 Roku!&lt;br /&gt;Spełnienia marzeń!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Upsst. Drapie mnie w gardle i kręci w nosie… :-(&lt;br /&gt;Kota też kicha jak szalona.&lt;br /&gt;Zły znak.&lt;br /&gt;Zdaje się, że załapałyśmy się z kotą na darmowe wejściówki na piżama party…fak!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tym optymistycznym akcentem – &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic; color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Do siego roku!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-4683547754625428916?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/4683547754625428916/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=4683547754625428916' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/4683547754625428916'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/4683547754625428916'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2011/12/na-ten-nowy-rok.html' title='Na ten Nowy Rok'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-2647714552295969936</id><published>2011-12-30T15:12:00.003+01:00</published><updated>2011-12-30T15:24:03.799+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nowy Rok'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pan Kotek był chory'/><title type='text'>Impreza szalona i z przytupem będzie!</title><content type='html'>Niestety, sytuacja rozwijała się w tempie błyskawicznym.&lt;br /&gt;Ogrzyk płakał coraz częściej, niby bez wyraźnego powodu, ale szybko okazało się, że powodem był brzuszek. Dobrze, że, na wszelki wypadek, rano zapisałam nas do pediatry, bo wieczorem nie było już ciekawie… Do dotychczasowych objawów doszła biegunka. Częstotliwość tej upierdliwej dolegliwości rosła również błyskawicznie, żeby wieczorem osiągnąć poziom 1 pampers na 45 minut!&lt;br /&gt;Gardło paskudne, kaszel brzydki, coś tam się już „odrywa”, brzuszek biedny, na szczęście nie zaogniło się zapalenie pupy (czyżby jednak to była wina tych pielucho-majtek?) – to po wizycie u lekarza. I oczywiście antybiotyk. Szit! Na szczęście noc była spokojna, bez dodatkowych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;atrakcji&lt;/span&gt;. Mały przyszedł do nas – uwaga! – dopiero po 6-ej! I nie męczyła już tak biegunka, kaszel jakby mniejszy, temperatura też. Niestety po antybiotyku problemy z brzuszkiem wrócą, znam Ogrzyka.&lt;br /&gt;A rano, Szrek zajęczał, że boli go gardziołko! Szit, szit! I ma temperaturę. I wszystko jasne.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(0, 51, 0);"&gt;Sylwester a’la piżama party organizuję – ktoś chętny?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Bilet wstępu to przynajmniej katar. Może też być kaszel lub temperatura.&lt;br /&gt;Jojczenie zarezerwowane dla mojego Szreka, oki?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pees! Boszsz, jaka ja jednak skromna jestem - o sobie ani słowa!&lt;br /&gt;A mnie stresy (głównie!), zakupy targane całymi siatami i wystawanie przy szykowaniu kolacji w Wigilię odbiły się teraz na kręgosłupie. Chodzę jakbym miała kij w tyłku! Tak, góra jeszcze jakoś "pracuje" i się rusza, ale od pasa w dół - twardy, bolesny kamień! Ani siedzieć, ani leżeć, a więc chodzę sobie... krzywo i paralitycznie kołysząc się w dziwnych kierunkach, dziwnie stawiając nogi, raz na jakiś czas sycząc (częściej bluzgając) pod nosem, raz na jakiś czas podskakując z bólu. To ostatnie dopiero musi zabawnie wyglądać, ech!&lt;br /&gt;No, to byle do siego roku!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-2647714552295969936?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/2647714552295969936/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=2647714552295969936' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2647714552295969936'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2647714552295969936'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2011/12/impreza-szalona-i-z-przytupem-bedzie.html' title='Impreza szalona i z przytupem będzie!'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-3308064447890358044</id><published>2011-12-28T22:27:00.002+01:00</published><updated>2011-12-28T22:33:44.965+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fjona rozgrzana do czerwoności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Drugie Święta Ogrzyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jednak nie lubię grudnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='święta'/><title type='text'>I bardzo dobrze, że już po świętach!</title><content type='html'>W tym roku było tak sobie.&lt;br /&gt;Głównie z mojej winy.&lt;br /&gt;Zabiegana (wszystkie zakupy były na mojej głowie), zmęczona (Wigilię też przygotowywałam, lepiłam uszka, kroiłam sałatkę…z mamy pomoc niewielka) i w końcu sfrustrowana, nie wytrzymałam i uwolniłam &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jędzę&lt;/span&gt; w Wigilię.&lt;br /&gt;Zgodnie z przesądami – będziemy się ze Szrekiem kłócić cały rok?… tfu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym nie było źle. Tylko dosyć intensywnie.&lt;br /&gt;Pierwszy dzień świąt u rodziny Szreka. W tym roku był prawdziwy zjazd dzieciarni – tak, jak dwa lata temu zjazd ciężarówek. Tym razem było niezłe zamieszanie, było głośno, było bieganie po mieszkaniu i – jak okazało się wczoraj – wymiana bakterii i innych bakcyli. Ale o tym za chwilę.&lt;br /&gt;W drugi dzień świąt, też tradycyjnie, spotkanie ze znajomymi (chrzestną Ogrzyka) i ich hałaśliwym, coraz bardziej nieznośnym dzieciakiem. Zmęczył mnie okrutnie! Mam nadzieję, że Ogrzyk taki nie będzie!  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale święta się skończyły i bardzo dobrze!&lt;br /&gt;I już chciałam się rozluźnić, zacząć wracać do normalności, kiedy wtem-raptem, bez ostrzeżenia, wczoraj w nocy obudził nas płacz Ogrzyka. Taki żałosny. Już z daleka słyszałam ten charakterystyczny bulgot i ciężkie sapanie oznaczające katar! A więc jedna z kuzynek sprzedała Małemu &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;coś&lt;/span&gt;. Nocka była ciężka – pobudki i płacz prawie co godzinę. Dzisiaj to już była walka z Młodym o wyczyszczenie noska, chociaż i tak cały czas mu coś ciekło. A wieczorem temperatura 38,5 i suchy kaszel. :-(  Zapowiada się kolejna ciężka noc, a jutro pewnie wizyta u lekarza.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za chwilę koniec roku. Sylwestra spędzamy w domu z bratem … i znajomymi z wnerwiającym synkiem. Aaaa!&lt;br /&gt;A jeśli Ogrzyk się rozłoży? Widząc, co się dzieje – jest taka możliwość.&lt;br /&gt;Ha! A jeśli i nas poczęstuje tym, co tam w sobie ma?! Wtedy to już w ogóle będzie sylwestrowa piżama party ;-) A co tam!&lt;br /&gt;Się okaże za dzień, może dwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;psst. W tym roku, rozochocona prezentem urodzinowym, zażyczyłam sobie pod choinkę książki i sama kupowałam je w prezencie innym. Dla dzieciaków bajeczki, dla Szreka - Hołownia &amp;amp; Prokop („Bóg, kasa i rock’n’roll” - sama chętnie przeczytam!), a ja dostałam Kossakowskiej „Rudą sforę” i „Podróże małe i duże” duetu Mann &amp;amp; Materna.&lt;br /&gt;Od której zacząć po skończeniu Niedźwieckiego? A to już za chwileczkę, za momencik!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;psst.2. Z pupą Ogrzyka dużo lepiej. Jednak tormentiol najszybciej zadziałał.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-3308064447890358044?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/3308064447890358044/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=3308064447890358044' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/3308064447890358044'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/3308064447890358044'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2011/12/i-bardzo-dobrze-ze-juz-po-swietach.html' title='I bardzo dobrze, że już po świętach!'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-2628472298157044459</id><published>2011-12-23T23:10:00.002+01:00</published><updated>2011-12-23T23:16:57.310+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Drugie Święta Ogrzyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='święta'/><title type='text'>Christmas tak?</title><content type='html'>U kogo?&lt;br /&gt;Bo u mnie jakoś tak na pół gwizdka… Szkoda, że też tak na pół gwizdka nie jestem zmęczona, i że kasy na pół gwizdka się nie wydało!! Bo sterana (czytaj: zrypana) jestem, a kasa poooszła, jak woda! A tak sobie obiecywałam: w tym roku zakupy z karteczką i bez szaleństwa!&lt;br /&gt;Prawie się udało, tylko ceny mnie, jakby, zaskoczyły. Bardzo niemiło zresztą!&lt;br /&gt;Tak więc sytuejszon wygląda następująco –&lt;br /&gt;- kasa – stan prawie zero!&lt;br /&gt;- choinka ubrana, chociaż nic nie wskazuje na to, że dotrzyma do kolacji wigilijnej … Ogrzyk na początku głaskał, potem jakby mniej delikatnie się z nią obchodził, a teraz szarpie bombki i jak mu się uda (a silny jest i wytrwały) to albo przewróci ją na siebie, albo chociaż bombki potłucze…&lt;br /&gt;- prezenty – są&lt;br /&gt;- porządek – nie ma i nie będzie! Ogrzyk jest bardziej konsekwentny w bałaganieniu, niż ja w sprzątaniu.&lt;br /&gt;- potrawy – no! Kapusta z grzybami (w tym roku jakoś mi się zachciało), barszcz czerwony (uszka jutro), po kawałeczku łososia (karpia nie znoszę), sałatka, kompot z suszu, sernik (i taki na zimno też) itp.&lt;br /&gt;- Kika po zabiegu – wolno wraca do siebie, wesoło nie było. Bidulka miała (ponoć) oba kanały łzowe zapchane masakrycznie. Snuje się teraz po mieszkaniu, spuchnięte oczka mruży, ucieka przed kroplami, które musi dostać i jak tylko zobaczy, że Szreku zakłada kurtkę…(boi się wyjścia do weta) .. żal patrzeć. Mam nadzieję, że szybko wróci do formy. Bo wolę mieć w domu kocią wariatkę niż takie smętne biedactwo.&lt;br /&gt;- książka wciągnęła mnie! – zamiast sprzątać, prasować czy blogować – czytałam! W każdej wolniej chwili. Dostałam w prezencie urodzinowym książkę Marka Niedźwieckiego „&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie wierzę w życie pozaradiowe&lt;/span&gt;” … i przepadłam. A właściwie zapadłam się. Czytam, dawkuję sobie i smakuję! Jak tylko skończę, a to już będzie za chwilę (niestety!!), napiszę o niej, bo warto.&lt;br /&gt;Takich książek, takich ludzi nie ma zbyt wielu!&lt;br /&gt;- pupa on fire! – czyli dupka w ogniu. Walczymy z zapaleniem, które Ogrzykowi się przyplątało. Byłam z tym nawet u lekarza, ale nic więcej nie dodała (maść na grzyba jedynie) niż to co robiłam, czyli tormentiol, wietrzenie, alantan, bepanten. Już było ładniutko, a tu dzisiaj przy zmianie pieluch: szok! Jest gorzej niż było! Wielki bąbel się aż zrobił, a rumień wszedł na pośladki! Ludziee! Jutro chyba do kolacji będzie ganiał bez pampera, no! &lt;br /&gt;  I na razie to tyle. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center; color: rgb(0, 51, 0); font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Jutro Wigilia.&lt;br /&gt;Szczególny dzień, a właściwie wieczór.&lt;br /&gt;Dla nas, kobiet, dodatkowo wyczerpujący.&lt;br /&gt;Dlatego życzę Wszystkim (i sobie też) spokojnych Świąt, zdrowia i cierpliwości oraz miłych chwil spędzonych w gronie najbliższych.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-2628472298157044459?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/2628472298157044459/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=2628472298157044459' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2628472298157044459'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2628472298157044459'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2011/12/christmas-tak.html' title='Christmas tak?'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-2416586850386954812</id><published>2011-12-07T23:08:00.000+01:00</published><updated>2011-12-07T23:10:25.064+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jednak nie lubię grudnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ludożerka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sceny z życia Ogrów'/><title type='text'>Śnieg i njusy ...</title><content type='html'>Pada śnieg.&lt;br /&gt;Ciekawe czy wytrzyma do rana.&lt;br /&gt;Chciałabym, bo ciekawa jestem miny Ogrzyka. ;-))&lt;br /&gt;No i w końcu grudzień, zima już za chwilę i święta idą … Przydałoby się trochę śniegu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A njusy&lt;br /&gt;Z tego, co moim małym, laickim rozumkiem ogarnęłam/zrozumiałam z wyników – mama nie ma nacieków w węzłach chłonnych. Ale wizyta u onkologa i tak była mocno zalecana.&lt;br /&gt;A wizyta owa to była próba sił i wytrzymałości psychiczno-fizycznej. Pani doktor przyjmuje codziennie od 9-ej, ale tylko 15 osób! Recepcja czynna od 7-ej. Ludzi tłum dziki, bo to szpital na województwo. Mama jeździła więc codziennie rano, autobusem, pół godziny, żeby być tam przed otwarciem „okienka życia” i odstać swoje w kolejce, żeby się dowiedzieć: „właśnie zabrakło numerków. Zapraszamy jutro, tylko wcześniej niech pani przyjedzie, bo pacjenci spoza miasta są tu wcześniej”. Właśnie w dniu, kiedy jasny szlag mnie trafił i pomyślałam, że jak się nie uda – to idziemy prywatnie – mama wy(do)stała numerek 15!&lt;br /&gt;Ale to jeszcze nic! Nastawiona na wysiadówę pod gabinetem, nie spodziewała się aż takiej … ! Ok. 11-ej zadzwoniła do mnie, że od 9-ej właśnie wszedł numer 2 (drugi!) wg listy i ok. pięciu osób bokiem … tak, bocznymi drzwiami pielęgniary wpuszczały! Kobietę z dzieckiem w wózku rozgrzeszyłam od razu, wiadomo! Ale cała reszta?!           &lt;br /&gt;I tak od godziny szóstej z minutami, mama weszła do gabinetu ok. 15-ej! Ale weszła, jej się udało! I ona mogła iść na luzie, bez wyroku w wynikach. A co z tym dzikim tłumem ludzi, którzy nie mogą sobie pozwolić na luz?  W jakim my kraju żyjemy?!&lt;br /&gt;W każdym razie, ma pokazać pani doktor (następnym razem kiedy się dostanie … w roku 2015 może?) rtg płuc, wyniki krwi (z markerami włącznie) i tomografię brzucha. Na razie w przychodni onkologicznej i w szpitalu, gdzie miała operację – dziwnym trafem – tomografy się wzięły i złośliwie zepsuły … koniec roku to jednak parszywy czas! Szukamy dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłam na zwiadzie w żłobku. Kolejnym, bo mam za sobą już jedną wizytę i dwie rozmowy telefoniczne z Dyrką żłobka w sprawie wolnych miejsc. Szczęśliwie dla mnie – jak się okazało - dyrki nie było. Porozmawiałam sobie z jedną z wychowawczyń i dowiedziałam się więcej niż przez te poprzednie rozmowy. Najbliższe zapisy są teraz w kwietniu, a konkretnie 1-go! Na wrzesień! Ale mam zaglądać od lutego, dowiadywać się i pytać o możliwość „odwiedzin” z Ogrzykiem w żłobku. Wielu rodziców szybko rezygnuje (zły znak dla mła!) ze względu na chorowanie dzieci, a ja mam się o takie wakaty pytać. Jak będą - mam przyprowadzać Ogrzyka na godzinę/dwie, bez posiłków na początek, poobserwować małego jak sobie radzi i jak mu się podoba.&lt;br /&gt;A jak zaczniemy tak przychodzić i Mały się zaaklimatyzuje – to już zostanie i będzie chodził.&lt;br /&gt;A ja wrócę do pracy.&lt;br /&gt;… I chciałabym i boję się. Z różnych względów.&lt;br /&gt;O tym, co się dzieje obecnie u mnie w pracy napiszę, ale nie teraz.&lt;br /&gt;Teraz pójdę na zwiady do mojej dyry i zorientuję się co i jak. Chcę wrócić na pół etatu na początek. I tu może być problem, bo pół etatu w rozumieniu naszych kierowniczek to trzy dni w tygodniu po ok. 7 godzin. A ja chcę codziennie na 4 godziny. Nic to, zobaczymy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U mnie troszkę lepiej.&lt;br /&gt;Może odbijam się od dna? Mam nadzieję. Choć ciągle niewiele dla siebie robię – bardzo intensywnie o tym myślę. A to już chyba niezły początek. Zawsze łatwiej myślało mi się i dbało o innych niż o siebie, więc poświęcanie tyle uwagi własnej osobie to już sukces.&lt;br /&gt;Ogrzyk jest coraz słodszy ;-) Rozczula mnie i rozbawia do łez dokładnie tak samo jak wnerwia. Zwłaszcza, że i jedno i drugie wychodzi mu bezbłędnie. I wiem, że On dokładnie wie kiedy i czym doprowadza mnie do białej gorączki. Koleżanki Szreka z pracy pocieszają go, że to jest ten czas, kiedy małe bachoreski sprawdzają nas i granice, do jakich mogą się posunąć. Ogrzyk dziś po kolejnych „fuj, nunu! zostaw!” podbiegł do mnie ze schyloną głową (?!) i wtulił we mnie z całej siły. Zaniemówiłam. Może o to chodziło małemu bystrzakowi? ;-)        &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kota ma łzawiące oczko. Leczymy ją od jakiegoś czasu różnymi kroplami. W końcu zrobiono jej wymaz – wynik jałowy. Znaczy się oko zdrowe, bez bakterii a te wszystkie krople … Nowy pomysł – przetkanie kanału łzowego. No, masakra! Ogrzyk to miał i tak bardzo chciałabym oszczędzić kocicę. Boję się o nią. I chyba w końcu to ja pójdę do weta na konsultację, bo mam masę pytań, których Szreku nie zapamięta i nie zada.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;cdn&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-2416586850386954812?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/2416586850386954812/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=2416586850386954812' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2416586850386954812'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2416586850386954812'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2011/12/snieg-i-njusy.html' title='Śnieg i njusy ...'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-5235011390191769146</id><published>2011-11-23T22:56:00.005+01:00</published><updated>2011-11-23T23:02:29.737+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sceny z życia Ogrów'/><title type='text'>Skuteczna antykoncepcja ... (?)</title><content type='html'>Najlepszy środek antykoncepcyjny? ...&lt;br /&gt;No?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogrzyk ... przybiegający do łóżka swoich &lt;span style="color: rgb(0, 102, 0);"&gt;starych Ogrów&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;w najbardziej (nie!)odpowiednich momentach&lt;/span&gt; ...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;;-))))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrej-nocy....  (komuś tam...)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-5235011390191769146?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/5235011390191769146/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=5235011390191769146' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/5235011390191769146'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/5235011390191769146'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2011/11/skuteczna-antykoncepcja.html' title='Skuteczna antykoncepcja ... (?)'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-5692087240894485598</id><published>2011-11-15T21:22:00.003+01:00</published><updated>2011-12-30T19:51:01.488+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='co zmęczenie robi z człowieka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fjona na skraju'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biadolenie'/><title type='text'>Kryzys</title><content type='html'>Smętnie i bez cenzury będzie (atonsjo : że bluzgam znaczy się!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U mnie CIĘŻKO - przełom roku!&lt;br /&gt;Zawsze (co roku!) boli od listopada do lutego.&lt;br /&gt;W tym roku zaczęło się w październiku!&lt;br /&gt;Tak ciężkiego miesiąca już dawno nie pamiętam.&lt;br /&gt;Emocjonalnie i psychicznie jestem padnięta na ryj i leżę! Bo, kurwa, nie mam siły wstać ...&lt;br /&gt;Wyliczę to, co dotyczy tylko października!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- druga operacja matki – pani doktor prowadząca zrezygnowała na tydzień przed operacją … urlop, obraza (za wytknięcie błędu) czy brak kompetencji – nie ma znaczenia.  Inny lekarz operował i już. Od samego początku wszystko było jakieś kulawe i pechowe.  No więc jazda psychiczna, bo to i poważniejsza operacja i jak się później okazało jelita nie chciały współpracować i zacząć działać, a poza tym prawdopodobnie marskość wątroby ... Operacja się udała, ale ... bomba zegarowa z opóźnionym zapłonem tyka. Nie dziwi mnie taka diagnoza - żeby nie było!&lt;br /&gt;W końcu lata "praktyki" tak?!&lt;br /&gt;Szpital i rekonwalescencja, a potem ... końcowe odliczanie?&lt;br /&gt;Mama jest już w domu. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Bardzo słaba&lt;/span&gt;. Dużo wolniej wraca do formy.&lt;br /&gt;Nie wiem co będzie dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- ostatecznie i definitywnie zwątpiłam, że nadaję się na matkę!&lt;br /&gt;Szymek jest słodki i kochany, ale ma też charakterek i czarta za pazuchą! A ja, niestety, nie należę do zrównoważonych i opanowanych osób!&lt;br /&gt;Jakże się myliłam w optymistycznej ocenie siebie! Moje macierzyństwo - to porażka!! :-((&lt;br /&gt;Wszystko co przy Małym robię (lub chcę zrobić) kończy się naszą szarpaniną i przymusem. Mam tego dosyć! Nie chcę się szarpać, żeby go przewinąć, wyszykować na spacer, zrobić mu coś przy nosku, oku czy uchu, no, nie i już! A z nim inaczej się teraz nie da!&lt;br /&gt;Ja nie mogę inaczej, bo Szreku to już co innego …&lt;br /&gt;Jedna z wielu sytuacji: kupa Ogrzyka=ucieczka! Przede mną! Kiedyś wzięłam krople na uspokojenie, wzięłam na "wstrzymanie" i przeczekanie i choć wiedziałam, że ma pełno w pampersie - czekałam i grzecznie prosiłam, żeby przyszedł to go umyję i przebiorę. Prosiłam, tłumaczyłam, zachęcałam, wabiłam, zagadywałam ... po 10 minutach chuj jasny mnie strzelił, bo ile można?! Złapałam, zaniosłam do łazienki, znowu szarpanina i wrzaski (moje i jego!).  Jak się okazało ta metoda też nie działa. Przeczekanie i cierpliwość doczekały się kupska rozsmarowanego na jego plecach, wysmarowanego/wyciśniętego z pampersa na nogi, a przy rozbieraniu - także na bodziaka, moje ręce po łokcie, bluzkę, podłogę, zlew, okolice i chuj wie co jeszcze! Śmieszne? pewnie tak... A ja myślałam, że jego rozszarpię, a sama wyjdę po papierosy i wrócę za trzy lata! Tak, jestem zmęczona, sfrustrowana i znerwicowana (że o zagrożeniu alkoholizmem nie wspomnę!), szpital i operacja, chroniczne niewyspanie, niezadowolenie z siebie, brak czasu dla siebie i inne tego typu sprawy - nie pomagają, ale i tak &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;N I C&lt;/span&gt;  nie tłumaczy mojego zachowania wobec tego małego człowieczka.&lt;br /&gt;A oliwy do ognia dolały sygnały z otoczenia. Poddałam się i uwierzyłam, przyjęłam do wiadomości, że dupa ze mnie, a nie matka! Bo powinnam robić to i tamto, tak i owak, a Szymek ma iść do żłobka, bo dzieci się lepiej tam rozwijają, a ja go ograniczam (rozwój OGRANICZAM!), sama powinnam wypierdalać do pracy zamiast SIEDZIEĆ w domu (noszsz kurwa! siedzieć i pachnieć! tiaaa) i pasożytować na mężu (to w domyśle, bo to od rodziny Szreka i znajomego-dobrze-zarabiającego!)... Poddałam się. Bo zmęczona, kurwa, jestem masakrycznie. Nie jestem z siebie zadowolona i bliżej mi do jakiegoś mega-doła i totalnej depresji niż radosnego macierzyństwa ...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto ja : totalna desperacja, depresja, dezorganizacja, chaos, załamka, frustracja … moje poczucie własnej wartości leży gdzieś pod podłogą i zdycha.&lt;br /&gt;Zero czasu dla siebie! &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Z E R O !&lt;/span&gt; Logistyka i zarządzanie czasem to nie są moje najmocniejsze strony. Zaspokajanie własnych potrzeb… jakich potrzeb?!&lt;br /&gt;Całą moją uwagę i energię w ciągu dnia poświęcam Ogrzykowi, który jest słodkim, energicznym, bardzo nieposłusznym łobuziakiem.&lt;br /&gt;A ja zniknęłam...&lt;br /&gt;Niestety zaniedbanie własnych potrzeb skutkuje zmęczeniem, złością i frustracją. O uszczerbku na zdrowiu nie wspomnę. Jestem sobą rozczarowana. Złoszczę się na swoją słabość i nieumiejętność znalezienia czasu i siły dla siebie! Nie poprawiają mojego nastroju komentarze, uwagi (dotyczące mojego wyglądu) i porównania jakie słyszę ze strony rodziny Szreka i niektórych znajomych.&lt;br /&gt;Wycofuję się, chowam, dziczeję.&lt;br /&gt;Efektem tej nagonki (wiem, przesadzam - ale tak czuję!) i presji jest chęć ucieczki … do pracy. Nie ze względu na brak kasy (jeszcze na kilka miesięcy spokojnego życia by nam wystarczyło) ale właśnie ze względu na rosnącą frustrację i niezadowolenie. Ze względu na dobro Ogrzyka.&lt;br /&gt;Jakie to chore! Zawsze myślałam, że posiadanie dziecka dodaje sił, kobieta staje się bardziej zaradna i zorganizowana, znajduje w sobie pokłady cierpliwości, o której nie miała pojęcia!&lt;br /&gt;No, tak, ale to wszystko trzeba &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;w sobie znaleźć&lt;/span&gt;! Mam nadzieję, że ja też &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;to wszystko w sobie mam&lt;/span&gt; tylko zmęczenie zaślepiło mnie i zagłuszyło, zwątpienie odebrało wiarę w swoje możliwości, brakuje mi realnego i trzeźwego spojrzenia (z dystansem!) na siebie i swoje zachowanie. No i ta obawa: a co, jeśli faktycznie „&lt;span style="font-style: italic;"&gt;żłobek to najlepsze wyjście dla Małego? Jeśli ograniczam rozwój Ogrzyka? Jeśli moja kontrola i chuchanie-dmuchanie nie pozwala mu się prawidłowo rozwijać&lt;/span&gt;”? (to cytat, słowa, które usłyszałam od znajomego). Rozsądek podpowiada, żeby się nie przejmować gadaniem innych, bo ważne co my ze Szrekiem myślimy, ale to tylko taki cichutki głosik w tym całym zamieszaniu dookoła nas.  &lt;br /&gt;Chcę, muszę i potrzebuję się ogarnąć!&lt;br /&gt;Szkoda tylko, że kończy się na słowach.&lt;br /&gt;A ja grzęznę, zapadam się i czuję, że jest ze mną coraz gorzej.&lt;br /&gt;Jak mam sobie pomóc? Jak skutecznie dać sobie kopa do działania? Żeby nie zwariować? Żeby się nie dać, wziąć się w garść, spiąć pośladki i  zrobić porządek w moim zrytym berecie!&lt;br /&gt;Bo Ogrzyk jest w normie, to ja mam problemy ze sobą!&lt;br /&gt;Dosyć!&lt;br /&gt;Ta notka powstaje już tydzień! No, masakra jakaś!&lt;br /&gt;Wrzucam i niech się dzieje!&lt;br /&gt;A jutro jest nowy dzień …&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;”jutro jest świeże i wolne od błędów”&lt;/span&gt; …(L.M. Montgomery)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-5692087240894485598?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/5692087240894485598/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=5692087240894485598' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/5692087240894485598'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/5692087240894485598'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2011/11/kryzys.html' title='Kryzys'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-2536835989970533085</id><published>2011-10-14T21:56:00.002+02:00</published><updated>2011-10-14T22:02:02.076+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdrowie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sajmonek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='samo życie Fjony'/><title type='text'>Nikt się nie dowie jako smakujesz – aż się zepsujesz (…)</title><content type='html'>Mama pod koniec przyszłego tygodnia idzie (wraca!) do szpitala na kolejną operację.&lt;br /&gt;Tym razem będzie poważniejsza, rana większa, a mama wolniej będzie wracać do formy.&lt;br /&gt;Ale będzie wiadomo, czy są przerzuty i konieczna jest chemia.&lt;br /&gt;Nie myślę, nie zastanawiam się, nie prorokuję. Przynajmniej się staram … Boję się. Trochę inaczej niż za pierwszym razem.&lt;br /&gt;I czekam, tak jak mama i brat.&lt;br /&gt;I tak jak oni udaję, że się nie martwię.&lt;br /&gt;Bo będzie dobrze, prawda? Musi być!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaniedbania (chroniczne i permanentne) mojego zdrowia wyłażą wszystkimi dziurami (jakkolwiek dziwnie to zabrzmiało).&lt;br /&gt;Czego się nie tknę, nie sprawdzę – chore i do natychmiastowego leczenia!&lt;br /&gt;- zaczęło się od nadgarstków - oba ponoć do operacji… zespół cieśni!&lt;br /&gt;- potem sprawdziłam kolana - nic takiego! Trzeba tylko przez kilka miesięcy pobrać kolagen w celu uzupełnienia go w chrząstkach, żeby nie trzeszczało i nie bolało. Najlepiej suplement diety, „taki-a-taki”, którego miesięczny koszt to ok. 100-120 zł! Pryszcz! Co to dla mnie! ;-)&lt;br /&gt;- okulistę zaliczyłam wcześniej – okulary do czytania … A może za chwilkę i do noszenia, bo widzę jakby gorzej nieco …&lt;br /&gt;- ostatnio laryngolog – miałam sprawdzić przykre dolegliwości gardłowe, trwające od czasów sprzed ciąży(!), ale przy okazji i w ostatniej chwili przyplątał się jakiś syf przeokrutny więc była kumulacja! Nowy syf to infekcja wirusowa. Ale ciekawsze jest to, co sobie wcześniej wyhodowałam! Zapalenie błony śluzowej gardła z zanikającą śluzówką! Tadaam! Zdolna jestem niesłychanie. Doktor uspokajał, że brzmi gorzej niż powinno, ale leków wypisał 3 (trzy!) recepty, zapłaciłam za wizytę i leki (!!) jak za … nie wiem co! A! I oczywiście jeden z najdroższych leków mam brać przez co najmniej 3 miesiące! A lepiej brać go dłużej.&lt;br /&gt;- w kolejce jest jeszcze dentysta… Z tym długo czekać nie trzeba! I się nie da! Zębiszcza same, i w najmniej odpowiedniej chwili, przypomną o sobie. Boleśnie! A wtedy nie ma zmiłuj! Znowu popłynie strumień setek złotych polskich na konto kolejnego lekarza. Bo Fjona, kurdę, hojna jest i lubi wspierać rozwój lokalnych gabinetów medycznych! A co?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swoim wirusowym syfem gardłowym, oczywiście, zaraziłam Ogrzyka! Bo się tak bardzo starałam, żeby tego nie zrobić i Młodemu oszczędzić! Zaczęło się od wyjątkowo (nawet jak na Niego) marudnego i nerwowego zachowania. Jeszcze nieświadoma, ot tak, chwyciłam termometr i – BANG! Temperatura 38,8! Klikałam (mam bezdotykowy termometr) ze 300 razy! Bez zmian! Niesamowita gorączka, jak na Ogrzyka, który ani po szczepieniach, ani przy chorobach nie przekraczał 38,5! Malutka panika, obserwacja i konsultacja telefoniczna z poradnią. Jeszcze do 14-ej jakoś się trzymał, zjadł kilka łyżek obiadu, jogurt, a po godzinie zażądał znowu jogurtu!! Potem jednak jak na zjeżdżalni ... wiuuu i z godziny na godzinę było coraz gorzej. Trochę kaszlał, mało spał (takim niespokojnym, przerywanym snem), markotniał i spowalniał, aż w końcu Szreku wrócił z pracy ... a Ogrzyka nie było!! Mały zawsze wita go w drzwiach, krzyczy coś po swojemu i "opowiada".  Już tylko pro forma mierzenie temperatury - kolorki, zaszklone spojrzenie, spierzchnięte usta i marud-powolniaczek mówiły wszystko! &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Aaaaa - 39,8!!&lt;/span&gt; Samochód, nocna pomoc (szczęście że blisko) i zapalenie gardła. Miś straaasznie bidny, marudny, i taki jak nie on ... Ciężka to była noc. Budził się z płaczem, ale temperatura troszkę spadła! Został mu tylko (jak jego matce) upierdliwy i męczący suchy kaszel! Poza kaszlem jest oki. Ale ten kaszel … taki sam jak mój! Suchy, męczący, bezproduktywny i bezsensowny.&lt;br /&gt;Boszsz!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zdrowia dużo poproszę! Wór. Lepiej kilka worów od zaraz!&lt;br /&gt;Dla siebie i całej rodziny!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-2536835989970533085?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/2536835989970533085/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=2536835989970533085' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2536835989970533085'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2536835989970533085'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2011/10/nikt-sie-nie-dowie-jako-smakujesz-az.html' title='Nikt się nie dowie jako smakujesz – aż się zepsujesz (…)'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-889356446353272065</id><published>2011-10-07T22:31:00.006+02:00</published><updated>2011-10-07T22:41:59.495+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jesień'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sajmonek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spacer'/><title type='text'>Jesień ... nie ma na to rady ;-)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-8Zf6_GDi77g/To9iD5mfHoI/AAAAAAAAArE/qEIDjlz4DmU/s1600/mi%25C5%259B2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-8Zf6_GDi77g/To9iD5mfHoI/AAAAAAAAArE/qEIDjlz4DmU/s400/mi%25C5%259B2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5660851075769376386" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ależ cudny był ten wrzesień!&lt;br /&gt;I początek października!&lt;br /&gt;Chwilami było cieplej (i bardziej sucho) niż w lipcu!&lt;br /&gt;Ponoć to już koniec dobrego ...&lt;br /&gt;Szszszkooda!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-qvLyAUSKd54/To9iEBtyGMI/AAAAAAAAArM/mCQoTDhWKqc/s1600/mi%25C5%259B.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-qvLyAUSKd54/To9iEBtyGMI/AAAAAAAAArM/mCQoTDhWKqc/s400/mi%25C5%259B.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5660851077947463874" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-889356446353272065?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/889356446353272065/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=889356446353272065' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/889356446353272065'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/889356446353272065'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2011/10/jesien-idzie-nie-ma-na-to-rady.html' title='Jesień ... nie ma na to rady ;-)'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-8Zf6_GDi77g/To9iD5mfHoI/AAAAAAAAArE/qEIDjlz4DmU/s72-c/mi%25C5%259B2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-6957025167745407911</id><published>2011-09-30T23:46:00.001+02:00</published><updated>2011-09-30T23:49:01.710+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sajmonek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sceny z życia Ogrów'/><title type='text'>Ogrzyk w sześciu odsłonach</title><content type='html'>*      *      *&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Bezsennik - nie daje nam spać. Pewnej nocy (jakiś miesiąc temu) wyjął jeden ze szczebelków w łóżeczku i próbował się przecisnąć przez powstałą szparę. Utknął! Krzyk, który nas wtedy obudził postawiłby na nogi głuchą sąsiadkę z klatki obok! Od tej pory szczebelki (oba!) są wyjęte, a my ze Szrekiem MAŁO śpimy! Ogrzyk przybiega do nas ok. 5 rano … albo o 22-ej, a wynoszony do siebie i usypiany, przybiega potem o północy, a także ok. 3-ej, lub 5-ej rano … A jak już zostaje u nas, to rzuca się, jęczy, macha rączkami i kopie nóżkami, miesza w swoim ukochanym „jaśku” … nie zliczę razów udzielonych mi rączką lub nunią, bo po co?! Nie śpię! Od miesiąca gdzieś tak??!!&lt;br /&gt;Nazywam się Zombie, Ogrzyca Fjona Zombie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Flirciarz – na spacerze, na zakupach, wszędzie łapie kontakt wzrokowy z kim się da … mało kto nie zareaguje! Generalnie ludzie go zaczepiają. Nie wiem czy to okularki u takiego malucha, czy co, ale budzi zainteresowanie. A bywa i tak, że podchodzi do niego starsza kobitka i mówi „a, chodź idziemy …” i on podaje jej łapkę i idzie, na mnie się nie oglądając! I jeszcze coś do niej po swojemu gada! Bezczelny, no! Ze mną nawet nie chce za rączkę iść! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Niejadek – i wszystko jasne! Mógłby funkcjonować na mleku, ziemniakach, jogurcikach, chrupkach,  jabłkach i kanapkach z wędliną … Załamałam się, kiedy jak ogrza waryjatka jakaś kroiłam, szykowałam, stałam przy kuchni, pichciłam, a Ogrzyk spojrzał na zawartość miski i stwierdziwszy: „ble” rozczarowany zdjął śliniak i wyszedł z kuchni … nożesz@#$%&amp;amp;**!!! Czterdzieści lat po świecie chodzę i żaden facet mnie tak nie potraktował, no!! Na Jego szczęście, okazało się, że słoiczka też ledwie liznął! Pocieszam się, że to ząbkowanie, albo skok rozwojowy jakiś (są po 18 miesiącu takowe jeszcze?)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Bałaganiarz – ma naturalną skłonność do chaosu! A OWY pojawia się wszędzie, gdzie nogę postawi i ręką ruszy Syn mój, Ogrzyk Pierwszy i Jedyny! Nie to, że jestem jakaś porządnicka czy pedancicka! O, nie! Chaos (to lubię!) to mój żywioł, tak jak ogień! Ale, kurna, bez przesady!! Pierwsza czynność Ogrzyka, kiedy zaczyna się „bawić” to wywalenie do góry dnem kosza z zabawkami! Jakiż jest wtedy hałas słodki dla ucha (Jego!), jaka kolorowa masa/kaskada wszystkiego na podłogę spada niczym deszcz! A mina matki-rodzicielki?? Bezcenna! Czasem (coraz rzadziej!!) bawimy się w „raz-dwa-trzy-Ogrzyca patrzy!”, czyli ogrza matka lata z obłędem w oczach, jęzorem na wierzchu i pudłem w łapach, sprząta zabawki, układa książeczki, poucza i tłumaczy, pokazuje i grozi paluchem, że „fuj” i „nu-nu”, po to tylko, żeby – kiedy się odwróci w inną stronę – wszystkie zabawki, książeczki i inne badziewie znalazło się dokładnie tam gdzie było! Tylko jeszcze BARDZIEJ! Deja vu!  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Szczęściarz – uwielbia nasze pobyty (czytaj: zakupy) w dużych marketach (bez nazw tak?)! Uwielbia jazdę w wózku, a potem WOLNOŚĆ między półkami! Ludzie, co On tam wyrabia! Biega, przekłada towary po swojemu, a także bardzo pomaga nam! Wkłada rzeczy wybrane do koszyka i jaki ważny wtedy jest! A jaki jest podniecony! Któregoś dnia jesteśmy w markecie. Szreku biega za uwolnionym Ogrzykiem, ja wybieram rzeczy według listy. Podchodzę do kosza z płytkami DVD – bajki. Znalazłam Teletubki, których nie mamy. Ogrzyk uwielbia Teletubki. Płytka kosztuje 19,99 … wahanie. Tak, wiem, żenada, bo co to za wydatek - 20 zł?! Dla nas jest … Ale, co tam – biorę! I wtedy podchodzi Szreku, a w wyciągniętej dłoni coś mi podaje … i mówi: „To od Sajmonka”. Patrzę – 20 zł! Ale o co się rozchodzi? A Szreku mi na to, że Ogrzyk biegał między półkami, mieszał i ruszał wszystko co się dało, a potem przybiegł do Szreka, a w wyciągniętej rączce miał jakiś zwitek! Dwie dychy! Skąd?! Znalazł?! No, chyba nie dostał! Mały Wielki Szczęściarz!        &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Pomocnik – bardzo chce pomagać we wszystkim. Grzecznie wykonuje każde polecenie, jeśli tylko wiąże się z „poważnymi” pracami! Nie będzie się rozdrabniał nad pierdołami! Chętnie wrzuca do koszyka podane mu zakupy! Chętnie wrzuca obrane warzywa do garnka, a także śmieci do kosza … nawet te, według Niego „śmieci” … więc trzeba pilnować, bo ostatnio w koszu znajdują się nawet zabawki…hmmm, czy to jakaś aluzja? Polecenia typu: „podaj płyn do płukania, włącz pralkę, wyjmij odkurzacz” i inne POWAŻNE polecenia wypełnia bez wahania. Ale już – „sprzątnij/schowaj zabawki” – ale o co chodzi?? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I do tego jest słodkim aniołkiem z diabelską końcówką!&lt;br /&gt;Gdyby mógł podzielić się energią ze swoją starą, słabowitą matką! Ech!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-6957025167745407911?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/6957025167745407911/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=6957025167745407911' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/6957025167745407911'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/6957025167745407911'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2011/09/ogrzyk-w-szesciu-odsonach.html' title='Ogrzyk w sześciu odsłonach'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-8531777658492790207</id><published>2011-09-05T22:37:00.002+02:00</published><updated>2011-09-05T22:41:28.236+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rocznica'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sajmonek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='samo życie Fjony'/><title type='text'>1,5 i 6</title><content type='html'>czyli &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;półtora roku Ogrzyka i 6-ta rocznica ślubu … cukrowa&lt;/span&gt; (hmmm).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogrzyk skończył półtora roku!&lt;br /&gt;Stał się małym, fajnym facecikiem. Z każdym dniem mądrzejszy, fajniejszy, bardziej bystry i ruchliwy. Z każdym dniem ma coraz konkretniejszy charakterek, jest coraz bardziej uparty, a czasami bywa wręcz nieznośny. Ale jest przy tym tak kochanym i słodkim urwisem, że nawet nie umiem już się na niego złościć… No, chyba, że grzebie kocie w kuwecie...&lt;br /&gt;Długo mogłabym pisać o Ogrzyku i jego umiejętnościach, ale to nie dziś.&lt;br /&gt;Dzisiaj tylko tyle – jestem z Niego bardzo dumna, a obserwacja jak każdego dnia zmienia się, rozwija i uczy nowych rzeczy, to najprzyjemniejsza część mojego macierzyństwa. :-))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nasza rocznica, podobno cukrowa …&lt;br /&gt;Tylko czemu jakoś mi nie słodko?&lt;br /&gt;Kryzys? Nawet jeśli, to ja go mam/przechodzę, bo według Szreka wszystko jest oki. To ja się ciągle czepiam, czegoś od niego ciągle chcę, coś bym w naszych relacjach zmieniła, czegoś więcej chciałabym dla siebie, do cholery! On ma się oki. On ma całkiem wygodne życie. On ma jakoś coraz mniej obowiązków, bo większość wzięłam  na siebie – taka byłam głupia. A teraz to ja muszę o wszystkim myśleć, pamiętać, przypominać, a jak znudzi mi się przypominanie, to zrobić to sama! I to nie jest tak, że nie doceniam i nie rozumiem jak ciężko pracuje, żeby nas utrzymać, że nie widzę, jak bardzo jest zestresowany i zmęczony, bo w pracy staje na uszach, żeby było dobrze. Tylko, że ja szarpię się i miotam i jestem już tak zmęczona i sfrustrowana, że czasami mały drobiazg doprowadza mnie do wrzenia.&lt;br /&gt;Potrzebuję zmiany, chwili relaksu, czasu dla siebie (bez wyrzutów sumienia).&lt;br /&gt;Zadbać o siebie (dla odmiany), zrobić coś ze sobą, bo tak strasznie się zapuściłam …  to moje marzenie. Tego chcę i potrzebuję. Tego sobie życzę. Zwłaszcza jeśli chcę, żeby nasze kolejne rocznice były lepsze.&lt;br /&gt;Żeby w ogóle były.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-8531777658492790207?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/8531777658492790207/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=8531777658492790207' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/8531777658492790207'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/8531777658492790207'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2011/09/15-i-6.html' title='1,5 i 6'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-7717200028040842315</id><published>2011-08-26T22:50:00.002+02:00</published><updated>2011-08-26T22:57:20.627+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fjona na skraju'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='samo życie Fjony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Starość nie radość'/><title type='text'>Od czego by tu zacząć …?</title><content type='html'>&lt;br /&gt;Mama po operacji wraca dość szybko do „zdrowia” … &lt;br /&gt;Tylko, że po konsultacji onkologicznej jest tak: guz usunięty, bez nacieków i przerzutów, niby oki, ale czemu nie wycięli do sprawdzenia też węzłów chłonnych??  Wtedy wiadomo czy są zaatakowane i czy podać chemię czy nie. Guz złośliwy (takie są ponoć na ogół w jelitach wykrywane!) – zaawansowanie: stopień 2 (w skali 1-3! Czyli średni). Brat-Zryty-Beret nie wytrzymał i skonsultował z onkologami. Dowiedział się (i uświadomił mnie boleśnie), że teraz wyjścia są dwa – kolejna operacja (w celu wycięcia tych cholernych węzłów) i to jak najszybciej, albo chemia … tak na wszelki wypadek. Tylko, że taka chemia to nalot dywanowy, a u mamy krew słaba …  Mama oczywiście o niczym nie wie. Załamałaby się!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szymek za chwilę kończy 18 miesięcy! Półtora roku!!&lt;br /&gt;Byliśmy na szczepieniu i przy okazji mierzenie/ważenie.  Doktorka skomentowała, że wagowo jest między 25 a 50 centylem , ale o wzroście nie wspomniała ani słowa. Stwierdziła tylko, że „&lt;span style="font-style: italic;"&gt;wysoki to On nie będzie … ale czego się spodziewać skoro mama niska, dziadkowie teeż&lt;/span&gt;” …&lt;br /&gt;Wróciliśmy do domu, sprawdziłam sama siatkę i szlak mnie trafił (nie napiszę mocniej tylko dla tego, że jestem na bluzgowym odwyku!).&lt;br /&gt;Noszsz k …!!  Ogrzyk jest ledwie na 3 centylu!! A ona mi słowem o tym nie pisnęła! Już pomijam rozbieżność między wagą a wzrostem, ale sam wzrost! Albo raczej wzrastanie/niedobór wzrostu!!&lt;br /&gt;Nie niepokoi to jej, jako LEKARZA (podobno??!!)? Nie powinna choć wspomnieć, że może przydałaby się (kiedyś tam) konsultacja z endokrynologiem?! Nie zamierzam zgadzać się, na to, że skoro ja jestem kurdupel i moi rodzice też, że o BZB nie wspomnę, to mój syn jest skazany na to samo! Nie odpuszczę bez sprawdzenia przyczyny! A tych może być wiele! Obok zwykłego dziedziczenia, powodem niskiego wzrostu/wzrastania mogą być problemy z nerkami, tarczycą i tepe. Nas z bratem sprawdzono zbyt późno. A może, w zamierzchłej przeszłości, lekarze nie tracili czasu na takie pierdy? Ale ja nie odpuszczę! Będę drążyć!&lt;br /&gt;Tak wiem, można powiedzieć, że ważne, żeby Ogrzyk był zdrowy i dobrze się rozwijał, a wzrost to … drugorzędny, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;mały&lt;/span&gt; problem. Ale ja tak nie powiem, bo sama byłam (i jestem!) „krótka”! Ktoś, kto tego nie doświadczył, nie spróbował na własnej skórze nie wie, jak to jest … Wszędzie i zawsze &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;kurdupel, maluch, karzełek, knypek, krasnal&lt;/span&gt; … i tak dalej. Oraz inne „bardzo zabawne” określenia. I ciągle to zdziwienie, złośliwości, pytania: „no, to gdzie byłaś jak ludzie rośli?” …  Podobno dziewczyny i tak nie mają najgorzej. Podobno! No, chyba, że są malutkimi i filigranowymi słodziakami, a  nie niewysokimi, ale za to okrągłymi i cycatymi Ogrzycami! Nie radzę próbować! I tak bardzo chciałabym tego oszczędzić Ogrzykowi! Nie dość, że okularnik (tak! Już teraz inne dzieci zwracają na to uwagę!), to jeszcze … &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ogrzy niziołek&lt;/span&gt;!&lt;br /&gt;Kto nie przeżył – niech uwierzy: m a s a k r a!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A do tego wszystkiego …&lt;br /&gt;A co! ...&lt;br /&gt;...  Niech boli, niech szarpie, niech rwie!&lt;br /&gt;Po raz drugi zostałam głośno i oficjalnie nazwana „babcią”!  I tak sobie pomyślałam, że to będzie kolejny punkt utrudniający życie mojemu Ogrzykowi – matka, co to wygląda jak babcia!&lt;br /&gt;Będzie się mnie kiedyś wstydził!&lt;br /&gt;I tak sobie pomyślałam – nosisz ... !!!&lt;br /&gt;I moja chandro-deprecha ma się coraz lepiej!&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-7717200028040842315?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/7717200028040842315/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=7717200028040842315' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/7717200028040842315'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/7717200028040842315'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2011/08/od-czego-by-tu-zaczac.html' title='Od czego by tu zacząć …?'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-7185464421744302683</id><published>2011-08-05T23:47:00.000+02:00</published><updated>2011-08-05T23:47:37.806+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fjona na skraju'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='samo życie Fjony'/><title type='text'>Działo się i dzieje ...</title><content type='html'>A ja nie mam siły pisać …&lt;br /&gt;Ogrzyk – żywe srebro. I do tego nieobliczalny!&lt;br /&gt;Kilka przykładów z ostatnich dni:&lt;br /&gt;Interesuje się wszelkimi domowymi sprzętami. Najlepiej jeśli można w nich coś nacisnąć, przestawić, naklikać …pralka, TV (w pilocie znalazł funkcje, o których nie mieliśmy pojęcia!),  zmywarka i kuchenka (za wyłączanie i włącznie gazu dostaje ostry opierdziel, a czasem i po łapach, ale i tak to go nie powstrzymuje)&lt;br /&gt;Wyprałam jego ciuchy (jasne). Wyjmuję, a tu niespodzianka – pluszowy, różowy teletubiś! Nie wiem kiedy go dołożył do prania. I dobrze, że nie zafarbowało, bo wszystko byłoby różowe!&lt;br /&gt;Notorycznie przestawia programy w zmywarce i pralce. Za każdym razem muszę sprawdzać czy czegoś nie namieszał. Kiedyś wyprało mi się bez wirowania … ;-)&lt;br /&gt;Bawił się myszką bezprzewodową od laptopa mojego brata. W korytarzu stał karton przygotowany do wyniesienia ze śmieciami. Ogrzyk chował tam swoje różne "skarby" … (całe szczęście, że karton nie został wyniesiony!).  Na drugi dzień mój synek podszedł do kartonu, pogrzebał w stercie gazet i wyjął myszkę do laptopa! A ja przeszukując karton znalazłam tam jeszcze kilka klocków, autko i fragment układanki! ;-))&lt;br /&gt;Ostatnio utknęliśmy w domu. Zero spaceru, zakupów, wyjścia z domu!&lt;br /&gt;Nie z powodu windy – remont się wreszcie (po prawie 3 miesiącach!)  skończył.&lt;br /&gt;Tym razem ”załatwił nas” Ogrzyk. Bawił się moimi kluczami do domu, a że nauczył się też odpinać zamek w torbie Szreka – schował tam klucze. Szrek znalazł je w pracy i dobrze, że tak się stało i do mnie zadzwonił, bo właśnie się szykowałam na zakupy! &lt;br /&gt;O innych sprawkach Małego Ogrzyka na razie nie wspomnę, bo to dłuższa historia! ;-)) Oj, nazbierało się!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A z innej tematyki – tydzień temu mama miała operację. Wykryli u niej guza jelita. I pomimo fatalnego obrazu krwi (małopłytkowość) jednak ją ciachnęli! Operacja się udała, mama, chociaż bardzo słabiutka,  jest już w domu. Teraz czekamy na wyniki … Tuż przed operacją miała jeszcze badanie szpiku i z tego, co udało mi się wyguglować, wynika, że to może być jakiś rodzaj białaczki. Coś w tym stylu. Nie wiem, czekamy na kolejną wizytę u hematologa i rozpoznanie/wyrok? Nie mam już sił się denerwować…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i, o zgrozo, franek szaleje. Dla szczęśliwców, bez kredytu w tej walucie, to nic nie oznacza! Dla nas każdy dzień to nowa „niespodzianka” i kolejny rekord wszech-czasów! Na razie nie jest to jakaś ostateczna masakra, ale jak długo jeszcze?! Tak, wiem – sami jesteśmy sobie winni! Bo kredyt w złotówkach się bierze, chociaż takowy już dawno by nas zarżnął i w ogóle byśmy takiego nie dostali! Nie było nas stać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja? A ja jestem coraz grubsza, coraz bardziej zestresowana/znerwicowana i coraz bardziej niezadowolona/nieszczęśliwa/bezradna … Kłębek nerwów to mało powiedziane!&lt;br /&gt;Moje kompulsywne zajadanie stresów powróciło ze zdwojoną siłą.&lt;br /&gt;Masakra!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-7185464421744302683?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/7185464421744302683/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=7185464421744302683' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/7185464421744302683'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/7185464421744302683'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2011/08/dziao-sie-i-dzieje.html' title='Działo się i dzieje ...'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-5703230760305914710</id><published>2011-06-23T21:15:00.006+02:00</published><updated>2011-06-23T21:41:11.007+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pierwszy urlop rodzinny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ogry uciekły z miasta'/><title type='text'>Wróciliśmy ...</title><content type='html'>noo, doobra - jakiś czas temu już ...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale za to wróciliśmy nie sami! … tak jakby … o, nie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dołączyły do nas:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;- kilogramy piasku&lt;/span&gt; (podstępny drań! Był wszędzie: od naszych osobistych włosów na głowie, aż po każdy ciuch, ręcznik itepe),&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;- dwie dolne dwójki i prawie jedna dolna czwórka&lt;/span&gt; ...&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;w paszczy małego Ogra … ;-)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;... dwie kolejne dołączyły już w domu&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 102, 0);"&gt;(... dopisano w ostatniej chwili: kolejna górna czwórka podstępnie wychynęła nie wiadomo kiedy!)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;- guzy na czole, świeże, nowe, śliwkowe&lt;/span&gt; – szt. 2&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;- rysa na okularze lewym&lt;/span&gt; – szt. 1 (ale wyraźna i przeszkadzająca!)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;- bardzo, ale to BARDZO niepożądane&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;mendy&lt;/span&gt;, czyli &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(204, 0, 0);"&gt;katar i kaszel&lt;/span&gt; … na początku u Ogrzyka, ale Młody podzielił się z tatą … a ten jak ma katar, to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;umiro!&lt;/span&gt; (czytaj: „umiera” … i  patrz: &lt;a href="http://ogrzycafjona.blogspot.com/2008/09/plan-plan-by-chytry.html"&gt;wyjazd nad morze 3 lata temu!&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;Hmm, to kolejny wyjazd nad morze z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ciężką Chorobą&lt;/span&gt; (czytaj: katar Szreka!) w tle.&lt;br /&gt;To już się staje naszą rodzinną tradycją (tfu tfu!! Do cholery!).&lt;br /&gt;Niestety u Ogrzyka jest ciąg dalszy – sytuacja była rozwojowa, a kiedy poszłam do lekarza skończyło się antybiotykiem.&lt;br /&gt;Fatalnie!&lt;br /&gt;To już kolejny antybiotyk w tym roku! Średnio co trzy-cztery miesiące! Masakra!&lt;br /&gt;A po antybiotyku mamy teraz chrypkę! Szymek skrzeczy jak stara ropucha! Czyli znowu lekarz! Ciekawe co tym razem …&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;- oraz bardzo, ale to BARDZO miłe wrażenia/wspomnienia!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Szymek nie przestaje mnie zadziwiać! Jest taki otwarty, odważny, ufny i ciekawy ludzi i świata! I przy tym wszystkim jest taki radosny! Te Jego słodkie uśmiechy z dołeczkami w policzkach, łobuzerskie i błyszczące spojrzenia, odwaga w kontaktach z innymi (dziećmi i dorosłymi) … zaczepianie ładnych/młodych/szczupłych pań na plaży (już-już podejrzewałam Szreka o chytry plan i „zupełnie przypadkowe” nakierowywanie Ogrzyka na podążanie w ich kierunku, żeby tato mógł TAM iść po swojego synka hi hi).&lt;br /&gt;Szymkowi podobało się &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;WSZYSTKO&lt;/span&gt;!&lt;br /&gt;Chciał być wszędzie, podobało mu się odkrywanie placu zabaw i świetlicy (w domu, gdzie mieliśmy noclegi), zaczepianie i ”zagadywanie”, tam gdzie jadaliśmy obiady kucharki czekały na nas i witały okrzykiem: „o! nasz Szymek idzie!” po czym jedna z nich brała sobie Ogrzyka na ręce (wystarczyło hasło: „chodź!” – skandal!), żeby rodzice mogli spokojnie zjeść obiadek ;-)&lt;br /&gt;Tak myślę sobie, że dobrze by było, żeby tak Ogrzykowi zostało … Przyda się ta ufność kiedy pójdzie do żłobka…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyjazd/urlop za nami.&lt;br /&gt;Już zapomniałam … właściwie ...&lt;br /&gt;A moje wszystkie marudy/pretensje/żale CIĄGLE przede mną...&lt;br /&gt;Ale to jutro … pojutrze.&lt;br /&gt;Za tydzień morze?&lt;span style="display: block;" id="formatbar_Buttons"&gt;&lt;span onmouseover="ButtonHoverOn(this);" onmouseout="ButtonHoverOff(this);" onmouseup="" onmousedown="CheckFormatting(event);FormatbarButton('richeditorframe', this, 3);ButtonMouseDown(this);" class="on" style="display: block;" id="formatbar_Bold" title="Pogrubienie"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-5703230760305914710?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/5703230760305914710/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=5703230760305914710' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/5703230760305914710'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/5703230760305914710'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2011/06/wrocilismy.html' title='Wróciliśmy ...'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-7765343745748360774</id><published>2011-06-04T21:00:00.005+02:00</published><updated>2011-06-05T12:48:40.961+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ogry uciekły z miasta'/><title type='text'>Uciekliśmy!</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-NBDtGvmmINI/Tetetb6E7nI/AAAAAAAAAqw/IQWN4lGLsOA/s1600/Szym1.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-NBDtGvmmINI/Tetetb6E7nI/AAAAAAAAAqw/IQWN4lGLsOA/s400/Szym1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5614685495125929586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-1BZYXOWJ_yo/TetettfQPtI/AAAAAAAAAq4/UcWdTCV-JfY/s1600/Szym2.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-1BZYXOWJ_yo/TetettfQPtI/AAAAAAAAAq4/UcWdTCV-JfY/s400/Szym2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5614685499845263058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Uciekliśmy przed zepsutą windą (remont robią! dwa miesiące!!), uwięzieniem w czterech ścianach ... stresami, nudą i rutyną. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Zabraliśmy Ogrzyka i całą ciężarówkę &lt;/span&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;absolutnie niezbędnych rzeczy ... głównie Jego, zresztą! ;-) &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Kota została pod opieką Brata-Zrytego-Bereta. :-)) &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Pojechaliśmy sobie nad morze!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153);"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Mmmoorzee! &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;A, że mam problemy z dostępem do sieci - sprawozdanie zapewne dopiero po powrocie (czyli ok 11-12.06)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Pozdrawiam wszystkich bardzo słonecznie ;-))&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-7765343745748360774?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/7765343745748360774/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=7765343745748360774' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/7765343745748360774'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/7765343745748360774'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2011/06/ucieklismy.html' title='Uciekliśmy!'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-NBDtGvmmINI/Tetetb6E7nI/AAAAAAAAAqw/IQWN4lGLsOA/s72-c/Szym1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-9073832274565612890</id><published>2011-05-26T23:44:00.004+02:00</published><updated>2011-05-27T00:03:45.112+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fjona ciągle zielona matka'/><title type='text'>Macierzyństwo ...</title><content type='html'>...&lt;br /&gt;Moje macierzyństwo przypomina wspinaczkę. Wędrówkę górską …&lt;br /&gt;Zawsze lubiłam wyjazdy w góry, chociaż wypoczynek nad morzem kochałam i kocham najbardziej. Jest łatwiejszy, przyjemniejszy, mniej wyczerpujący … ;-)&lt;br /&gt;Ale góry to wyzwanie.&lt;br /&gt;Człowiek pojedzie, umęczy się, spoci, pozdobywa szczyty, zaliczy różne szlaki, nabawi się zakwasów, tudzież innych kontuzji …&lt;br /&gt;Ale nagrodą są widoki. I to jakie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;widoki&lt;/span&gt;! I satysfakcja, że znowu się dało radę.&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 51, 0); font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Moje macierzyństwo przypomina wspinaczkę górską&lt;/span&gt; …&lt;br /&gt;Wybrałam się więc góry – w pełni świadoma zmęczenia, które mnie czeka.&lt;br /&gt;I późniejszej satysfakcji, oczywiście.&lt;br /&gt;Jestem na szlaku. Wspinam się, wdrapuję pod górę... Pocę się, sapię i dyszę ze zmęczenia, lekceważę mroczki przed oczyma i kolejne, pojawiające się i piekące pęcherze na stopach, dźwigam coraz bardziej ciążący plecak, ale idę! &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cel&lt;/span&gt; mam wyraźny: „&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Chcę dojść na szczyt!&lt;/span&gt;”. Bo tam czeka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;satysfakcja&lt;/span&gt;. Bo tam czekają te &lt;span style="font-style: italic;"&gt;super widoki&lt;/span&gt;. Bo tam czeka &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;wytchnienie, wypoczynek i oddech pełną piersią&lt;/span&gt;. Wewnętrzna radość, że i tym razem dałam radę, że się udało!&lt;br /&gt;W końcu wdrapuję się.&lt;br /&gt;Znowu się udało!&lt;br /&gt;Ale tam, zamiast płaskiego terenu (uroczej polanki - na ten przykład!), oddechu i wytchnienia oraz czekolady (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;koniecznie mlecznej&lt;/span&gt;)  -  czeka na mnie następne, intensywne podejście … i potem następne….&lt;br /&gt;Takie jest moje macierzyństwo…;-)&lt;br /&gt;Po każdym stromym podejściu, kiedy wydaje mi się, że jest luzik, że dałam radę i teraz będzie przez jakiś czas spokój, że &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(0, 51, 0);"&gt;ogarnęłam jakoś TO wszystko&lt;/span&gt; i przez chwilę będzie przewidywalnie, że teraz mogę otrzeć czoło, złapać oddech i odpocząć, wyluzować … nagle okazuje się, że to tylko część trasy...&lt;br /&gt;Ta malutka część...&lt;br /&gt;Że ciągle tyyle jeszcze przede mną…&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to w wędrowaniu jest najwspanialsze!&lt;br /&gt;Zwłaszcza w wędrówce pod górę ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 51, 0);"&gt;Wszystkim Mamom, Matkom i Mamusiom – wszystkiego najlepszego!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-caL0j_3F6BY/Td7KyHVFABI/AAAAAAAAAqk/s2HJdArdQAo/s1600/klimt_mama%2Bi%2Bsyn.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-caL0j_3F6BY/Td7KyHVFABI/AAAAAAAAAqk/s2HJdArdQAo/s400/klimt_mama%2Bi%2Bsyn.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5611145148059942930" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(piękna fot.  "pożyczona" z   &lt;a style="color: rgb(204, 0, 0);" href="http://www.tapeciarnia.one.pl/details.php?image_id=9866"&gt;http://www.tapeciarnia.one.pl&lt;/a&gt;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-9073832274565612890?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/9073832274565612890/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=9073832274565612890' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/9073832274565612890'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/9073832274565612890'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2011/05/macierzynstwo.html' title='Macierzyństwo ...'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-caL0j_3F6BY/Td7KyHVFABI/AAAAAAAAAqk/s2HJdArdQAo/s72-c/klimt_mama%2Bi%2Bsyn.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-2365224170100398960</id><published>2011-05-14T23:55:00.002+02:00</published><updated>2011-05-15T00:01:39.694+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciocia Dobra-Rada potrzebna od zaraz'/><title type='text'>Dobre rady zawsze w cenie!</title><content type='html'>Dobre rady … potrzebne od zaraz!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zanim zamarudzę i będę smęcić użalając się nad sobą … Dobre rady przydadzą się bardzo!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze – jak przekonać Małego Uparciucha do kubka-niekapka?!&lt;br /&gt;Kupiliśmy już kilka – żaden nie pasuje! Kubki niekapki służą do rzucania, stukania, wytrząsania zawartości, a nawet do gryzienia. Nigdy do PICIA!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie – niejedzenie! Z Małego-Wszystkożercy mój Ogrzyk zmienił się w Marudnego-Wybrednego-Niejadka!! :-(( Jedzenie tylko na chodząco albo wcale! Wybrzydza, jęczy, czasem nawet rozpacza i generalnie zjada tylko po TRZY łyżeczki obiadku czy kaszki …  Jedynie bułkę z szynką i butlę mleka w całości, a i owszem! Mam nadzieję, że to TYLKO zęby, a nie norma …i Ogrzykowi tak nie zostanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po trzecie – jak poradzić sobie z Małym-Bardzo-Niegrzecznym-Uparciuchem?! Moje „Nie rusz! Nie wolno! Zostaw!” wywołuje tylko jedną reakcję - odwrotną! … czy mam pisać jaką?! Co robię? Oprócz absolutnego wk … zdenerwowania? Wynoszę Ogrzyka, odsuwam, tłumaczę, pouczam, grożę palcem, krzyczę, daję po „łapach”… On WIE, że nie wolno, że „nu-nu!”, a i tak TO robi!&lt;br /&gt;Jak trafić do Ogrzyka? Jak być skuteczną?? Jakieś sugestie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po czwarte – jak przeżyć długą (ponad 390 km!)  podróż samochodem z Małym Wiercipiętą, który nie może usiedzieć kilkanaście minut przy jedzeniu?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejne – czy dzieci wyrastają z ciągłych &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ucieczek&lt;/span&gt;? Ogrzyk ucieka jak tylko usłyszy hasło: „chodź...” (umyjemy, przebierzemy, założymy, zdejmiemy … itepe). To bywa zabawne, ale nie cały czas, nie przez cały dzień! Szarpiemy się przy ubieraniu, rozbieraniu, przewijaniu, karmieniu, zakładaniu/zdejmowaniu okularów ...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I ostatnie – słabo gotuję. Mea culpa! Nie umiem i nie lubię. Ale jest Ogrzyk i w końcu trzeba się przestawić, zmusić, wysilić. Może jakieś pomysły na szybkie, smaczne, niezbyt skomplikowane i niedrogie obiady?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za wszelkie sugestie wielkie dzięki!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-2365224170100398960?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/2365224170100398960/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=2365224170100398960' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2365224170100398960'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2365224170100398960'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2011/05/dobre-rady-zawsze-w-cenie.html' title='Dobre rady zawsze w cenie!'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-8983615239259621548</id><published>2011-05-11T22:38:00.001+02:00</published><updated>2011-05-14T22:13:41.825+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sajmonek'/><title type='text'>Fotki</title><content type='html'>Na chwilkę tylko wpadam ...&lt;br /&gt;Nie ma mnie - zadręczam się! Masakrycznie ...Choć wiosna taka cudna!&lt;br /&gt;Z Ogrzykiem OKI - ze mną nie bardzo :-(&lt;br /&gt;Może jutro, pojutrze wejdę i wysmęcę się nareszcie.&lt;br /&gt;Może ulży mi wreszcie jakoś?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dziś fotki mojego Ogrzyka znikają ...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zresztą zniknęły i one i cała notka kilka dni temu. Wróciły fotki i wpis, ale bez komentarzy :-(&lt;br /&gt;Awaria?&lt;br /&gt;Nie zdążyłam odpisać -  dziewczyny (Kasiu, Gosiu i Aniu) dzięki!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Napiszę już wkrótce .. może nawet jutro .. ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-qmlk0bWgucg/TcrzXVuE8WI/AAAAAAAAAqU/SULuBC-mx0k/s1600/Mi%25C5%259B.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-OpG8yAltTQg/TcrzXre3yMI/AAAAAAAAAqc/bWxq4m4E0Cg/s1600/Sajmon%2Bi%2Bgarnki.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-8983615239259621548?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/8983615239259621548/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=8983615239259621548' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/8983615239259621548'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/8983615239259621548'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2011/05/fotki.html' title='Fotki'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-2730164391068828552</id><published>2011-04-07T23:57:00.002+02:00</published><updated>2011-04-08T00:00:57.925+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sajmonek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='samo życie Fjony'/><title type='text'>Na kolanie i po łebkach ;-)</title><content type='html'>No, to streszczam się.&lt;br /&gt;Bo się zebrało, a dzieje się!&lt;br /&gt;Dziś tylko część ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogrzyk nosi okulary.&lt;br /&gt;Wada potwierdziła się. Geny nie kłamią … i nie śpią. Teściowa może być z siebie dumna – nareszcie jej wnuk coś po niej i jej rodzinie odziedziczył! Złośliwość sama ciśnie się na usta, zwłaszcza po jej ostatniej wizycie, kiedy triumfalnie ogłosiła na „dzień-dobry” – no, ale teraz jest już bardziej podobny do Szreka! Czytaj: no, wreszcie! Nie chciałam jej martwić,  że „na mieście” mówią, że jest odwrotnie … Niech tam! ;-)&lt;br /&gt;Tak więc okulary.&lt;br /&gt;Koszmarna kasa, jak za takie malutkie, gumowo-plastikowe-coś! Ale skoro ma zapobiec problemom ze wzrokiem i zezowi – gra warta świeczki! Ważne, żeby Ogrzyk się nie męczył.&lt;br /&gt;Ogrzyk walczył przez chwilkę, ale cwany Szreku włączył TV (narkotyk dla tak nieletnich) i … bach! Okular na nos! Mały, zapatrzony w migające obrazki, nawet nie zauważył…&lt;br /&gt;A potem jakoś poszło. Nosi, bo nie ma innego wyjścia. Chyba nawet trochę lepiej/wyraźniej widzi. Ma dni lepsze i gorsze. Czasem nie zdejmuje, ale coraz częściej (niestety) okulary stają się kartą przetargową i ewidentnym manipulatorem. Kiedy coś mu nie gra, czegoś chce, a ja mu na to „nie!”, albo gdy nie ma nastroju – ściąga okulary! Ale trzeba zobaczyć JAK to robi! ;-) To jest manifestacja!  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kręgosłup wysiada mi.&lt;br /&gt;Systematycznie, skutecznie, podstępnie, boleśnie, stale!&lt;br /&gt;Dźwigam, krzywię się i wyginam w dziwnych, niespodziewanych kierunkach i potem mam!&lt;br /&gt;I potem BOLI!&lt;br /&gt;Ostatnio coś chrupnęło … mało nie zemdlałam! Ja wyłam z bólu, a Ogrzyk się śmiał. Cóż, myślał, że matka znowu się wygłupia.&lt;br /&gt;Wizyta u neurologa.&lt;br /&gt;Boleśnie płatna.&lt;br /&gt;Pan doktorek posłuchał, popisał coś, postukał tu i tam, posmyrał i oznajmił: „kręgosłup przeciążony! Nie dźwigać!” … HA!  Dobre sobie – niech to Ogrzykowi powie! Kręgosłup to pikuś, bo się okazało, że drętwiejące ręce to objaw cieśni nadgarstków. Tak czy owak masakra! Noce do bani! Co dwie godziny budzą mnie zdrętwiałe dłonie, bolące jak cholera! Nie pomaga zmiana pozycji. Nic nie pomaga! Doktorek nie chciał zdradzić jak można sobie pomóc. Stwierdził, że potrzebne są badania nerwów nadgarstków (w sumie ok. 170 zł!) i wtedy mi powie czy jest źle i jak bardzo. I co dalej. Bo w najgorszym wypadku grozi mi operacja. A nawet dwie. TFU TFU!&lt;br /&gt;Na razie nie robiłam tego badania z powodów obrzydliwie przyziemnych …&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ogromnym skrócie to tyle.&lt;br /&gt;Reszta nastąpi wkrótce.&lt;br /&gt;Chyba ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze coś a propos sexu ;-) tego w wielkim mieście!&lt;br /&gt;Oglądam serial zarywając nocki!&lt;br /&gt;Na Comedy Central powtarzają. Super!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-2730164391068828552?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/2730164391068828552/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=2730164391068828552' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2730164391068828552'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2730164391068828552'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2011/04/na-kolanie-i-po-ebkach.html' title='Na kolanie i po łebkach ;-)'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-6662544534421686853</id><published>2011-03-26T23:37:00.003+01:00</published><updated>2011-03-26T23:45:17.419+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fjona na skraju'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zamartwianie się to moja specjalność'/><title type='text'>Sex ...</title><content type='html'>… w wielkim mieście ...&lt;br /&gt;Na TVN-ie  ;-))&lt;br /&gt;Serial oglądałam bardzo rzadko (z różnych względów) i teraz żałuję!&lt;br /&gt;Ale nie o tym teraz/dziś, oki?&lt;br /&gt;Dziś przysiadłam przed TV (rzadkość nad rzadkościami od roku i trochę) z drinkiem (no, doobra – to już czwarty!) … i wciągnęło mnie.&lt;br /&gt;Zahipnotyzowało!&lt;br /&gt;Obejrzałam do końca! Nie zasnęłam!!! Mimo długaśnych reklam!&lt;br /&gt;I – choć tego nie rozumiem, bo nie potrzebuję – podobało mi się! Serio-serio! Jak mało co ostatnio! Twarze bohaterek! Autentyczne jakieś! Te problemy i wątpliwości … Komplikacje. Obawy!&lt;br /&gt;Wzruszyłam się, uśmiechnęłam, kilka razy roześmiałam (szczerze!)… i wzruszyłam do łez! Co najmniej wielokrotnie!&lt;br /&gt;Bo-ponieważ! Stara jestem! ;-)) i terudno!&lt;br /&gt;I do tego podobał mi się każdy wątek! Niesamowite!&lt;br /&gt;Miotam się i męczę, frustruję i znęcam nad sobą...&lt;br /&gt;I tak w kółko… od jakiegoś czasu …&lt;br /&gt;Nie dzisiaj... Nie napiszę już ani słowa osso-się-rosschozi…. Nie tym razem.&lt;br /&gt;W tym temacie już raz odkryłam swoje karty, powiedziałam PRAWDĘ, ujawniłam swoją słabość, a potem cierpiałam jeszcze bardziej. Nic z tego.&lt;br /&gt;Wracając do głównego wątku: film PODOBAŁ mi się BARDZO!&lt;br /&gt;A cała reszta niech będzie milczeniem.&lt;br /&gt;Przynajmniej dzisiaj … jeszcze przez chwilę. ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To pisałam ja - stara, szaro-nudna, gruba Fjona…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-6662544534421686853?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/6662544534421686853/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=6662544534421686853' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/6662544534421686853'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/6662544534421686853'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2011/03/sex.html' title='Sex ...'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-8735696486827072617</id><published>2011-03-04T22:42:00.005+01:00</published><updated>2011-03-04T23:37:45.606+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sajmonek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urodziny'/><title type='text'>ROCZNIAK!!!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 102, 0); font-weight: bold;font-size:130%;" &gt;&lt;span&gt;W środę Szymonek skończył rok!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; :-))&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;...  Od rana wspominaliśmy ze Szrekiem TEN DZIEŃ!&lt;br /&gt;On - moje smsy, decyzję o cesarce i wariacką jazdę z pracy do szpitala ...&lt;br /&gt;Ja - za wysokie ciśnienie, leżenie na porodówce, strach, porody odbywające się tuż obok, strach, osamotnienie, bezradność, strach i niepewność ...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak, kiedy to zleciało?? Nie ogarniam, nie pojmuję!&lt;br /&gt;Wydaje się, że dopiero zobaczyłam dwie kreski na teście, dopiero co byłam „ciężarówką” odliczającą kolejne tygodnie, a tu już ROK … jak z bicza! ;-))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak bardzo Ogrzyk przez te 12 miesięcy się zmienił, jak wyrósł! A jak my się zmieniliśmy!&lt;br /&gt;Ile się już nauczył, jak bardzo stał się ruchliwy i komunikatywny (na swój sposób)…&lt;br /&gt;Uwielbiam jego – „ &lt;span style="font-style: italic;"&gt;maaa-ma&lt;/span&gt;!” i dźwięczne „&lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie&lt;/span&gt;!” lub „&lt;span style="font-style: italic;"&gt;E-e&lt;/span&gt;!” akcentowane wielokrotnym kręceniem głowy. Stanowczo nadużywa tego  słowa, według mojej opinii hihi ;-)))&lt;br /&gt;Tak fajnie nauczył się pokazywać czego chce! Bierze coś do ręki lub dotyka tego, po czym „przybiega” do mnie, wiesza mi się na koszulce (wszystkie mam teraz z nieprzyzwoitym dekoltem, że o poszczypanych cyckach nie wspomnę) i pokazuje jeszcze raz ten-to palcem. A to wszystko przy dodatkowym „tłumaczeniu słownym” (którego na razie nie rozumiem…co ze mnie za matka?!).&lt;br /&gt;Umie/potrafi włączyć radio, a czasami jak dorwie się do pilotów – także TV!&lt;br /&gt;Wysyła puste smsy lub dzwoni do mojej znajomej (która ma pecha być pierwsza na liście „kontaktów”) ,  wciskając wszystkie przyciski po kolei, włącza mi w telefonie funkcje, o których istnieniu nie miałam pojęcia i których nie umiem potem wyłączyć!&lt;br /&gt;Molestuje kotę (która sama nie może się zdecydować czego chce – raz daje Ogrzykowi po łapach, a innym razem nie może się powstrzymać i cały dzień kręci się koło niego).&lt;br /&gt;Raczkuje z szybkością światła, sam schodzi z wersalki (!!), chodząc przy swoim &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"pchaczu"&lt;/span&gt; próbuje już samodzielnie odwrócić go i zmienić kierunek ruchu.&lt;br /&gt;Ucieka przy przewijaniu i ubieraniu, buja się i kołysze (czyli tańczy!) jak tylko usłyszy muzykę … odkurzacz i suszarkę. ;-))&lt;br /&gt;Gryzie meble (szkodnik jeden), liże szybę w oknie balkonowym, a ostatnio przyłapałam go na tym, że chce spróbować kotę. Dosłownie! ;-))  Otwiera buzię i pochyla się coraz niżej nad kocim futrem… Ależ się zdziwi jak kiedyś nie zdążę go powstrzymać i uda mu się! ;-))&lt;br /&gt;Jest przekorny i nieposłuszny - co dzień sprawdza moją cierpliwość robiąc to, czego mu nie wolno. Czemu tak myślę? Bo zanim TO zrobi, patrzy na mnie wyciągając w zabronionym kierunku swój mały paluszek (przewody elektryczne, elektronika, szklane drzwiczki od szafki RTV), a kiedy zaczynam go upominać lub krzyczeć – uśmiecha się szeroko z rozkosznymi dołeczkami w policzkach i łobuzerskim błyskiem w oku! ;-)))&lt;br /&gt;I tak dalej …długo mogłabym jeszcze wyliczać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja?&lt;br /&gt;Jaki ten rok był dla mnie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy wcześniej nie byłam tak zmęczona.&lt;br /&gt;Nigdy wcześniej tak mało nie spałam przez tak długi okres czasu.&lt;br /&gt;Nigdy dotąd tak mało nie przeczytałam książek w ciągu roku… i nie bolało mnie na raz w tylu dziwnych miejscach, bo kręgosłup to już pikuś…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten rok był dla mnie prawdziwym „dniem świstaka”  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(0, 102, 0);font-size:180%;" &gt;Nigdy wcześniej nie czułam tak intensywnie,&lt;br /&gt;każdym nerwem, każdą cząstką mnie,&lt;br /&gt;że ŻYJĘ!&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;I poznałam nowy, najpiękniejszy dźwięk na świecie - &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(204, 0, 0); font-weight: bold;font-size:130%;" &gt;&lt;span&gt;&lt;br /&gt;śmiech mojego Synka!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center; color: rgb(204, 0, 0);"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:130%;" &gt;&lt;br /&gt;Szymku kochany! &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:130%;" &gt;Rośnij nam, bądź zdrowy, rozwijaj się tak dobrze  (albo nawet lepiej) jak do tej pory i bądź tak cudny, jak teraz jesteś.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-UFjn32Hyra0/TXFdKP8OvtI/AAAAAAAAAqM/Mxt55Siw13E/s1600/Sajmon.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-UFjn32Hyra0/TXFdKP8OvtI/AAAAAAAAAqM/Mxt55Siw13E/s400/Sajmon.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5580343843947986642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center; font-weight: bold; color: rgb(204, 0, 0);"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;Kochamy Cię bardzo!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-8735696486827072617?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/8735696486827072617/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=8735696486827072617' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/8735696486827072617'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/8735696486827072617'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2011/03/roczniak.html' title='ROCZNIAK!!!'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-UFjn32Hyra0/TXFdKP8OvtI/AAAAAAAAAqM/Mxt55Siw13E/s72-c/Sajmon.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-2321318940966128271</id><published>2011-02-21T22:54:00.001+01:00</published><updated>2011-02-21T22:58:36.027+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fjona zestrachana bardzo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sajmonek'/><title type='text'>Wyliczanka mało optymistyczna</title><content type='html'>Miała być optymistyczna notka…&lt;br /&gt;Miała…&lt;br /&gt;Za długo zbierałam się z jej napisaniem i już jest nieaktualna. Szit!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wizycie kontrolnej z Ogrzykiem u okulisty wszystko mi opadło.&lt;br /&gt;A wizyta miała być ostatnią u tej pani doktor, bo liczy sobie za wizytę niczym profesor za wizytę w domu.&lt;br /&gt;Diagnoza: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;astygmatyzm, nadwzroczność, nierówne źrenice&lt;/span&gt; (to ostatnie sama zauważyłam i to był powód kontroli)… :-((&lt;br /&gt;Za miesiąc, po kolejnej kontroli, jeśli astygmatyzm się potwierdzi – Miś będzie nosił okulary!&lt;br /&gt;Już to widzę!&lt;br /&gt;I tyle.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-2321318940966128271?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/2321318940966128271/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=2321318940966128271' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2321318940966128271'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2321318940966128271'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2011/02/wyliczanka-mao-optymistyczna.html' title='Wyliczanka mało optymistyczna'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-6861985121563398405</id><published>2011-01-28T23:17:00.008+01:00</published><updated>2011-01-28T23:43:50.528+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sajmonek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ludożerka'/><title type='text'>Foto - galeria</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;Nie ma mnie - czytam! :-))&lt;br /&gt;Wszystko co się da! Jak poczytam - może coś wrzucę...&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Na razie fotki Ogrzyka i koty w różnych konfiguracjach ;-)&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W większości komentarz zbędny ;-)&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Generlanie gdzie On - tam i kota... i odwrotnie!&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TUNBCmB8deI/AAAAAAAAAp4/eGukOuqhd4E/s1600/razem3.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TUNBCmB8deI/AAAAAAAAAp4/eGukOuqhd4E/s400/razem3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5567365077184312802" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TUNBCUu-vsI/AAAAAAAAApw/sK1uRBPHuKc/s1600/razem1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TUNBCUu-vsI/AAAAAAAAApw/sK1uRBPHuKc/s400/razem1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5567365072541368002" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TUNBCBX7JHI/AAAAAAAAApo/6x_-tO4D9_M/s1600/razem2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TUNBCBX7JHI/AAAAAAAAApo/6x_-tO4D9_M/s400/razem2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5567365067344389234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TUNAyLvK62I/AAAAAAAAApg/4x54oVHpoGQ/s1600/razem.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TUNAyLvK62I/AAAAAAAAApg/4x54oVHpoGQ/s400/razem.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5567364795248339810" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TUNAx4KunuI/AAAAAAAAApY/iEMDXEanoQk/s1600/zabawka.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TUNAx4KunuI/AAAAAAAAApY/iEMDXEanoQk/s400/zabawka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5567364789995216610" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;a tu przyłapani przy szufladzie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TUNAxc03w9I/AAAAAAAAApA/LlYqH-h-gn8/s1600/przy%25C5%2582apani.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 197px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TUNAxc03w9I/AAAAAAAAApA/LlYqH-h-gn8/s400/przy%25C5%2582apani.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5567364782655783890" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;zasłonka! ileż możliwości machania!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TUNAx8hd_QI/AAAAAAAAApQ/a9XbEQA4nGM/s1600/zas%25C5%2582ona.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TUNAx8hd_QI/AAAAAAAAApQ/a9XbEQA4nGM/s400/zas%25C5%2582ona.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5567364791164337410" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TUNAxggKzOI/AAAAAAAAApI/0oMcXYAbHu0/s1600/zas%25C5%2582onka.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TUNAxggKzOI/AAAAAAAAApI/0oMcXYAbHu0/s400/zas%25C5%2582onka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5567364783642692834" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;nowe, groźne miny! tu a'la zbój S(m)arka-Farka (ostatnio ulubiona)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TUNBDDkJvQI/AAAAAAAAAqA/V4AHpgxsYKU/s1600/z%25C5%2582y.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TUNBDDkJvQI/AAAAAAAAAqA/V4AHpgxsYKU/s400/z%25C5%2582y.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5567365085112417538" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-6861985121563398405?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/6861985121563398405/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=6861985121563398405' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/6861985121563398405'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/6861985121563398405'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2011/01/foto-i-skrotowo.html' title='Foto - galeria'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TUNBCmB8deI/AAAAAAAAAp4/eGukOuqhd4E/s72-c/razem3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-3213113594100910664</id><published>2011-01-14T23:41:00.004+01:00</published><updated>2011-01-15T00:01:52.805+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dobre rady zawsze w cenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sajmonek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='samo życie Fjony'/><title type='text'>Zadziwienia …  pozytywne, negatywne, moje i obce</title><content type='html'>....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Towarzyszą nam od momentu pojawienia się na świecie Ogrzyka.&lt;br /&gt;Męczą, niepokoją i frustrują, a także zastanawiają i cieszą!&lt;br /&gt;Są! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje (jedno z ostatnich, najważniejsze, bo wszystkie inne są oczywiste!):&lt;br /&gt;Szreku szykuje się na wizytę u weta z kocicą. Odrobaczyć trzeba, bo bardzo się sobą oboje interesują – dziecko kotą i odwrotnie.&lt;br /&gt;Koci kontenerek ląduje w korytarzu, kota ZNIKA.&lt;br /&gt;Ogrzyk zainteresowany obserwuje dziwne „pudełko” w korytarzu i ubierającego się tatę Ogra.&lt;br /&gt;Tata ubrany, kota złapana i umieszczona w kontenerku (miauczy żałośnie, drapie łapką w kratkę drzwiczek), Ogrzyk – nerwowo krzyczy coś po swojemu! (co i dlaczego?!)&lt;br /&gt;Tata Ogr, gotowy do wyjścia, podnosi kontenerek z żałośnie miauczącą zawartością.&lt;br /&gt;Krzyk Ogrzyka nabiera na sile!&lt;br /&gt;Tata z kontenerkiem wychodzą.&lt;br /&gt;Ogrzyk w RYK!!&lt;br /&gt;A potem żałosny płacz! Serio!&lt;br /&gt;Po powrocie od lekarza Ogr stwierdza, że Ogrzyk darł się tak, że słychać go było w windzie kilka pięter niżej!&lt;br /&gt;Po powrocie Ogra z kocicą (pół godziny później) – Mały wydaje z siebie okrzyki radości!&lt;br /&gt;Typowe dla Małego okrzyki podniecenia i radości. ;-))&lt;br /&gt;Kota wypuszczona z „więzienia” skacze koło Ogrzyka, ociera się i biega radośnie po mieszkaniu…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obce pytania/zadziwienia (w streszczeniu, bo przez ostatnie 10 miesięcy mam ich już szczerze dość!):&lt;br /&gt;- to on jeszcze nie siedzi?! (o niespełna kilkumiesięcznym Szymku)&lt;br /&gt;- jak to, nie dajecie mu NORMALNEGO jedzenia??!! - na wieść o słoiczkach.&lt;br /&gt;Czyli co - schab z kapustą kiszoną, tak?!&lt;br /&gt;No, bo przecież słoiczki to SAMA CHEMIA JEST!!&lt;br /&gt;I jak tu polemizować z tymi, co to trzydzieści parę/czterdzieści lat temu rozumy pozjadali wszystkie….&lt;br /&gt;- jak to, nie sadzacie go w chodzik??! (ale to wyjaśnił pediatra wnuczki tego „mądrali”, czyli przy okazji męża mojej teściowej! Wyrok: żadnych chodzików!!!)&lt;br /&gt;- no, ale jak to: nie jadł jeszcze…. *?!?! (*tu wstawić dowolne „dorosłe” potrawy)&lt;br /&gt;- no, ale jak to - nie chodzicie na spacery???&lt;br /&gt;Źle!&lt;br /&gt;Przegrzewasz go, chuchasz i dmuchasz!! Bo moja wnuczka to wystawia swoje dziecko (wtedy ledwie 3 miesięczne niemowlę) do spania na ganek bez względu na pogodę i temperaturę (znowu wszystkowiedzący-nowy mąż teściowej, którego boli mój sposób wychowywania dziecka)     &lt;br /&gt;- jak to: nie robicie/ nie dajecie/nie stoi/nie chodzi/nie mówi/nie pisze wierszy, nie ch.. wie co jeszcze**… (**dopisać dowolne, najbardziej niesamowite ”dorosłe” umiejętności) &lt;br /&gt;…..&lt;br /&gt;Innych (a było ich PIERDYLIONY!)  nie pamiętam, ale serdecznie żałuję, że nie zapisywałam na bieżąco, bo nie rozumiem jak można się w taki sposób wtrącać do wychowywania czyjegoś dziecka.&lt;br /&gt;Ja bym nie chciała/potrafiła, ale ja (oprócz tego, że aż za bardzo dbam o czyjeś uczucia i emocje) popieprzona jestem, więc się nie liczy…&lt;br /&gt;Nie rozumiem też ciągłej rywalizacji i licytacji mamusiek w stylu: "co też moje dziecko potrafi/umie/zrobi"....&lt;br /&gt;Ale ja generalnie niewiele rozumiem, bo ograniczona jestem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobranoc  ;-))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-3213113594100910664?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/3213113594100910664/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=3213113594100910664' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/3213113594100910664'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/3213113594100910664'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2011/01/zadziwienia-pozytywne-negatywne-moje-i.html' title='Zadziwienia …  pozytywne, negatywne, moje i obce'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-894979140265785980</id><published>2011-01-01T13:59:00.006+01:00</published><updated>2011-01-07T22:54:14.621+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nowy Rok'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sajmonek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pierwsze Święta Ogrzyka'/><title type='text'>MMXI</title><content type='html'>czyli &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(0, 102, 0);"&gt;Nowy 2011 Rok!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sylwester za nami. Co tam Sylwester - mamy za sobą pierwszą dekadę XXI wieku!&lt;br /&gt;Święta i Sylwester minęły spokojnie i w miłej atmosferze.&lt;br /&gt;To były PIERWSZE TAKIE ŚWIĘTA I SYLWESTER. Pierwsze z Ogrzykiem! :-))&lt;br /&gt;Święta pod znakiem choroby Ogrzyka (na szczęście już jest całkiem dobrze!) spędzone w gronie najbliższych (mamy i brata), spokojne, na luzie i bez napinania się. Ogrzyk szalał i był radosny, cieszył się z obecności babci i chrzestnego. Ale choinka nie zrobiła na nim większego wrażenia, a z prezentów najbardziej podobały mu się opakowania, pudełka i … metki (zwłaszcza te na pluszakach). ;-)&lt;br /&gt;Sylwester spędziliśmy ze Szrekiem, pierwszy raz od wielu lat, we dwoje tylko. :-))&lt;br /&gt;Szymkowi bardzo podobały się zimne ognie (które „mądra” mama kazała zapalić w pokoju, a potem trudno było wywietrzyć smród i dym pozostały po nich), ale już znacznie mniej wybuchy petard i innych wynalazków za oknami! Chociaż trudno mu się zasypiało w takich hałasach (u nas na osiedlu strzelanki zaczynają się praktycznie od 17-ej i to na ostro), w końcu zasnął i (na nasze szczęście) huk i wystrzały o północy nie obudziły Małego.&lt;br /&gt;Wieczór mijał nam spokojnie i miło. A kiedy do Ogra zadzwonił kumpel i rozgadali się nieco, wstyd się przyznać, ale przysnęłam! Szreku obudził mnie po godzinnej drzemce (ok. 23-ej). Tiaaa, starość nie radość! ;-)&lt;br /&gt;O północy, stojąc na balkonie, popijając szampana (znaczy wino musujące) i oglądając wybuchy kolorowych rac i sztucznych ogni, życzyliśmy sobie, żeby Nowy 2011 Rok nie był gorszy! Żeby był choć troszkę lepszy, żeby zdrowie bardziej nam wszystkim dopisywało (bo to najważniejsze) i jeszcze kilka innych „żeby”. Niech się spełni!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A nasz Ogrzyk jutro kończy DZIESIĘĆ MIESIĘCY!&lt;br /&gt;Mierzy ok. 71 cm i waży ok. 9,5 kg!&lt;br /&gt;A do tego …&lt;br /&gt;Umie/potrafi:&lt;br /&gt;- śmiać się i uśmiechać tak cudnie, że serce mięknie!&lt;br /&gt;- wnerwiać/męczyć zmianami swoich humorków i marudzeniem tak mocno, że aż … no, mocno, no! (po mamusi to ma!)&lt;br /&gt;- znosić ze stoickim spokojem (i bezczelnym uśmieszkiem!) moje krzyki. Ale tego się spodziewałam (i Szreku mnie uprzedzał!) … w końcu w ciąży tyle wrzeszczałam na kocicę, że zdążył się przyzwyczaić do tego „tonu” i teraz się nie boi. ;-)&lt;br /&gt;A uwagi typu – „Kika zostaw! Szymek nie rusz?!”- to bezcelowa strata pozytywnej energii! Bezczelni! ;-)&lt;br /&gt;- siedzieć długo, tak długo ile Mu się chce/potrzebuje! Jednym słowem po pełzaniu sam sobie siada! Cóż za niezależność! :-)&lt;br /&gt;- a także - a jakże! – oprócz błyskawicznego (szybkiego, znaczy się!) kraulowania po podłodze, próbuje (pow)stać! Łapie się dosłownie wszystkiego (na przykład koszulki na wielkich cycochach swojej matuli-Ogrzycy, kanapy, foteli oraz każdej powierzchni byle-tylko-w miarę-chwytnej),  podnosi się i wspina, a potem przez krótszą lub dłuższą chwilę STOI! Jak się zapomni i ma asekurację próbuje też dać krok do przodu. Mały wędrowiec!&lt;br /&gt;- łazić za kotą, zaczepiać ją, gruchać i gugać do niej słodko. Bardzo się nią interesuje (i vice versa!)&lt;br /&gt;- mówić „mama” (co oznacza mama, a także tata! Choć w czasie Świąt zdarzyło mu się kilka razy szepnąć słodko, jakby na próbę „tata”, a Szreku rozpłynął się ze wzruszenia)&lt;br /&gt;- brykać/przewracać się na brzuch i wstawać w sytuacjach kiedy potrzebne jest chwilowe unieruchomienie np. przy karmieniu czy przewijaniu (te dwie czynności od jakiegoś czasu są dla mnie małym koszmarem i walką z Małym)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A poza tym –&lt;br /&gt;Najbardziej interesują Ogrzyka nasze komórki, piloty od telewizora, przewody elektryczne (!), szuflady, a z zabawek, jak pisałam wcześniej – opakowania oraz metki, które analizuje i bardzo szczegółowo ogląda. ;-)&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center; color: rgb(0, 102, 0);"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ŻYCZĘ WSZYSTKIM I KAŻDEMU Z OSOBNA SZCZĘŚLIWEGO, LEPSZEGO POD KAŻDYM WZGLĘDEM&lt;br /&gt;ROKU 2011! &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-894979140265785980?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/894979140265785980/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=894979140265785980' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/894979140265785980'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/894979140265785980'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2011/01/mmxi.html' title='MMXI'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-3670675580246865</id><published>2010-12-25T21:05:00.002+01:00</published><updated>2010-12-25T21:10:20.947+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pierwsze Święta Ogrzyka'/><title type='text'>W ten świąteczny czas</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TRZO0pQZVAI/AAAAAAAAAo0/j7Qp--ZX31E/s1600/choinka.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TRZO0pQZVAI/AAAAAAAAAo0/j7Qp--ZX31E/s400/choinka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5554713856742872066" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center; font-family: lucida grande; color: rgb(0, 102, 0); font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;ZDROWYCH i spokojnych Świąt&lt;br /&gt;spędzonych w przyjemnej i rodzinnej atmosferze&lt;br /&gt;życzę wszystkim!!&lt;br /&gt;Sobie także!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-3670675580246865?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/3670675580246865/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=3670675580246865' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/3670675580246865'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/3670675580246865'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/12/w-ten-swiateczny-czas.html' title='W ten świąteczny czas'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TRZO0pQZVAI/AAAAAAAAAo0/j7Qp--ZX31E/s72-c/choinka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-2353186292167407663</id><published>2010-12-22T23:50:00.003+01:00</published><updated>2010-12-23T00:08:12.115+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fjona zestrachana bardzo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jednak nie lubię grudnia'/><title type='text'>Sobotni wieczór</title><content type='html'>Moje urodziny&lt;br /&gt;Siedzieliśmy ze Szrekiem przy winku, rozmawialiśmy o tym i owym.&lt;br /&gt;Potem on musiał coś sprawdzić do pracy, to i ja odpaliłam laktopa.&lt;br /&gt;Zaczęłam pisać.&lt;br /&gt;Moja notka miała wyglądać tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;…&lt;span style="font-style: italic;"&gt;„Co mam&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Oprócz urodzin dzisiaj?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mam skończone 40 lat, sporą nawagę i totalnie zryty beret!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mam cudnego, kochanego, wspaniałego, mądrego SYNA! Mały wielki CUD, w który nawet dzisiaj trudno mi uwierzyć. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mam fajnego męża, który jednak czasem wnerwia mnie tak, że … ! No, wnerwia mnie! I na dziś wystarczy &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mam super Brata-Zrytego-Bereta!   &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zwariowaną kocią wariatę, która wzbogaca i urozmaica nam życie”…&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałam jeszcze coś napisać, ale Ogrzyk obudził się z płaczem.&lt;br /&gt;Nie było to nic nadzwyczajnego – od pewnego czasu budził się kilkakrotnie w nocy z płaczem lub jękami, rzucał się przez sen, był niespokojny… ząbkowanie! :-/&lt;br /&gt;Ale od dwóch/trzech tygodni obserwowałam go z rosnącym niepokojem i czekałam na jakieś przesilenie, na kryzys… To ciągłe furkotanie (w pleckach? gardle?), odkasływanie – za długo to trwało.&lt;br /&gt;A więc Mały obudził się z płaczem, po chwili snu sytuacja powtórzyła się. Poszłam się położyć, a przy okazji mieć na niego oko. Nie spałam. Gdzieś tak po północy obudził nas krzyk i dziwne bulgotanie. Ogrzyk dławił się katarem. Był przerażony nie mniej niż my! Decyzja była prosta – rano wzywam lekarza.&lt;br /&gt;Pani doktor osłuchała, opukała, zajrzała do gardła, uszu i stwierdziła zapalenie oskrzeli! A we mnie się wszystko zapadło! Spodziewałam się czegoś poważnego, bo to już tyle trwało, a do tego przez ostatnie dwa dni stan Misia się wyraźnie pogorszył – był mega marudny, miał gorszy apetyt i w ogóle widać było, że mu źle.&lt;br /&gt;Oczywiście antybiotyk – tym razem, przerażona i gnębiona wyrzutami sumienia, nie dyskutowałam.&lt;br /&gt;Zdenerwowała się kiedy powiedziałam, że osłuchiwało go kilku lekarzy (o profesorze, który badał go ze dwa dni wcześniej nie wspomniałam!) i NIC nie słyszało, wszystko było w porządku! Nastraszyła nas jeszcze między-miąższowym zapaleniem płuc, kazała zrobić rtg klatki piersiowej, szarpnęła kasę większą niż profesor i sobie poszła.&lt;br /&gt;Resztę dnia przeryczałam, a Szreku chodził koło mnie i sarkał, żebym przestała, bo straszę Misia. A poza tym bacznie obserwowałam Małego, walczyliśmy z nim, żeby ściągnąć mu katar, kombinowaliśmy jak tu podać leki, żeby łyknął i nie wypluł, z bólem wsłuchiwaliśmy się w jego marudzenie, że o rozpaczliwych i rozdzierających – „Mmaaamaa! Maaamaa!” – nie wspomnę. Jednym słowem masakra!&lt;br /&gt;Kolejne dwa dni upłynęły na podawaniu leków, walce z katarem i oczywiście na bacznej obserwacji Misia. Pojawiła się częsta i rzadka kupa – efekt leków. Chyba nawet czasem coś Misia pobolewało (brzuszek?) bo zaczynał płakać bez powodu i bardzo żałośnie. Ciężkie to były dni.&lt;br /&gt;Miałam wyznaczoną na jutro wizytę kontrolną u mojego pediatry – tak, skuliłam uszy po sobie i zdecydowałam iść znowu do niej, niech obejrzy, posłucha… W końcu prawie dwa miesiące temu przepisała antybiotyk i może już dawno Misio byłby zdrowy!&lt;br /&gt;Ale dzisiaj nastąpiło kolejne przesilenie... :-((&lt;br /&gt;Widać było, że jest mu gorzej – zasapany, nosek całkiem zapchany (pomimo częstego czyszczenia), marud wielki, rozgrzany i spocony jakiś, ale pić nie chciał, a do tego w ciągu godziny zrobił trzy bardzo rzadkie kupale! Wpadłam w panikę.&lt;br /&gt;Zadzwoniłam do poradni-kazali przyjechać.&lt;br /&gt;Taxi, walka przy ubieraniu Małego (byłam mokruteńka-jak zwykle!), targanie super ciężkiego i niewygodnego fotelika (z ciężką i marudzącą zawartością), brnięcie po zapadającym się śniegu i wreszcie – jesteśmy!&lt;br /&gt;Po badaniu doktorka zmieniła antybiotyk (bo nie pomaga, a mija 3-cia doba i do tego biegunka!), odstawiła ohydny syrop pulneo (Szymuś odetchnął z ulgą!), wypytała o biegunkę, wymioty, apetyt itepe. Okazało się, że nie jest tak źle jak myślałam (uff!!), a po chwili Misio już gadał coś do niej po swojemu, zrzucał karty innych pacjentów z biurka i w ogóle rozrabiał i prezentował się jako okaz zdrowia! ;-))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że ostatni tydzień kosztował mnie (emocjonalnie) kilka lat życia! (Muszę więc o siebie zadbać, zmienić dietę i robić codziennie 25 brzuszków więcej… hahaha! Taki głupi żarcik!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czego nauczyła mnie ta historia (która się jeszcze nie zakończyła hepi-endem!)?&lt;br /&gt;- że trzeba zaufać JEDNEMU lekarzowi (chociaż dzisiaj o to trudno) i się go trzymać      &lt;br /&gt;- żeby nie ufać za bardzo i w ciemno wielkim profesorom – oni również mogą coś przeoczyć i zlekceważyć&lt;br /&gt;- że, choć wydaję się sobie twarda – jestem takie mietkie, ciepłe kluchy! A w sytuacji kryzysowej tracę panowanie nad sobą i wpadam w panikę!&lt;br /&gt;- że, choć jestem słaba i nie mogę dźwigać – jeśli sprawa dotyczy mojego Ogrzyka następuje we mnie absolutnie totalna mobilizacja i wstępują we mnie siły, o których do tej pory nie miałam pojęcia&lt;br /&gt;- że jednak nie lubię grudnia, choć to mój miesiąc&lt;br /&gt;- że może za stara jestem na to wszystko?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-2353186292167407663?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/2353186292167407663/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=2353186292167407663' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2353186292167407663'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2353186292167407663'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/12/sobotni-wieczor.html' title='Sobotni wieczór'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-8137077669038854535</id><published>2010-12-09T22:11:00.002+01:00</published><updated>2010-12-09T22:24:03.145+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fjona na skraju'/><title type='text'>Kryzys</title><content type='html'>... mnie dopadł.&lt;br /&gt;Nie tylko twórczy... Cóż, bywa.&lt;br /&gt;Głowa pełna słów, pisać się chce, bo jest o kim/czym (!), a kiedy wieczorem siadam do laktopa - duupa blada!&lt;br /&gt;Jakie to żałosne! Dawniej pisałam o każdej pierdole jaka mi zaświtała w głowie. Bo miałam więcej czasu i duużo więcej siły!!&lt;br /&gt;Teraz NARESZCIE mam o czym pisać, a tu organizm mówi: "Ni ch...! Idę spać!"&lt;br /&gt;A potem ... a potem jest już za późno, żeby wracać tak daleko wstecz, żeby opisywać co było. Bo tyle NOWEGO i ważniejszego już czeka w kolejce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już grudzień.&lt;br /&gt;Mój miesiąc.   Najtrudniejszy miesiąc w roku.&lt;br /&gt;Może za chwilę wrócę i popiszę.&lt;br /&gt;Chciałabym!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;:-))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pees: Miś w porządku! Ciągle kaszle (!!) ale nie wygląda na chorego i nie ma innych objawów, więc pocieszam się, że nie jest chory.&lt;br /&gt;I na koniec - Szymonek jest cudny, wspaniały, kochany, marudny, żywy jak srebro, wymagający i coraz bardziej ... coraz bardziej przypomina i wygląda jak Mały Chłopaczek! Mój fantastyczny SYNEK!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-8137077669038854535?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/8137077669038854535/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=8137077669038854535' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/8137077669038854535'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/8137077669038854535'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/12/kryzys.html' title='Kryzys'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-5243682207844752520</id><published>2010-11-26T23:18:00.006+01:00</published><updated>2010-11-26T23:36:03.170+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chrzest Szymonka'/><title type='text'>Egzorcyzmy</title><content type='html'>Tyle czasu minęło (znowu!), a ja nie mam siły pisać. Jedna notka miesięcznie! Pfff.&lt;br /&gt;Aż szkoda, bo tyle się dzieje!&lt;br /&gt;Teraz jednak pora ścisnąć pośladki (nie ma, że boli!) i zapisać coś wreszcie ku pamięci! Póki to ma jeszcze jakiś sens.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Egzorcyzmy Szymonka odbyły się 14 listopada w pobliskim kościele. Trochę nas to kosztowało chodzenia, negocjacji i wysłuchanych wykładów, ale to w tej chwili nie ma znaczenia.&lt;br /&gt;Warto było!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bałam się bardzo, jak Młody poradzi sobie z tak długą mszą, a raczej z nudą i unieruchomieniem – znając jego charakterek i temperament. Ale strachy na lachy, a ja ciągle NIE DOCENIAM mojego Ogrzyka! Ceremonia była ładna, wzruszająca (dla nas rodziców… no, doobra! – zwłaszcza ja wzruszałam się co trochę jak stary siennik), pogoda CUDNA (po całotygodniowych ulewach i generalnie bryndzy!), a Ogrzyk spisał się wspaniale (wszystko go interesowało – od otoczenia aż po dość obfite „zlanie” główki podczas chrztu) . Mogliśmy być z niego dumni.  Tym bardziej, że na samym początku mszy, pewne miny, skupienie i stękanie, jednoznacznie dały nam do zrozumienia, co nasz Misio właśnie produkuje.&lt;br /&gt;Po mszy przeszliśmy spacerkiem do restauracji. Było ciepło i słonecznie. Cudnie! Zupełnie jakby to była połowa września, a nie listopad. Goście dopisali wszyscy, nawet teściowa z muchami w nosie.&lt;br /&gt;W restauracji zamieszanie i chaos wybuchły ze zdwojoną siłą.&lt;br /&gt;Każdy, dosłownie KAŻDY, chciał Ogrzyka brać „na rączki”, każdy go dotykał, chciał z nim zdjęcie, głaskał, dawał dobre rady i tego typu pierdy. Ale, o dziwo, to ja gorzej znosiłam to zamieszanie! Szymek był spokojny, wyluzowany i chyba zadowolony. Oczywiście do czasu, gdy ktoś nie chciał go ode mnie zabierać. Wtedy ostrzegawcza podkówka, a potem ryk.&lt;br /&gt;Nie będę opisywać wszystkiego, bo to nie ma sensu. Przyjęcie się udało, mój Brat-Zryty-Beret jak zwykle stanął na wysokości zadania, zabawiał starszych (specjalnie usiadł z dziadkami, szczególnie na linii teściowa-teściu), pilnował kelnerów (na szczęście nie miał z nimi za dużo roboty) i w ogóle… Ja do tego głowy nie miałam! Chrzestny jak marzenie! Chrzestna (też wybrana nie przez przypadek!) chociaż nie uznana w dokumentach kościelnych, była dla nas wsparciem i nie wyobrażam sobie nikogo innego na jej miejscu. Noł łej! W końcu to ona (chociaż „tylko” koleżanka) przyszła do nas na drugi dzień po przyjeździe ze szpitala, sprezentowała niezbędne kosmetyki i dała kilka bezcennych rad. No, i była gotowa do pomocy na każdy mój telefon. Takich rzeczy się nie zapomina!&lt;br /&gt;O drobnych zgrzytach nie będę pisać. Nie ma to sensu i szkoda mojej pozytywnej energii (na wyczerpaniu).&lt;br /&gt;Z jednego jestem absolutnie zadowolona – z tego, że poczęstunek odbył się w restauracji! Nie wyobrażam sobie stopnia mojego zmęczenia gdyby imprezka odbyła się u nas w domu!&lt;br /&gt;Masakra jakaś!&lt;br /&gt;Pomijam „drobnostki” typu obsługa gości czy ciasnotę, że o wariujących/biegających/krzyczących dzieciach znajomych nie wspomnę! Ale opieka nad Ogrzykiem i zaspokajanie jego potrzeb to też dla mnie ważniejsza sprawa tego dnia. Nie wyobrażam sobie jakby to było, gdybym musiała biegać koło stołu, a mojego Misia przekazać innym… albo, co gorsze, opiekować się z doskoku także nim. Z całą pewnością wszyscy byliby niezadowoleni. Ze mną na czele!       &lt;br /&gt;Udało się! Mamy to za sobą. :-))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idę paść na twarz!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W następnych odcinkach:&lt;br /&gt;- Ogrzyk ciągle kaszle!&lt;br /&gt;- osiągnięcia i umiejętności Ogrzyka&lt;br /&gt;- Zmęczona Fjona pada na ry…na twarz jak nigdy wcześniej&lt;br /&gt;- zdziwnienia!&lt;br /&gt;- interesujące relacje Kota - Ogrzyk!&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;a Ogrzyk zaraz kończy 9 miesięcy!!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-5243682207844752520?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/5243682207844752520/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=5243682207844752520' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/5243682207844752520'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/5243682207844752520'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/11/egzorcyzmy.html' title='Egzorcyzmy'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-7312702108836644187</id><published>2010-10-29T23:02:00.009+02:00</published><updated>2011-09-14T22:36:52.248+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fjona zestrachana bardzo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sajmonek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pan Kotek był chory'/><title type='text'>Mały Ogrzyk był chory i leżał w łóżeczku ...</title><content type='html'>Dzwoniłam, pytałam, marudziłam, się zestresowałam... i czekamy.&lt;br /&gt;Nadal...&lt;br /&gt;wciąż...&lt;br /&gt;Obserwujemy bez wspomagaczy. Na razie.&lt;br /&gt;Mój strach rośnie, ale ja raczej panikara jestem więc...&lt;br /&gt;A profesor w stylu Szreka - spookooojniee, luzik, poczekamy, poobserwujemy, nic się złego nie dzieje więc bez paniki!&lt;br /&gt;Tak tylko &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;facet&lt;/span&gt; potrafi!!!!!&lt;br /&gt;No, to poobserwujemy jutro.&lt;br /&gt;Dzisiaj po porannej sraczce umysłowej i totalnej panice (że o wyrzutach sumienia nie wspomnę!!), Ogrzyk miał się chyba nieźle. Zmienne nastroje Małego były skrajne, ale nie było masakry.&lt;br /&gt;Dostałam w kość, nie powiem, ale to jest wliczone w status &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;mamy&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Zaczynam się przyzwyczajać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proszę o kciuki za mojego małego Ogrzyka. Za Jego zdrowie!&lt;br /&gt;Dziękuję! :-))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TMs4YW-MY8I/AAAAAAAAAos/fPR3EswQDmE/s1600/pan+kotek.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-7312702108836644187?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/7312702108836644187/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=7312702108836644187' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/7312702108836644187'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/7312702108836644187'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/10/may-ogrzyk-by-chory-i-leza-w-ozeczku.html' title='Mały Ogrzyk był chory i leżał w łóżeczku ...'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-5129134798523482860</id><published>2010-10-29T16:39:00.005+02:00</published><updated>2010-10-29T23:33:19.714+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sajmonek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='samo życie Fjony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pan Kotek był chory'/><title type='text'>O zmierzaniu do celu i wielkiej niepewności.</title><content type='html'>Naprzód!&lt;br /&gt;Szymuś jest coraz bardziej aktywny i coraz lepiej radzi sobie z przemieszczaniem. Strach go zostawić na chwilkę na wersalce (nawet otoczonego murem z jaśków i zwiniętych kołder), a zostawiony na podłodze bezbłędnie wie gdzie się „udać” lub czym się zabawić, żeby mi reszta posiwiałych włosów stanęła dęba … nie tylko na głowie. Dlatego gdy muszę coś zrobić lub wyjść z pokoju – Mały „idzie” ze mną w wózku lub foteliku.&lt;br /&gt;Zauważyłam, że lubi wyzwania i przemieszczanie się do zabawki znajdującej się najdalej. Stękania (że o innych dźwiękach nie wspomnę) jest przy tym sporo, ale jest uparty i wytrwały, co mu się przyda w życiu! Ostatnio bawił się z tatą na podłodze. W pewnym momencie wziął na cel zabawkę znajdującą się na samym końcu maty. I zaczęło się do niej zmierzanie! Najpierw czołganie przez pełzanie, akcentowane okrzykami i stękaniem, ale w końcu, nasza genetycznie wrodzona niecierpliwość wzięła górę i …żeby było szybciej, Szymek podkulił kolana, podniósł dupkę i wykonał coś między rzutem a skokiem... na główkę. No, prawie raczkował! Prawie, bo choć udało mu się przemieścić do przodu, wyglądało tak, jakby nóżki dynamicznie pracowały, ale rączki nie nadążały i stąd zajęcze skoki zakończone lądowaniem na nosku.&lt;br /&gt;Poza tym wreszcie przebił się jeden ząbek, a drugi czeka i jest tuż tuż. No, i Ogrzyk staje się coraz bardziej towarzyski. Ostatnio zaczepia obce dzieci (głównie dziewczynki – z czego Szreku jest szczególnie dumny. Też! Pfff)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan kotek był chory…&lt;br /&gt;bo każda moja radość musi być doprawiona ziarenkiem (lub całym workiem ziaren) goryczy, strachu czy niepewności. Tak jest i tym razem. Tyle cudnych osiągnięć Małego, a tu, dwa dni temu się jakiś syf przyplątał! Albo (co równie prawdopodobne) przeszło ode mnie! Ząbkowanie obniża odporność i stało się! Kaszel, większa wydzielina w nosie, coś tam mu rzęzi, a odkasływanie idzie mu kiepsko. Temperatura podwyższona (nie cały czas) w granicach 37-37,5 więc żadna panika. Traf chciał, że akurat była kontrola u pediatry. Powiedziałam o kaszlu, osłuchała Małego i stwierdziła zaleganie wydzieliny w oskrzelach. Antybiotyk (Zinnat) i syrop Pulneo natychmiast, bo u takich maluchów to zaraz zapalenie płuc! Spanikowana wróciłam do domu, oczywiście wyguglowałam leki i poczytałam trochę. Szczęka mi opadła, bo na 10 osób, które się wypowiadały na temat antybiotyku tylko jedna stwierdziła, że trochę pomogło. Reszta pisała o wymiotach maluszków, zmianach skórnych i generalnie odnosiło się wrażenie, że więcej było szkody niż pożytku. Podobnie z syropem. Szybka decyzja – konsultacja z innym pediatrą. Ten drugi obejrzał i osłuchał Szymka, po czym stwierdził, że nic w oskrzelach nie słyszy i żeby na razie poczekać z lekami. Dwóch lekarzy i dwie skrajne diagnozy! Trochę uspokojona wróciłam do domu, ale ciągle bacznie obserwowałam Małego. I dzisiaj rano – panika! Na dzień dobry u Ogrzyka aż „grało” przy każdym oddechu. Próby kaszlu wychodziły słabo, chociaż raz na jakiś czas udawało mu się porządniej zakaszleć i trochę przechodziło. Ale katar pojawił się już konkretny, niestety. Nie jest jeszcze zmieniony ale słychać jak mu bulgocze w nosku. A Ogrzyk średnio chce współpracować jeśli chodzi o wyciąganie „zaległości”.  No i dopadły mnie masakryczne wątpliwości, czy dobrze zrobiłam nie podając tego paskudnego antybiotyku? Zadzwonię dziś wieczorem do tego drugiego pediatry, zapytam co dalej. Jestem przeciwna szprycowaniu takich maluchów „z grubej rury”, ale jeśli jednak jest taka konieczność? A jeśli okaże się, że jednak konieczny będzie antybiotyk, nie wybaczę sobie zwłoki i robienia po swojemu, bo „mnie się zdaje…”  Żeby tylko nie okazało się, że chciałam dobrze, a wyszło jak zwykle! :-((&lt;br /&gt;Idę się jeszcze ponakręcać i podenerwować obserwując bacznie mojego Ogrzyka.&lt;br /&gt;I z napięciem będę czekać do wieczora, żeby zadzwonić i wypytać co i jak.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-5129134798523482860?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/5129134798523482860/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=5129134798523482860' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/5129134798523482860'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/5129134798523482860'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/10/o-zmierzaniu-do-celu-i-wielkiej.html' title='O zmierzaniu do celu i wielkiej niepewności.'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-2913738237369586284</id><published>2010-10-21T21:39:00.004+02:00</published><updated>2010-10-21T22:00:54.432+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marudzenie o teściowej'/><title type='text'>O teściowej słów kilka</title><content type='html'>Sama nie wiem po co?&lt;br /&gt;Czyli pitolenie/marudzenie zamiast pisanie o moim Ogrzyku-Cudownym-Absolutnie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I.&lt;br /&gt;Walka o chrzest Ogrzyka. Z kościelną biurokracją (?), niechęcią, albo chęcią wtrącania się w czyjeś życie. To prawdziwa wojna w zasadzie, bo my ze Szrekiem TYLKO po ślubie cywilnym więc, według kościoła, jakby konkubinat… moje ulubione słowo! Ale o samych formalnościach kiedyś tam, nie dzisiaj! Nie mam na to siły! Bitwa połowicznie wygrana (chrzestna przepadła w batalii, bo też „konkubinat” – ale dla nas i tak będzie CHRZESTNĄ!!), rodzina (głównie Szreka) spraszana na przyjęcie, bo tak wypada… I zaczynają się schody! Bez wchodzenia w szczegóły, bo to też kiedyś przy innej okazji, (teściowa i teściu + ich nowi partnerzy to już 4 osoby) napiszę, że zebrało się na początek ok. 20 osób! Oczy przecierałam ze zdumienia, ale inaczej nie chciało być. Szybka kalkulacja ilości osób, miejsca w naszym lokum i wszelkich niedogodności/niespodzianek, moim i Szreka urypaniu przy obsłudze gości i jednoczesnej opiece nad Gwiazdą i głównym Bohaterem dnia, że o kociej wariatce nie wspomnę … Wszystko to skierowało nasze myśli w kierunku urządzenia przyjęcia w restauracji. Koszt może wyższy, ale jaka wygoda i święty spokój… No, ale wracajmy do głównego wątku…&lt;br /&gt;Nasza walka o chrzest, chrzestną, ostre kalkulacje: restauracja czy jednak dom…i w tym wszystkim moja teściowa…&lt;br /&gt;Dzwoni do Szreka i mówi:&lt;br /&gt;Teściowa - Jeśli robicie w domu przyjęcie to nas nie liczcie…&lt;br /&gt;Szrek -  Robimy jednak w restauracji&lt;br /&gt;Teściowa - Aa, no to chyba, że tak…&lt;br /&gt;Ja- ???? (totalny i absolutny opad szczęki!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;II.&lt;br /&gt;Telefon od teściowej. Jeden z wielu. Za każdym razem podobny.&lt;br /&gt;T – No czeeść. Kiedy przyjedziesz? (tak, liczba pojedyncza!)&lt;br /&gt;Sz – Nie wiem, a czemu pytasz?&lt;br /&gt;T – Noo, bo trawa do skoszenia jest/piec do wyczyszczenia/pierdylion innych prac fizycznych  (niepotrzebne skreślić. Nie, nie skreślić - dodać!)&lt;br /&gt;Dopiero po chwili pada pytanie&lt;br /&gt;T – No, a jak tam Szymek? Zdrowy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;III.&lt;br /&gt;Ostatnia wizyta w „szrekowie” (czytaj: u rodziny Szreka)&lt;br /&gt;Dzień przed naszym przyjazdem teściowa melduje, że ma obustronne zapalenie oskrzeli. Miło z jej strony (że melduje, a nie choruje, przecież!). Wiemy już, że do niej nie pojedziemy, bo po co?&lt;br /&gt;Po odwiedzinach u babci i wujostwa Szreka wracamy do domu.&lt;br /&gt;Wieczorem telefon od teściowej.&lt;br /&gt;T – Czemu mnie nie odwiedziłeś? (znowu liczba pojedyncza)&lt;br /&gt;Sz – No, przecież chora jesteś, tak?&lt;br /&gt;T – No to co?! Czemu mnie nie odwiedziłeś?!  - poirytowanym i podniesionym głosem pyta szanowna teściowa&lt;br /&gt;Sz – Nie wiem czy zarażasz czy nie, ale nie będę ryzykował zdrowia Małego. Dlatego Cię nie odwiedziłem.&lt;br /&gt;T – Taak? Nie raczyłeś mnie odwiedzić?! To ja też Cię nie odwiedzę jak będzie chrzest! (ciągle liczba pojedyncza! Jakby to było święto Szreka, a nie Ogrzyka!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodam, że Ogrzyk jest pierwszym i kto wie, czy nie ostatnim wnukiem tej pani…&lt;br /&gt;I jeszcze to, że bardziej ją interesuje i leży na sercu synek jej chrześnicy (a kuzynki Szreka) niż jej osobisty wnuk, Ogrzyk.&lt;br /&gt;I jeszcze tylko – tak, wiem, że jej zachowanie to komunikat dla mnie, ale osobiście mam to w dupie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na zakończenie odrobinę radośniej, bo warto!&lt;br /&gt;Bo mój Ogrzyk jest tak cudowny, że zasługuje na więcej, ale dzisiaj o nim tylko kilka słów!&lt;br /&gt;Uwielbiam jego gaworzenie, te dźwięki, które dla mnie brzmią jakby płukał gardło, a dla Szreka to długie, gardłowe, francuskie „r”. Rozśmieszają mnie jego okrzyki i pomruki, stękania i „bleblania”, że o piszczeniu nie wspomnę. Roluje się swobodnie z brzucha na plecy i z powrotem i robi to wszędzie – w łóżeczku, foteliku i wózku też. Próbuje, wsparty na kolanach, podnosić dupkę (tylko jeszcze nie wie po co), obraca się na brzuchu we wszystkich kierunkach, no i rwie się do siedzenia...tylko na razie mu nie wychodzi.  Jest humorzasty – równie szybko i łatwo daje się rozśmieszyć, jak wpada w złość (moja kreew!). Zupełnie swobodnie przekłada sobie z ręki do ręki zabawkę, śmiesznie ją ogląda, kontempluje, obraca powtarzając swoje „a …aaa…a-a…” Ma apetyt – wsuwa wszystko co mu podtykam.&lt;br /&gt;No, i jest śliczny – moim skromnym zdaniem. ;-))) Ciągle mnie tyko dziwi skąd on taki cudny, po takich rodzicach? Hi hi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i fotki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już prawie się udało!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TMCXMBQlNcI/AAAAAAAAAok/tBQ2W7z1oYc/s1600/fota1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TMCXMBQlNcI/AAAAAAAAAok/tBQ2W7z1oYc/s400/fota1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5530586575163176386" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Obrót na brzuszek w wózku. Karkołomne ale odrobina (!) uporu i voila (czyli: włala!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TMCXLyf_JiI/AAAAAAAAAoc/vx-3n_c4lc0/s1600/fota2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TMCXLyf_JiI/AAAAAAAAAoc/vx-3n_c4lc0/s400/fota2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5530586571201259042" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TMCXLjJXrGI/AAAAAAAAAoU/5axUh4xckWk/s1600/fota3.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TMCXLjJXrGI/AAAAAAAAAoU/5axUh4xckWk/s400/fota3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5530586567079865442" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;... ciąg dalszy w ogóle nastąpi ;-))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-2913738237369586284?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/2913738237369586284/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=2913738237369586284' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2913738237369586284'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2913738237369586284'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/10/o-tesciowej-sow-kilka.html' title='O teściowej słów kilka'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TMCXMBQlNcI/AAAAAAAAAok/tBQ2W7z1oYc/s72-c/fota1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-4315558564823202456</id><published>2010-09-26T23:38:00.004+02:00</published><updated>2010-09-26T23:49:53.549+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='samo życie Fjony'/><title type='text'>Syntetycznie się nie da …</title><content type='html'>… tyle się dzieje.&lt;br /&gt;A ja nie mam siły pisać, bo wieczorem padam na twarz.&lt;br /&gt;Ale chociaż o kilku sprawach wspomnę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okulista – zaliczony.&lt;br /&gt;Znowu przekonałam się, że kiedy się bardziej denerwuję – wychodzi lepiej.&lt;br /&gt;Jechałam na wizytę lajtowo, no, bo to tylko kontrola przecież. A tu taka niemiła niespodziewajka. Doktorka po raz kolejny, od razu zauważyła znowu za mokre prawe oczko i po krótkich oględzinach zaproponowała sprawdzenie drożności kanału łzowego (jednak!) i ewentualne jego udrożnienie. Widząc moje wahanie, zasugerowała, że lepiej teraz - przy znieczuleniu miejscowym, niż później - pod narkozą. Cóż było robić. Miałam poczekać przed gabinetem. Szreku pobiegł szukać bankomatu, bo nie byliśmy przygotowani na dodatkowy wydatek (i to jaki!). Okulistka uprzedziła, że Mały będzie krzyczał ze strachu i złości, bo będzie zawinięty i unieruchomiony prześcieradłem, ale nic go nie będzie bolało. Jednak usłyszeć takie zapewnienie to co innego, niż usłyszeć wrzask własnego dzidziora przez zamknięte drzwi! Boszsz, no masakra! I nigdy więcej! W sumie dobrze, że okulistka nie chce rodziców przy tych zabiegach. Nie wytrzymałam na korytarzu i poryczałam się, a nie wiem co bym zrobiła patrząc na zabieg.&lt;br /&gt;Cóż, od dzisiaj nazywam się Miętka… Fjona Miętka.&lt;br /&gt;Okazało się, że miał przytkany kanalik i nadal objawy uczuleniowe. Znowu krople…     :-(( &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Usg – czyli jak górnik na przodku&lt;br /&gt;Wybrałam się sama, bo Szreku nie może się kilka razy w miesiącu zwalniać z pracy. Już i tak ma trudną sytuację ze swoim kierownikiem. Pojechałam autem, chociaż nie wiem, czy autobusem z Małym w wózku nie byłoby lepiej/wygodniej dla mnie. Od dźwigania Ogrzyka (w foteliku) do samochodu zrobiło mi się słabo, a to był dopiero początek. Potem była jazda zakorkowanymi ulicami i szukanie miejsca parkingowego jak najbliżej wejścia do przychodni. A potem już „tylko” przygotowanie Ogrzyka do usg, próba utrzymania/uspokojenia go podczas usg i w końcu – największe wyzwanie – ubranie go i przygotowanie do wyjścia na zewnątrz (a tego dnia było wyjątkowo deszczowo i chłodno). Dobrze, że kobieta czekająca pod innym gabinetem powiedziała mi o przewijaku dla maluchów w innej części korytarza, bo inaczej ubieranie Szymka nie dość, że trwałoby znacznie dłużej, to dla mnie byłoby nie tylko wyczynem, ale jeszcze wygibasami na stojąco. Nie mogę się doczekać chwili, kiedy Misio będzie siedział. Takie „drobiazgi”, jak ubieranie, będą wtedy prawdziwymi drobiazgami, a nie wygibasami z użyciem jednej ręki. Kto przeżył – wie o czym mowa. Potem droga powrotna w korkach ze zmęczonym, śpiącym i głodnym Maluszkiem na tylnym siedzeniu! Kto przeżył … Nic to! Ważne, że wyniki dobre! Nie było żadnego stanu zapalnego, wszystkie organy w porządku i się nie stresujemy. Na razie.&lt;br /&gt;Wnioski z tego arcyciekawego i fizycznie wyczerpującego przeżycia?&lt;br /&gt;Po pierwsze – nigdy więcej sama!&lt;br /&gt;Po drugie - wózek zamiast fotelika. Chyba, że gabinet blisko i nie trzeba za daleko nieść Małego w foteliku. Super niewygodna sprawa.&lt;br /&gt;Po trzecie – w drodze powrotnej zainstalować Małego na przednim siedzeniu, bo to i pod ręką i jest kontakt wzrokowy z Małym, można podać grzechotkę, pogadać, no inaczej jest. Zwłaszcza kiedy trzeba odstać swoje w korkach. :-/        &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Basenik, czyli wychodne Ogrów ;-))&lt;br /&gt;Się wyrwaliśmy ze Szrekiem pewnego wieczoru. Jak harty ze smyczy się zerwaliśmy. Z dzikim chichotem oddaliliśmy się z miejsca zamieszkania we dwoje tylko – pierwszy raz od … nie pamiętam już od jakiego czasu. Ogrzyk, wykąpany, nakarmiony i uśpiony, został pod opieką Wujka-Zrytego-Bereta. A my pojechaliśmy na basen wymoczyć nasze Ogrze cielska.&lt;br /&gt;Byłam ciekawa, jak tam moje umiejętności pływackie (że o wyporności nie wspomnę). Ku mojej radości okazało się, że jeszcze umiem utrzymać się na wodzie, a nawet sobie popływałam. No, dałam prawdziwego, żabkowego czadu! Było super i euforycznie i pewnie powtórzylibyśmy nasze rendez- vous  w kolejny piątek, gdyby nie mój osłabiony organizm, który rozgrzany przemiło, został następnie narażony na brutalny kontakt ze świeżym powietrzem, tudzież temperaturą znacznie niższą od tej wewnątrz budynku… Nie dało się inaczej dotrzeć do samochodu, niestety. Jak łatwo się domyśleć, kontakt ów skończył się przeziębieniem. Migdały jak banie, katar zatykający i uniemożliwiający oddychanie i tego typu przyjemności. Obecnie wtłaczam w siebie ogromne ilości różnych specyfików/suplementów diety (tak, leczę się sama), wypijam hektolitry różnych, przeważnie ciepłych, cieczy i pocę się z siłą wodospadu. Ale w zamian wc odwiedzam dwa razy dziennie! Bo reszta wypływa ze mnie skórą. Głównie głowy, szit! Ale się nie poddaję, a motywacja jest bardzo silna. Cel: nie zarazić Ogrzyka!&lt;br /&gt;Idę wtłoczyć/wlać w siebie kolejne kilka szklanek ciepłych, musujących różności typu – wapno, rozpuszczalna polopiryna i witamina C, grzane pyffko z sokiem-prawie-malinowym (niepotrzebne skreślić), zalec w wyrku i czekać na efektywne poty.&lt;br /&gt;Aa! Zapomniałam dodać, że kotecka bardzo przejęła się moim stanem i codziennie wieczorem, kiedy tylko usiądę w fotelu, natentychmiast zalega na moich kolanach (ona! Ten nietykalski dzikus!) i robi mi gorące okłady. A potrafi być naprawdę gorąca!     &lt;br /&gt;To tyle na dzisiaj.&lt;br /&gt;Resztę (d)opiszę w swoim (bliżej nieokreślonym) czasie ...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-4315558564823202456?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/4315558564823202456/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=4315558564823202456' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/4315558564823202456'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/4315558564823202456'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/09/syntetycznie-sie-nie-da.html' title='Syntetycznie się nie da …'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-3423612335686335750</id><published>2010-09-10T20:33:00.001+02:00</published><updated>2010-09-10T20:35:20.229+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sajmonek'/><title type='text'>Delikatna sprawa</title><content type='html'>Byliśmy na konsultacji u chirurga. Jest jednak problem. Pani doktor określiła to jako stulejka niefizjologiczna. Ale i tak kazała czekać i bacznie obserwować. Takim maluszkom nic nie chcą robić w tym temacie – no, chyba, że jest problem z oddawaniem moczu w ogóle. Wtedy ciachanie natychmiast. Ogrzyk na razie puszcza niezłe strumienie i oby mu tak zostało. Mamy tylko sprawdzić czy nie było po drodze jakiegoś stanu zapalnego i czy nie ma zmian w drogach moczowych. W przyszłym tygodniu idziemy na  usg i będzie wiadomo czy oki i czekamy, czy konieczna będzie jakaś interwencja już teraz. Bardzo podobała mi się postawa pani doktor. Nic na siłę, bez pośpiechu, czekamy na rozwój sytuacji – chyba, że usg będzie kiepskie. Mamy „ćwiczyć” skórkę, ale delikatnie, aby nie popękała, pilnować, żeby nie było stanów zapalnych, a ewentualny zabieg w przyszłości.&lt;br /&gt;Może nie będzie potrzebny?&lt;br /&gt;Może Ogrzyk sam sobie poradzi przy naszej niewielkiej pomocy?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-3423612335686335750?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/3423612335686335750/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=3423612335686335750' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/3423612335686335750'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/3423612335686335750'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/09/delikatna-sprawa.html' title='Delikatna sprawa'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-2225602488894811469</id><published>2010-09-06T22:32:00.003+02:00</published><updated>2010-09-06T22:43:57.787+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rocznica'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sajmonek'/><title type='text'>Drewniana z niepokojem w tle</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 102, 0);font-size:130%;" &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Piąta rocznica ślubu – drewniana&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieczór przyjemny, spędzony w domu (oszczędności) z pizzą i winkiem musującym ;-)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TIVQR7vSe7I/AAAAAAAAAn8/gIdzv5jUdLU/s1600/szampan.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 314px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TIVQR7vSe7I/AAAAAAAAAn8/gIdzv5jUdLU/s400/szampan.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5513901587809074098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłoby jeszcze przyjemniej gdyby nie  …&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przedpołudniowa wizyta u pediatry rodzinnego i szczepienie na WZW B.&lt;br /&gt;Odbyło się też mierzenie i ważenie Ogrzyka (8200g i 65 cm, chociaż wydaje mi się, że jest dłuższy).&lt;br /&gt;Komentarz pani doktor – „wygląda na to, że będzie niewysokim, atletycznie zbudowanym facecikiem”. Nie pocieszyła mnie, chociaż się spodziewałam. Mama - okrągły knypek, papa – owszem, wyższy, ale też raczej okrągły … pfff! Też coś! Wiadomo - obciążenie genetyczne, szit!&lt;br /&gt;A potem, przekrzykując płacz Szymka po szczepieniu, zahaczyłam o jego siusiora. Pani doktor próbowała mi pokazać jak sobie poradzić z utrzymaniem higieny, ale nie dała rady. :-( Zaleciła pilną konsultację z chirurgiem urologiem. Już zamówiłam wizytę na środę. A więc do środy.&lt;br /&gt;I jakoś wrzesień zapowiada się pod znakiem wizyt lekarskich z Misiem – już dwie za nami, a tu jeszcze urolog, usg bioderek i jeśli uda się dodzwonić – okulista. Ale niech tam! Oby wyniki były dobre.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zakończenie mały, pozytywny akcent - dwa słodziaki ;-))&lt;br /&gt;czyli blisko, coraz bliżej ...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TIVQSAJLpYI/AAAAAAAAAoE/8nZYyaXPj1c/s1600/kota+i+dzidzior1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 226px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TIVQSAJLpYI/AAAAAAAAAoE/8nZYyaXPj1c/s400/kota+i+dzidzior1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5513901588991419778" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-2225602488894811469?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/2225602488894811469/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=2225602488894811469' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2225602488894811469'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2225602488894811469'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/09/drewniana-z-niepokojem-w-tle.html' title='Drewniana z niepokojem w tle'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TIVQR7vSe7I/AAAAAAAAAn8/gIdzv5jUdLU/s72-c/szampan.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-2684153317915414771</id><published>2010-09-02T20:35:00.005+02:00</published><updated>2010-09-02T21:02:27.095+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sajmonek'/><title type='text'>PÓŁ ROKU!!</title><content type='html'>&lt;span style="color: rgb(0, 102, 0);font-size:130%;" &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Mój Szymek dzisiaj kończy 6 miesięcy!!!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I właśnie dzisiaj spodobały mu się nowe zlepki liter i tak się cudownie składa, że są to "m" i "a"! ;-))&lt;br /&gt;Od południa słyszałam dzisiaj "aamm, maa, mmm, mamm", no i oczywiście: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;mamma, maama, mama&lt;/span&gt; :-)) wykrzykiwane z różnym natężeniem, różnym tonem, raz głośniej, a raz jeszcze głośniej ;-) Cudownie. Wiem, że to jeszcze nie ta "mama", ale Szreku stwierdził - "no widzisz, a mówiłaś, że najpierw powie tata". Nawet lekarz, u którego dzisiaj byliśmy z Ogrzykiem na kontroli, stwierdził, że ładnie woła mamę, a Szreku usłyszy "tata" jak Mały będzie miał górne zęby. Chociaż ze dwa ;-) Więc biedaczek sobie jeszcze poczeka, bo na razie ząbków nie widać.&lt;br /&gt;A propos wizyty u pediatry - z Małym wszystko w porządku poza dwiema sprawami...   Pierwsza to mały kłopot: kiedy trzymamy go na rękach, dziwnie rozkłada ramiona na boki (jakby chciał odlecieć), ale na razie nie martwimy się tym, tylko obserwujemy. Tyle ostatnio dziwnych rzeczy się "nauczył", które mnie niepokoiły, a okazały się nieważne (specyficzny kaszelek, bardzo dziwne dźwięki wydawane buzią, jakby kogoś straszył, w końcu bardzo dziwny sposób wciągania powietrza jak astmatyk) więc może to rozkładanie ramion też mu przejdzie.&lt;br /&gt;Ale druga sprawa może mieć ciąg dalszy, niestety niezbyt miły... Oby nie, ale wygląda na to, że grozi Ogrzykowi stulejka. :-(    Jeszcze obserwujemy, a jeśli nic się nie zmieni - będziemy mieć za około 2-3 miesiące konsultację z urologiem.  Oby nie była konieczna!!&lt;br /&gt;Poza tym wszystko w najlepszym porządku.&lt;br /&gt;Jutro szczepienie. Będzie porządnie zważony i zmierzony. Ale już dzisiaj usłyszałam, po zważeniu Ogrzyka przez profesora (na wadze dla niemowlaków, na którą ledwie się zmieścił! hihi), że waży akurat! No!&lt;br /&gt;Jutro imieniny Szymona i nasza rocznica :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-2684153317915414771?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/2684153317915414771/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=2684153317915414771' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2684153317915414771'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2684153317915414771'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/09/po-roku.html' title='PÓŁ ROKU!!'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-4957235257728342884</id><published>2010-08-31T22:15:00.011+02:00</published><updated>2011-09-14T22:42:04.361+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sajmonek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ludożerka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='samo życie Fjony'/><title type='text'>O zbliżającej się rocznicy i pół oraz braku asertywności</title><content type='html'>Za dwie chwile nasza kolejna rocznica ślubu ;-))&lt;br /&gt;A już za chwilkę Ogrzyk kończy pół roku!&lt;br /&gt;Ależ to zleciało!&lt;br /&gt;Rwie się do siedzenia, ciągnie główkę, tylko plecki ma jeszcze słabiutkie/mięciutkie.&lt;br /&gt;Macha się już na brzuszek (wreszcie!). Sposobem i kombinowaniem, łapaniem się za co popadnie i podciąganiem się, ale daje radę! Kosztuje to Malucha sporo wysiłku, stękania, a potem okrzyków, ale najwyraźniej mu się podoba. Niestety zaraz po jedzeniu też i często taka wywrotka kończy się ulaniem. Zwłaszcza, że jak już jest na brzuszku, to się przemieszcza - czołganiem przez pełzanie. :-))&lt;br /&gt;Jest coraz bystrzejszy, coraz więcej „kuma”, a do tego mam wrażenie, że chwyta niektóre żarciki i śmieszne sytuacje, bo rechocze w głos. Zwłaszcza kiedy się wygłupiam i śmiesznie mówię albo śpiewam „operowym” głosem (ciekawe co na to sąsiedzi). Ma też swoje humorki i nastroje i jak mu coś nie pasi, to NIE i już! Ech, skąd ja to znam… ;-)&lt;br /&gt;Misio zwraca coraz częściej uwagę na kotę i vice versa.&lt;br /&gt;Obserwują się.&lt;br /&gt;Na razie kota ma przewagę – Młody jest unieruchomiony. Wodzi tylko za nią oczyma, a kiedy kota przechodzi mu koło głowy – odwraca się za nią całym ciałem i wyciąga rączki. Ostatnio niewiele brakowało, żeby złapał ją za ogon. Dzisiaj kota dostała swojego „małpiego rozumu” akurat, kiedy trzymałam Sajmonka na rękach. Ludożerka rzuciła się na zabawkę, potem przeskoczyła na butelkę po wodzie mineralnej, a potem swoim zwyczajem musiała odreagować i zrobiła sobie przebiegówkę po całym mieszkaniu (metraż może nie jest za wielki, ale zawsze). Kiedy pierwszy raz kota wpadła rozpędzona do pokoju i przebiegła pod naszym fotelem, Szymek drgnął przestraszony i wydał z siebie dźwięk niby śmiechu – tylko dźwięk, bo minę miał przestraszoną.&lt;br /&gt;Ale kiedy kota w drodze powrotnej do małego pokoju zaatakowała butelkę, pokotłowała się z nią i pobiegła, tupiąc i warcząc, przed siebie – Mały roześmiał się w głos. A potem, za każdym razem kiedy kocia wariatka wpadała do pokoju – Mały śmiał się w głos, aż piszczał. Jednym słowem mam wesoło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TH1jPwDdbsI/AAAAAAAAAnU/V1qBpRtnNao/s1600/spieniony.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I trochę poważniej ... :-/&lt;br /&gt;Asertywność potrzebna od zaraz!&lt;br /&gt;I refleksu odrobinę też by się przydało, bo niemota ze mnie i ofiara straszna!&lt;br /&gt;Może nie jestem jeszcze taka stara i uda się pod tym względem coś w moim życiu zmienić?&lt;br /&gt;Dwie sytuacje bardzo mnie ruszyły i długo męczyły. Zwłaszcza telepała mnie złość na samą siebie, bo nie zareagowałam! A dotyczyło to mojego Szymka więc powinnam!&lt;br /&gt;Przeszło mi i przetrawiłam, ale osad został. Do przemyślenia.&lt;br /&gt;Najkrócej jak potrafię, żeby obyło się bez emocji i przeżywania po raz kolejny.&lt;br /&gt;Na pewnej imprezie u mojej koleżanki było sporo dzieci, zwłaszcza tych najmłodszych. Synkowi koleżanki bardzo często i dużo się ulewa. Ale jakoś noszący go na rękach jego najbliżsi, tego dnia zapominali nosić ze sobą tetrę albo coś innego do wycierania buzi maluszka. Ja noszę pieluchę obowiązkowo na ramieniu, bo Szymek ślini się niemiłosiernie. W pewnym momencie podeszła do mnie mama koleżanki z maluszkiem na ramieniu, a zaraz potem jakaś ich znajoma. Ta druga zauważyła, że małemu się ulało i co zrobiła? Bez pytania zdjęła tetrę z mojego ramienia i wytarła buzię tamtemu dziecku. Ja wiem – „wszystkie dzieci nasze są”, ale bez-kurdę-przesady! A higiena? A gdyby Szymek był chory, albo tamten maluch?&lt;br /&gt;Byłam w takim szoku, że nawet nie zareagowałam, NIC nie powiedziałam, tylko po otrzymaniu z powrotem pieluszki, odwróciłam się na pięcie i jak manekin odeszłam do Szreka. Ratunku!&lt;br /&gt;Po drugie – zachowanie mojej koleżanki! Rozczarowanie i przykrość…&lt;br /&gt;Impreza odbywała się w restauracji więc stoliki, szum, zamieszanie, dużo przechodzących we wszystkich kierunkach osób. Szymek, zmęczony zupełnie nową dla niego sytuacją, zainteresowaniem tylu osób na raz, no i tymi wszystkimi wrażeniami – najpierw marudził, a w końcu zasnął. Byłam dumna, że udało się go uśpić pomimo takiego zamieszania i hałasu. Ustawiliśmy wózek najbliżej naszego stolika, żeby mieć go na oku i żeby jak najmniej przeszkadzał przechodzącym. W pewnej chwili, koleżanka przechodząc do kogoś obok nas,  podeszła do wózka ze śpiącym Szymkiem i zaczęła nim lawirować. A, że kółka się zblokowały – wyszło na to, że nieźle zaczęła tym wózkiem tarmosić – jak starym, niepotrzebnym krzesłem! Jakby tam w środku nie było ŚPIĄCEGO DZIECKA! I znowu – zanim zdążyliśmy ze Szrekiem zareagować – już udało jej się przepchnąć wózek dalej.  Byliśmy obok! Wystarczyło rzucić hasło, dwa słowa: „przesuńcie wózek” zamiast się z nim szamotać, że o śpiącym w nim dziecku nie wspomnę. Całe jej szczęście, że nie obudziła Ogrzyka, bo nie wiem co bym zrobiła. Zatkało nas tak doszczętnie, że żadne z nas się słowem nie odezwało.&lt;br /&gt;Analizując i przeżywając obie sytuacje, doszłam do smutnego wniosku: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nie mam za grosz asertywności. I refleksu&lt;/span&gt;. A najgorsze jest to, że tak bardzo staram się być miła i nie zrobić nikomu przykrości, że moje uczucia i osoba mogą być lekceważone. Ale tym razem chodziło o moje dziecko! Bezbronne i całkowicie uzależnione od nas, jego rodziców! Przesadzam? Może i tak, ale nie zamierzam już nigdy  NIKOMU pozwalać na takie zachowanie wobec mojego syna. Jak się komuś nie podoba, terudno!&lt;br /&gt;W końcu moją maksymą jest: „każdego dnia mojego życia rośnie lista osób, które mogą mnie pocałować w dupę!”&lt;br /&gt;I od tej pory wysuwam pazury i spuszczam ze smyczy wewnętrzną wiedźmę!&lt;br /&gt;Dość tego!&lt;br /&gt;Bo nie dobrze jest, w dzisiejszym świecie, być za grzecznym, a my ze Szrekiem – ewidentnie jesteśmy.&lt;br /&gt;Grzeczna i miła dla każdego sobie pobyłam. Teraz wracam do normalności.&lt;br /&gt;Znowu będę (chcę być!) pyskatą jędzą, która w obronie swojej pociechy da niejednemu po łapach.&lt;br /&gt;No, i nie udało się bez emocji. Ech! Ale to pewnie dlatego, że to była moja koleżanka, która sama jest matką malutkiego dziecka. Jak ona by się czuła na moim miejscu?&lt;br /&gt;Nieważne zresztą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pobudka, wiedźmo!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-4957235257728342884?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/4957235257728342884/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=4957235257728342884' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/4957235257728342884'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/4957235257728342884'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/08/o-zblizajacej-sie-rocznicy-i-po-oraz.html' title='O zbliżającej się rocznicy i pół oraz braku asertywności'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-4858990569486113510</id><published>2010-08-16T21:38:00.004+02:00</published><updated>2010-08-16T21:55:27.475+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sceny z życia Ogrów'/><title type='text'>Sceny i scenki</title><content type='html'>... z życia Ogrów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nr 1&lt;br /&gt;Leżymy na wersalce. Ogrzyk między nami. My wsparci na łokciach, a Mały – jak zwykle – na wznak. Rozmawiamy, Ogrzyk grzechocze grzechotką (głównie siebie po twarzy), raz na jakiś czas włącza się do naszej rozmowy jakimś okrzykiem lub gadaniem po swojemu. W pewnym momencie wracam do tematu, który zaprząta moją głowę i niepokoi mnie ostatnio bez przerwy. Wracam do niego z uporem maniaka. Tego popołudnia również.&lt;br /&gt;- A co jeśli jednak braknie nam kasy? – pytam szeptem jakbym się bała, że Ogrzyk usłyszy … i zrozumie sens moich słów, albo usłyszy strach w moim głosie.&lt;br /&gt;- Nie braknie – Szreku jak zwykle jest optymistą – Zawsze mogę poszukać pracy w Warszawie.&lt;br /&gt;- No tak, ale wtedy już w ogóle byś Małego nie widział. Raniutko pociąg, a powrót wieczorem …&lt;br /&gt;- Ale jeśli to pozwoli Ci zostać z Małym, to jakoś się przemęczymy. – w ściszonym głosie Szreka słyszę … co? Obawę? Nadzieję? Pocieszenie?&lt;br /&gt;Ogrzyk trzyma pewnie i mocno grzechotkę, przekłada ją sobie z ręki do ręki, coś  do niej mówi.&lt;br /&gt;Patrzę na Małego i nagle mówię trochę głośniej i jakoś pewniej:&lt;br /&gt;- Wiesz co, nie ważne! Dla Niego zniosę bardzo wiele! Damy radę, prawda?&lt;br /&gt;A w tej chwili Ogrzyk popatrzył na mnie i tak ślicznie się uśmiechnął, tak od ucha do ucha, swoimi bezzębnymi dziąsłami, że mnie zatkało, a wzruszenie zacisnęło gardło. Zupełnie jakby mówił: „Spoko, mama! Nie rób scen. Damy radę!”  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nr 2&lt;br /&gt;Kika namiętnie łapie muchy, komary i inne takie.  Zawsze przybiega z nimi do domu (niestety!) i „bawi się” w korytarzu. Nie będę wdawać się w szczegóły bo są FE!&lt;br /&gt;I chociaż wiem, że koty to drapieżniki wolałabym nie widzieć mojej koty podczas takich zabaw. No, tak mam i już. Ale wracając do głównego wątku. Pewnego razu kota złapała całkiem dużą muchę (blee) i oczywiście wylądowała z nią w korytarzu. Tym razem tak sprytnie ją załatwiła, że mucha mogła biegać ale nie latała. Kota oczywiście „puszczała muchę wolno”, leżała sobie spokojnie i patrzyła jak tamta próbuje oddalić się. Tak więc mucha „sobie biegała” (bleee), kota leżała, a kiedy ta pierwsza oddalała się zanadto – kota „przywoływała ją do porządku”. I to dosłownie. Usłyszałam, że coś tam po swojemu „gada”. Poszłam do korytarza zobaczyć, o co chodzi, a tam kota gadała coś do muchy, po czym pacnęła ją łapką przyciągając bliżej siebie i leżała sobie dalej obserwując poczynania swojej „zabawki”. Ale to nie koniec! Stałam w kuchni, bo akurat szykowałam obiad. Nagle znowu usłyszałam „gadanie” Kiki i poczułam jej łapkę na stopie (a stałam na bosaka przez te upały!). Spojrzałam w dół, a tam (ble fuj i ble!!) muszysko biegało mi między stopami, a Kika ją przeganiała popychając łapką i coś do niej „nadając”! Uciekłam z kuchni wrzeszcząc do Kiki wariatki, że ma mi natentychmiast zabrać to paskudztwo, że jest Fe i fuj i ble! Muchy już nie zobaczyłam i nie interesuje mnie nic więcej.&lt;br /&gt;A kiedy wieczorem opowiadałam całą scenę Szrekowi – stwierdził, że widocznie Kika potrzebuje jakiegoś zwierzaka, w sensie petsa, czyli jakiegoś pupila, którym by się mogła zająć/zaopiekować/pobawić/wychować?! I wyglądał, jakby zupełnie serio zaczął się zastanawiać, co to by miało być – chomik? (odpada!), świnka morska? (jak wyżej!!), a może mały piesek lub kotek? (aaaaa!!! To ja się chyba wyprowadzam!). Zajęłam dość stanowczo stanowisko (i będę się go trzymać), że zaraz Ogrzyk podrośnie na tyle, że będzie pełzał po jej podłogowych rewirach więc będzie miała Kika pole do popisu! Będzie mogła się opiekować, bawić i wychowywać (jeszcze nie wiem kto kogo!), że o pilnowaniu nie wspomnę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na deser!       &lt;br /&gt;Sposób na zasypianie według Sajmonka&lt;br /&gt;Potrzebny jest rekwizyt – jasiek czyli taka mała, podłużna podusia, pielucha tetrowa albo pluszak&lt;br /&gt;- Wybrany rekwizyt należy położyć sobie na głowie, a najlepiej od razu na twarzy, można do niego pogadać, można spróbować jak smakuje, ocierać się o niego, pocierać nim buzię, albo zasłonić sobie oczy.&lt;br /&gt;- Jeśli nie chce się za bardzo spać – można się z rekwizytem pobawić w zapasy i przewracać się z boku na bok, wydając przy tym okrzyki (chyba bojowe).&lt;br /&gt;- Następnie można przystąpić do wyciszania, które polega na znieruchomieniu na dłuższą chwilę. Jeśli chwila jest wystarczająco długa, wyciszenie dość skuteczne, a rekwizyt odpowiednio leży na twarzy – efekt murowany!&lt;br /&gt;Dobranoc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TGmT-ub8T2I/AAAAAAAAAnM/pMuvmpzhkIw/s1600/fotka1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TGmT-ub8T2I/AAAAAAAAAnM/pMuvmpzhkIw/s400/fotka1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5506094725263544162" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TGmT-Br0MMI/AAAAAAAAAnE/M2-pnjhibXY/s1600/fotka2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TGmT-Br0MMI/AAAAAAAAAnE/M2-pnjhibXY/s400/fotka2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5506094713250525378" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-4858990569486113510?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/4858990569486113510/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=4858990569486113510' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/4858990569486113510'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/4858990569486113510'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/08/sceny-i-scenki.html' title='Sceny i scenki'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TGmT-ub8T2I/AAAAAAAAAnM/pMuvmpzhkIw/s72-c/fotka1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-7233451297443935335</id><published>2010-08-07T06:40:00.000+02:00</published><updated>2010-08-06T21:50:56.432+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Starość nie radość'/><title type='text'>Hit dnia!</title><content type='html'>A może nawet miesiąca!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas i miejsce akcji:  Przedpołudnie. Ryneczek. Zakupy z Ogrzykiem w wózku.&lt;br /&gt;Osoby: Fjona z Ogrzykiem, Handlarka, koleżanka Handlarki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fjona wraca do domu z Ogrzykiem, ale widzi jeszcze jedno stoisko z kartonami pełnymi koszulek. Podchodzi.&lt;br /&gt;Koszulki obejrzane z bliska tracą - z daleka wyglądały dużo lepiej. Cóż, czego oczekiwać po taniutkiej chińszczyźnie? Ale Handlarka straszna gaduła.&lt;br /&gt;Handlarka - A ja dzisiaj zostałam babcią! - oznajmia radośnie&lt;br /&gt;Fjona - Gratuluję - odpowiada, bo grzeczna jest, a cudza radość to też powód do jej radości.&lt;br /&gt;Handlarka - A tuu jaaakii słoodki maaluuszek! - mówi zaglądając do wózka Ogrzyka - zobacz, Baśka (to do koleżanki z kartonami obok) jakiego pani ma fajnego wnuka ...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;... (WNUKA??!!&lt;/span&gt;)&lt;br /&gt;Aaaaaa!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kurtyna!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pe-es! Wiedziałam, że mnie to kiedyś czeka, ale myślałam, że za jakieś 10 lat!&lt;br /&gt;Cóż, widocznie mam za dobre samopoczucie. Czuję się młodo, ale wygląd widocznie nie nadąża! ;-))&lt;br /&gt;Bywajet - jak mawiał mój nauczyciel w liceum.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To pisałam ja, Fjona staruszka :-))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pe-es 2! Komentarz zbyteczny.&lt;br /&gt;Uprasza się o nie pocieszanie autorki!&lt;br /&gt;O!&lt;br /&gt;;-))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-7233451297443935335?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/7233451297443935335/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=7233451297443935335' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/7233451297443935335'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/7233451297443935335'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/07/hit-dnia.html' title='Hit dnia!'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-299507852725953601</id><published>2010-07-30T07:00:00.000+02:00</published><updated>2010-07-29T22:07:38.856+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='karma'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sajmonek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='samo życie Fjony'/><title type='text'>Streszczam się</title><content type='html'>Dużo się działo, a ja nie miałam siły pisać więc dzisiaj będzie po łebkach i skrótowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byliśmy drugi raz na basenie. Tym razem w sobotę. Było dużo więcej dzieci, ale wciąż Ogrzyk był najmłodszy. Dzieciaków była ósemka plus rodzice – to całkiem niezła gromadka. Chociaż może to i lepiej, bo Ogrzyk nareszcie dostrzegł inne maluchy. Do tej pory nie miał takiej okazji, a jak miał to go to nic nie obchodziło. Teraz po dokładnych oględzinach otoczenia (obowiązkowo z otwartą ze zdumienia buzią) ZAUWAŻYŁ inne dzieci i zaczął się im przyglądać. Szreku oczywiście brał udział we wszystkich ćwiczeniach z Małym. Nie pozwoliłam mu tylko na nurkowanie. Jeszcze za wcześnie na takie eksperymenty (w moim odczuciu, przynajmniej). Ogrzykowi najbardziej podobały się podrzuty do góry i lądowanie w wodzie (oczywiście cały czas był trzymany pod pachy), a potem kiedy wszystkie dzieci (podtrzymywane przez rodziców) utworzyły kółko twarzami do siebie. Młody miał nawet „rwanie”. Dziewczynka obok niego cały czas wyciągała do niego rączki próbując zwrócić na siebie uwagę. Bezskutecznie. Na takie poufałości jest dla Małego za wcześnie. ;-))&lt;br /&gt;A na basen wrócimy ale może za jakieś dwa miesiące.    &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poszerzamy dietę, PRÓBUJEMY włączać inne pokarmy.&lt;br /&gt;Marchewkowa była bleee. :-/ Każda najmniejsza ilość włożona do buzi - zostawała natychmiast wypluta. I do tego to spojrzenie mówiące: „co Ty mi tu, matka, za paskudztwo wciskasz?!”&lt;br /&gt;Druga w kolejce była zupa krem jarzynowa. Pierwszy dzień – to samo co z marchewką. Drugiego dnia użyłam podstępu i na łyżeczkę z zupą dodałam mleka. Zadziałało! Mina ciągle zdziwiona i lekko zniesmaczona, ale spojrzenie już bez tych wyrzutów i pretensji. W ten sposób udało mi się przemycić dwie łyżeczki do herbaty zupki! Traktowałam to jako sukces! A przynajmniej światełko w tunelu. Do dzisiejszej powtórki… Znowu jarzynowa polana mlekiem. Tym razem „nie wchodziła”. To znaczy wchodziła świetnie na rękawy pajaca Młodego, śliniak, moją bluzkę, obrus na stole, a nawet podłogę. Miał brudną całą buzię i rączki. Potem znalazłam jeszcze „kawałek” zasuszonej zupki za uchem Ogrzyka! Skąd się tam wzięła??&lt;br /&gt;Kiedy zaczął wiercić się i marudzić poddałam się.  :-(&lt;br /&gt;Po jarzynowej zaaplikuję Młodemu deser. Zobaczymy jak nam pójdzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.&lt;br /&gt;Dobrze o tym wiem, tylko nie zawsze o tym pamiętam! A fe!&lt;br /&gt;I teraz przypomniało  mi się jak w ze dwa/trzy lata temu rozmawiałam ze znajomą o jej bratowej, która po urodzeniu dziecka postanowiła zostać na wychowawczym.&lt;br /&gt;Bezczelna! – obciążyła w ten sposób budżet domowy i swojego biednego męża, który musiał starać się i kombinować, brać dodatkowe zlecenia, żeby mogli związać koniec z końcem. Pamiętam, że nie mogłam zrozumieć (pełna współczucia dla harującego faceta) jak można być tak lekkomyślną, egoistyczną i wygodną osobą…&lt;br /&gt;A teraz tamta rozmowa do mnie wróciła ze mną w roli głównej! I dała mi kopa w dupę. Bo teraz, za chwilę, to ja będę tą wygodną, egoistyczną mendą, która obciąża swojego bidnego chłopa, bo ma sobie ochotę „posiedzieć” z dzieckiem w domu.&lt;br /&gt;Jaki z tego wniosek?&lt;br /&gt;Nie oceniać! Nie wydawać pochopnych wyroków! I nie mówić: „nigdy!, zawsze!”, bo nigdy nie wiadomo co na nas czeka za rogiem. A moja karma to wyjątkowo wredna suka, która pilnuje, żeby wszystko co zrobię czy powiem złego wróciło do mnie w najmniej oczekiwanym momencie. A więc kolejna lekcja i nauczka. I postanowienie – trzymać za długi jęzor za zębami! Nie komentować sytuacji, o których nie mam zielonego pojęcia. Bo, jak się okazuje, nie wiem co bym zrobiła w danej sytuacji!&lt;br /&gt;Przy okazji – u Szreka w pracy syf coraz większy. Jego kierownik, kawał niekompetentnego i zakompleksionego gnoja – tylko czeka, żeby pozbyć się Szreka. Czuje się zagrożony, bo Szreku wie i widzi tą niekompetencję na każdym kroku … Fajnie, jednym słowem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zakończenie coś miłego i pozytywnego.&lt;br /&gt;Ogrzyka nowe osiągnięcia – chwyta rączkami przedmioty i podaje sobie z ręki do ręki, bardzo ładnie trzyma główkę przy podnoszeniu i trzymaniu pod paszki, śmieje się chętnie, często i głośno (!!), jest bardzo bystry i kontaktowy, chętnie reaguje na zaczepki, na brzuszku próbuje pełzać do zabawki, już nie tylko budzi się w poprzek łóżeczka, ale zdarza się, że budzi się z nogami tam, gdzie wieczorem była główka (jak on to robi?), potrafi zająć się sam sobą dłuższą chwilę, a jego ulubione zabawki to karuzelka (tak szarpie zabawki, że chyba niedługo ją złamie), jasiek i pielucha tetrowa (kładzie je sobie na twarzy, rączki rozkłada na boki i wydaje śmieszne dźwięki, albo trzyma je sobie przed twarzą i coś do nich gada, że o gryzieniu/ślinieniu nie wspomnę), śledzi wzrokiem i bardzo się przygląda kocie. Myślę, że jej spokojne dni są już policzone hihi. Niech tylko zacznie się sam przemieszczać - będzie się działo! Wydaje nowe dźwięki – eeń, nienie, ej, emm, ańń. A kiedy „mówi”, tak śmiesznie się rozkręca, podnosi głos i gestykuluje uderzając dłonią w brzuszek albo w udo. Komedia!  &lt;br /&gt;I tym optymistycznym akcentem …&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-299507852725953601?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/299507852725953601/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=299507852725953601' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/299507852725953601'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/299507852725953601'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/07/streszczam-sie.html' title='Streszczam się'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-1219428194545848369</id><published>2010-07-15T06:21:00.000+02:00</published><updated>2010-07-14T21:54:43.281+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fjona rozgrzana do czerwoności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sajmonek'/><title type='text'>Gorąc!</title><content type='html'>Ukrop, wrzątek i skwar leją się z nieba.&lt;br /&gt;Jednym słowem lato! ;-))&lt;br /&gt;Zazdroszczę tym, którzy teraz na wakacjach siedzą sobie. Na ten przykład w lesie głębokim albo lepiej nad morzem! Mmmm! Piasek, słońce, wiaterek, mewy (pod warunkiem, że nie zaszyły się gdzieś w cieniu te mewy czekając na koniec upałów)…&lt;br /&gt;A tym czasem w ogrzym raju, a konkretnie w pokoju Młodego (i zupełnie przypadkowo jednocześnie naszej sypialni) temperatura &lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(153, 0, 0);"&gt;29,5&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; !!  :-((&lt;br /&gt;To nie jest temperatura do spania!!!&lt;br /&gt;To jest temperatura do skwierczenia!&lt;br /&gt;I obracania się z boczku na boczek.&lt;br /&gt;Jak w pewnej reklamie Tesco!&lt;br /&gt;Jak w gorącej Italii nieomalże! Tyle, że bez klimy.&lt;br /&gt;Ogrzyk przed snem robi nam dzikie awantury, bo nie może zasnąć! I wcale mu się nie dziwię! Też chce mi się wyć kiedy idziemy się tam położyć koło północy… a tu temperatura b.z. (bez zmian!) No, może pół stopnia mniej... Biedaczek krzyczy swoje „leee” (co w słowniku Ogrzyka oznacza „jeść”, a także „spać”), nieprzytomny ze zmęczenia stęka rzucając się po łóżeczku. Na szczęście jak już zaśnie – śpi spokojnie i nieprzerwanie do rana!&lt;br /&gt;Spacery nie mają najmniejszego sensu więc siedzimy w domu. :-(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ramach odpoczynku od upału byliśmy w sobotę u znajomych na działce.&lt;br /&gt;Było cudownie do godziny13-ej. Siedzieliśmy pod drzewkiem, w miłym cieniu, Ogrzyk leżakował podparty na poduszce, a potem odbył małą drzemkę w wózku. Koleżanka odradziła spacer do lasu ze względu na komary i muchy końskie… Niestety u nich na podwórku te paskudztwa też nas znalazły. A po 13-ej przestało być miło. Temperatura wzrosła, coraz trudniej było o cień, Mały marudził, jego mama pociła się z siłą wodospadu i stękała, żeby już wracać … tylko Szreku był zadowolony raczony zimnymi drinkami przez znajomego. ;-)&lt;br /&gt;W końcu uciekliśmy, a Młody po przyspieszonej kąpieli i butli oraz krótkiej walce w łózeczku – padł!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj zaliczyliśmy ważenie, mierzenie i trzecie szczepienie Ogrzyka.&lt;br /&gt;Waga – 7100, wzrost 63,5!&lt;br /&gt;Szczepienie Młody zniósł dzielnie i nawet nie płakał za dużo. Może to dlatego, że tym razem Szreku był przy nim (ja rozmawiałam z pediatrą), a przy tacie nie wypadało? ;-))&lt;br /&gt;Jeszcze w lipcu spróbujemy poszerzyć dietę. Zobaczymy jak nam pójdzie. Na razie Ogrzyk bardzo interesuje się naszym jedzeniem, przygląda się kiedy jemy z wielką uwagą, naśladuje odruch gryzienia więc może będzie mu smakowało coś innego niż mleczko?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coraz częściej słyszę od różnych osób, że mój Ogrzyk jest gruby.&lt;br /&gt;Oczywiście jest to nieudolnie zawoalowane, zastępowane słowami: „dobrze wygląda”, „nooo, niczego mu nie brakuje!”, „ależ jest wielki” czy „widać, że ma apetyt”.&lt;br /&gt;Ale szczytem szczytów była obca kobita, która stała za mną w kolejce. Nie dość, że zaglądała mi do wózka (nie znoszę jak mi obce, stare baby zaglądają do wózka, komentują Młodego i dają dobre rady!) to jeszcze stwierdziła – „ależ grubasek! Widać, że mama nie odmawia mu jedzenia!”  I tylko dlatego, że było mi za gorąco i nie chciałam tracić energii na wściekłość, kobita nie usłyszała ode mnie „wyp….!”  Ale kolejna stara "znawczyni" i komentatorka uliczna usłyszy to ode mnie!  No, usłyszy i już!&lt;br /&gt;Z tego wszystkiego spytałam pediatrę czy Ogrzyk nie przybiera zbyt szybko. Okazało się, że nie! Nie przekarmiam go, je prawie książkowo i tylko dlatego, że dzisiaj w modzie jest anoreksja (i widocznie dotyczy to także niemowlaków) nie pozwolę, żeby się różni tacy dopieprzali. Oo!!&lt;br /&gt;A poza tym to w końcu ogr! Widział kto kiedy CHUDEGO ogra? Bo ja nie! ;-)) Poza tym, że dla mnie Ogrzyk wygląda CUDNIE, jestem pewna, że gdy zacznie raczkować problem wałeczków zniknie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idę na balkon ostudzić rozgrzane ciało w 27-stopniowym „chłodzie” ;-))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-1219428194545848369?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/1219428194545848369/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=1219428194545848369' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/1219428194545848369'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/1219428194545848369'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/07/gorac.html' title='Gorąc!'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-4066810061360079888</id><published>2010-07-08T08:55:00.000+02:00</published><updated>2010-08-07T01:26:30.697+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fjona tchórz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sajmonek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spacer'/><title type='text'>Widoki</title><content type='html'>Szymek sobie zwyczajnie i niepostrzeżenie skończył 4 miesiące.&lt;br /&gt;I już.&lt;br /&gt;A dopiero co dwie kreski na teście ... tiaaa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 102, 0);font-size:130%;" &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;CZAS!... &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ależ on jest Zapitalantus!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A poniżej widoki (jedyne jak na razie) Młodego na spacerach!Uwielbia je!&lt;br /&gt;Zwłaszcza w czasie popołudniowych spacerów po całodniowych upałach.&lt;br /&gt;Opuszczamy "budkę" i wtedy Młody &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(153, 0, 0);"&gt;WIDZI&lt;/span&gt; coś innego niż sufit.&lt;br /&gt;Ależ to radość, ależ podniecenie! Czego dowód poniżej ;-))&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(0, 102, 0);"&gt;Drzewa!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(0, 102, 0);"&gt;Liście!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TDT03_r5WrI/AAAAAAAAAms/bUlyXHda3CA/s1600/spacer0.5.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TDT03_r5WrI/AAAAAAAAAms/bUlyXHda3CA/s400/spacer0.5.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5491283088497007282" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szreku wziął kilka dni urlopu. Nigdzie nie wyjedziemy, bo/ponieważ ...  :-(&lt;br /&gt;Ale i tak Ogrzykowi nie przeszkadza ten fakt być najszczęśliwszym na świecie. Bo tata w domu i cały dzień zajmuje się swoim synkiem! Ach! I to jest najważniejsze.&lt;br /&gt;Szreku uparł się na basen. Żeby z Ogrzykiem pojechać. Na zajęcia dla najmłodszych.&lt;br /&gt;No i byliśmy dzisiaj.&lt;br /&gt;Ogrzyk był NAJMŁODSZY! Z całej 5-osobowej grupy!&lt;br /&gt;Najbardziej zachwycony był Papa Szrek. Najmniej Ogrza Mama ... co było do przewidzenia. Młody był skonfudowany/zestresowany/zaniepokojony ździebko ?&lt;br /&gt;... Aależ oczywiście! Czeka nas dodatkowa wizyta! No, a jak?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobranoc ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...   Ziędobry ;-))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-4066810061360079888?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/4066810061360079888/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=4066810061360079888' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/4066810061360079888'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/4066810061360079888'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/07/widoki.html' title='Widoki'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TDT03_r5WrI/AAAAAAAAAms/bUlyXHda3CA/s72-c/spacer0.5.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-3379896220235852766</id><published>2010-07-01T07:22:00.000+02:00</published><updated>2010-06-30T22:37:55.401+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='samo życie Fjony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fjona zielona matka'/><title type='text'>Skrawki myśli chaotycznych</title><content type='html'>...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Upał.&lt;br /&gt;Ciężko się myśli, a tym bardziej pisze, ale spróbuję ...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja matka rzuciła ostatnio hasło, które całkiem mnie rozwaliło.&lt;br /&gt;Przychodzi codziennie do Ogrzyka, staje nad łóżeczkiem i „gada” z Nim (z Ogrzykiem, nie z łóżeczkiem). A potem słyszę jej głośne zachwyty i śmiechy. Choć już wcześniej przyznała się, że nie bardzo nas z bratem wychowywała, bo głównie robiła to babcia (na początku nie miała czasu bo praca, a potem wódka …), w końcu po kolejnej sesji i zachwytach nad wnukiem pękła i rzuciła hasło w stylu – „bo ja to wszystko straciłam, nie widziałam tego rozwoju, tych wszystkich postępów, ani Twoich ani Twojego brata, nie wiedziałam, że to takie cudne i niesamowite. Wiem, jestem głupia, że się tak zachwycam, ale sama nie miałam okazji przeżyć tego, zobaczyć jak to było u Was..”&lt;br /&gt;A potem, tego samego dnia, dzwoni do mnie kierowniczka z pracy i po grzecznościowych pytaniach o synka, pyta kiedy kończy mi się macierzyński. Powiedziałam, że w lipcu. „No, i potem jeszcze urlop, tak?” A na moje szczere potwierdzenie, że ja chyba jednak spróbuję wychowawczego dopóki nas finanse nie zarżną – usłyszałam, że kobitka (ta wspaniała, co to na moje zastępstwo jest) wzięła bardzo długi urlop bezpłatny, a tu wakacje, czas urlopów, jedna z moich koleżanek zaraz idzie na miesiąc więc druga zostaje sama, a potem zamiana! No tak, czyli czytaj: rzucaj wszystko i wracaj do pracy, bo chcemy na urlop iść i nie zarzynać się pojedynczo w pracy… A taki ch.. wał! Nie ma! A ja mogłam sama zapitalać jak były na zwolnieniach, urlopach i sama nie wiem co tam jeszcze?! Mam wrócić szybciej do pracy, za 1200 na rękę, użerać się z ludźmi i być myślami przy synku tylko z powodu lojalności dla moich koleżanek?! Stracić te wszystkie ważne chwile, o których wspominała moja matka?! Wqrw mnie chwycił okrutny, bo każda jakoś swoje dzieci odchowała, sama albo z pomocą babć, a ja mam na ochotnika wszystkiego się pozbawić w imię czego? Dla kogo i PO CO? A nie pomyślały, że jak oddam Małego do żłobka to się dopiero zaczną zwolnienia i choroby??&lt;br /&gt;Eee tam, koniec bo za gorąco na takie podniety.   :-((&lt;br /&gt;A zostając przy temacie pracy …&lt;br /&gt;Byłam w tym tygodniu u Dyrki i zasygnalizowałam moje plany. I na dzień dobry dowiedziałam się, że „nie może mi obiecać, że wrócę tam, gdzie pracowałam przed ciążą!” No prosisz!! Tym bardziej nie będę się spieszyć z powrotem, bo po co?! Tylko dramatyczny kryzys finansowy naszego domowego budżetu zmusi mnie do szybszego powrotu. Zwłaszcza, że ostatnio poobserwowałam matkę w różnych sytuacjach i doszłam do wniosku, że niestety, nie mogę jej zaufać… Nie nadaje się. Jest tak beztroska, żeby nie powiedzieć bezmyślna, że strach! Nie wiem czy będę mogła zostawić jej dziecko, no nie wiem…&lt;br /&gt;Na szczęście, na razie nie muszę.&lt;br /&gt;I koniec z tym tematem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogrzyk jest cudny! Coraz fajniejszy. Gada, śmieje się w głos, umie coraz dłużej zająć się sam sobą (np. oglądając karuzelkę albo bawiąc się swoimi dłońmi), a my ze Szrekiem możemy zjeść razem śniadanie. Kiedy nie śpi i się niecierpliwi zabieramy go do kuchni, sadzamy w leżaczku i może nas Młody obserwować przy jedzeniu. A bardzo go to interesuje, bardzo! Gada do nas wtedy, włącza się do rozmowy i bacznie obserwuje co robimy. I najważniejsze – sam się usypia! Nie wierzyłam, ale okazało się, że tak jest! Szreku przy usypianiu głaskał Ogrzyka po czole, między brwiami. Tak mu się to spodobało, że teraz kiedy Małemu chce się spać, albo jest po wieczornej butli – kładzie paluszki na czole, naśladuje ruchy Szreka i … usypia się sam. A my jesteśmy dumni i wniebowzięci bo mamy więcej wieczoru dla siebie. No i przesypia od wieczornej kąpieli (19-20) do rana (4-5). Nie będę już więcej wyliczać Jego umiejętności, bo jest ich wiele. Ważne, że jest coraz lepiej! Da się żyć. Jest coraz bardziej czytelny i takie też są jego komunikaty wysyłane do nas. Coraz łatwiej zrozumieć o co mu chodzi, czego chce lub co nie pasuje mojemu nerwusowi.&lt;br /&gt;A kiedy się do mnie śmieje albo po swojemu gada – nic innego nie ma znaczenia.&lt;br /&gt;Roztapiam się. :-))&lt;br /&gt;Czego chcieć więcej?&lt;br /&gt;Zdrowia!&lt;br /&gt;Bo do kasy szczęścia ze Szrekiem nie mamy … :-/&lt;br /&gt;Aaaa! No i teraz jest czas dla mnie!&lt;br /&gt;Zaczynam czytać - uwaga! - książki nie mające w tytule słów: „poradnik”, „niemowlęta”, „dziecko”, „pierwszy rok życia” i tego typu…&lt;br /&gt;Rzuciłam się na książkę Łukjanienko i równolegle na czasopisma &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Pani&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Film&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Wolno mi idzie (wyszłam z wprawy? hi hi) – po kilka stron dziennie, kiedy Młody ma drzemki, ale to zawsze coś! &lt;br /&gt;A plany mam baardzo ambitne w dziedzinie: „Co dzisiaj zrobiłaś dla siebie?”&lt;br /&gt;Zwłaszcza, że Szreku ma urlop w przyszłym tygodniu!&lt;br /&gt;Lista jest długa. ;-)))&lt;br /&gt;Ale o tym następnym razem.&lt;br /&gt;Dobranoc.&lt;br /&gt;Może uda się przeczytać kilka stron powieści albo obejrzeć trochę obrazków w czasopiśmie zanim zasnę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-3379896220235852766?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/3379896220235852766/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=3379896220235852766' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/3379896220235852766'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/3379896220235852766'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/06/skrawki-mysli-chaotycznych.html' title='Skrawki myśli chaotycznych'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-2732228727294358307</id><published>2010-06-20T07:22:00.000+02:00</published><updated>2010-06-19T22:27:47.654+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zmiany zmiany'/><title type='text'>Pozazdrościłam Kobiecie...</title><content type='html'>... i zmieniłam wygląd (bloga, no przecież!! bloga!).&lt;br /&gt;...  Bo mi się już nudziło ...&lt;br /&gt;Na razie tak to będzie wyglądać.&lt;br /&gt;Zobaczę jak mi tu będzie i czy jeszcze coś zmienię.&lt;br /&gt;A może w końcu te zmiany natchną mnie do napisania czegoś ;-)&lt;br /&gt;Mam nadzieję, bo mam ochotę tylko sił i czasu brak.&lt;br /&gt;A więc popatrzę, poczekam, poczuję i zobaczę.&lt;br /&gt;Dobranoc&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pssst: i coś mi się zdaje, że nie będzie to pierwsza i ostatnia zmiana tu, na tym blogu ... i we mnie.&lt;br /&gt;Oj, nie ostatnia! ;-))&lt;br /&gt;To prawie jak obietnica albo groźba ...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-2732228727294358307?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/2732228727294358307/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=2732228727294358307' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2732228727294358307'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2732228727294358307'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/06/pozazdrosciam-kobiecie.html' title='Pozazdrościłam Kobiecie...'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-8225411420699463100</id><published>2010-06-02T05:20:00.000+02:00</published><updated>2010-06-01T20:53:29.755+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sajmonek'/><title type='text'>Dzień Dziecka</title><content type='html'>A ja zafundowałam mojemu Ogrzykowi szczepienie … :-(&lt;br /&gt;Przykro mi było, ale taki był termin. Cóż, pocieszam się, że to dla Jego zdrowia.&lt;br /&gt;Wiozłam Ogrzyka do przychodni jak na ścięcie. Tak bardzo bałam się powtórki z ostatniego szczepienia, czyli kilkugodzinnego krzyku.&lt;br /&gt;Tym razem, jednak, Misio był dzielny! :-))&lt;br /&gt;Badanie, mierzenie, ważenie – wszystko zniósł z cierpliwością niespotykaną u Niego.&lt;br /&gt;A potem było kujnięcie. Dobrze, że tym razem mogłam stać przy Ogrzyku, trzymać Go za rączkę i mówić do Niego. Patrzył na mnie i uśmiechał się … do czasu, oczywiście. Ale za to bardzo szybko uspokoił się w moich ramionach.&lt;br /&gt;W drodze powrotnej zasnął tak mocno, że korzystając z suchej aury zrobiłam dłuższy spacer.&lt;br /&gt;Potem było kolejne karmienie, a ja intensywnie wpatrywałam się w miny Ogrzyka szukając śladów zaczynającego się kryzysu. Nic się nie wydarzyło! Nawet temperatury podwyższonej nie miał! :-) Misio zjadł, „pogadał” ze mną i zapadł w kolejną drzemkę. W końcu kąpiel, butla i sen. Śpi jak suseł! Spokojnie i mocno!&lt;br /&gt;Udało się – kryzys nie nastąpił.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz będę się chwalić, czyli cyferki!&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 102, 0);font-size:130%;" &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ogrzyk ma teraz 58 cm i waży 6 kg!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;O!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s. Ciągle mam wątpliwości co robić ze szczepieniami nieobowiązkowymi, czyli rotawirusami i pneumokokami ... No, nie wiem co mam robić. Pytałam już tyle osób i każdy ma inne zdanie. Rota chyba sobie darujemy, ale pneumokoki chcemy dać. Ale nie teraz, niech podrośnie. Tyle decyzji. Jak tu zrobić, żeby było jak najlepiej dla Ogrzyka, żeby nie obciążać za bardzo teraz Jego układu odpornościowego, a z drugiej strony, żeby potem niczego nie żałować?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s.2   &lt;span style="font-weight: bold;font-size:130%;" &gt;&lt;span style="color: rgb(0, 102, 0);"&gt;Jutro Ogrzyk kończy trzy miesiące! :-))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;  &lt;span style="color: rgb(0, 102, 0);"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-8225411420699463100?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/8225411420699463100/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=8225411420699463100' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/8225411420699463100'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/8225411420699463100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/06/dzien-dziecka.html' title='Dzień Dziecka'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-2947119679748944504</id><published>2010-05-29T07:10:00.000+02:00</published><updated>2010-08-07T01:20:22.063+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='samo życie Fjony'/><title type='text'>Dzień Matki</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(0, 102, 0);"&gt;Pierwszy w moim życiu. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaki był?&lt;br /&gt;Ciężki…&lt;br /&gt;No, dobra bez ściemniania – był koszmarny!&lt;br /&gt;Młody miał jeden z TYCH dni, kiedy nic go nie cieszy, wszystko denerwuje i nic nie jest w stanie go uspokoić. NIC! Przez cały dzień z przerwami na jedzenie i krótkie drzemki.&lt;br /&gt;Czułam się taka bezradna i nieudolna.&lt;br /&gt;Tak więc mój pierwszy Dzień Matki poświęciłam na zastanawianie się (po raz kolejny) czy aby nadaję się na matkę i czy w ogóle powinnam nią być…&lt;br /&gt;Zaliczyłam mega-doła, a wieczorem byłam wyczerpana psychicznie i emocjonalnie.&lt;br /&gt;Pora stawić czoła faktom i spojrzeć w twarz rzeczywistości. Mój synek jest marudą lub nadwrażliwcem …Albo i jedno i drugie. Mam nadzieję, że z tego wyrośnie i w przyszłym roku o tej samej porze będę się śmiać z tego wpisu.&lt;br /&gt;Jeśli nie – przyzwyczaję się do tego czasu.&lt;br /&gt;To mój syn, mój Ogrzyk i kocham Go bez względu na wszystko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A czego sobie życzę z okazji tego święta?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 102, 0);font-size:130%;" &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;CIERPLIWOŚCI!!!&lt;br /&gt;Całego morza, oceanu cierpliwości bo to jest w tej chwili najważniejsze.&lt;br /&gt;A potem – równie ważnej rzeczy – zdrowia dla siebie i moich chłopaków. I jeszcze tego, żeby mój synek rozwijał się prawidłowo.                  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;A wieczorem Szreku wrócił z pracy i wręczył mi bukiet ślicznych tulipanów z komentarzem, że to od Szymka i jeszcze coś o przeprosinach od Ogrzyka za to, że był niegrzeczny, za zły humor i fochy, a mnie ścisnęło … skąd wiedział?! Nie zdążyłam się przecież pożalić – i dobrze!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TAAhrpAThaI/AAAAAAAAAmU/wBD6M25P9ZY/s1600/DSC00160.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TAAhrpAThaI/AAAAAAAAAmU/wBD6M25P9ZY/s400/DSC00160.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5476414180507747746" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za to ostatnie dwa dni to sielanka!&lt;br /&gt;Szymuś jest spokojny, uśmiechnięty,  słodki. Cudowny.&lt;br /&gt;Zupełnie jakby chciał zatrzeć przykre wspomnienie,  zadośćuczynić mi przykrość.&lt;br /&gt;Mój Misio kochany :-))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TAAhsLhNe2I/AAAAAAAAAmc/WdBeZk1j7CQ/s1600/DSC00144.JPG"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-2947119679748944504?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/2947119679748944504/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=2947119679748944504' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2947119679748944504'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2947119679748944504'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/05/dzien-matki.html' title='Dzień Matki'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/TAAhrpAThaI/AAAAAAAAAmU/wBD6M25P9ZY/s72-c/DSC00160.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-8792632008640352121</id><published>2010-05-25T00:15:00.000+02:00</published><updated>2010-05-24T15:29:34.433+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biadolenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zamartwianie się to moja specjalność'/><title type='text'>Myśli moje, niewesołe</title><content type='html'>Myśli mnie nachodzą niewesołe jakieś ...&lt;br /&gt;Myślę stanowczo za dużo, wiem.&lt;br /&gt;I martwię się stanowczo za wcześnie.&lt;br /&gt;Ale to wszystko przez ostatnie wydarzenia i spotkanie z koleżankami z pracy.&lt;br /&gt;Było miło i sympatycznie, pośmiałyśmy się, a ja się troszkę zresetowałam i wywietrzyłam głowę, ale … No, właśnie – zawsze jakieś „ale”. Wszystko było fajnie, poza rozmową o moich planach na najbliższą przyszłość – czytaj: powrót do pracy czy wychowawczy? Pytanie padło z ust koleżanki (i to nie mojej kierowniczki), a ja jakoś nie miałam ochoty jej odpowiadać. Po pierwsze dlatego, że jest okropną pleciugą i wścibusem (wszystko musi wiedzieć, wyśledzić, wyniuchać i koniecznie podać dalej!), a po drugie – jej to nie powinno obchodzić. W każdym razie, kiedy nie usłyszały mojego zdecydowanego: „wracam do pracy!” – zaczęła się jakaś dziwna rozmowa. Powiedziałam (średnio szczerze), że jeszcze nie wiem, że to zależy i w ogóle. A one zaczęły dociekać – dlaczego?! No, bo przecież babcia może się zająć wnukiem, prawda?! A ja dziwnie się poczułam, w opozycji i do tego tłumacząc się sama nie wiem czemu. Nie muszę nikomu tłumaczyć (i nie chce mi się!) czy moja mama może zająć się wnukiem i dlaczego nie bardzo. Zastanowiło mnie jedno – czułam pewnego rodzaju nacisk (choć trudno to wytłumaczyć), a potem zdziwienie (może nawet rozczarowanie) kiedy delikatnie dałam do zrozumienia, że może jednak zostanę w domu, do roku czasu… Pozostał niesmak i niezadowolenie. Niesmak z powodu nacisków i zdziwienia koleżanek, że nie pragnę wrócić natychmiast do pracy i to wysoko unosząc kolana, że wymagają/oczekują od każdej babci tego, że zajmie się wnukiem, a każda matka o niczym innym nie myśli tylko kiedy wreszcie wróci do ukochanej firmy. A niezadowolenie - z siebie, że tłumaczyłam się za matkę. A nie musiałam z dwóch (co najmniej!) powodów – po primo, bo takie czasy nastały, że żadna babcia nie ma w obowiązkach opieki nad wnukami, bo jedne pracują, inne używają życia, a jeszcze inne zwyczajnie nie chcą lub nie mogą, a po secundo, bo nie każdy ma full wypas z babciami bijącymi się o opiekę nad wnukami! Moja matka jest jaka jest i się nie zmieni. I tak oszalała na punkcie Szymka! Bardziej niż kiedykolwiek bym się po niej spodziewała! I przybiega codziennie i gada do niego i śmieje się jak mała dziewczynka, kiedy się do niej uśmiechnie albo zagada… I co z tego, że jest babcią „na chwilkę”, że przychodzi na 2-4 godziny, że nie można do końca jej zaufać i zostawić jej Młodego na cały dzień. Nie oczekuję tego, a cieszy mnie fakt, że pomimo wszystko aż tak bardzo się stara. Jak na nią i jej możliwości to sporo! A największą dla niej karą obecnie jest nie dopuścić jej do wnusia.&lt;br /&gt;Ale wracając do koleżanek z pracy i ich oczekiwań …&lt;br /&gt;Narasta we mnie pytanie bowiem – a do czego, do cholery, niby mam się spieszyć?&lt;br /&gt;Nie wyobrażam sobie, że mogłabym zostawić Ogrzyka w żłobku!! Nie teraz! Moja pensja jest na tyle gówniana, że szkoda słów, a na pewno wysiłku! Kariery żadnej nie zrobię … A jak wrócę to i tak nie do dotychczasowego miejsca pracy. Dyrka dała dziewczynom na zastępstwo kobitkę, która wiekowo i pod każdym innym względem bardziej do nich pasuje. Nie raz już słyszałam, że ach, jak im wesoło, jak się pośmiały, albo – ach, jak dobrze im się pracuje i ile zrobiły, się napracowały!! No tak, ja raczej jestem mróweczka – usiądę, po cichu i szybko zrobię swoją pracę. Pośmiać się, pogadać ze mną można, ale nie zawsze (a udawać, zmuszać się i wysilać nie umiem, nie lubię i już) i do tego mojej żmudnej pracy nie widać, bo się nie umiem zareklamować i głośno chwalić. A z drugiej strony – kobitka, która tu przyszła na zastępstwo też nie da się stąd zabrać. A bo jej tu źle?? Do domu rzut beretem, dziewczyny normalne, w pracy spokój i fajna atmosfera … Żyć nie umierać. No i Dyrka ma tendencję do zmian więc na pewno wykorzysta sytuację, żeby zamieszać i mnie rzucić na nowy grunt…. A sprawdzi czy se poradzę, znowu. A co?!&lt;br /&gt;Na pół etatu wracać się nie opłaca, bo za takie parę groszy więcej będzie trzepania przy szykowaniu, a potem jechania i wracania niż to wszystko warte.&lt;br /&gt;No, więc do czego mam się spieszyć?&lt;br /&gt;Dziwię się tylko zdziwieniu, a może nawet rozczarowaniu, moich koleżanek. Zupełnie jakby w dzisiejszych czasach nie wypadało mieć w planach wychowawczego. Nie rozumiem.&lt;br /&gt;W każdym razie plan mam taki, żeby do pracy się nie spieszyć, niech Ogrzyk skończy rok, a potem się zobaczy. Tyle plan! A życie i tak zweryfikuje – jak zwykle – moje plany! Najprędzej  wrócę z podkulonym ogonem i nosem na kwintę jeśli zarżną nas braki finansowe. Moja kasa jest gówniana, ale jest! A jak zniknie te parę groszy przy naszych obecnych (rosnących!!) wydatkach, opłatach i kredycie – może być masakra! I to będzie najsilniejsza i najsmutniejsza motywacja do szybkiego powrotu. A do tego u Szreka w pracy straszny syf się robi i też nie wiadomo co będzie dalej. Szreku ma nowego kierownika, który kilka dni temu, z dnia na dzień, zwolnił kolegę z działu i natychmiast miał kogoś na jego miejsce. Czy ma już kolejnego „swojego” na miejsce Szreka? A w tej firmie jest zwyczaj pozbywania się pracowników z dnia na dzień! Ot, tak! Pracujesz cały dzień, a na kilka minut przed wyjściem do domu – zonk! Pakuj się i adieu! Szreku szuka pracy, rozsyła cv, ale i tak strach zagląda nam w oczy.&lt;br /&gt;Takie to niewesołe myśli dręczą mnie od tygodnia.&lt;br /&gt;Martwię się na zapas?&lt;br /&gt;Pewnie tak.&lt;br /&gt;Ale jak tu się nie martwić?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-8792632008640352121?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/8792632008640352121/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=8792632008640352121' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/8792632008640352121'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/8792632008640352121'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/05/mysli-moje-niewesoe.html' title='Myśli moje, niewesołe'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-1536030058316180946</id><published>2010-05-17T00:15:00.000+02:00</published><updated>2010-08-07T01:19:08.850+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sajmonek'/><title type='text'>Dwa miesiące z Szymkiem</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;A właściwie - dwa miesiące i dwa tygodnie!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mamy już zaliczone/przerobione trzy wieczory z kolkami, pierwsze – na początku nieśmiałe – uśmiechy i dwa głośne rechoty, jeden uśmieszek półgębkiem – chyba złośliwy? (kiedy wreszcie udało się Ogrzykowi przycelować i siknąć na mamę z dołu) oraz próby „gugania”, ale o tym za chwilę.&lt;br /&gt;Po pierwsze kolki. Spadły na nas nieoczekiwanie, jak to zwykle z tymi wredziuchami bywa. Wypróbowałam wszystkie sposoby zapamiętane z opowieści innych, doświadczonych w temacie, mam. Na nic chuchanie suszarką (umilkł na chwilę, ale to ze strachu) czy masowanie brzuszka (dopiero był wrzask!). Na Ogrzyka działa – w tej kolejności - ciepła kąpiel, noszenie na przedramieniu (brzuszkiem w dół) i kładzenie na brzuszku, ale tylko wtedy, gdy nie zdążył się jeszcze rozkręcić. W przeciwnym razie jest tylko gorzej. Dajemy też espumisan w kroplach, ale nie umiem na 100% stwierdzić, że widzę poprawę. Na szczęście (odpukać!) kolki nie pojawiają się często.&lt;br /&gt;Po drugie – Ogrzyk to Mały Sajmon strażak. ;-))&lt;br /&gt;Wielokrotnie przy przewijaniu próbował mnie przycelować. Koleżanka podpowiedziała mi, żeby przed zdjęciem pampersa odpiąć rzepy i dać mu troszkę poleżeć z tak poluzowaną pieluszką. Nio, tiaa jasne. Luzowałam, czekałam, a kiedy podnosiłam pampersa – siiik! – i poszło! Czasami udawało mi się przykryć sikawkę Małego strażaka pieluchą, czasami przyjmowałam kilka kropel na klatę niczym order, a raz udało mu się strzyknąć, kiedy podnosiłam mu dupalek przy podkładaniu pampersa i wtedy osikał sam siebie. Szreku, stary cwaniak, odsuwał się z linii strzału i pozwalał, żeby strumień Małego Sikawkowego leciał sobie niezatrzymywany w pokój. Kiedyś, o mało co, dostałoby się kocie, która akurat była na linii strumienia. :-)) W końcu, przy którejś kąpieli, nachylałam się do Ogrzyka i zagadywałam go. Patrzył mi prosto w oczy i w pewnym momencie uśmiechnął się tak jakoś półgębkiem …&lt;br /&gt;Poczułam ciepło na lewej piersi …&lt;br /&gt;Trafiony – zatopiony!!  ;-))&lt;br /&gt;Po trzecie – guganie. Mały Krzykacz ma gardło zdrowe, a głos silny i mocny! Trudno mu jednak załapać, że guganie to taki sam krzyk, tylko dużo ciszej! Że wystarczy wykonywać dokładnie te same „ćwiczenia” oddechowe jak przy krzyku, tylko przy mniejszym natężeniu decybeli! Ostro trenuje więc miny, otwieranie ust, mielenie językiem i wytykanie go, stękanie i wzdychanie aż do obślinienia się lub ziewania. A kiedy udało mu się to wszystko połączyć z dźwiękiem, z jego gardła wydobyło się coś na kształt &lt;span style="font-style: italic;"&gt;„ahrrr”&lt;/span&gt; (gardłowe, z ledwie otwartymi ustami „r” oczywiście bezdźwięczne). Okrzyk jak na prawdziwego Ogra przystało! ;-)&lt;br /&gt;W miarę ćwiczeń coraz częściej daje się słyszeć bardziej zróżnicowane dźwięki, ale i tak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;„ahrrr”&lt;/span&gt; jest Jego ulubionym odgłosem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowiłam zrobić coś dla Małego i dla siebie – nie będę porównywać Ogrzyka z żadnym innym dzieckiem. Koniec! Każdy dzieciak jest inny i rozwija się w swoim tempie. Nie mam zamiaru stresować się i analizować czy aby mój dzidziorek rozwija się prawidłowo i w odpowiednim czasie robi i uczy się tego co powinien.  Co najważniejsze - jest zdrowy, silny i coraz wyraźniej zaznacza się Jego charakterek … Niestety, pewne cechy ma ewidentnie po mamusi. Zwłaszcza nerwy i niecierpliwość. Oj, będzie się działo!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/S-_NMBU62AI/AAAAAAAAAls/LrUpzfUUt6w/s1600/Zdj%C4%99cie317.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-1536030058316180946?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/1536030058316180946/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=1536030058316180946' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/1536030058316180946'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/1536030058316180946'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/05/dwa-miesiace-z-szymkiem.html' title='Dwa miesiące z Szymkiem'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-4207046179767007190</id><published>2010-05-08T08:23:00.001+02:00</published><updated>2011-09-14T22:45:35.657+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ludożerka'/><title type='text'>Ogrzyk i kicia w jednym stali domu ...</title><content type='html'>Kicia … tiaaa… raczej kota, kocura jedna! Kocia wariatka.&lt;br /&gt;W czasie ciąży byłyśmy najlepszymi kumpelami do spania. Przychodziła się przytulać kiedy miała na to ochotę(!!), a w nocy pilnowała mnie podczas wyjść do wc. Ale tylko na początku. Potem już jej się nie chciało nawet wstawać. Jedynie jej „&lt;span style="font-style: italic;"&gt;mmrrrt&lt;/span&gt;” z fotela towarzyszyło mi w drodze do wc. Była naszą jedyną pieszczochą, domową waryjatką, kocicą nieokiełznaną i samo-swoją…&lt;br /&gt;A potem poszłam do szpitala i wszystko się dla niej zmieniło.&lt;br /&gt;Ale najpierw w domu zaczęły się pojawiać dziwne sprzęty.&lt;br /&gt;Dziwne ale fajne i – oczywiście! - dla niej. ;-)) Fotelik, leżaczek, łóżeczko – no, super wszystko natychmiast wypróbowane, wydeptane i wielokrotnie zdobyte. Nie przewidywała, że te interesujące i bardzo wygodne rzeczy będą miały Lokatora.&lt;br /&gt;No, i nadszedł czas, kiedy w domu pojawiło się takie Małe, dziwnie piszczące. Inaczej pachnące. Najgorsze, że pochłonęło całą naszą uwagę. Trudno jej było to zrozumieć i znieść. Przez pierwsze dni, pamiętam jak przez mgłę (bo miałam inne problemy) jej niesamowicie smutne oczy.  Oczy naprawdę są zwierciadłem duszy – nawet u zwierzaków. A na pewno odbija się w nich nastrój ...  Snuła się po mieszkaniu i patrzyła jak biegamy koło Małego, jak szybko reagujemy na każde jego stęknięcie czy miauknięcie – nawet w nocy… Nie reagowaliśmy na jej zaczepki, a ja – wstyd się przyznać – fukałam na nią i przeganiałam ją czasami zbyt brutalnie. I kiedy ten stan się nie zmieniał, a my ciągle nie mieliśmy dla niej głowy, czasu i cierpliwości – zaczęła psocić. I to jak! Zrzucała z mebli różne rzeczy (od kluczy i bibelotów po telefony komórkowe!), przewracała kwiatki doniczkowe (mojego wielkiego fikusa Beniamina na przykład!), biegała po mieszkaniu krzycząc po swojemu, skakała po meblach i zdobywała miejsca dotąd zabronione… Ale widocznie efekty były mierne, bo obrała inną taktykę. Zaczęła rywalizować z Młodym o naszą uwagę. Zaczęła się konkurencja. Kiedy pochylam się nad łóżeczkiem – wskakuje mi na plecy. Przy Małym (i od niego) nauczyła się domagać jedzenia – nigdy dotąd nie miauczała tak głośno! ;-)) Najczęściej drze się wtedy, kiedy Młody jest głodny i domaga się mleczka. A kiedy karmię Ogrzyka, albo zmieniam mu pampersa – kota w tym samym czasie albo biega jak szalona po mieszkaniu, albo robi kupę. Wielką i śmierdzącą. Ponieważ kuweta koty jest tuż przy pokoju Młodego – cały zapaszek leci wprost do tego pokoju. Najsss.&lt;br /&gt;Wychodzenie na spacer wygląda mniej więcej tak:&lt;br /&gt;- przewijam Ogrzyka przed spacerem&lt;br /&gt;- zakładam Ogrzykowi polarek i czapeczkę, pomimo jego głośnych protestów&lt;br /&gt;- przenoszę Ogrzyka do dużego pokoju&lt;br /&gt;- kładę Go na tapczanie i przygotowuję wózek&lt;br /&gt;- wyjmuję kotę z wózka&lt;br /&gt;- podchodzę do wersalki i zanoszę Ogrzyka do wózka&lt;br /&gt;- odkładam Ogrzyka na tapczan&lt;br /&gt;- wyjmuję kotę z wózka&lt;br /&gt;- podnoszę Ogrzyka z wersalki i zanoszę do wóz…&lt;br /&gt;- odkładam Ogrzyka …&lt;br /&gt;- wyjmuję kotę z wózka       &lt;br /&gt;- podnoszę Ogrzyka z wersalki i niosę do wózka odganiając jednocześnie kotę, która próbuje tam wskoczyć  …&lt;br /&gt;- jeśli się udało umieścić w wózku Ogrzyka, zanim znalazła się tam kota – można udać się na spacer. Jeśli nie – patrz wyżej ;-)&lt;br /&gt;Generalnie jej walka o naszą uwagę trwa dalej. Chociaż jest już lepiej, bo staramy się poświęcić jej chwilę w ciągu dnia – ale ona i tak świetnie sobie radzi ;-) Nie da się lekceważyć. Nie da się jej nie zauważyć. A numery, które nam wycina – rozbrajają. Czasami czujemy się jakbyśmy mieli dwa dzidziory w domu. A to starsze było zazdrosne o młodszego. Najlepsze jest to, że do niedawna „niedotykalska” – teraz pcha się na kolana, pozawala zrobić ze sobą niemal wszystko, a każda zaczepka do zabawy zostaje natychmiast podchwycona i gania wtedy po mieszkaniu jak szalona. Najważniejsze jest dla nas to, że nie wykazuje żadnej agresji w stosunku do Ogrzyka. Kręci się koło Niego, kładzie na jego ciuszkach, na przewijaku, pcha się do wózka, ale jej stosunek do Niego z chłodnej obojętności przeradza się w zaciekawienie i uczucia opiekuńcze.&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że będą kiedyś najlepszymi kumplami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Leżaczek - fajny ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/S-SSualbpYI/AAAAAAAAAlc/FpXiU0rphqY/s1600/Zdj%C4%99cie274.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/S-SSualbpYI/AAAAAAAAAlc/FpXiU0rphqY/s400/Zdj%C4%99cie274.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5468657173642585474" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Łóżeczko - wygodne!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/S-SSuIHfYMI/AAAAAAAAAlU/r7UDbvmqoCQ/s1600/Zdj%C4%99cie276.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/S-SSuIHfYMI/AAAAAAAAAlU/r7UDbvmqoCQ/s400/Zdj%C4%99cie276.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5468657168685162690" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zaraz po naszym pojawieniu się w domu... Jak to? W łóżeczku to Małe  leży...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/S-SSu5exh4I/AAAAAAAAAlk/HcaSfFY9NAA/s1600/Zdj%C4%99cie280.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/S-SSu5exh4I/AAAAAAAAAlk/HcaSfFY9NAA/s400/Zdj%C4%99cie280.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5468657181936158594" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kota ogląda TV&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/S-SSSVOZCuI/AAAAAAAAAlM/YUnPHwIBMDY/s1600/Zdj%C4%99cie261.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/S-SSSVOZCuI/AAAAAAAAAlM/YUnPHwIBMDY/s400/Zdj%C4%99cie261.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5468656691167431394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;zdjęte z Niego ciuszki trzeba udeptać (koniecznie z rozkosznym mruczeniem) a następnie pilnować i ogrzewać .. ;-))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/S-SSR27WqZI/AAAAAAAAAk8/tT8NQsBD19Y/s1600/Zdj%C4%99cie267.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/S-SSR27WqZI/AAAAAAAAAk8/tT8NQsBD19Y/s400/Zdj%C4%99cie267.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5468656683034519954" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pozwoliła sobie nawet pampersa założyć!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/S-SSRj6efRI/AAAAAAAAAk0/1CXbmoFjrlI/s1600/Zdj%C4%99cie305.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/S-SSRj6efRI/AAAAAAAAAk0/1CXbmoFjrlI/s400/Zdj%C4%99cie305.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5468656677930564882" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/S-SSRWKlkNI/AAAAAAAAAks/Yy9YatchQwU/s1600/Zdj%C4%99cie307.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-4207046179767007190?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/4207046179767007190/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=4207046179767007190' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/4207046179767007190'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/4207046179767007190'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/05/ogrzyk-i-kicia-w-jednym-stali-domu.html' title='Ogrzyk i kicia w jednym stali domu ...'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/S-SSualbpYI/AAAAAAAAAlc/FpXiU0rphqY/s72-c/Zdj%C4%99cie274.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-6518960051678131703</id><published>2010-04-27T00:15:00.000+02:00</published><updated>2010-04-26T15:54:22.124+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fjona zielona matka'/><title type='text'>Otrzęsiny!!</title><content type='html'>Porwało mnie życie. Wessało bez reszty.&lt;br /&gt;Zwłaszcza &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;OBOWIĄZKI&lt;/span&gt; mnie porwały/zassały…&lt;br /&gt;Podobno pierwsze trzy miesiące życia dziecka to otrzęsiny dla rodziców.&lt;br /&gt;To wprowadzenie ich w całkiem nowy, obcy świat. Prawdziwa szkoła życia.&lt;br /&gt;Trudny &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;EGZAMIN&lt;/span&gt;!&lt;br /&gt;Bo, że pojawienie się dziecka w rodzinie to totalna rewolucja – nikt nie ma chyba wątpliwości. Wiedziałam, że nasze życie się zmieni, że początki będą ciężkie, ale nie spodziewałam się, że aż tak dostanę po dupsku...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale na dobry początek – mój &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(0, 102, 0);"&gt;„słodki ciężar” waży już 4700 i ma ok. 54 cm&lt;/span&gt;. Czyli Szymon Malutki już nie jest taki malutki! Jestem w szoku, że tak szybko nadrobił i nabrał ciałka! Jest teraz co dźwigać, oj jest!&lt;br /&gt;Przeżyliśmy też szczepionkę, jedną z wielu jakie nas czekają. I kilkugodzinny, wieczorny krzyk, który ewidentnie był jej efektem. Chodzimy na spacery. I walczymy z humorkami. Niestety, Ogrzyk ma po mnie skłonność do wybuchów złości i niecierpliwość. No, masakra jakaś.&lt;br /&gt;Ale generalnie i ogólnie jest lepiej. Ogrzyk jest silny i zdrowy, no, gardło ma na pewno zdrowe! Jest też bardzo wymagający i absorbujący, ale to pewnie każde dziecko tak ma. A ja ciągle się wdrażam i uczę jak być lepszą mamą, jak szybciej i sprawniej zajmować się synkiem. I wszelkie niedostatki wiedzy i umiejętności rekompensuję synkowi moją pilnością, pracowitością i miłością. Mam nadzieję, że jestem w miarę skuteczna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jak było?&lt;br /&gt;Ostatnie tygodnie, po powrocie Szreka do pracy, były dla mnie bardzo ciężkie. Prawdziwy obóz kondycyjny i szkoła przetrwania…&lt;br /&gt;Zabierałam się do pisania tutaj z pierdylion razy i za każdym razem coś mi przeszkadzało. A to nastrój nie ten, zmęczenie zwalało z nóg, a to weny brak, a najczęściej Ogrzyk dopominał się o uwagę, chwila mijała i nastawał kolejny, pełen zajęć dzień. Kiedy Ogrzyk zasypiał w ciągu dnia, miałam chwilkę na podjęcie decyzji w stylu – zjeść, wyprasować, ogarnąć mieszkanie, a może malutka drzemseszyn? I na ogół kończyło się tym, że albo się zawieszałam i przechodziłam w stand-by, albo rzucałam się w mieszkanie i starałam się zrobić pięć czynności na raz. A potem krzyk Małego odciągał mnie od miotania się między pokojami, kuchnią i łazienką, a Szreku wracał z pracy i zastawał mniej więcej taki obrazek: odkurzacz na środku korytarza (bo miałam odkurzyć), w kuchni totalna rozpierducha (bo właśnie zaczęłam sprzątać i tak jakoś się większy bałagan zrobił), w pokoju fotel zawalony stertą ciuchów naszykowanych do prasowania, w pralce czekało na rozwieszenie pranie, a kota witała swojego pańcia miaucząc przeraźliwie, że niby taka biedna i głodna … (to sssuka!).  A ja zrypana, zasapana i wk… zdenerwowana na siebie i cały świat …Bo nic nie zrobiłam, bo Ogrzyk wymagał tyle mojej uwagi, bo taka mało zaradna i sprawna jestem…&lt;br /&gt;Tak było. Ale się zmieniło.&lt;br /&gt;Odpuściłam, kiedy zaczęłam padać na twarz. Bo chyba nie o to chodzi, żeby się zajeździć starając się ze wszystkim zdążyć i być perfekcyjna. Bo nie jest najważniejsze, żeby mieszkanie było na błysk, a na mężusia czekał obiadek z dwóch dań. Dla mnie najważniejsze jest, żebym była przytomna kiedy zajmuję się Ogrzykiem, żebym miała dla Niego morze cierpliwości i w miarę szybko odgadywała i zaspokajała Jego potrzeby, żebym sfrustrowana nie warczała o pierdoły na Szreka, miała siły wstać rano po kolejnej słabo przespanej nocy… i nie rozszarpała koty, która psoci z zazdrości jak szalona! (mam na końcu języka mocniejsze słowo!)&lt;br /&gt;Bo na początku pogubiłam się – mea culpa.&lt;br /&gt;A wszystko zaczęło się od wyobrażeń i głowy naładowanej dobrymi radami doświadczonych koleżanek oraz wiedzą z książek.&lt;br /&gt;Od słodko-pierdzącej wizji, przekolorowanego mitu Matki Polki. Od błędnego przekonania, że w życiu jest jak w reklamie – spokojne, różowiutkie, radosne niemowlaki, zadowolone i zrelaksowane mamuśki – piękne i zadbane…&lt;br /&gt;Wyobrażenie starło się z rzeczywistością.&lt;br /&gt;To było brutalne starcie, a potem twarde lądowanie na dupie.&lt;br /&gt;W teorii byłam niezła. Teoria, pfff, też!!  Mogę mieć pretensje tylko do siebie – stara i głupia! Wiedziałam, że moje życie się zmieni, że będzie ciężko, ale nie przewidziałam, że te pierwsze tygodnie będą aż tak trudne. Brak kondycji (niestety!), chroniczne niewyspanie i przemęczenie, frustracja, dezorganizacja i totalny chaos to jedno, ale nie byłam chyba gotowa na taki trud psychiczny. Tak, tak! Ostry zapitol od rana do … rana, a mój Mały Rozdarciuch tylko krzyczał, spał, jadł, krzyczał, spał, krzyczał, produkował kupę, krzyczał, jadł i spał… I krzyczał. Bez możliwości kontaktu, komunikacji innej niż krzyk i płacz, bez satysfakcji, bez potwierdzenia i pewności czy to co robię, robię dobrze…&lt;br /&gt;No cóż, jak rozdawali karnety na bycie Matką Polką musiałam stać w innej kolejce.&lt;br /&gt;A z instynktem macierzyńskim też przesadzają – widocznie nie każda kobieta go ma. Ja muszę się wszystkiego uczyć. To jest żmudna nauka. A świadomość, że to mój syn, że wszystko co robię teraz, będzie miało wpływ na Jego rozwój, na nasze stosunki i Jego stosunki z otoczeniem, na Jego życie – paraliżuje. Taka odpowiedzialność za tego malutkiego człowieczka! I taki średnio sprawny i zaradny rodzic jak ja!&lt;br /&gt;Ale jest już lepiej. Mam nadzieję! Uczę się bycia matką. Jestem bardzo pilną uczennicą.&lt;br /&gt;A pociechą i nagrodą dla mnie jest fakt coraz lepszej komunikacji z Ogrzykiem, coraz lepsze/sprawniejsze rozpoznawanie/zaspokajanie Jego potrzeb i … pierwsze, nieliczne, ale już świadome uśmiechy!!  Tak!!!&lt;br /&gt;To wspaniała nagroda za cały ten trudny okres. Wierzę, że kryzys (przynajmniej ten) już za mną, że teraz będzie już naprawdę coraz lepiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz idę podszykować mleko dla Ogrzyka. Zaczyna się przeciągać i wiercić, czyli niedługo obudzi się głodny jak … Ogr! ;-))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-6518960051678131703?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/6518960051678131703/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=6518960051678131703' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/6518960051678131703'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/6518960051678131703'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/04/otrzesiny.html' title='Otrzęsiny!!'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-2739046929566540609</id><published>2010-03-29T06:21:00.000+02:00</published><updated>2010-08-07T01:23:33.222+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emocje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sajmonek'/><title type='text'>Szymon Malutki ...</title><content type='html'>… ale chaos ogromny. ;-))&lt;br /&gt;Na szczęście pierwszy szok minął i zaczynamy łapać pion. Chociaż ciągle śpimy niewiele (karmienie co 3 godziny),a w dzień chodzimy na rzęsach. Do chronicznego niewyspania można się chyba przyzwyczaić.  Tak myślę. Taką mam nadzieję ...  ;-))&lt;br /&gt;Ale najważniejsze, że zaczynamy poznawać potrzeby, a wręcz uczyć się Szymka. Na razie kontakty między nami nie są zbyt skomplikowane – jak śpi, to śpi, a jak się budzi jest krzyk, który oznacza albo głód, albo pełną pieluchę, albo głód. Przestałam się też wreszcie bać o mojego dzidziorka, o to, że go źle podniosę, chwycę, zrobię coś nie tak przy przewijaniu. Musi być już znacznie lepiej, bo nie krzyczy zniecierpliwiony moją niezdarnością i powolnością jak do niedawna. Nawet karmienie było dla mnie stresem. Szymek albo nie umiał ssać albo robił to zbyt łapczywie, bo każde picie z butelki kończyło się zachłyśnięciem i moją paniką. Do tego coś mu ciągle w nosku furczało i to też mogło być przyczyną męczenia się, a potem krztuszenia przy jedzeniu. Nosek czyszczę i jest lepiej, ale krztuszenie zdarza się jeszcze niestety.&lt;br /&gt;Byliśmy już nawet dwa razy na spacerze, bo wyjścia do okulisty nie liczę jako spacer. Szreku kupił całkiem fajny, używany wózek, a dzidzior ewidentnie lubi jazdę, bo śpi i w samochodzie i w wózku. Przynajmniej na razie.&lt;br /&gt;A u okulisty okazało się, że ma zapchany kanał łzowy. Zakraplamy mu oczko i masujemy pomimo jego głośnych protestów, ale wszyscy mówią, że i tak skończy się przepychaniem. Moje biedactwo! Teraz jeszcze usg bioderek. Zobaczymy co i jak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szreku w poniedziałek, czyli jutro, wraca do pracy po 3-tygodniowym urlopie. Kiedy to zleciało? A ja zostanę na cały dzień sama. Dam radę. Może zanim przestawię się i zorganizuję będzie trochę ciężko, ale dam radę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A do wspomnień mniej przyjemnych, czyli do tego, co działo się po powrocie ze szpitala wrócę za jakiś czas. Ta krucha równowaga i spokój, które zapanowały we mnie wymagają jeszcze dopracowania, utrwalenia, sporo wysiłku i uporządkowania zrytego bereta. A to wymaga czasu. Najważniejsze – widzę światełko w tunelu, wychodzę na prostą. Wspomnienia przyschną, dolegliwości minęły, głowa się przewietrzy, mam mocne wsparcie w Szreku, a Szymek jest taką słodyczą i balsamem na moją zbolałą duszę, że szybko powinnam wrócić do dawnej formy psychicznej. Mam dla kogo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Synek jest taki słodki (zwłaszcza kiedy śpi), że mogę siedzieć i patrzeć na niego bez przerwy. Patrzeć jak się przeciąga, jak mruczy i jakie śmieszne robi miny. I muszę się pilnować i powstrzymywać, bo ciągle bym go dotykała, miziała i w ogóle ;-))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy spacer.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/S6-utbOMttI/AAAAAAAAAkY/bNTMl02xgCQ/s1600/Szymek2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/S6-utbOMttI/AAAAAAAAAkY/bNTMl02xgCQ/s400/Szymek2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5453769769193617106" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A to zdjęcie bardzo lubię ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/S6-utCz47-I/AAAAAAAAAkQ/U2bdG72_xlg/s1600/r%C4%99ce.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/S6-utCz47-I/AAAAAAAAAkQ/U2bdG72_xlg/s400/r%C4%99ce.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5453769762640818146" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-2739046929566540609?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/2739046929566540609/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=2739046929566540609' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2739046929566540609'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2739046929566540609'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/03/szymon-malutki.html' title='Szymon Malutki ...'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/S6-utbOMttI/AAAAAAAAAkY/bNTMl02xgCQ/s72-c/Szymek2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-7696803945482412906</id><published>2010-03-19T07:23:00.000+01:00</published><updated>2010-05-16T16:04:55.213+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jak Szymuś przyszedł na świat'/><title type='text'>Opowieści szpitalne</title><content type='html'>Jak pisałam wcześniej mój pierwszy pobyt w szpitalu polegał głównie na leżeniu i gadaniu z dziewczynami z sali. Większość z nich była w ok. 26-29 tyg ciąży, na podtrzymaniu albo na kontroli przedwczesnych skurczy. Podłączali nas do ktg kilka razy na dobę, robili usg lub inne badania i tak mijał czas. A, że wszystkie (prócz mnie) były w drugiej ciąży – nasłuchałam się opowieści o porodach, dzieciach i takich tam. Odstawili mi większość leków, ale – o dziwo – oprócz skurczy bez feno, ciśnienie było wzorcowe. Wtedy! Niestety jadło szpitalne nie służyło mojej cukrzycy. Niby brałam zestawy z diety cukrzycowej, ale ta dieta koło prawdziwej diety cukrzycowej nawet nie leżała!&lt;br /&gt;Tydzień szybko zleciał.  Sytuacja co do porodu się wyklarowała – wskazanie do cc ze względu na wiek, nadciśnienie i mięśniaki, bo tu sprawy mięśniaków traktowano poważnie i „załatwiano” od razu, przy okazji cc. Czekałam tylko na decyzję o terminie, w którym miałam się zgłosić do szpitala na „rozwiązanie”. Ale jakoś tak wyszło, że sypnęło porodami i na porodówce nie było już miejsc dla położnic z dziećmi. Zaczęli przenosić je do nas, na górę, a nas się pozbywano, bo potrzebne były wolne łóżka. W ten sposób zostałam wypisana z poleceniem zgłaszania się na ktg oraz po termin cesarki. To był poniedziałek. Wracając do domu ze szpitala poprosiłam Szreka, żebyśmy od razu zrobili brakujące zakupy potrzebne do torby szpitalnej. Szreku wrócił do pracy, a ja przepakowałam torbę, przeraziłam się stanem zapuszczenia mieszkania pod rządami Szreka … i zrobiłam sobie drzemseszyn. A potem wrócił Szreku, zjedliśmy kolację i poszliśmy spać. Około 2-ej w nocy obudziła mnie duszność i dziwne walenie serca. Zmierzyłam ciśnienie i zdębiałam – 150/98 przy tętnie 58! Jak na moje parametry to był szok! Byłam przerażona. Skąd nagle to ciśnienie?!? Skąd ten strasznie wolny, jak na mnie, puls?! I to okropne wrażenie, że za chwilę serce mi się zatrzyma… Odczekałam jeszcze godzinę i trochę, miotając się po mieszkaniu i panicznie szukając odpowiedzi na pytanie: ‘co robić?’ A potem zmierzyłam ciśnienie po raz setny i załamałam się – skoczyło do 170/105! Wtedy już nawet Szreku nie dyskutował, tylko ubraliśmy się i do szpitala. Było około 4-ej rano. Na izbie bez dyskusji przyjęto mnie, założono wenflon (na wszelki wypadek?), pobrano krew i zbadano (szyjka długa i zamknięta), a następnie zaprowadzono na porodówkę. To był kolejny szok dla mnie – po co? Dlaczego akurat tutaj? Ja tylko z ciśnieniem, a nie na poród – powtarzałam z uporem maniaka po raz pierwszy i nie ostatni tego dnia. Podłączyli mnie do ktg, mierzyli ciśnienie, a w końcu (o zgrozo!) przyszedł lekarz, który mnie zbadał. Ale tak mnie zbadał, że chciałam go kopnąć. Potem praktykantka założyła mi książeczkę dla dziecka (?!) wypytując o różne dane moje i męża. Było już po 7-ej. Na porodówkę, na łóżko za zasłonką, przyszła dziewczyna ze skurczami. Przyszła też nowa, dzienna zmiana i lekarz, który na dzień dobry spytał: ‘to co, która wcześniej rodzi?’ ‘Ja nie na poród…- powtórzyłam po raz kolejny – a poza tym ja mam mieć cesarkę’ powiedziałam w akcie desperacji całkowicie przerażona, że może w końcu każą mi jeszcze do tego wszystkiego rodzić naturalnie. ‘A czemu pani ma mieć cesarkę, co?’ zapytał zaczepnie lekarz badając mnie! A potem spojrzał na wykres ktg i spytał – czy panią coś boli? Ja mu na to, że owszem głowa. Coś poszeptał z praktykantkami i poszedł. Przyszedł główny lekarz na zmianie – bardzo profesjonalny i sympatyczny człowiek. Cały proces powtórzył się – pytanie, która pierwsza rodzi, badanie, pytanie czy mnie coś boli … Czas wolno sunął na przód. Akcja porodowa za zasłonką również. Dziewczyna sapała i stękała, a mnie się robiło słabo na myśl, że będę świadkiem porodu. Zrobiła się 11-ta. Dostałam kroplówkę z potasu, bo okazało się, że mam go stanowczo za mało. I jakoś zagęściło się koło mnie. Kazali mi zdjąć wszystkie ozdoby z obrączką na czele, pytali czy coś jadłam i dali do wypicia ohydny olej (żeby pani nie wymiotowała). Zostałam ogolona  („przyjemność” wykonana przez średnio delikatną praktykantkę. Zamiast pianki do golenia wystarczył środek odkażający brr) przebrano w szpitalną koszulę i już prawie chciano mi założyć cewnik…  Szef zmiany poinformował mnie, że szykują mnie na cesarkę. Byłam w szoku – jak to?! Okazało się, że ciśnienie było głównym powodem do szybkiego rozwiązania ze względu na obawę gestozy … Ale potem zrobiono mi jeszcze usg i ordynator (po konsultacji z szefem porodówki) stwierdził, że dzieciak mały chociaż donoszony i lepiej by było poczekać jeszcze z tydzień, niech podrośnie. Byłam za! Czekając na wolne łóżko na oddziale, leżałam sobie za zasłonką podłączona do ktg i słuchałam jak dziewczyna, która przyszła na porodówkę tuż po mnie, przechodzi na fotel i rodzi, a potem jest szyta. Za chwilę kolejna dziewczyna rodziła. Masakra. I kiedy myślałam, że zaraz się wszystko skończy i nareszcie wyśpię się na oddziale – szef porodówki, który przyszedł sprawdzić co u mnie, złapał wykres ktg i zdziwionym tonem spytał – naprawdę nic panią nie boli?! Ale nie czekał na moją odpowiedź tylko zbadał mnie znowu, złapał wynik, rzucił coś w stylu: to koniecznie musi zobaczyć ordynator i już go nie było. A po kilku minutach przybiegł i stwierdził, że mam regularne skurcze i skróconą szyjkę więc idę na cesarkę. Zanim założono mi cewnik wstałam do wc i ku mojemu zaskoczeniu poczułam bardzo nieprzyjemny ból brzucha (jak na @) i ostry ucisk w krzyżu. A więc to było to, o co pytali mnie od rana. Spojrzałam na zegar – było po 12-ej. Potem była jazda na łóżku na salę operacyjną, stół na środku sali i wielka lampa nad nim. Starałam się nie rozglądać, żeby nie wpaść w panikę. Wiem tylko, że anestezjolog miał na imię Szymon i był absolutnym profesjonalistą. :-) Po kilkunastu sekundach nie czułam nic od pasa w dół i zaczęło się. Starałam się nie koncentrować na tym co się TAM dzieje, a od chwili kiedy usłyszałam krzyk Szymka – nic już nie miało znaczenia. Położna, która przyjechała ze mną z porodówki, przyniosła mi małego Ogrzyka do pokazania – ‘masz mama, pocałuj’ i podsunęła mi małą, umazaną główkę do ust. Był taki cieplutki i krzyczał ile sił w płucach. Kiedy go wynieśli przestałam zwracać uwagę na cokolwiek – na wyłuskiwanie mięśniaków, zszywanie, przenoszenie mnie na łóżko i zawożenie do sali pocięciowej. Szymek już tam był. Leżał w inkubatorze na podgrzaniu. Kiedy mnie przywieźli ożywił się i po chwili pokrzykiwał wymachując przy tym rączkami. A ja nie mogłam przestać zezować w jego stronę. Kiedy przyjechał Szreku, położna wyjęła Szymka i zaniosła do drzwi, żeby ojciec mógł obejrzeć swojego syna. Niestety, nie mógł go wziąć na ręce – zrobił to dopiero w domu. W tym szpitalu odwiedzający nie wchodzą na salę, a dzieci podwozi się do drzwi w specjalnych, przezroczystych wanienkach zamontowanych na stelażach z kółkami. Ma to swoje dobre i złe strony, utrudnia obejrzenie maluchów, ale na pewno jest zdrowsze dla dzieci.&lt;br /&gt;A potem był rozruch i pionizacja - po cesarce po 12 godzinach. Nie będę się roztkliwiać, że bolało i szwy ciągnęły, bo to oczywiste. Położne pomagały przy maluszkach, a mojego synka musiały też karmić bo szybko okazało się, że ja nie będę karmić piersią. Potem była sala dla ‘normalnych’ położnic, gdzie wszystko robiło się już samemu. A Szymek tak bardzo mnie przerażał. Taki malutki i kruchy – jak go tu podnieść, jak przebrać? A potem był mega dół w trzeciej dobie i łzy przez cały dzień. Kolejny dzień, już lepszy, chociaż samopoczucie takie sobie. I żółtaczka Szymka i leżenie pod lampą. Jedne położne miłe i pomocne, inne wręcz przeciwnie. I gdzieś tam w tle moje, ciągle wysokie ciśnienie, którym nikt się już nie zajmował, bo nie po to tu byłam…Aż do kolejnego dnia, po kolejnej nieprzespanej nocy, kiedy ledwie wróciłam z toalety i kiedy kazałam sobie zmierzyć ciśnienie, a tam znowu masakra. Na obchodzie powiedziałam pani doktor, że to odstawione leki i że powinnam wrócić do tego, co mi pomagało. Odpowiedziała mi to, czego już sama się domyślałam – nie pomogą mi w tym temacie. Muszę wyjść ze szpitala i iść do internisty albo kardiologa. A ponieważ nowe rodzące potrzebowały miejsca – wypisali nas (dzięki im za to!) w sobotę i nareszcie mogliśmy pojechać z dzidziorkiem do domku. Tylko, że tam nie było mi lepiej … było dużo gorzej …&lt;br /&gt;Ale to już historia na inną opowieść.&lt;br /&gt;Czyli ciąg dalszy nastąpi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-7696803945482412906?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/7696803945482412906/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=7696803945482412906' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/7696803945482412906'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/7696803945482412906'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/03/opowiesci-szpitalne.html' title='Opowieści szpitalne'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-8410551962100763487</id><published>2010-03-08T04:50:00.000+01:00</published><updated>2010-05-16T16:06:07.131+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sajmonek'/><title type='text'>Niech się ogarnę ...</title><content type='html'>... wtedy wrócę i wszystko opiszę - a jest co! &lt;span style="display: block;" id="formatbar_Buttons"&gt;&lt;span class="on" style="display: block;" id="formatbar_JustifyCenter" title="Wyrównaj do środka" onmouseover="ButtonHoverOn(this);" onmouseout="ButtonHoverOff(this);" onmouseup="" onmousedown="CheckFormatting(event);FormatbarButton('richeditorframe', this, 11);ButtonMouseDown(this);"&gt;&lt;img src="http://www.blogger.com/img/blank.gif" alt="Wyrównaj do środka" class="gl_align_center" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 102, 0);font-size:130%;" &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Od wczoraj jesteśmy z Szymkiem w domu. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 102, 0);font-size:130%;" &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Urodził się 2-go marca o godz. 13.55 przez cesarkę.&lt;br /&gt;Miał 50 cm i ważył 2560g. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nie było to planowane - nastąpiło gwałtowne pogorszenie mojego ciśnienia, nagle i bez zapowiedzi. Ale teraz najważniejsze, że synek zdrowy – choć chucherko i do tego karmione butelką… Cóż, życie to nie koncert życzeń. A ja biorę się ostro za siebie bo muszę i chcę być zdrowa.&lt;br /&gt;A przynajmniej czuć się lepiej niż ostatnio!&lt;br /&gt;Mam dla kogo – kochany i fajny mąż, cudowny i słodki synek, wspaniały i kochany brat…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uciekam – jestem padnięta, a tyle jeszcze do zrobienia.&lt;br /&gt;Na razie jedna fotka mojego Szczęścia.&lt;br /&gt;Wracam wkrótce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/S5P0uiUInpI/AAAAAAAAAj4/rodjrJNtubM/s1600-h/Szymek.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/S5P0uiUInpI/AAAAAAAAAj4/rodjrJNtubM/s400/Szymek.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5445965454743477906" border="0" /&gt; &lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-8410551962100763487?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/8410551962100763487/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=8410551962100763487' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/8410551962100763487'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/8410551962100763487'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/03/niech-sie-ogarne.html' title='Niech się ogarnę ...'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/S5P0uiUInpI/AAAAAAAAAj4/rodjrJNtubM/s72-c/Szymek.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-1494275259203188871</id><published>2010-02-28T15:36:00.000+01:00</published><updated>2010-02-28T15:44:10.508+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><title type='text'>Kilka słów...</title><content type='html'>... na szybko.&lt;br /&gt;Ciągle w szpitalu. Robią mi badania, ale tak jakoś niespiesznie. A po odstawieniu feno mam prawie regularne skurcze przepowiadające. Od dwóch nocy boli także dół brzucha i w krzyżu więc ...&lt;br /&gt;Jutro na obchodzie będzie ordynator i to on zadecyduje co i jak. Bardzo chciałabym jeszcze wyjść chociaż na jeden dzień i zrobić ostatnie przygotowania. Ale to nie koncert życzeń, a mój synek chyba się do nas spieszy. ;-)&lt;br /&gt;Z ostatniego usg - waży ok 2500-3000 g.&lt;br /&gt;I na razie tyle.&lt;br /&gt;Jutro się wyjaśni...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-1494275259203188871?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/1494275259203188871/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=1494275259203188871' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/1494275259203188871'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/1494275259203188871'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/02/kilka-sow.html' title='Kilka słów...'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-2216223289072503622</id><published>2010-02-20T05:20:00.000+01:00</published><updated>2010-02-19T20:44:41.062+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='badania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blisko coraz bliżej'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><title type='text'>Przyspieszenie</title><content type='html'>W poniedziałek idę na kilka dni do szpitala na obserwację, badania, pomiary i inne takie…&lt;br /&gt;Aaaaaa!&lt;br /&gt;Dotarło do mnie przy okazji, że to już! Za chwileczkę przeżyję najważniejszy moment mojego życia – narodziny &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(0, 102, 0);"&gt;NASZEGO SYNA&lt;/span&gt;!&lt;br /&gt;Zapewne w szpitalu dowiem się czy z Szymkiem wszystko w porządku (zresztą nie przyjmuję innej opcji do wiadomości!), ile waży i kiedy, w przybliżeniu, możemy się spodziewać &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;SPOTKANIA&lt;/span&gt;. A ja przy okazji dowiem się jak lekarze oceniają mój stan i jaki poród dla mnie przewidują, bo to i wiek, ciśnienie i jeszcze cukrzyca… Zobaczymy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak czy inaczej, moment zobaczenia naszego dzidziorka zbliża się wielkimi krokami, a mnie dopadła trema … że o strachu nie wspomnę, bo ten mnie nie opuszcza od jakiegoś czasu.&lt;br /&gt;Przy okazji pakowania się do szpitala, spakuję już torbę dla siebie i Szymka – niech będzie gotowa i czeka. Już czas najwyższy. Nawet jeśli mnie jeszcze wypuszczą, a termin porodu będzie za 2-3 tygodnie – lepiej niech będzie wszystko naszykowane. Wolę tak, niż torba pakowana w panice lub torba pakowana przez Szreka! ;-)) Noo, to by mogło być ciekawe co by się w niej znalazło.                    &lt;br /&gt;A więc poniedziałek …&lt;br /&gt;A dzisiaj?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Panika!&lt;/span&gt; I tak od środy, odkąd wiem, że w poniedziałek idę …&lt;br /&gt;Panikuję, czy ze wszystkim zdążę, czy o czymś nie zapomnę …. czy rzeczywiście mnie jeszcze wypuszczą po tych 3-4 dniach …&lt;br /&gt;Z tego strachu nawet nie mam czasu myśleć jak będzie w tym szpitalu, jacy będą lekarze i położne, jakie warunki… Bo nie napisałam, że to nie ten szpital, który wybrałam na początku, nie ta wielka „fabryka”, z super sprzętem, w której podejście do pacjentek zostawia wiele do życzenia, że o tabunach studentów kręcących się i zaglądających wszędzie nie wspomnę. Ten szpital, do którego idę, jest mały i stary, załoga nieliczna, a opinie rodzących tam kobiet o lekarzach i położnych - bardzo dobre. Jest jedno „ale”. Nie jest to szpital kliniczny, nastawiony na trudne przypadki czy jakieś patologie. Brat znalazł dojście do jednego z lekarzy i to on mnie, a właściwie mój przypadek, przedstawił ordynatorowi, a ten zadecydował o przyjęciu mnie na badania i obserwację. Po tych kilku dniach dowiem się, czy mnie przyjmą do tego szpitala, czy jednak wróci temat szpitala klinicznego.&lt;br /&gt;Nie ukrywam, że wolałabym ten – stary, mały, z kiepskimi warunkami jeśli chodzi o sanitariaty (łazienka na korytarzu, a nie w każdym pokoju), ale z bardzo dobrymi opiniami o opiece lekarskiej. I mam nadzieję, że moje małe niedoskonałości typu ciśnienie, cukrzyca, no i wiek (!) nie zostaną zaliczone do patologii i nie skłonią ordynatora do odesłania mnie do klinicznego. Oby!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co jeszcze?&lt;br /&gt;Dzidziorek jest ostatnio mało aktywny (jeśli już to trochę wieczorem), ale za to często miewa czkawkę. Nie będę się doszukiwać w tym jakichś problemów. Tłumaczę sobie to tak, że ma mało miejsca na fikanie, a skoro matka żyje ostatnio jak w letargu, jak ostatni leniwiec i jest mało aktywna – trudno spodziewać się i oczekiwać od dzidziorka nie wiadomo jakiej energii. Dobrze, że idę do szpitala, bo sprawdzą to na usg, a ja nie zdążę się nakręcić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do dolegliwości dołączyły biodra. Bolą mnie coraz częściej, a czasami ból promieniuje w górę na kręgosłup. No i coraz częściej czuję ramiona. Muszę je widocznie jakoś spinać i podnosić do góry, podciągając przy okazji brzuch i stąd ten dyskomfort.&lt;br /&gt;I już. Na dzisiaj tyle.&lt;br /&gt;Czeka mnie intensywny łikend.&lt;br /&gt;A potem szpital.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;I niech się dzieje co chce, byle Szymek był zdrowy i wszystkie parametry miał w normie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Resztę jakoś zniosę.&lt;br /&gt;Nie ja pierwsza i nie ostatnia! Prawda?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-2216223289072503622?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/2216223289072503622/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=2216223289072503622' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2216223289072503622'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2216223289072503622'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/02/przyspieszenie.html' title='Przyspieszenie'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-5935164830249351537</id><published>2010-02-16T06:21:00.000+01:00</published><updated>2010-02-15T21:53:54.072+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emocje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><title type='text'>Słabizna</title><content type='html'>Jestem słaba jak barszczyk!  :-(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dociera do mnie boleśnie, że nie bardzo już kontroluję swoje ciało. Głowa myśli i wydaje polecenia, ale mięśnie nie słuchają.&lt;br /&gt;Już nie tylko chodzi o nieporadność. Nogi mam jak z waty, a mięśnie jakby przeciążone treningiem. Ciekawe jakim? Chyba dźwiganiem…&lt;br /&gt;W każdym razie czuję się coraz dziwniej.&lt;br /&gt;Nie przeszkadza mi to, że chodzę coraz wolniej, a pokonanie kilku schodów powoduje drżenie mięśni. Bawi mnie nawet to, że – do niedawna mały szybkobiegacz i zapitalacz – jestem teraz wyprzedzana nawet przez babcie z laskami. Nie przeszkadza mi, że brzuch coraz większy i odstający – w końcu dzidziorek rośnie, a za chwilę 36 tydzień na liczniku więc ma prawo być duży.&lt;br /&gt;Ale przeszkadza mi dziwna słabość, która dopada mnie już teraz codziennie i trzyma od rana do południa. Mam wrażenie, że za chwilę zemdleję. Nie jestem w stanie nic robić, nie mam na nic siły. Leżę albo śpię i w ten sposób mijają ostatnio moje dni. Nie wiem czy to kwestia słabej krwi (wyjaśni się pod koniec tygodnia), diety czy po prostu to ten etap, że już tak może być. Niepokoi mnie to, bo czuję się przez to fatalnie. No i mój brzuch staje się osobnym bytem – to on teraz rządzi mną, a nie ja nim. Ostatnio przeraziło mnie to, co mi się przytrafiło. Przechodziłam przez jezdnię, a ponieważ światło się zmieniło przyspieszyłam, żeby mnie nie strąbili. Nie wiem gdzie się tak spieszyłam… Zapomniałam co dźwigam przed sobą i próbowałam pobiec… Ku mojemu przerażeniu brzuch przeważył mnie i pociągnął do przodu i w dół, a biedne nogi ledwie nadążały drepcząc za tym ciężarem. Po wylądowaniu na chodniku byłam tak zaskoczona, że złość przyszła później. Po cholerę chciałam się bawić w gazelę?! Zapomniałam co dźwigam przed sobą?! A gdybym się wywróciła?&lt;br /&gt;Kolejne, dość przykre uświadomienie sobie mojego stanu przyszło w łikend.&lt;br /&gt;Mam nie robić sama zakupów, żeby nie dźwigać. Poszliśmy więc razem ze Szrekiem w sobotę na rynek po owoce i warzywa. Na pieszo, spacerkiem, żebym się trochę poruszała. Ku zdrowotności. Potem skoczyliśmy do sklepu dzieciowego, poleconego przez znajomą, że tani. Faktycznie tani – nawet mnie zezłościło, że tak późno się dowiedzieliśmy, ale trudno.  A na koniec pojechaliśmy do supermarketu po resztę zakupów. I tam się zaczęło. Nogi nie bardzo chciały mnie nosić, drżały, brzuch ciążył i w końcu zaczął twardnieć i boleć. Po chwili marzyłam już tylko o tym, żeby usiąść, a najlepiej się położyć… Po powrocie do domu położyłam się i grzecznie leżałam resztę dnia, a nawet w niedzielę do 15-ej, ale brzuch i tak mocno dawał mi w kość.&lt;br /&gt;Do tej pory jest twardy i bolesny. Masakra.&lt;br /&gt;Jedynym miłym akcentem tego łikendu był niedzielny wieczór. Zachciało mi się deseru lodowego. Ale zapragnęłam tak bardzo lodów i bitej śmietany, że mało mnie interesowały cukrowe konsekwencje tego zakazanego owocu. A, że przy okazji były Walentynki, poszliśmy ze Szrekiem na randkę. ;-)) Na szczęście kawiarnia Hortexu była jeszcze otwarta, a oprócz nas na walentynkowy deser przyszły jeszcze dwie rodziny z dziećmi. Lody były przepyszne i nawet cukier mi za bardzo nie skoczył. Warto było!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wracając do mojej słabości - jest coraz bardziej upierdliwa i dokuczliwa.&lt;br /&gt;No coraz słabsza jestem. :-(&lt;br /&gt;Dziwne i obce mi do tej pory uczucie. Niesamowite, ograniczające, męczące, zaskakujące.&lt;br /&gt;To takie dziwne nie móc robić najprostszych rzeczy, męczyć się przy najzwyklejszych, codziennych czynnościach...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ciąża - najdziwniejszy stan,&lt;br /&gt;w jakim się do tej pory znajdowałam ... ;-)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-5935164830249351537?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/5935164830249351537/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=5935164830249351537' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/5935164830249351537'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/5935164830249351537'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/02/sabizna.html' title='Słabizna'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-2872364497541989039</id><published>2010-02-10T06:21:00.000+01:00</published><updated>2010-02-09T21:37:36.817+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emocje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><title type='text'>Będzie długo, bo się nazbierało...</title><content type='html'>Dni tak szybko płyną a ja nie piszę. Szkoda! Muszę wziąć się w garść, bo za chwilę nie będę mieć czasu, a mam jeszcze tyle do opowiedzenia o swoim obecnym stanie, wrażeniach, emocjach ... zmianach fizycznych i psychicznych. Ku pamięci, bo wiem, że to moja pierwsza i ostatnia  ciąża (w tym wcieleniu). Później będę pisać o naszym Synku. Później będą inne tematy, problemy, radości i emocje. Obecne chwile i przeżycia zatrą się w pamięci. Dotarło do mnie ostatnio jak dobrze mieć spisane to i owo ze swojego życia. Dorwałam się do swojego pamiętnika z początku znajomości ze Szrekiem. Czasy przed-blogowe, ech! ;-))  &lt;br /&gt;Mmmmm… wszystko wróciło: tamto szaleństwo, emocje, dreszcze, pierwsze czułości, deklaracje, słodkie słowa i długie rozmowy o wszystkim. :-)) A potem wspólne mieszkanie, ewolucja i cementowanie naszego związku, zaręczyny. Ależ się wzruszyłam. Przypomniało mi się przez co przeszliśmy, żeby było tak jak teraz. I chociaż nie ma już tamtego ognia, lubię nasz związek w obecnym stanie, to jak nam teraz jest razem, ten spokój, szczerość, zaufanie i przyjaźń. To ciepło i przywiązanie. I kiedy czytałam i wspominałam tamte lata, dotarło do mnie, że teraz są najważniejsze chwile kolejnego etapu życia ze Szrekiem. I trzeba to utrwalić, zapisać, żeby znowu za kilka lat sięgnąć po te zapiski i przypomnieć sobie ten rozdział, żeby nie uciekło w zapomnienie to co teraz czuję, co przeżywam.&lt;br /&gt;A więc do dzieła – może się uda wytrwać w postanowieniu.   &lt;br /&gt;Dzisiaj w punktach, bo zebrało się kilka spraw i w ten sposób nic mi nie ucieknie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(0, 102, 0);"&gt;Szreku&lt;/span&gt; – zawsze lubiłam jego podejście do mnie, cierpliwość, czułość i wsparcie. Teraz to wszystko uległo zwielokrotnieniu. Na początku ciąży oboje chodziliśmy jak śnięci, nie do końca zdając sobie sprawę z tego co się dzieje, nie do końca wierząc w to co się dzieje. A potem było usg, na które poszedł razem ze mną i w tamtej chwili dotarło do nas, że ten Mały Wiercipięta to nasze Dziecko. Od tej pory Szreku jest jeszcze bardziej cierpliwy (o ile to możliwe), nie reaguje na moje humory i zaczepki, czuję jego opiekę i wsparcie na każdym kroku. Uczestniczy we wszystkim, łącznie z wykładami w szkole rodzicielstwa (że o gimnastyce nie wspomnę!). I chociaż się podśmiechuje z mojego szybko rosnącego brzucha, a raz nazwał mnie nawet „brązowym cutkiem”, robi to z taką tkliwą czułością, że nie mogę się nawet nadundać. Tym bardziej, że nigdy nie byłam próżna i nie zależy mi na fałszywych komplementach. I chociaż nie wszystko rozumie (jak to facet), a jego przemądrzałe opinie i sądy, zdobyte dzięki szkole, doprowadzają mnie czasem do szału – miło jest wiedzieć, że wszystko go interesuje, że czuje potrzebę opieki nade mną. Wiem, że okres „ochronny” nie będzie trwał wiecznie, ale i tak miło się czuć (choć raz w życiu) taka krucha, delikatna, tak ważna i w centrum uwagi.   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Kika&lt;/span&gt; – jest słodka i kochana. Totalnie straciłam dla niej głowę. I jak sobie przypomnę moje obawy sprzed roku, czy sobie poradzimy z tym dzikusem i waryjatem, z tą zabiedzoną znajdą – to dzisiaj śmiać mi się chce. Ostatnio nam coś choruje. Rzuca pawie i trochę ma rozwolnienie. Byliśmy u weta, dostała leki i ma być lepiej. Na razie nie jest, bo dzisiaj, znowu był pawik. Serce mi pęka jak patrzę na tą naszą kocią wariatuńcię, taką osowiałą i spokojną… Mam nadzieję, że szybko wydobrzeje i znowu będzie pomykać po mieszkaniu, kopytkując jak całe stado kotów. Oby! Zdrowiej szybko kotecko moja!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(0, 0, 153);"&gt;Sny&lt;/span&gt; – zawsze miałam dziwne, delikatnie mówiąc, ale to co się dzieje w ciąży to już chyba jakaś patologia psychiczna! Zaczynam się nad swoją psychiką coraz poważniej zastanawiać. Dzisiaj, między innymi, śniło mi się, że ja i Szreku byliśmy czarnoskórzy. Ja byłam w ciąży, Szreku był żołnierzem, właśnie wrócił z Afganistanu (tfu tfu!), mieliśmy poważne problemy małżeńskie i ciągle się kłóciliśmy. A moja matka siedziała w więzieniu! Nie ważne za co, ale zamknęli ją i stamtąd dzwoniła do mnie… masakra! Obudziłam się zmęczona i zła.&lt;br /&gt;Często ostatnio śni mi się także, że jestem badana przez jakiegoś (albo jakąś) gina, niedelikatnie i do tego bez zachowania higieny, brudnymi łapskami – fuj!&lt;br /&gt;... A także śni mi się sex … Do tego nie potrzeba nawet analizy ani komentarza&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(153, 51, 153);"&gt;Brzuch&lt;/span&gt; – jest coraz większy, coraz bardziej odstaje i wygina moje plecy do tyłu. Czuję się czasem jak z plecakiem założonym na przód zamiast na plecy. Schylanie się staje się coraz trudniejsze …Ale uwielbiam te fale i wypiętrzenia wędrujące pod skórą!&lt;br /&gt;I z ostatniej chwili - właśnie przed chwilą przeżyłam chwile grozy kiedy bezmyślnie schyliłam się bokiem, żeby coś podnieść i dość mocno ucisnęłam brzuch. Mam nadzieję, że synek nie ucierpiał, że nic tam nie zgniotłam i jest dobrze chroniony! No co za głupia i bezmyślna larwa ze mnie! Za mało mam stresów? Będę miała o czym myśleć w kolejną bezsenną noc. Szit! Tego mogłam nie zapisywać – i tak nie zapomnę. Ech, odechciało mi się wszystkiego normalnie…&lt;br /&gt;Lecę googlować czy mogłam zgnieść synka…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-2872364497541989039?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/2872364497541989039/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=2872364497541989039' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2872364497541989039'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2872364497541989039'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/02/bedzie-dugo-bo-sie-nazbierao.html' title='Będzie długo, bo się nazbierało...'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-1140221484420503167</id><published>2010-02-02T06:21:00.000+01:00</published><updated>2010-02-01T21:57:30.322+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emocje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><title type='text'>Zdolna jestem niesłychanie</title><content type='html'>....czyli doigrałam się!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Złapałam przeziębienie.  :-(&lt;br /&gt;A jeszcze w zeszłą niedzielę chwaliłam się jaka to jestem nietykalna, że z takiego chorowitka nagle w ciąży stałam się nie-do-zdarcia, jak nie ja.&lt;br /&gt;A tu niespodzianka średnio przyjemna.&lt;br /&gt;Wystarczyło trochę stresów, dieta (i to, że często niedojadałam), a także kilka wypraw komunikacją miejską w mroźne dni i już. Migdały jak banie, zapadnięte oczy, katar zatykający obie dziurki i debilny wyraz twarzy, bo żeby oddychać musiałam to robić ustami czyli miałam je raczej cały czas uchylone. Seksi! No i do tego małe możliwości leczenia poza homeopatykami, leżeniem/poceniem i piciem, spaniem, piciem, spaniem i piciem. Nawet Szymek był markotny, mało aktywny i flegmatyczny, a jego kopniaczki bardziej przypominały smyrnięcia i obcierki – takie słabiutkie i nieliczne. Biedaczek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jest już lepiej czyli będę żyć! Gardło jeszcze spuchnięte, ale katar przechodzi (usta mam wreszcie zamknięte i czuję smak tego co jem!) i może obejdzie się bez lekarza. To dobrze, bo moja doktorka pierwszego kontaktu nie zna innych leków tylko antybiotyki…&lt;br /&gt;Jedyna sprawa, która mnie martwi to brzuch. Stwardniał na początku przeziębienia i nie wiem czy to synek się przemieścił w inne, mniej wygodne położenie, czy to może od napinania mięśni przy czyszczeniu nosa czy co... A może znowu urósł i brakuje mi skóry?&lt;br /&gt;W czwartek idę do mojej gin więc zobaczymy.&lt;br /&gt;Najważniejsze, że wraz z moim powrotem do zdrowia Ogrzyk także stał się bardziej aktywny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co poza tym?&lt;br /&gt;O dolegliwościach nie piszę, bo wiadomo, że są, a nawet jest ich coraz więcej.&lt;br /&gt;O rosnącym brzuchu i coraz większej mojej niezdarności i nieruchawości też wspominać nie ma po co. To też oczywiste.&lt;br /&gt;Zaczęłam końcowe odliczanie, bo to już ok 6 tygodni do spotkania. Jeśli Szymek nie zdecyduje inaczej...&lt;br /&gt;Emocje z tym związane również książkowe – radość, niecierpliwość, strach i obawa. Norma.&lt;br /&gt;I tylko ciągle i stale nie mogę się przestać dziwić jak ten czas zapitala! Że jak to, że dopiero co był wrzesień z emocjami pierwszego, ważnego usg w 12 tygodniu, a tu już za chwileczkę, za momencik zobaczymy naszego Ogrzyka i zacznie się dla nas kolejny etap tej niesamowitej &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;podróży&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Boję się i mam tremę, ale nie mogę się już doczekać!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-1140221484420503167?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/1140221484420503167/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=1140221484420503167' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/1140221484420503167'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/1140221484420503167'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/02/zdolna-jestem-niesychanie.html' title='Zdolna jestem niesłychanie'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-6244801579276240254</id><published>2010-01-23T05:00:00.001+01:00</published><updated>2011-05-27T00:12:08.341+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emocje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biadolenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><title type='text'>Bezradna i zagubiona</title><content type='html'>a do tego bezbronna i zestresowana czuję się ostatnio. :-((&lt;br /&gt;Coraz więcej dopada mnie strachów…&lt;br /&gt;Wróciły stare i doszły nowe.&lt;br /&gt;W dzień mało aktywne i groźne – w nocy, kiedy budzę się z częstotliwością co dwie godziny, dopadają mnie wszystkie naraz z całą intensywnością. Odpędzają sen, nakręcają i burzą resztki spokoju wysysając pozytywną energię. Wiem, że to normalne stany każdej ciężarówki – te strachy, obawy, wątpliwości  i pytania, ale nie zmienia to faktu, że od tych negatywnych natłoków i gonitw myślowych moja energia gaśnie. I znowu zapadam w narkoleptyczną senność jakbym uciekała od rzeczywistości. No i ta płaczliwość. Potrafię sobie ryknąć ot tak, na filmie, przy muzyce, przy czytaniu … jak ostatnia beksa jakaś. I do tego czuję się bardzo zagubiona i mało obrotna. Nigdy zresztą za bardzo zaradna nie byłam, ale teraz czuję się totalną ofermą . Koleżanki pytają czy wiem już na jakim oddziale będę rodzić i czy mam jakiegoś lekarza „ustawionego”. Brat i Szreku naciskają, żeby chodzić już koło położnej albo lekarza, żeby mieć odpowiednią opiekę i „zaplecze” w szpitalu (porównywanym zresztą do fabryki z ogromnym przerobem). Żeby nie być potem anonimowa, żeby niczego nie zaniedbali, nie przeoczyli… Że może warto zaliczyć jakieś dwie wizyty u takiego lekarza, kosztowne, ale żeby zapamiętał i żeby jego nazwisko w papierach zostało …&lt;br /&gt;Jedyną moją odpowiedzią na powyższe jest – NIE! Nie, nie wiem na jakim oddziale, nie wiem jaki lekarz, nie mam położnej, nie wiem u kogo zaliczyć te kosztowne wizyty, które i tak nie zagwarantują mi nazwiska w papierach i rozpoznawalności, lepszej opieki i uchronią przed rutyniarstwem czy błędami… Nie chcę zmieniać mojej ginki, bo jej ufam i pasuje mi, a nie wiem co bym zrobiła gdyby inny lekarz dał zupełnie inne zalecenia niż ona. Co wtedy? Kogo słuchać?&lt;br /&gt;Nie umiem załatwić sobie i wychodzić żadnej z tych rzeczy. Może gdybym musiała załatwiać te sprawy w imieniu koleżanki, dla kogoś – poszłoby łatwiej. Dla siebie nie umiem i dlatego czuję się jak ostatnia ofiara. Do tego taka malutka i zagubiona…&lt;br /&gt;Nawet szkołę rodzenia podsunęła mi koleżanka… Ale dobrze, że to zrobiła, bo nie wiem czy sama coś bym wybrała, a tak to muszę się dwa razy w tygodniu ruszyć z domu, iść między inne ciężarówki, a to odpycha trochę negatywne myśli. Wykłady są ciekawe, mam nadzieję sporo się z nich nauczyć – zwłaszcza czekam na te dotyczące opieki nad noworodkiem … Teraz na razie omawiamy poród i połóg. Mamy też ćwiczenia. Nawet nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo brzuchol może przeszkadzać w najprostszych ćwiczeniach. Czuję się trochę jak żuczek gnojarek co to jak się przewróci na plecy to już mogiła. Ale nie poddaję się. Na pierwszej gimnastyce Szymek tak mi szalał i kopał w brzuchu, jakby chciał robić podkop. Zastanawiałam się nawet czy tak mu się podobało czy wręcz przeciwnie. Szreku oczywiście miał swoją teorię – Ogrzyk ćwiczył razem z nami te wszystkie oddechy oraz wymachy rękoma i nogami. Cóż, to by się nawet zgadzało. ;-)&lt;br /&gt;A tak w ogóle to byłam mile zaskoczona, że Szreku bez nakłaniania czy zmuszania zdecydował się ze mną chodzić do szkoły. Na początku mówił, że tylko po mnie przyjedzie i przyjechał… tyle, że tak wcześnie, że został na wykładach. A teraz nawet przychodzi na gimnastykę. Miło mieć go przy sobie. Fajnie, że chce uczestniczyć w zajęciach i uczyć się tych wszystkich rzeczy. Chociaż wiem, że nie będzie ze mną przy porodzie – niech chociaż w ten sposób skorzysta i dowie się co się ze mną dzieje i będzie działo. Co do porodu – nie zmuszam go. Wiem, że nie nadaje się na takie ekstremalne przeżycia, że słabnie na widok krwi, że nie poradzi sobie z moim cierpieniem, a może nawet agresją… Ja sama nie wiem czy chciałabym, żeby był przy mnie. Wiem, że bywam nieobliczalna, a co dopiero w czasie takiej próby, takiego cierpienia i zwierzęcego strachu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A poza tym – u lekarzy nawet oki.&lt;br /&gt;Diabetolog udawała, że nie widzi przekroczonych norm na czczo (ale po feno). Zalecenia bez zmian – dieta, mierzenie cukru, kontrola w lutym. Tyle, że ja pękam i zaczynam oszukiwać. Jem słodkie jogurty, czasem więcej owoców lub ewidentnie coś zakazanego… Jem więcej!&lt;br /&gt;Szymek na razie gigantem nie jest (i chyba mu nie grozi), a ja już świruję z głodu i z ochoty na coś słodkiego… stąd te grzeszki...       &lt;br /&gt;U ginki też było oki. Moje wątpliwości co do spadku masy ciała uspokoiła w ten sposób, że dla mnie to korzystne (wiem o tym) a synek sobie nie da krzywdy zrobić i sam sobie weźmie czego mu będzie potrzeba. Oby! Niech dobrze się rozwija i bierze co chce: czym chata bogata!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z weselszych tematów – łóżeczko już stoi w pokoju. Materaca nie wyjmowaliśmy z folii i dobrze, bo kotecka od razu je zaanektowała jak swoje. Aż się martwię co będzie jak przybędzie Lokator tegoż łóżeczka… Poza tym dostaliśmy używany fotelik samochodowy, z którym było tak samo. Tyle tylko, że niezbyt wygodnie jej się tam wchodzi, bo fotel lekko się buja. Ale za to zabawki, które pojawiły się wraz z fotelikiem porozpieprzała po całej podłodze, a dwie nawet próbowała schować pod szafę. Nie wiem czy to były te najfajniejsze czy wręcz przeciwnie. Pluszaki poustawiałam w pokoju na pólkach i parapecie, ale generalnie rzadko tam bywają… Jak tylko kotecka się przewinie (a często jej się zdarza), zabawki po kolei lądują na podłodze. Hmmm. Ciekawe jak to będzie jak w domu pojawi się Ogrzyk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to na tyle.&lt;br /&gt;Ulało mi się, pomarudziłam, ale może przyniesie to skutek terapeutyczny, bo już przy pisaniu humor mi się trochę poprawił, a strachy wydają się troszkę mniej straszne…&lt;br /&gt;Zobaczymy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-6244801579276240254?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/6244801579276240254/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=6244801579276240254' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/6244801579276240254'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/6244801579276240254'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/01/bezradna-i-zagubiona.html' title='Bezradna i zagubiona'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-1778723845679766716</id><published>2010-01-07T18:23:00.000+01:00</published><updated>2010-05-16T16:06:25.391+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sajmonek'/><title type='text'>Ziewnięcie Ogrzyka ;-)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center; color: rgb(0, 102, 0);"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;Nareszcie udało się zeskanować fotkę z usg.&lt;br /&gt;Pozwólcie przedstawić sobie...&lt;br /&gt;Oto mój synuś ziewający ;-))&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/S0YZYOpnlVI/AAAAAAAAAjw/oU6SQuuLvDM/s1600-h/Szymek.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 347px; height: 374px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/S0YZYOpnlVI/AAAAAAAAAjw/oU6SQuuLvDM/s400/Szymek.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5424050705254552914" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niezły nochal, prawda? ;-))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-1778723845679766716?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/1778723845679766716/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=1778723845679766716' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/1778723845679766716'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/1778723845679766716'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/01/ziewniecie-ogrzyka.html' title='Ziewnięcie Ogrzyka ;-)'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/S0YZYOpnlVI/AAAAAAAAAjw/oU6SQuuLvDM/s72-c/Szymek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-2408659432798102760</id><published>2010-01-06T23:30:00.000+01:00</published><updated>2010-01-06T14:30:38.352+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ulga'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='badania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><title type='text'>Trochę dobrze trochę źle</title><content type='html'>Wczorajszy dzień upłynął nam na wizytach lekarskich.&lt;br /&gt;Dobrze, że poprosiłam Szreka, żeby wziął wolne w pracy bo sama nie dałabym rady.&lt;br /&gt;Fenoterol to syf okrutny i wszystkie opisane w ulotce paskudne skutki uboczne niestety mnie nie ominęły.&lt;br /&gt;Zaczęło już w poniedziałek po 20 min od wzięcia pierwszej tabletki. Puls jak po zejściu z bieżni (120!), męczące walenie serca, ból głowy, drżenie dłoni… i niestety – podwyższenie poziomu glukozy we krwi. Ze względu na trzęsące się ręce nie dałabym rady prowadzić auta więc Szreku był mi niezbędny.&lt;br /&gt;Jedyną "dobrą" stroną tej trzęsawki jest fakt, że nie mam problemu z kujnięciami się do badania glukozy. ;-)  Nie mam tego sprzętu do automatycznego kujnięcia (to takie coś jak długopis zakończone igiełką) więc sama się ciacham jednorazowymi igiełkami. Wszystko fajnie, tylko że ja do igieł sympatii nie czuję wcale, a jeszcze jak sama mam się kujnąć to już w ogóle masakra jest. Czasami, żeby mieć odpowiednią kroplę do zbadania musiałam „poprawiać” ze trzy razy. No i właśnie teraz przy tych trzęsących się rękach nagle nie mam z tym problemu. Trudno mi w ogóle utrzymać tą małą igiełkę, a już jak mi się uda, to jak przykładam ją do palca – reszta dzieje się sama pod wpływem trzęsionki. ;-)  Hmm, niestety to jedyny pozytyw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wizyta u diabetologa podłamała mnie.&lt;br /&gt;Cukier nie może przekraczać normy, nie można odstawić fenoterolu, bo po coś się go bierze, a feno podwyższa glukozę więc… Mam tydzień na próbę, żeby opanować cukier, co dla mnie oznacza jeszcze większe ograniczenie posiłków i tego co mi teraz wolno. Tym razem zero węglowodanów i zostaje mi tylko nabiał  + ewentualnie jakieś zupki-galopki. Stawka, jednak, jest wysoka bo jak się nie uda, to zostaje insulina, a ja bardzo tego nie chcę! Zobaczymy jak będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wieczorem było usg.&lt;br /&gt;Co prawda, doktorek miał ponad godzinne opóźnienie i trzeba było się nieźle naczekać, że o kwocie 150zł nie wspomnę, ale warto było! :-))&lt;br /&gt;Jak tylko doktorek dotknął głowicą brzucha, naszym oczom ukazała się buźka Ogrzyka. Doktor był tak zaskoczony, że od razu przełączył na 4D, bo nie zawsze dzidziory chcą pokazywać twarzyczki – wolą inne części ciała. ;-)&lt;br /&gt;Na obrazie 4D okazało się, że dzidzior jest strasznie naburmuszony i nadundany. No, miał taką minę, że nie mogłam się nie uśmiechnąć – moja kreew!! Hi hi. Nawet doktorek skomentował – "Ale synek niezadowolony! Chyba zły, że musiał tyle się naczekać." Wtedy okazało się, że Ogrzyk poruszył się i … ziewnął! Dotkorek wykazał się refleksem i udało się zrobić fotkę – no, cudo! &lt;br /&gt;A potem były pomiary i oglądanie, a raz na jakiś czas przełączał obraz na 4D i mogliśmy go też podglądać w tych wymiarach. Ze śmieszniejszych momentów – doktorek pokazywał nam po kolei „tu jest kręgosłup, główka, tu nóżki, jedna rączka, ... druga… nie ma tutaj … (zjechał głowicą niżej) o, tu jest! Trąca sobie ptaszka”&lt;br /&gt;Czy mam to jakoś komentować? Chyba tylko – ech, te chłopy! ;-)&lt;br /&gt;Z detali technicznych – mój dzidzior waży ok. 1310 g i ustawił się już główką w dół, co oznacza dwie sprawy (oprócz tego, że leży już prawidłowo). Po pierwsze – to, co ostatnio wypychał, a ja głaskałam czule jako główkę, pewna, że główka jest przecież u takiego malucha największa - to była dupka. A po drugie – jeśli to duże to była dupka, to znaczy, że będzie miał odwłok po mamusi… no trudno. Za to nochal – cały tatuś! Wielki! ;-)&lt;br /&gt;Po usłyszeniu o moich kłopotach z szyjką, doktorek wahał się czy zrobić mi dogłębne usg, bo nie lubi tak zaawansowanym ciężarówkom tam gmerać. Ale przez brzuch nie byłoby dokładnie widać. Zdecydował więc, że spróbuje jednak bardzo delikatnie obejrzeć szyjkę dla mojego (i swojego pewnie też) spokoju. Faktycznie był super delikatny, a dzięki temu, że zajrzał okazało się, że szyjka zamknięta, 40 mm (więc chyba sporo) i wytłumaczył jeszcze, że przy badaniu ginki mogła sprawiać wrażenie skróconej. Jedyne na co zwrócił uwagę, to niewielka ilość płynu, co może oznaczać pęknięte jakieś naczynko i możliwość plamienia… Więc jakby co, to wiem co się będzie działo i co się działo wcześniej, przed świętami.  &lt;br /&gt;I to by było na tyle.&lt;br /&gt;Idę grzecznie zalec w łóżku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-2408659432798102760?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/2408659432798102760/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=2408659432798102760' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2408659432798102760'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2408659432798102760'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/01/troche-dobrze-troche-zle.html' title='Trochę dobrze trochę źle'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-8883371959320833988</id><published>2010-01-05T04:15:00.001+01:00</published><updated>2011-05-27T00:14:44.085+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='badania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><title type='text'>Dopisane po wizycie u ginki</title><content type='html'>:-((&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W skrócie:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Brzuch twardy, szyjka krótka, fenoterol natychmiast 4x1 i leżenie plackiem! Kontrola w przyszły czwartek. :-((&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wzięłam już feno i za fajnie nie jest - puls 120!! Trzepie mnie aż miło - jak po aerobiku!&lt;br /&gt;Jutro Szreka nie puszczę do pracy tylko będzie ze mną jeździł do diabetologa, a wieczorem na usg.  Mam wielką nadzieję, że chociaż u synka będzie wszystko w porządku!&lt;br /&gt;Szymuś, kochanie, zostań tam gdzie jesteś! Jeszcze masz trochę czasu więc siedź sobie u matuli! Źle Ci tam?&lt;br /&gt;Jutro pomachaj swoim staruszkom grzecznie i pokaż, że wszystko u Ciebie OKI!! Proszę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-8883371959320833988?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/8883371959320833988/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=8883371959320833988' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/8883371959320833988'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/8883371959320833988'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/01/dopisane-po-wizycie-u-ginki.html' title='Dopisane po wizycie u ginki'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-4117904130657519491</id><published>2010-01-04T20:00:00.000+01:00</published><updated>2010-01-04T11:09:29.241+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiedźma'/><title type='text'>Sylwester-srester</title><content type='html'>...czyli cena za brak asertywności...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A miało być tak pięknie …&lt;br /&gt;Mieliśmy siedzieć w domu, miał być też mój brat, miało być spokojnie czyli tak jak ostatnio lubię najbardziej.&lt;br /&gt;Miało i się zesrało.&lt;br /&gt;Wprosili się znajomi, Ci sami co w zeszłym roku, ze swoim synkiem trzylatkiem. Nadpobudliwym, hałaśliwym i bardzo rozpieszczonym chłopaczkiem, który uwielbia być w centrum uwagi. Tak w ogóle to zgodziłam się, bo bardzo ich lubię, a ich synka do niedawna uwielbiałam – żeby nie było. Po prostu albo zupełnie zdziczałam na tym zwolnieniu, albo w tej chwili i na tym etapie mojego życia potrzebuję spokoju, albo nie był to najlepszy dzień i zwyczajnie moje hormony zagrały … i zatańczyły flamenco z przytupem i zgrzytaniem zębów.&lt;br /&gt;Cóż, królową czaru i uroku to ja nie byłam. Nie emanowały też ode mnie ani pozytywne wibracje, ani zadowolenie, ani żadne inne sympatyczne emocje.&lt;br /&gt;Do głosu doszła, siedząca dotąd cicho, moja wewnętrzna wiedźma!&lt;br /&gt;I nie chodziło tu o obsługę gości, bo Szreku stanął na wysokości zadania i wziął to na siebie. Poza tym znajomi nie należą do gości, nad którymi trzeba się specjalnie wytrząsać. Po prostu jakoś szybko mnie zmęczył hałas, zamieszanie, piski i bieganina dziecka, a w końcu jego kotłowanina w naszej pościeli w drugim pokoju. Już to, że skotłował nam łóżko mnie zirytowało, ale potem wołał po kolei swoich rodziców i nas i każdy mógł nie tylko podziwiać jego popisy w naszej pościeli, ale jeszcze bałagan, który natychmiast się tam pojawił znikąd. Potem było już tylko gorzej, a moja cierpliwość topniała gwałtownie jak pierwszy śnieg. Każde moje wejście do kuchni powodowało gwałtowne skurczenie się przestrzeni. Wystarczyło, że w tym samym czasie wszedł tam ktoś jeszcze i nagle okazywało się, że gdzie by się nie obrócił – tam napotykał/ocierał się/odbijał się od mojego brzucha. Raz nawet wściekłam się, bo zagadany Szreku odwrócił się w moją stronę mniej ostrożnie i dość boleśnie odbił biodrem od mojego brzuchola. Usiadłam więc w kącie przy stole, żeby nie zagęszczać i nie zabierać przestrzeni w naszym niewielkim mieszkaniu, ale i tak już nakręcałam się i wszystko mnie wnerwiało. A co gorsze – Ogrzyk też się uaktywnił pod wpływem moich negatywnych emocji i kopał jak szalony. Nigdy wcześniej nie wybijał aż takich hołubców! Były momenty, że nie było to przyjemne. W każdym razie moja wewnętrzna wiedźma syczała sobie pod nosem cichutko i nakręcała się niepostrzeżenie … Znajoma z synkiem zebrała się koło 21-ej, a jej mąż poszedł po 23-ej. Zmęczona i rozdrażniona zastanawiałam się czy czekać do północy czy położyć się spać. Poczekałam. A moja wiedźma wyszczerzyła kły w złośliwym uśmiechu i zatarła radośnie łapska… O północy wyrwała się spod kontroli i rozjazgotała na całego. Zamiast życzeń noworocznych na Szreka posypał się grad złośliwości, jadu i pretensji. Jednym słowem ulało się na biedaka.&lt;br /&gt;O dziwo, albo tak dobrze mnie zna, że się tego spodziewał, albo mój obecny stan każe mu brać  poprawki na wszelkie moje wybuchy i fochy, albo był już tak znieczulony, że nie zrobiło to na nim większego wrażenia, w każdym razie jedyną odpowiedzią był jego spokój i cierpliwość, które imponowały. Nawet tupiącej z wściekłości wiedźmie. Co więcej, wiedźma usłyszała życzenia, dostała łyka szampana i kilka słodkich buziaków.&lt;br /&gt;A potem staliśmy na balkonie (brat, Szreku obejmujący swoją wyluzowaną nagle wiedźmę z cichutkim Ogrzykiem w środku) i podziwialiśmy fajerwerki wybuchające ze wszystkich stron.&lt;br /&gt;Ogrzyk ewidentnie nie lubi huku i ożywił się dopiero po opuszczeniu hałaśliwego balkonu.&lt;br /&gt;Około 1-ej w nocy zaległam nareszcie w wyrku głaskając na dobranoc/dzień dobry mojego Ogrzyka.&lt;br /&gt;I tak oto z hukiem, wrzaskiem i przytupem rozpoczął się dla nas Nowy Rok...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-4117904130657519491?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/4117904130657519491/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=4117904130657519491' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/4117904130657519491'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/4117904130657519491'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2010/01/sylwester-srester.html' title='Sylwester-srester'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-2444899685027851867</id><published>2010-01-01T00:15:00.000+01:00</published><updated>2009-12-31T15:41:41.788+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nowy Rok'/><title type='text'>Na Nowy Rok!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center; font-weight: bold; color: rgb(0, 102, 0);"&gt;Tym, którzy pragną – spełnienia&lt;br /&gt;Tym, którzy czekają – doczekania się, szczęśliwego!!&lt;br /&gt;Tym, którzy chorują – wyzdrowienia&lt;br /&gt;Tym, którzy ciężko pracują – wypoczynku&lt;br /&gt;Tym, którzy kochają – wzajemności&lt;br /&gt;Tym, którzy płaczą – pocieszenia&lt;br /&gt;Samotnym – towarzystwa&lt;br /&gt;Zakompleksionym – poczucia własnej wartości&lt;br /&gt;Zagubionym – odnalezienia&lt;br /&gt;Biednym - wzbogacenia&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;A wszystkim –&lt;br /&gt;Szczęśliwego Nowego Roku 2010!! &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Niech będzie lepszy niż mijający,&lt;br /&gt;niech się spełnią&lt;br /&gt;wszystkie nasze marzenia&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s. Podsumowania mijającego roku nie będzie. Nie teraz. Myślenie mi szkodzi ;-)&lt;br /&gt;Jak wczoraj włączyłam myślenie to zaliczyłam doła głębokiego jak Rów Mariański. A to co nawymyślałam przy okazji wprawiło mnie w przerażenie.&lt;br /&gt;Życzę sobie… wiadomo czego sobie życzę!&lt;br /&gt;Niech się spełni!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-2444899685027851867?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/2444899685027851867/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=2444899685027851867' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2444899685027851867'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2444899685027851867'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/12/na-nowy-rok.html' title='Na Nowy Rok!'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-2181242221618686440</id><published>2009-12-30T08:55:00.000+01:00</published><updated>2009-12-30T00:11:24.768+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='święta'/><title type='text'>Poświątecznie</title><content type='html'>...prawie noworocznie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święta nadeszły szybko i jeszcze szybciej minęły.&lt;br /&gt;A ja - chociaż obiecałam sobie luzik, zaleganie i nieprzesadzanie ze sprzątaniem – dałam ostrego czadu na dzień przed Wigilią. Kameralnie czy nie, ale fizycznie bolał mnie widok bałaganu i nie wyobrażałam sobie kolacji w takich warunkach. Hormony, syndromy czy inna cholera – w każdym razie daliśmy czadu i w jeden dzień posprzątaliśmy wszystko. Szreku stękał i dyszał jak na mękach, ale narzekać mu nie wypadało no, bo jak się użalać kiedy obok szaleje brzuchatka? Daliśmy radę ale potem padłam jak nieżywa, a brzuszysko rwało i bolało jak wściekłe. Szymuś za to leżał cichutko jak trusia. Pewnie też umęczony szaleństwami matki.&lt;br /&gt;Ale za to chata przejrzała, zapachniało czystością, choinka zamigotała światełkami, a ja nareszcie mogłam odpocząć. No, psychol ze mnie - trudno!&lt;br /&gt;Potem była Wigilia. Spokojna, na luzie, taka jak trzeba. Szymek obudził się w trakcie i tak uaktywnił, że bluzka mi podskakiwała na brzuchu. Nie speszył się nawet kiedy babcia dotykała miejsca wypukłości i kopniaków.&lt;br /&gt;A w pierwszy dzień świąt pojechaliśmy do rodziny Szreka. Ale i tak trzeba było odwiedzić trzy domy – babci, teściowej i wujostwa. Cały dzień zszedł nam na tych odwiedzinach, a mnie oprócz brzucha (od siedzenia) bolała twarz od grzecznych uśmiechów i głowa od rozgardiaszu i zamieszania. Przeżyłam i w nagrodę poświąteczny łikend spędziłam leniwie, na zwolnionych obrotach, z przewagą pozycji horyzontalnej. Moje ulubione! O!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już za chwilę Sylwester i Nowy Rok…&lt;br /&gt;Tymczasem dzisiaj wyrwaliśmy się wieczorem na zakupy. Kupiliśmy proszek do prania, trochę pieluch tetrowych i flanelowych, chusteczki nawilżane, body z krótkim i długim rękawkiem, śpiochy, termometr do wanny… a już poszło tyle kasy! A gdzie nam do głównych wydatków?! Czuję się zmasakrowana!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na razie nie będę się zastanawiać co będzie w styczniu, co będzie jeśli Szreku nie dostanie obiecanej premii (znowu!!), skąd weźmiemy kasę na pozostałe zakupy…&lt;br /&gt;Na razie nie będę myśleć (a przynajmniej bardzo się będę starać!) o zbliżającym się porodzie i szpitalu, o spotkaniu z naszym synkiem, o strachu o jego zdrowie …&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za dwa dni koniec roku.&lt;br /&gt;Jak szybko zleciał!&lt;br /&gt;Myślę o tym jaki był, co przyniósł nowego, co się zmieniło w moim/naszym życiu, co się działo o tej porze rok wcześniej, na jakim etapie wtedy byłam i jaka byłam…i przede wszystkim co przyniesie Nowy Rok.&lt;br /&gt;Mam jeszcze dwa dni na przemyślenia ;-))&lt;br /&gt;A potem nie będzie już czasu na takie pierdoły ...;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-2181242221618686440?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/2181242221618686440/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=2181242221618686440' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2181242221618686440'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2181242221618686440'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/12/poswiatecznie.html' title='Poświątecznie'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-8982143471285673638</id><published>2009-12-19T04:19:00.000+01:00</published><updated>2009-12-18T19:26:53.224+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urodziny'/><title type='text'>Rycząca 40-tka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(0, 102, 0);"&gt;Dziś są moje urodziny &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(0, 102, 0);"&gt;Przechodzę dzisiaj na drugą stronę tęczy/młodości/czego-tam-jeszcze (niepotrzebne skreślić) i dołączam do grona ryczących 40-tek.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(0, 102, 0);"&gt;Nie robię podsumowań, bo po co. Nie czuję takiej potrzeby.&lt;br /&gt;Zresztą od tego są końcówki roku.&lt;br /&gt;Więc zdążę. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(0, 102, 0);"&gt;Czego sobie życzę?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(0, 102, 0);"&gt;Na najbliższy rok – ZDROWIA, spokojnej reszty ciąży, zdrowego Ogrzyka, porodu bez komplikacji, a potem szybkiego i sprawnego odnalezienia się w nowej sytuacji. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(0, 102, 0);"&gt;A poza tym?&lt;br /&gt;Żeby nie było gorzej – pod żadnym względem.&lt;br /&gt;Żeby Ogrzyk się zdrowo chował, a między Szrekiem a mną nic się nie zmieniało – no, chyba, że na lepsze!&lt;br /&gt;Tych „żeby” jest jeszcze sporo, ale te są w tej chwili w mojej głowie&lt;br /&gt;więc niech tak zostanie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(0, 102, 0);"&gt;Najdziwniejsze jest, że w ogóle nie czuję się na 40 lat!&lt;br /&gt;Ani fizycznie, ani psychicznie.&lt;br /&gt;I zupełnie nie mam pojęcia kiedy to minęło – jak w piosence:&lt;br /&gt;„40 lat minęło jak jeden dzień! (...) 40 lat minęło odeszło w cień i nigdy już nie wróci - rób co chcesz…”&lt;br /&gt;(tekst A. Rosiewicz)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(0, 102, 0);"&gt;&lt;br /&gt;I do tego, albo - najważniejsze: będę mamą!!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(0, 102, 0);"&gt;:-)))&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To pisała Fjona jubilatka czyli Stara-ale-jara (nie mylić z paleniem)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-8982143471285673638?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/8982143471285673638/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=8982143471285673638' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/8982143471285673638'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/8982143471285673638'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/12/ryczaca-40-tka.html' title='Rycząca 40-tka'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-7445184827375121387</id><published>2009-12-18T04:20:00.000+01:00</published><updated>2009-12-17T19:41:53.534+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emocje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='badania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><title type='text'>Oddycham z ulgą...</title><content type='html'>…bo wczoraj z przerażenia wstrzymałam oddech.&lt;br /&gt;„Pozazdrościłam” Myszakowi czy co?  Rano plamienie – kawa z mlekiem, a po południu ból brzucha i brąz… I ten brzuch tak dziwnie bolał. :-(&lt;br /&gt;Spanikowana zadzwoniłam do ginki z pytaniem co mam robić. Uspokajała mnie, żeby nie panikować, a jeśli będzie mnie to bardzo niepokoić, żeby przyjechać.&lt;br /&gt;Potem, przez resztę dnia oczywiście nerwy i strach i pretensje do siebie o głupoty, że może za bardzo wyluzowałam i zaszalałam z bieganiem/zakupami/porządkami, a co gorsze, że może za wcześnie zabrałam się za przygotowania dla Ogrzyka (ciuszki, pokój…), że może zapeszyłam. No, tego typu bzdury mi latały po głowie z prędkością światła. :-((&lt;br /&gt;Tylko Ogrzyk nic sobie nie robił z moich schiz i zaszalał wieczorem tak, jakby się popisywał jaki to on jest silny i zwinny i jak szybko umie już machać rączkami i nóżkami jednocześnie. Nawet Szreku był pod wrażeniem tego co się działo pod jego dłonią, w moim brzuchu. "No, teraz to dopiero masz żwawego Obcego" - powiedział w końcu z podziwem ;-))     &lt;br /&gt;Dzisiaj pojechałam do ginki. Badanie do najprzyjemniejszych nie należało, bo wymęczyła mnie i wygniotła, ale zdaję sobie sprawę, że na izbie w szpitalu byłoby jeszcze mniej przyjemnie więc…  Najważniejsze, że szyjka oki, ani śladu brązu (?!?! A rano jeszcze był!), a moje wrażenie, że Ogrzyk się obsunął i jest niżej w brzuchu  jest słuszne – bo albo słabsze mięśnie pozwoliły się obniżyć macicy albo taka moja uroda. Ale to nie problem. A, że aparat do podsłuchu małego serduszka nie chciał Ogrzyka podsłuchiwać, zrobiła mi jeszcze usg, które potwierdziło , że wszystko oki.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ulga!&lt;/span&gt; Mam brać nospę i espumisan (bo u mnie to nie wiadomo), a gdyby twardniał brzuch – fenoterol. Ale mam nadzieję, że nie będzie takiej potrzeby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A poza tym?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na świecie zrobiło się biało. Może w tym roku będzie śnieg na święta?  Dobrze by było, bo lubię jak jest biało w święta.&lt;br /&gt;Święta za pasem, ale jakoś w tym roku mnie w ogóle nie biorą. A może biorą ale inaczej? Tym bardziej, że mam nakazane oszczędzać się i żadnych porządków nie robić. Wykorzystam to z dziką rozkoszą. ;-)) Choinka będzie ubrana w przyszłym tygodniu i może okna Szreku pomyje. Wigilia będzie u nas. Będzie kameralnie, bo z mamą i bratem.  I nawet nie ma mowy o jakimś napinaniu się, bo najważniejsza jest rodzinna atmosfera – a ta będzie.&lt;br /&gt;W ogóle te święta będą dla mnie inne. Nigdy dotąd nie byłam tak skoncentrowana na sobie i pewnie już nie będę. Nigdy dotąd nie było we mnie tyle nadziei i strachu jednocześnie. Tyle skrajnych emocji.&lt;br /&gt;W pierwszy dzień świąt pojedziemy do babci Szreka, bo obiecaliśmy. No, chyba, żebym źle się czuła, ale mam nadzieję, że dam radę.  I już.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idę zapolować w kuchni, a potem wyrko i relaks. Na szczęście mogę sobie pozwolić na luzik i relaks. :-))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-7445184827375121387?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/7445184827375121387/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=7445184827375121387' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/7445184827375121387'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/7445184827375121387'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/12/oddycham-z-ulga.html' title='Oddycham z ulgą...'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-1194775667722190273</id><published>2009-12-09T23:40:00.001+01:00</published><updated>2011-05-27T00:10:47.341+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><title type='text'>Rozruch</title><content type='html'>Wolniutko ale skutecznie (mam nadzieję!) wracam na obroty. Senność powoli mija.&lt;br /&gt;Mam coraz więcej energii. Nareszcie! Nie wiem czy tak działa dieta i drastyczne ograniczenie cukru, czy może wreszcie obudził się we mnie syndrom wicia gniazda, o którym tyle do tej pory słyszałam. A może obudził mnie ten worek ciuszków, które dostałam od znajomej? Worek ogromny i ciasno wypakowany, obecnie opróżniony, a ciuszki albo się jeszcze suszą, albo już tworzą pokaźną furę czekającą na wyprasowanie. Kiedy dołożę ciuszki wyprane wczoraj – góra prasowania urośnie pod sufit ;-))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pokój dzieciowy nabiera docelowego wyglądu. Kupiliśmy szafę i komodę, żeby było gdzie chować rzeczy Ogrzyka. Zwykłą szafę i komodę - nie te cudne mebelki dla dzieci, które kosztują kosmiczne pieniądze. :-((&lt;br /&gt;Niestety, rzeczy i sprzęty, których się pozbywamy, trzeba było wynieść do dużego pokoju i zagęścić go maksymalnie. Co tam się dzieje! Chaos i burdello bum-bum, ale nie ma innej możliwości przechowywania sprzętów do wyniesienia/wyrzucenia/przejrzenia. Mam nadzieję, że do świąt wszystko stamtąd zniknie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mierzenie cukru idzie mi tak sobie, ale najważniejsze, że efekt diety jest widoczny i normy nie przekraczam. :-)&lt;br /&gt;Co więcej znowu trochę schudłam i jak tak dalej pójdzie to za chwilę będę ważyć tyle ile ważyłam przed ciążą. Ale wiem już, mniej więcej, co podnosi cukier i staram się tego unikać. Dzięki temu mogę troszkę pooszukiwać i zjeść np. kromkę białego pieczywa, jogurt (owocowy i słodki!) albo zakazanego cukierka! MNIAM!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kika szaleje i rozrabia, ale o niej trzeba napisać osobno bo to temat rzeka! Nie nudzę się w każdym razie z tą małą waryjatką! Szreku wyzłośliwia się, że jaki pan taki kram – mając mnie na myśli, oczywiście. Może w tym coś jest?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A poza tym? Zryty beret czasem daje o sobie znak i budzą się moje schizy. Te straszne i te okropne. Ale na szczęście grupa wsparcia działa i można na bieżąco dostać (albo sprzedać!) wirtualnego kopa, który stawia do pionu i wszystko wraca do normy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogrzyk rośnie. Czuję go już bardzo wyraźnie. Jest już co dźwigać, a jeszcze sporo urośnie!&lt;br /&gt;Już nie pospieszę z zakupów i coraz gorzej mi idzie przytarganie toreb do domu. Chyba sobie ograniczę zakupy do niezbędnego minimum, a resztę będę robić ze Szrekiem. Brzuch jest już duży, a ja coraz bardziej niezdarna! Wszystko leci z rąk, ciągle coś stłukę czy przewrócę (i się złamie i popsuje), o coś się uderzę, a ostatnio przy wyjmowaniu blachy z piekarnika o mało nie spaliłam rękawicy! Sama nie wiem jak to zrobiłam, że wpadła mi prosto w palnik – jak żywa! No, po prostu słoń w składzie porcelany. Masakra! Mam tylko nadzieję, że mi tak nie zostanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idę poprasować, a że jest tego trochę, dla odwrócenia uwagi włączę sobie muzyczkę jakąś fajną… :-))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-1194775667722190273?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/1194775667722190273/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=1194775667722190273' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/1194775667722190273'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/1194775667722190273'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/12/rozruch.html' title='Rozruch'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-3384803822790920429</id><published>2009-12-03T00:50:00.000+01:00</published><updated>2009-12-02T15:57:29.125+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emocje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='badania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><title type='text'>Zdziwienia</title><content type='html'>...&lt;br /&gt;zdziwienie pierwsze&lt;br /&gt;Odwiedził nas bliski znajomy. I jakież było jego zdziwienie kiedy Szreku pochwalił się, że wybraliśmy już imię dla Ogrzyka. Stwierdził, że oni mieli też kilka typów dla swojego synka, ale kiedy się urodził i oni go zobaczyli – wybrali zupełnie inne imię. Stwierdził, żebyśmy się nie spieszyli, bo dziecko trzeba zobaczyć i dopiero wtedy dopasować imię….Może. Ale co będzie jeśli my naszego synka zobaczymy i żadne imię nie „przemówi” do nas?  To już wolę sytuację kiedy mamy imię wybrane, a po porodzie spodoba nam się (albo „dopasuje” do synka) inne. Jeśli tak się stanie, to zmienimy decyzję. I już.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zdziwienie drugie&lt;br /&gt;W nocy z soboty na niedzielę przeżyłam mało przyjemne zdziwienie kiedy to przy przeciąganiu się dostałam skurczu łydki. Po raz pierwszy w życiu. Do tej pory tylko o skurczach słyszałam, a teraz miałam wątpliwą okazję przeżycia tego na własnej łydce. Nie polecam. Znaczy się dawkę magnezu, zapewne trzeba będzie zwiększyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;…i trzecie&lt;br /&gt;Koleżanka przyniosła mi worek ciuszków dla dziecka. Dla mnie super, bo z kasą bardzo krucho, a zakupów i tak przed nami sporo. I kiedy tak siedziałam i przeglądałam te wszystkie malutkie śliczności, dotarło do mnie z ogromnym zdziwieniem, jak bardzo malutki będzie Szymuś w pierwszych tygodniach życia. I zaraz po zdziwieniu dopadł mnie strach – &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jak ja sobie poradzę?&lt;/span&gt; I ten strach jakoś nie maleje…a raczej sobie rośnie. Już kolejna osoba mówi/uprzedza, że najgorszy szok to pierwsze dwa, trzy tygodnie kiedy dziecko malutkie, a człowiek taki nieporadny, bez wprawy, a wszystko takie nowe i trudne…Nawet już, oczywiście, miałam sen tematyczny, a mianowicie synek był już w domu (całkiem spory, jak kilkumiesięczne dziecko), a ja nie umiałam założyć mu pampersa i przy obracaniu nim ciągle o coś tym biednym dzieckiem zahaczałam i zawadzałam, aż miał siniaki i ciągle płakał. Koszmar.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;…a także czwarte&lt;br /&gt;Na wizycie u diabetologa okazało się, że dieta jest zbyt drastyczna. Schudłam przez ten tydzień kolejny kilogram. Gdyby nie ciąża byłby to dla mnie powód do dumy i niezły doping. Ale! Ale jestem w ciąży i do tego cały tydzień chodziłam wściekła i głodna. I było mi źle bez słodkiego. Jak jechałam do poradni miałam takiego doła, że płacz czaił się gdzieś za rogiem. Jeden impuls i by poszło! Na szczęście jechałam autem pożyczonym od brata (fajne autko i świetnie się prowadzi), a że się fajnie jechało i super muzyczka grała – odprężyłam się i jak wysiadałam pod szpitalem było mi już prawie dobrze. Jak to się stało, że zapomniałam ile dla mnie znaczy muzyka i jak bardzo mi jej brakowało przez ostatnie miesiące?!…A w poradni, pani doktor „pocieszyła” mnie, że nie jest źle, ale może niestety być tak, że po ciąży cukrowy problem się nie cofnie i będę musiała już zawsze się tak prowadzić… No bo dosyć wcześnie te problemy się pojawiły więc mam jakieś predyspozycje, a do tego nadciśnienie - ewidentnie zaniedbania sprzed ciąży teraz uwidaczniają się jak w soczewce. Ciąża stała się katalizatorem. Ale dotarło także do mnie, że dzięki ciąży i pilnowaniu pewnych rzeczy być może uniknęłam poważniejszych problemów zdrowotnych, które dopadłyby mnie ze zdwojoną siłą w najbliższej przyszłości. I nie wiadomo jak by się one dla mnie skończyły. Chociaż nie powiem – przeważała złość i pretensje do siebie o tak lekceważące podejście do zdrowia i o tak lekkomyślne szafowanie nim. Czasu nie cofnę, młodsza też już nie będę, ale mam wielką nadzieję, że moje zaniedbania nie zaszkodzą teraz Szymkowi! A dietę i całą resztę przyjmuję jako nauczkę i pokutę – a masz!&lt;br /&gt;Potem była jeszcze wizyta u ginki. Wydaje się, że wszystko w porządku tylko swędzenie brzucha ją zaniepokoiło i mam sprawdzić wątrobę. Poza tym mam bakterie w moczu więc przepisała mi furagin.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieczorem, kiedy wróciłam do domu po tym długim i stresującym dniu, Szymek się rozbudził i dał takiego czadu, że aż książka, którą opierałam na brzuchu podskakiwała.&lt;br /&gt;No, już dawno i z taką siłą nie dokazywał!         &lt;br /&gt;I to było wspaniałym zakończeniem tego ciężkiego dnia :-))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-3384803822790920429?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/3384803822790920429/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=3384803822790920429' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/3384803822790920429'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/3384803822790920429'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/12/zdziwienia.html' title='Zdziwienia'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-465944756004361359</id><published>2009-11-28T01:50:00.000+01:00</published><updated>2009-11-27T19:43:29.075+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='epidemia ciążowa'/><title type='text'>Epidemia!</title><content type='html'>To już nie żarty!!&lt;br /&gt;Prawdziwa epidemia z wirusami szalejącymi po okolicy i w powietrzu wokół nas.&lt;br /&gt;Ale nie o grypę mi chodzi...&lt;br /&gt;O ciążową epidemię tu idzie. ;-))&lt;br /&gt;Kilka dni temu dowiedzieliśmy się, że brat cioteczny Szreka będzie po raz drugi ojcem.&lt;br /&gt;Wczoraj kolejna super nowina – siostra cioteczna Szreka (a moja przyjaciółka) też dołączyła do grona ciężarówek. Trzy ciężarówki na raz w jednej rodzinie!&lt;br /&gt;W ten sposób w przyszłym roku, prawie hurtowo, przybędzie trzech (albo troje) nowych członków rodziny.&lt;br /&gt;Jak wszystko dobrze i planowo pójdzie, to dzieci urodzą się w pierwszej połowie roku, do końca czerwca.&lt;br /&gt;Fajnie będzie jak się wszyscy spotkamy na święta lub innej uroczystości rodzinnej! ;-)) Ależ się zagęści!&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 102, 0);font-size:130%;" &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Anno, życzę nam spokojnej ciąży, rozwiązania bez komplikacji i zdrowych Maluszków!! :-)))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-465944756004361359?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/465944756004361359/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=465944756004361359' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/465944756004361359'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/465944756004361359'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/11/epidemia.html' title='Epidemia!'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-820910099618165174</id><published>2009-11-26T02:17:00.000+01:00</published><updated>2010-05-16T16:05:40.823+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='badania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sajmonek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><title type='text'>Słodki problem i Mały sportowiec</title><content type='html'>&lt;span style="display: block;" id="formatbar_Buttons"&gt;&lt;span class=" on down" style="display: block;" id="formatbar_Bold" title="Pogrubienie" onmouseover="ButtonHoverOn(this);" onmouseout="ButtonHoverOff(this);" onmouseup="" onmousedown="CheckFormatting(event);FormatbarButton('richeditorframe', this, 3);ButtonMouseDown(this);"&gt;Wizyta u diabetologa za mną.&lt;br /&gt;Tak jak myślałam – niektóre normy są przekroczone więc w rozpoznaniu napisała: cukrzyca ciążowa. I wszystko jasne. :-(&lt;br /&gt;Najdziwniejsze, że w ciągu tego tygodnia schudłam pół kilograma, a doktorka ucieszyła się, że dieta działa. Jaka dieta? Ja nie byłam na żadnej diecie.&lt;br /&gt;Za to teraz będę.&lt;br /&gt;Zero cukru i słodyczy pod żadną postacią, zamiast trzech sporych posiłków 5-6 małych, dużo warzyw i niektórych owoców, ograniczenie węglowodanów i mało tłuszczów. To tak w skrócie.&lt;br /&gt;Na razie, przy tych ograniczeniach, jestem głodna…ale myślę/mam nadzieję, że szybko się przyzwyczaję. Zwłaszcza do gorzkiej herbaty - blee. Już dawno miałam przejść na taki system jedzeniowy, bo chciałam schudnąć, ale ciągle nie miałam wystarczająco dużo czasu, ochoty i silnej woli. Zresztą w pracy bardzo trudno robić sobie przerwę śniadaniową (nawet bardzo krótką) co 2,5-3 godz.&lt;br /&gt;Teraz motywacja jest bardzo silna - nie robię tego dla siebie tylko dla Szymka.&lt;br /&gt;Oczywiście dalej mierzę cukier 4xdziennie i w następny wtorek kolejna wizyta. Mam nadzieję, że dieta i moja mobilizacja/determinacja, żeby trzymać się z daleka od słodyczy przyniosą oczekiwany skutek i nie będzie potrzeby na dalsze ingerencje lekowe. Zwłaszcza, że jedyną opcją w takim wypadku jest insulina…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio niepokoił mnie fakt małej aktywności Szymka.&lt;br /&gt;Wczoraj, kiedy położyłam się wieczorem, Mały troszkę się rozruszał. Kopał to tu, to tam (a jego kopniaczki są już konkretne!), a także kilka razy zmienił pozycję wypychając mi skórę na brzuchu po jednej stronie. Jak bym miała Obcego w brzuchu hihi. Chciałam, żeby Szreku też to poczuł. Uprzedziłam go tylko, żeby był cierpliwy, bo Szymek ze mną bawi się w chowanego i kopie dopiero kiedy zabieram rękę. Jakież było moje zdziwienie kiedy Szreku położył mi dłoń na brzuchu, a TAM od razu zaczęły się figle-migle. Mały zaczął szaleć tak, że aż się przestraszyłam. Kopał tak, jak do tej pory mu się nie zdarzyło, aż ojcu ręka podskakiwała, a dla większego efektu – wiercił się i rozpychał tworząc twarde wypukłości prosto w dłoń Szreka. Zaczęłam się śmiać, że te dzikie popisy to chyba specjalnie dla papy, bo ani wcześniej, ani później nie harcował aż tak dynamicznie. ;-))&lt;br /&gt;Szymek jest coraz większy i cięższy, a jego ruchy i kopniaki coraz konkretniejsze. Już dotarło do mnie i nie mam żadnych wątpliwości, że jestem w ciąży – czuję to mocno i wyraźnie.&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że synek rozwija się prawidłowo i jest zdrowy.&lt;br /&gt;Reszta nie ma znaczenia :-))&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-820910099618165174?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/820910099618165174/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=820910099618165174' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/820910099618165174'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/820910099618165174'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/11/sodki-problem-i-may-sportowiec.html' title='Słodki problem i Mały sportowiec'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-5313528321350764182</id><published>2009-11-23T06:21:00.000+01:00</published><updated>2009-11-22T21:37:10.035+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biadolenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><title type='text'>Masakra jakaś no!  :-((</title><content type='html'>Czyli będzie marudzenie o fizjologii i ciążowych dolegliwościach.&lt;br /&gt;No, sory, ale mi się uleje...&lt;br /&gt;Zacznę od lżejszego czyli od słodkiej sprawy.&lt;br /&gt;Mierzę cukier. Cztery razy dziennie kłuję się po paluchach, a ponieważ nie mam wprawy (że nie wspomnę o niedawnym panicznym strachu przed igłą)  zdarza się, że muszę się ukłuć znowu.&lt;br /&gt;A czasami jeszcze raz. :-(&lt;br /&gt;No i wyniki nie są zadowalające. Znalazłam w necie normy dla ciężarówek – na jednej stronie, że godzinę po jedzeniu norma to 120, na innej, że 140. Tak czy owak, wyniki na czczo nie są złe, ale po jedzeniu często przekroczone.&lt;br /&gt;Idę do diabetyczki na kontrolę we wtorek. Oby tylko skończyło się na diecie! Oby to wystarczyło i, żeby poziom cukru zaczął spadać!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga sprawa to dolegliwość (ponoć) typowa dla ciężarówek – &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zaparcia!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;To co przeżyłam w piątek i sobotę mogę skwitować tylko – &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;MASAKRA JAKAŚ!!!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Dwa dni pod rząd miałam prawie porody. Tak mnie męczyło, tyle mnie to „zajęcie” kosztowało wysiłku, że potem bolało mnie całe podwozie. Całe! Zaczęłam się nawet martwić czy przez to parcie nie zrobiłam sobie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;tam&lt;/span&gt; jakiegoś „kuku”…i czy Ogrzyka nie uszkodziłam tak bardzo gniotąc brzuch…Sobotę do południa przepłakałam – choć tak bardzo sobie obiecałam, że nie będę tego robić mojemu synkowi.&lt;br /&gt;W końcu, spanikowana, zadzwoniłam do ginki, ale ona (tak przewrażliwiona w innych sytuacjach) stwierdziła, żeby na razie nie panikować, że na pewno nic się nie dzieje.&lt;br /&gt;Uspokoiła mnie trochę i jedyne co jeszcze budziło moje obawy to brak ruchliwości Małego. Dopiero późnym popołudniem nareszcie dał znak/sygnał i kamień spadł mi z serca.&lt;br /&gt;Dzisiaj trochę bardziej puka i się wierci. Super!&lt;br /&gt;Mam pić specjalny syrop, Lactulosum, który ma pomóc. Oby! Zobaczymy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co do imienia dla Ogrzyka  – na dzień dzisiejszy zdecydowaliśmy, że będzie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Szymon&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(0, 102, 0);"&gt;Synuś Szymuś.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tym optymistycznym akcentem ... :-))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-5313528321350764182?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/5313528321350764182/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=5313528321350764182' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/5313528321350764182'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/5313528321350764182'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/11/masakra-jakas-no.html' title='Masakra jakaś no!  :-(('/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-2857483751505158648</id><published>2009-11-18T05:20:00.000+01:00</published><updated>2009-11-17T20:24:33.197+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='badania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><title type='text'>Niepokojąca CISZA oraz wizyta w poradni</title><content type='html'>Ale zacznę od &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ciszy&lt;/span&gt; jaka nastąpiła w moich kontaktach z Ogrzykiem. A raczej w Jego ze mną…&lt;br /&gt;Wczoraj znowu trochę stwardniał mi brzuch, a konkretnie jego górna część, ten pas pod żebrami. A ponieważ dzisiaj jest podobnie i nie wiem czy wynika to z faktu, że Ogrzyk się wyraźnie przemieścił do góry czy powód jest inny, na wszelki wypadek zadzwonię jutro do ginki.&lt;br /&gt;Wracając do ciszy…&lt;br /&gt;Wczoraj wieczorem dotarło do mnie, że brzuch twardniał w ciągu dnia, ale Ogrzyk się do mnie „nie odzywał”. Ani wiercenia, ani wędrowania, ani pukania… Nawet przy szybkim chodzeniu nie czułam Małego. I jak sobie to uświadomiłam, to strasznie mi ten fakt zaczął przeszkadzać i jakoś tak dziwnie mi się zrobiło. Pusto i niewyraźnie... :-( &lt;br /&gt;No, co będę dużo gadać – stęskniłam się za sygnałami od Ogrzyka.&lt;br /&gt;I przestraszyłam się troszkę też.&lt;br /&gt;No, bo żeby tak nawet stuknięcia po położeniu się wieczorem?! Jak to?&lt;br /&gt;Nie wytrzymałam i zaczęłam pukać, a potem (wstyd się przyznać) posunęłam się nawet do potarmoszenia brzucha w celu (p)obudzenia Maluszka, żeby dał choć jeden znak/sygnał. Oczywiście natychmiast wkroczył papa Szrek („co mu robisz?! Daj mu spokój!”), ale i tak udało się – było jedno, słabe puknięcie i wybrzuszenie.&lt;br /&gt;Dzisiaj w ciągu dnia znowu cisza (chyba, że były znaki ale słabiutkie) i dopiero po wyjściu z poradni – pojawiło się moje ulubione wiercenie i wyraźne wałkowanie. Ulżyło mi, ale i tak zamierzam jutro i ten fakt skonsultować z ginką. Nie wiem jaka aktywność Maluszka jest normą, a co powinno budzić niepokój i stąd, oczywiście, niewielki stres. Ech, Ogrzyku nie strasz mnie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłam dzisiaj w poradni diabetologicznej. W poczekalni same ciężarówki. I trochę nas było.&lt;br /&gt;Pani doktor na widok moich wyników nie panikowała. Przekroczenie normy cukru było niewielkie i na razie moja wizyta traktowana jest jako kontrolna. Ale, niestety, całkiem bezboleśnie się nie obejdzie…Dostałam glukometr i mam się cztery razy dziennie nakłuwać. Brr! Nie lubię, nie lubię! :-((&lt;br /&gt;Ale jak trzeba, to trzeba. I tak na razie tylko kłucie bez diety. Może w przyszłym tygodniu na kontroli okaże się, że wszystko oki? Oby!&lt;br /&gt;Dziś po kolacji kujnęłam się pierwszy raz. Auć! Ale wynik w normie, co dla mnie najważniejsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprawa imienia dla naszego Ogrzyka ciągle otwarta. Do listy wybranych przeze mnie, Szreku dołączył  trzy imiona, które podobały się jemu. Selekcja zaczęła się więc od nowa. ;-))&lt;br /&gt;Ale na placu boju zostały już tylko dwa imiona. Oba się nam podobają i dlatego wybór jest taki trudny. Ale nie spieszymy się. W końcu imię jest na całe życie, a jeszcze mamy trochę czasu.&lt;br /&gt;Oswajamy się, wsłuchujemy i czekamy.&lt;br /&gt;Może już jutro jedno z nich przemówi do nas bardziej?&lt;br /&gt;Zobaczymy ;-))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-2857483751505158648?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/2857483751505158648/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=2857483751505158648' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2857483751505158648'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2857483751505158648'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/11/niepokojaca-cisza-oraz-wizyta-w-poradni.html' title='Niepokojąca CISZA oraz wizyta w poradni'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-3185570398709279590</id><published>2009-11-11T08:20:00.000+01:00</published><updated>2009-11-11T00:12:25.069+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emocje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Będziemy mieli syna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><title type='text'>Wiemy już! Wiemy!!  :-))</title><content type='html'>...czyli już po usg i wszystko jasne!&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 102, 0);font-size:130%;" &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Będziemy mieli Małego Ogrzyka! :-)))&lt;br /&gt;Syna!&lt;br /&gt;Chłopaczka!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co prawda kosztowało nas to usg 200 zł (chociaż przysługiwało mi na NFZ ze względu na wiek), ale oczywiście zabrakło już punktów czy innych dupereli - jak zwykle u nas w kraju pod koniec roku. Lekarz zaproponował, że mogę podzwonić po innych przychodniach i popytać czy gdzieś są jeszcze wolne, darmowe wizyty, ale nie chcieliśmy już czekać. O, nie! I tak się naczekaliśmy! Trudno.&lt;br /&gt;Ale warto było wydać każdą złotówkę, a jak trzeba będzie to do końca miesiąca możemy jeść suchy chleb dla konia! :-)))&lt;br /&gt;Poprosiliśmy o nagranie (oczywiście - no problem!), a także o wiadomość co TAM ma - jeśli uda się coś wyśledzić. Udało się od razu! Doktorek nawet zdjęcie w przybliżeniu dla Szreka zrobił! Ech, Ci mężczyźni... ;-))&lt;br /&gt;Co dla mnie najważniejsze - wszystko inne jest w najlepszym porządku.&lt;br /&gt;Ogrzyk został obejrzany, pomierzony, posłuchaliśmy serduszka, a nawet przez chwilę oglądaliśmy Maluszka na 3D. Szkoda tylko, że pępowina zasłoniła część buźki Ogrzyka. Ale za to dwa razy spojrzał prosto "w obiektyw" ;-))&lt;br /&gt;Jedyne, na co lekarz zwrócił uwagę i co go zaniepokoiło, to łożysko, które umocowane jest jakoś tak (nie pamiętam dokładnie sformułowania), że podczas porodu trzeba będzie na to uważać ze względu na możliwe krwawienia (?!). Ale to w tej chwili nie jest żadnym problemem.&lt;br /&gt;Następne oglądanie w 28 tygodniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz my głowimy się jakie imię będzie pasowało do naszego Ogrzyka - Igor? Rysiek? Robert czy Artur?&lt;br /&gt;Osiołkowi w żłobie dano...&lt;br /&gt;A imię to bardzo ważna rzecz. Moje dwa ulubione męskie imiona, niestety, są już zajęte (Szreku, mój brat, nasz najlepszy przyjaciel, synek naszych najbliższych znajomych...).&lt;br /&gt;Ale nic to - wybierzemy inne, które będzie pasować do naszego Maluszka.&lt;br /&gt;A może zrobić głosowanie on line? hihi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odprężyłam się i jest mi teraz tak lekko i dobrze!&lt;br /&gt;Życzę sobie, żeby każde kolejne badanie i usg wychodziło tak dobrze jak dzisiejsze!&lt;br /&gt;I tym optymistycznym akcentem...z radosnym puknięciem od Ogrzyka - dobranoc!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s. Aaaa! Zapomniałam o kilku detalach. Ogrzyk waży ok 443 g! A w trakcie oglądania pokazał nam palec...Na szczęście doktorek dopatrzył się, że nie był to palec środkowy tylko wskazujący. ;-))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-3185570398709279590?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/3185570398709279590/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=3185570398709279590' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/3185570398709279590'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/3185570398709279590'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/11/wiemy-juz-wiemy.html' title='Wiemy już! Wiemy!!  :-))'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-3580215992250715149</id><published>2009-11-10T03:10:00.000+01:00</published><updated>2009-11-09T18:17:42.485+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakupowy szał przed nami'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chłopiec czy dziewczynka?'/><title type='text'>Czkawka?</title><content type='html'>Nad ranem obudziły mnie kujnięcia – ewidentny znak, że Maluszkowi nie wygodnie. Przewróciłam się na drugi bok i wtedy poczułam jakieś drżenie/trzęsienie w brzuchu. Już miałam się przestraszyć, kiedy zorientowałam się, że są one bardzo rytmiczne. I wtedy przypomniało mi się, że gdzieś czytałam (na suwaczku?), że takie szybkie ruchy w brzuchu to czkawka Maluszka. Moja krew! ;-)) Ja też od zawsze jestem czkawkowa-panienka. Nawet kiedy byłam w brzuchu u mamy już zdarzały mi się czkawki. No, bo jeśli to nie była czkawka, to co wyprawiało dzisiaj moje dziecko??&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byliśmy ze Szrekiem w hurtowni, żeby rozejrzeć się w mebelkach, wózkach i innych rzeczach, których zakup czeka nas niebawem. Chodziłam między tymi wszystkimi kolorowymi słodkościami, dotykałam i cieszyłam oko, nieraz wzruszenie odejmowało mi mowę (hormony szalały!) i tylko dwie sprawy przerażały – CENY (!!!) i decyzje, które trzeba będzie niebawem podejmować.&lt;br /&gt;Ceny są masakryczne! Nawet nie próbuję podliczać ile, tak na szybko, będziemy potrzebować kasy na podstawowe zakupy i….skąd, do diabła, ją weźmiemy?! Już wiemy, że wózek kupimy używany, bo nowy to koszt zaczynający się od 1 tys. w górę! Niestety nie uda się oszczędzić na ciuszkach czy innych rzeczach praktycznie jednorazowego użytku, bo dziecko tak szybko wyrasta, bo znajomi, którzy niedawno zostali rodzicami już porozdawali ciuszki po swoich pociechach – tyle jest dookoła ciężarówek.&lt;br /&gt;No, nic – nie ma co biadolić! Trzeba zacisnąć pasa i skrobać kasę na wyprawkę dla Maluszka!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tu wracamy do sprawy DECYZJI! Ileż ich jeszcze przed nami! Od takiej niby prostej (ale jakże ważnej!) jak IMIĘ, poprzez decyzję, które łóżeczko wybrać, jaką pościel (taki wybór i wszystko takie cudowne!) no i w końcu wózek…&lt;br /&gt;Wiem, że koniec końców damy sobie radę (jak ze wszystkim do tej pory) ale i tak, jak o tym pomyślę, to czuję zawrót głowy.                &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jutro jedziemy na usg. Mam wielką nadzieję, że wszystko z dzieckiem oki! A przy okazji może Maluszek pokaże co tam ma? Już się nie mogę doczekać jutra!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s. Martwi mnie to, że coś mnie próbuje "brać". Do kataru już się przyzwyczaiłam, bo go mam od początku ciąży, ale teraz dochodzi jeszcze jakieś smyranie w gardle i uchu, a to nie wróży niczego dobrego. :-(  A kysz! Poszły won ode mnie zarazki!&lt;br /&gt;Kładę się do wyrka wygrzać stare kości ;-))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-3580215992250715149?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/3580215992250715149/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=3580215992250715149' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/3580215992250715149'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/3580215992250715149'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/11/czkawka.html' title='Czkawka?'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-4472073754820103991</id><published>2009-11-05T03:40:00.000+01:00</published><updated>2009-11-04T18:48:31.580+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='badania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><title type='text'>Po wizycie, irytujące przesądy i Maluszek fikający koziołki ;-)</title><content type='html'>Wizyta u Ginki za mną.&lt;br /&gt;Wieści i dobre i takie sobie. Bóle i twardnienie brzucha na razie nie groźne, bo wszystko wygląda oki. Opisała mi mniej więcej na czym polega różnica między stwardnieniem, a przekręcaniem się/wierceniem Maluszka. To drugie występuje u mnie znacznie częściej. ;-))&lt;br /&gt;Ciśnienie, chociaż fika, mam mierzyć i obserwować, a na razie dawki nie podnosimy. Tak samo z obniżonym hormonem fT3. Włączyła mi dodatkowo jod zamiast podnosić dawkę euthyroxu. Słabnącą krew, chociaż jeszcze w normie, mam podreperować witaminami. No i jeszcze luteina na razie zostaje, ale po tygodniu zmniejszam dawkę do 2x1. Posłuchałyśmy pulsu dziecka i kopniaczków, które słychać było głośno i wyraźnie. ;-)&lt;br /&gt;A z wieści takich sobie – obciążenie glukozą wykazało podniesioną wartość po 2 godz. Norma jest do 140, a ja miałam 142. To niewiele więcej, ale i tak poleciła mi kontakt z przychodnią diabetologiczną. No to idę, bo trzeba pilnować, żeby cukier nie rósł. Ginka powiedziała, że zapewne dostanę dietę…I co ja zrobię z moimi ciągotami na słodkie?! :-(  Jestem pewna, że to będzie zakaz numero uno – zero słodkiego.&lt;br /&gt;Nic to! Mam nadzieję, że wyniki usg wyjdą prawidłowo, a reszta jest bez znaczenia. Oby z Maluszkiem było wszystko w porządku! Poza tym mam, jak zwykle, do niej dzwonić i meldować co i jak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szreku wrócił wczoraj z pracy zbulwersowany. Chwila rozmowy z koleżankami doprowadziła go do białej furii. Rozmawiali o zwierzętach i Szreku wspomniał coś o naszej kocie. Któraś z koleżanek (a wszystkie młode, około 30-tki!)  przypomniała sobie, że przecież u nas jest dziecko w drodze, a jej znajomej jak była w ciąży lekarz kazał natychmiast pozbyć się dwóch kotów (!!), z którymi do tej pory żyli. „I zrobiła to, bo kot w domu zagraża kobiecie w ciąży! Bo koty choroby roznoszą!” Cytat oryginalny. Szeku oburzony wdał się w dyskusję, ale został zakrzyczany, bo okazało się, że wszystkie koleżanki o tym słyszały i wszystkie zrobiłyby tak samo, bo wierzą, że koty to samo zło, a zachowanie większej higieny i ostrożności to za mało! Niewiedza, mity i niechęć do kotów powoduje przekazywanie takich bzdur i okrutnie krzywdzących opinii. Miałam już dwa razy sprawdzaną toksoplazmozę i wynik jest ujemny. Szkoda, że lekarz, który tak lekko, bezdusznie i kategorycznie kazał pacjentce pozbyć się zwierzaków z domu (jak niepotrzebnej rzeczy, jak śmiecia!) nie ostrzegł jej, że głównym źródłem zakażenia tokso są odchody kocie, ale najczęściej można zarazić się przez zjedzenie surowego lub źle dogotowanego mięsa! Moja ginka kazała tylko jak najrzadziej dotykać kuwety…i już! Zapewne jeszcze raz każe mi zrobić test na tokso, ale jestem więcej niż pewna, że wyniki będą ujemne – tak jak do tej pory. Szkoda, że lekarze (nakazujący pozbycia się kotów) nie zwracają uwagi na to, że większe zagrożenie dla ciężarówki stwarzają znajomi (i nieznajomi) przeziębieni lub chorzy, a także syfy, które producenci pakują nam do jedzenia. Zwracam ostatnio większą uwagę na etykiety kupowanych produktów i podsumuję jednym słowem: masakra! Większość wraca na półkę. Nie będę mojemu dziecku już w okresie prenatalnym serwować tych wszystkich E, glutaminianu sodu i innych takich „ulepszaczy”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co do Ogrzyka.&lt;br /&gt;Ostatnio moje dziecko tak „zaszalało”, że myślałam, że zrobiło sobie imprezkę hihi. Przez chwilę zastanawiałam się nawet czy nie ma butów na obcasie i… rogów! Hahaha. Smyranie i pukanie to przy fikaniu koziołków pikuś! Moje Ogrzę tak potrafi się przepychać, wypinać, a może nawet przeciągać, że aż brzuchol zmienia kształt. ;-)) No i potrafi już zmusić mnie do zmiany pozycji, kiedy coś mu nie pasuje. Obudziłam się dzisiaj w nocy na prawym boku z bolesnym kłuciem w dole brzucha. Trochę przestraszona usiadłam, ale kłucie nasiliło się. Kiedy wstałam i pokołysałam biodrami – ból minął jak ręką odjął. I potem do rana było już spokojnie i bez sensacji. Zrozumiałam, że dziecko nie lubi jak leżę na prawym boku. Nie lubi też jak próbuję za szybko chodzić. A ciężko mi się przestawić, bo ja zawsze szybko chodziłam i zawsze i wszędzie się spieszyłam. Teraz już nie pospieszę. Kiedy tylko wrzucam „czwarty bieg”, brzuch napina się i czuję jakby Młode w środku zapierało się. Wiem jak dziwnie to brzmi, ale tak czuję.&lt;br /&gt;No, i czyż to nie jest już mały terrorysta?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-4472073754820103991?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/4472073754820103991/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=4472073754820103991' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/4472073754820103991'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/4472073754820103991'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/11/po-wizycie-irytujace-przesady-i.html' title='Po wizycie, irytujące przesądy i Maluszek fikający koziołki ;-)'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-7102060810389149946</id><published>2009-11-03T06:00:00.000+01:00</published><updated>2009-11-02T21:12:50.170+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chłopiec czy dziewczynka?'/><title type='text'>Smyr-smyr...</title><content type='html'>Do wędrowania po brzuchu, do przepychania i uciskania – dołączyło przedwczoraj wyraźne smyr-smyr.  ;-))&lt;br /&gt;Już kilka dni temu poczułam coś podobnego, ale nie uwierzyłam, że to już TO. A tu przedwczoraj, kiedy leżałam wieczorem na wznak, w moim brzuchu znowu Małe zaczęło swoją wędrówkę i zmianę pozycji. Kiedy położyłam dłoń na brzuchu, poczułam od środka wyraźne smyr-smyr. Takie prawie puk-puk. Uczucie niesamowite! :-)) Taki znak tylko dla mnie od Małego Człowieczka we mnie. Szreku macał mnie potem po brzuchu, ale już Ogrzę się nie odezwało. Trudno. Może następnym razem. ;-)&lt;br /&gt;Moja ciąża wyzwala w Szreku groźnego bulteriera spuszczonego ze smyczy, psa pasterskiego pilnującego swojego stada i bodyguarda w jednym. Prawie warczy na ludzi, którzy przechodzą za blisko mnie (bo mogą popchnąć, potrącić!)  chociaż nie czuję się zagrożona, a w większości przypadków o „zagrożeniu” dowiaduję się po fakcie, kiedy widzę minę Szreka i pytam co się stało. Zabawne uczucie, zwłaszcza, że nie czuję się krucha czy delikatna. Wręcz odwrotnie – coraz bardziej masywna. Ale to miłe, że budzę w Nim takie (nad)opiekuńcze uczucia. ;-))   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* * *&lt;br /&gt;Nie lubię początku listopada.&lt;br /&gt;Przygnębia mnie i przytłacza. Irytuje obserwowanym dookoła szaleństwem zakupowym (znicze – koniecznie największe, wiązanki i kwiaty – najdroższe), zamieszaniem i korkami na drogach, a potem walką o miejsce parkingowe pod cmentarzem. Gubi się w tym wszystkim najważniejsze – pamięć i zadumę nad tymi, którzy odeszli. Przez to zamieszanie i pogoń nie ma czasu na zatrzymanie się na chwilkę, powspominanie, zastanowienie się nad upływającym czasem, nad tym, co dla nas w życiu jest najważniejsze.&lt;br /&gt;Mimo tego, że moje odczucia i coroczne zamieszanie nie zmieniły się – w tym roku było zupełnie inaczej. Spokojniej, lepiej i nie było poprzedniego przygnębienia.&lt;br /&gt;Nie wiem - czy to pogoda, czy mój stan, czy obie sprawy jednocześnie, ale łikend zaliczam do przyjemniejszych od dłuższego czasu. Może wpływ na samopoczucie miał też fakt, że rozłożyliśmy wizyty na cmentarzach na dwa dni. Dziadków i braci (mamy) odwiedziliśmy w sobotę, a do ojca pojechaliśmy na spokojnie w niedzielę.&lt;br /&gt;Pogoda wyjątkowo w tym roku dopisała i pomimo zimna, było pięknie i słonecznie.&lt;br /&gt;Przyjemnie było tak iść, grzać się w promieniach jesiennego słońca, oglądać groby pokryte dywanem złotych liści, kwiatów i zniczy, dźwigać przed sobą brzuchol z Ogrzykiem w środku i wsłuchiwać się w siebie, w swoje myśli…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dzisiaj?&lt;br /&gt;A dzisiaj przedostatni dzień 20 tygodnia.&lt;br /&gt;Brzuch trochę pobolewał przez ostatnie kilka dni, ale jutro idę na wizytę więc o wszystko wypytam ginkę. Zwłaszcza o to, jak odróżnić twardnienie od zwykłego przemieszczania się i wałkowania mojego Ogrzyka. No i sprawdzimy czy u Małej Istotki wszystko w porządku.&lt;br /&gt;A za tydzień drugie usg genetyczne. Jak to szybko leci....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-7102060810389149946?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/7102060810389149946/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=7102060810389149946' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/7102060810389149946'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/7102060810389149946'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/11/smyr-smyr.html' title='Smyr-smyr...'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-4966164096487183698</id><published>2009-10-30T22:50:00.000+01:00</published><updated>2009-10-30T15:09:03.677+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='remonty doprowadzają mnie do szału'/><title type='text'>Rury, kurz i dziura w podłodze...</title><content type='html'>…a także brak wody w kuchni.&lt;br /&gt;Od poniedziałku do dzisiaj tak wyglądało nasze mieszkanie. Spółdzielnia wymieniała w bloku rury w kuchni (ciepła i zimna woda oraz ścieki), a dostęp do nich znajduje się w korytarzu. Zresztą może to i lepiej, bo w kuchni trzeba by było demontować szafki, a to by była jeszcze większa masakra. Tak więc trzeba było obrać ścianę z boazerii, a następnie zrobić dziurę o wymiarach 1,5 m x 40 cm. Fachmani dokończyli dzieła zniszczenia wymontowując rury, a w tym celu musieli zrobić dziurę w podłodze. W ten sposób w całym pionie nastąpiło radykalne zbliżenie się wszystkich sąsiadów, czyli pionowa, wielopiętrowa integracja Powiem tak: uczestniczenie w rozmowach sąsiadów to pikuś! Ale te zapachy, którymi byliśmy bombardowani przez następne dni to był koszmar! Od zapachów obiadowych, smażonych, pieczonych, mniej lub bardziej irytujących, aż po dym papierochowy, a tego już nie znosimy, bo żadne z nas nie pali. Co gorsze, wyglądało/woniało tak, jakby wszelkie zapachy zbierały się i gęstniały na wyższych piętrach, czyli u nas. Nawet w pierwszym trymestrze, podczas mdłości, nie byłam tak blisko „rzucania pawi” jak wtedy. Masakra! Tak więc od poniedziałku, aż do środy mieliśmy wątpliwą przyjemność brać czynny udział w zapachowych wariacjach sąsiedzkich. W środę zamontowali rury i zalali dziurę pianką montażową. Zrobiło się ciszej i mniej „przewiewnie”.&lt;br /&gt;Osobnym tematem są sami fachmani. Temat rzeka! Było ich dwóch. Jeden szef, a drugi popychadło. Popychadło, czyli pomocnik, był nieszkodliwym erotomanem-gawędziarzem. Po usłyszeniu, że jestem w ciąży był już tylko miłym gadułą, a ja miałam z nim spokój. ;-) Szef natomiast był wyjątkowym chamem. Już dawno nie spotkałam tak chamskiej i agresywnej osoby. Pomijam sposób w jaki traktował swojego pracownika, ale wiele do życzenia pozostawiało w ogóle jego zachowanie i słownictwo. Kika musiała niestety być zamknięta w pokoju, bo znając jej zamiłowanie do „pomocy” i asystowania przy wszelkich robotach domowych przeszkadzałaby wszędzie wścibiając swój nochal. Niestety ma syndrom zamkniętych drzwi. Jak tylko drzwi do pokoju się zamknęły – Kika otworzyła paszczę i nie zamykała jej przez najbliższe pół godziny. A wręcz odwrotnie – w miarę upływu czasu, jej miauki wchodziły na górne rejestry, a nawet przyspieszały i ulegały modulacjom. Serce mi pękało, ale wiedziałam, że tak trzeba. Niestety, szef-fachman ewidentnie nie lubi kotów, bo w pewnym momencie, między jednym wściekłym bluzgiem a drugim,  usłyszałam jego agresywne: „czego k…a miauczysz?!”  A na koniec zrobił dwie rzeczy, które kompletnie wyprowadziły mnie z równowagi. Po pierwsze, bez pytania, bez jednego słowa zapalił sobie papierosa! Nie znoszę takiego zachowania! Jest u kogoś w mieszkaniu, do cholery, a nie u siebie! Wypadałoby chociaż spytać czy nie mam nic przeciwko – a miałam!! U nas w domu nie palą nawet nasi przyjaciele!  I już pomijam fakt, że jestem w ciąży i sobie nie życzę! A po drugie, kałmuk jeden, zakładając rurę pod zlewem wytarł ją w środku czystym ręcznikiem do rąk! Chociaż obok leżała szmata do podłogi! A mnie szlag trafił, bo widziałam i czułam(!!) co z niej wypływało kiedy Szreku mył ją dwa dni wcześniej! Powiem tylko, że w pewnym momencie wolałam wyjść z łazienki… Chamidło podniosło mi strasznie ciśnienie, ale nic nie powiedziałam, bo wiedziałam, że to nic nie da, a ja nie zamierzałam się bardziej denerwować wymianą zdań z osobą, której rozwój zatrzymał się na poziomie ameby. Zastanowię się tylko czy ręcznik prać (z gotowaniem) czy od razu przeznaczyć go do utylizacji...&lt;br /&gt;Nic to. Przeżyliśmy dziurę w podłodze, wszędobylski kurz, fachmanów, a nawet brak wody w kuchni. Przypomniałam sobie, jak to było cztery lata temu kiedy się tu wprowadziliśmy i nie było zlewu w kuchni więc naczynia zmywaliśmy w łazience.&lt;br /&gt;Najważniejsze, że dzisiaj rano wróciła normalność. No, prawie. Mamy nowe rury, do kranów w kuchni wróciła woda, a jedynymi śladami po remoncie jest dziura w ścianie (Szreku dopiero będzie zamurowywał) no i ciągle pojawiający się zewsząd i znikąd kurz.            &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A poza tym?&lt;br /&gt;Kika odchorowała zamknięcie i przez kilka godzin się na mnie boczyła. Ale już mi wybaczyła.&lt;br /&gt;Pobolewa mnie brzuch. Ciągnie, rozpiera i czuję, że go mam ;-)&lt;br /&gt;Zaczęłam 20 tydzień ciąży! Połowa już za mną! :-)))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-4966164096487183698?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/4966164096487183698/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=4966164096487183698' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/4966164096487183698'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/4966164096487183698'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/10/rury-kurz-i-dziura-w-pododze.html' title='Rury, kurz i dziura w podłodze...'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-972418178846380757</id><published>2009-10-25T04:00:00.000+01:00</published><updated>2009-10-24T20:13:40.487+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ludożerka'/><title type='text'>Rok z Kiką</title><content type='html'>Sama nie wiem kiedy minął rok od momentu kiedy zabraliśmy Ludożerkę do siebie.&lt;br /&gt;Zaledwie rok, a ja nie mogę sobie przypomnieć jak wyglądało nasze życie bez niej.&lt;br /&gt;Pamiętam moje obawy i wątpliwości - czy sobie poradzimy, czy kota się zaaklimatyzuje i czy będzie jej u nas dobrze. No i mój mały, prywatny lęk, że znowu zwierzak zawładnie moim sercem (bo nie wątpiłam, że się tak stanie!), a potem znowu tak bardzo będzie bolało jak będzie chorować czy...&lt;br /&gt;A tu minął rok.&lt;br /&gt;Bardzo się do niej przyzwyczailiśmy i sądzę, że vice versa. Jest rozkoszną rozrabiarą o fajnym charakterku. Zwłaszcza teraz kiedy siedzę w domu, mam okazję ją obserwować, a ona może chwalić się nowymi psotami. Jest wspaniałym kompanem do spania! No, przez ostatnie dwa miesiące trochę godzin przespałyśmy! Na początku, tak gdzieś po dwóch godzinkach drzemki, przychodziła sprawdzić czy żyję... Teraz tniemy komara aż miło ;-)) Robi się też trochę bardziej przymilna w swojej niezależności. Śpi z nami w pokoju (dawniej sypiała w drugim pokoju i miała nas w nosie) i coraz częściej układa się w nogach łóżka. Coraz częściej wpycha się na kolana i domaga się pieszczot i tulkania. Bardzo wcześnie rano biorę leki. Dzwoni budzik i kiedy szykuję tabletki, Kika mocno zaspana, z ledwie otwartymi oczkami wdrapuje się na moje ramię, wtula w szyję i mruczy. A ja nie mam wyjścia tylko tulkać ją i głaskać przez chwilę. W ciągu dnia – zresztą – też nauczyła się domagać pieszczot i uwagi. Chodzi po mieszkaniu, staje w takim miejscu, że jej nie widzę i miauczy w niebogłosy. Pierwszy raz jak to usłyszałam, zerwałam się na równe nogi, żeby pobiec i zobaczyć co też się dzieje mojej kocie. Zadowolona z efektu poprowadziła mnie do kuchni, tam wskoczyła na stół, a ze stołu prosto w moje ramiona. Bywa nieznośna kiedy się nudzi. I doskonale wie, co wtedy spsocić, żeby efekt był natychmiastowy. Wydrapuje wtedy ziemię z kwiatków, a z ukradzioną grudką biega radośnie po mieszkaniu rozsypując wszędzie ziemię. Albo zrzuca z mebli drobne przedmioty – klucze, długopisy (te, których nie udało jej się wcześniej ukraść i schować!) czasami są to gazetki reklamowe albo jakieś dokumenty...Ostatnio szykowałam obiad w kuchni. Przysiadła na szafce i obserwowała wszystko co robiłam. Kradła obierki po ziemniakach, próbowała wyjąć pokrojonego ziemniaka z garnka, a kiedy obierki jej zabierałam a od ziemniaków pogoniłam, znalazła sobie inne zajęcie. Usiadła na rachunku telefonicznym i zaczęła obgryzać róg kartki. Na moje „nie rusz!”, jedyną reakcją było przyspieszenie wygryzania fragmentów papieru. Na kolejne „nie rusz! nie wolno!” zaakcentowane lekkim puknięciem w okolice ogona – położyła uszy po sobie...i przyspieszyła rozszarpywanie. ;-)) Rozbawiła mnie tym do łez! A pozostając w temacie zwracania uwagi – ostatnio najczęściej słyszane słowa u nas w domu to: „zostaw, nie rusz, nie wolno, uważaj!” Ktoś, kto by nie wiedział, że mamy kota pomyślałby pewnie, że to do małego, nieznośnego dziecka. Szreku się śmieje, że mam niezłą wprawkę, że niedługo nie tylko do koty będę tak mówić...no, ładnie! ;-)) A poza psotami Kika uwielbia obserwować i najlepiej uczestniczyć we wszelkich czynnościach czy naprawach. Czynności wykonywane przeze mnie w łazience od demakijażu poprzez mycie zębów, aż do czyszczenia zlewu, wanny i wc, są bacznie obserwowane. Pierwsza osoba, która bierze rano prysznic ma w wannie pasażera na gapę. ;-) Ostatnio mieliśmy awarię w łazience. Przeciekała rura, którą trzeba było naprawić. Kika dzielnie „pomagała” Szrekowi w każdej czynności, wąchała wszystkie uszczelki, grzebała w skrzynce narzędziowej i próbowała co by tu można ukraść, pierwsza wsadzała głowę w każdą dziurę i szczelinę, w którą musiał zajrzeć Szreku. Miałam niezły ubaw.   Długo mogłabym jeszcze o niej pisać, bo to taki wdzięczny temat. I dawno o niej nie pisałam zajęta sobą i moim Ogrzykiem. A przecież jest ważną częścią naszego życia. Ciekawe jak będzie reagować na Małego Człowieczka, nowego członka rodziny? Zaakceptuje czy będzie zazdrosna? Na pewno będzie bardzo ciekawa – tego jesteśmy pewni. Na początku udeptywała mi brzuch, zwłaszcza tą twardszą część. Teraz robi to coraz rzadziej. Szreku się śmiał, że jak brzuch z Ogrzykiem urosną to będą mogli do siebie pukać hihi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej Kika zatrzymana w kadrze ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ukradła boćka z półki, zawlokła do przedpokoju i najpierw udeptywała, a potem zagryzała. Ciekawe co jej zrobił? ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/SuMyNSCVGNI/AAAAAAAAAjU/PkbqzQZ1pmA/s1600-h/bociu%C5%9B.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/SuMyNSCVGNI/AAAAAAAAAjU/PkbqzQZ1pmA/s320/bociu%C5%9B.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5396211982281283794" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/SuMyNF9glDI/AAAAAAAAAjM/xdjLj8b3YTU/s1600-h/bociek.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 310px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/SuMyNF9glDI/AAAAAAAAAjM/xdjLj8b3YTU/s320/bociek.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5396211979039839282" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jest taka słodka kiedy śpi&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/SuMyM3meRNI/AAAAAAAAAjE/UHBWUM-ZAnM/s1600-h/kikora.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/SuMyM3meRNI/AAAAAAAAAjE/UHBWUM-ZAnM/s320/kikora.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5396211975185122514" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/SuMyMQtjLNI/AAAAAAAAAi8/mZYgHxRRSIs/s1600-h/kikor.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/SuMyMQtjLNI/AAAAAAAAAi8/mZYgHxRRSIs/s320/kikor.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5396211964745821394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-972418178846380757?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/972418178846380757/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=972418178846380757' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/972418178846380757'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/972418178846380757'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/10/rok-z-kika.html' title='Rok z Kiką'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/SuMyNSCVGNI/AAAAAAAAAjU/PkbqzQZ1pmA/s72-c/bociu%C5%9B.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-2541677570112962539</id><published>2009-10-22T19:00:00.000+02:00</published><updated>2009-10-22T10:08:13.180+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chłopiec czy dziewczynka?'/><title type='text'>Pierwsze próby komunikacji?</title><content type='html'>Moja „twardość” brzuszna wędruje. ;-)&lt;br /&gt;I robi się twardsza i bardziej wypukła.&lt;br /&gt;I zmienia pozycje.&lt;br /&gt;Najlepiej wyczuwam ją leżąc na wznak. Wtedy też mogę nie tylko uspokoić ją i ugłaskać, ale też „zbadać” jej rozmiary i obecne ułożenie. ;-)&lt;br /&gt;Przez ostatnie dwa dni trochę dawała mi w kość ta Moja Wypukłość Kochana. Czułam, jakby mój brzuch był w sztywnym pancerzu. Kiedy się kładłam na wznak i głaskałam brzuch – „twardość” się rozluźniała i mniej uciskała. Kiedy przestawałam i zajmowałam się czym innym – twarda wypukłość pojawiała się natychmiast i uciskała...Po kolejnych głaskach znowu następowało rozluźnienie...&lt;br /&gt;Czy można to potraktować jako pierwsze próby komunikacji niewerbalnej ziemia-brzuch? ;-)&lt;br /&gt;Co prawda koleżanka, która też miała w ciąży problemy z twardniejącym brzuchem, powiedziała, że absolutnie nie wolno dotykać ani głaskać takiego brzucha bo bardziej twardnieje, ale...mój brzuch się ewidentnie odpręża więc...;-) Dopóki nie dostanę oficjalnego zakazu będę głaskać moje Ogrzę, bo to ma (moim zdaniem) dobry wpływ. A przy okazji chyba nawiązujemy jakąś formę komunikacji...tak czuję ;-)&lt;br /&gt;Poza tymi wędrówkami (i przemieszczeniami i uciskami) nie odczuwam na razie innych ruchów, motylków, bulgotania (poza moimi jelitowymi hihi), przelewania, drapania itp.&lt;br /&gt;Doświadczone koleżanki mówią, że jak Poczuję, to będę na 100% wiedzieć, że to właśnie TO!&lt;br /&gt;Więc czekam.&lt;br /&gt;A na razie pozostaje mi ugłaskiwanie/uspokajanie Wędrownika (albo Wędrowniczki).&lt;br /&gt;Wczoraj zaczął się dla nas 19 tydzień!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-2541677570112962539?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/2541677570112962539/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=2541677570112962539' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2541677570112962539'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/2541677570112962539'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/10/pierwsze-proby-komunikacji.html' title='Pierwsze próby komunikacji?'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-1538498908841439108</id><published>2009-10-14T01:00:00.000+02:00</published><updated>2009-10-13T16:03:02.550+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chłopiec czy dziewczynka?'/><title type='text'>Ciężarówka w rozmiarze XL</title><content type='html'>Wybrałam się byłam do centrum handlowego na zakupy, w celu nabycia drogą kupna spodni - najlepiej dżinksów - z rozciągliwą gumą na rosnący brzuch. Jakież było moje zdziwienie tudzież rozczarowanie, kiedy się okazałosię, że w naszym kraju rozmiarówka dla ciężarówki kończy się na rozmiarze 46! Widocznie producenci wyszli ze słusznego (zapewne) założenia, że większa ciężarówka wygląda już mniej apetycznie, poza tym trzeba na taką zużyć dużo więcej materiału, a do tego te wszystkie ładniunie ciuszki – tak słodko leżące na malutkiej, brzuszkowej „piłeczce” dziewczyny w rozmiarze 34 lub 36 – nie mają, oj nie mają!, już takiego wyglądu na brzucholcu big-size-mama. Szit! Na cztery odwiedzone sklepy tylko w jednym (!!!) były spodnie w rozmiarach nie kończących się na XL. Czyli jest nadzieja, że jak mi dupsko urośnie (że o brzuchu nie wspomnę!), a wszystko się może zdarzyć i w moim stanie to jest możliwe, więc jak się tak zdarzy, to nie będę musiała się owijać ręcznikiem plażowym albo chodzić na zakupy do sportowego i kupować namiotu ;-))&lt;br /&gt;Ale, żeby nie było: to co powyżej opisałam nie zmieniło faktu, że zakupy – o, dziwo! – sprawiły mi przyjemność! I wprawiły mnie w osłupienie – nie tylko ze względu na brak rozmiarów, ale o tym za chwilę. Przyjemność czerpałam z przymierzania kolejnych (za ciasnych zresztą) bluzeczek i dżinksów, a potem z oglądania się w lustrze! Nigdy mi niczego nie brakowało (zwłaszcza ciała, no!), ale teraz te moje kształty...no, po prostu szok! A najdziwniejsze, że jeszcze w czerwcu kiedy robiłam zakupy na obronę i chodziłam za białą bluzką – do szału doprowadzał mnie mój wygląd, moje krągłości i wielkości, moje tu-i-tam! A teraz? Ważę niewiele więcej, ale mam „na sobie” (zwłaszcza z przodu!) nieporównywalnie więcej i co? I nic! Jestem dla siebie łagodniejsza, bardziej wyrozumiała, a może to chodzi o POWÓD takiego wyglądu? Nie wiem i to jest nieważne. Ważne, że nie denerwowało mnie, że kolejna bluzka czy spodnie wchodzą na mnie, ale jakby tylko częściowo. Po prostu brałam większe albo szliśmy do kolejnego sklepu i już! A! Nawet czekanie w kolejce do przymierzalni z innymi, chudszymi (czytaj: wymiarowymi) ciężarówkami nie sprawiało mi przykrości. Niesamowite! :-))  To był także jeden z powodów mojego osłupienia. A drugim, większym (duużo większym!!) powodem mojego osłupienia był mój brzuch! W domu nie miałam okazji zobaczyć go w pełnej krasie, bo noszę głównie luźne t-shirty i takież spodnie. Docierało do mnie, że rosnę, ale...no, właśnie! Jak zobaczyłam się w dżinksach, a zwłaszcza w bluzeczkach, które jeszcze podkreślają i biust i brzuchol – szczena oparła mi się na moim pokaźnym biuście! ;-)) No, proszę-proszę! Ciężarówka z prawdziwego zdarzenia! ;-))&lt;br /&gt;A dodatkową przyjemność sprawił mi komentarz znajomego (mojego brata i mojego), który gdzieś mnie widział i w rozmowie z moim bratem stwierdził (bo to nie było pytanie), że jestem przy nadziei! Jak miło, że brzuchol wygląda już na ciążowy, a nie jak do tej pory - na ciążę spożywczą! :-)))                 &lt;br /&gt;A co poza tym? Ciśnienie skacze. Raz jest dobrze, a raz trochę przekracza magiczne 140/90. Brzuch trochę twardnieje, ale na szczęście nie jest to tak mocne jak w zeszłym tygodniu. Co więcej, moja „twardość” rośnie i...wędruje(?). Wiem jak dziwnie to brzmi, ale tak to odczuwam. Czasami ten twardszy wałeczek jest nisko, a za chwilę czuję go w okolicy pępka. ;-) Raz czuję go w poziomie, a potem układa się w pionie. Jasio Wędrowniczek ;-) Co do ruchów – wsłuchuję się w siebie, ale albo jeszcze nic nie czuję, albo czuję tylko nie wiem, że to już TO! Szczuplaki na pewno czują ruchy szybciej niż bardziej otłuszczone, ale nic to! Cierpliwie czekam!&lt;br /&gt;Za niecały miesiąc drugie usg genetyczne z bardzo ważnymi pomiarami, z oglądaniem serca i innych organów, a może Młody Człowieczek zechce pokazać coś więcej i będzie wiadomo czy to On czy Ona! ;-))&lt;br /&gt;Właśnie kończę 17-ty tydzień. Kolejny tydzień tej niezwykłej podróży. Jeszcze nie do końca ogarniam co się we mnie dzieje, ale czuję i wiem, że coś Bardzo Ważnego! Jeszcze nie dociera do mnie jak bardzo nowy członek naszej rodzinki zmieni nam wygodne i poukładane życie, ale czuję, że to będzie prawdziwa Rewolucja. ;-)&lt;br /&gt;Czy zaczynam się cieszyć ciążą i zupełnie Nowym Życiem, które nas czeka od marca? Tak! Ostrożnie i cichutko.&lt;br /&gt;Dużo jest też lęku i niepewności, ale to w końcu nieodzowne uczucie każdego rodzica ;-)&lt;br /&gt;Jest dobrze!&lt;br /&gt;To pisała z ostrożną radością pewna Ogrzyca ;-))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-1538498908841439108?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/1538498908841439108/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=1538498908841439108' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/1538498908841439108'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/1538498908841439108'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/10/ciezarowka-w-rozmiarze-xl.html' title='Ciężarówka w rozmiarze XL'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-505357357058330121</id><published>2009-10-08T08:30:00.000+02:00</published><updated>2009-10-07T23:36:17.815+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biadolenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><title type='text'>Jak nie urok...</title><content type='html'>...czyli ciągle coś.&lt;br /&gt;Tym razem podczas wizyty u ginki do problemów z ciśnieniem doszedł twardy brzuch. Sama poczułam się jakby coś mnie rozpierało, ale przy badaniu okazało się, że nie jest fajnie. Krótko mówiąc - kolejne tabletki. Luteina jednak zostaje, dopegyt x 4, a do tego magnez z wit. B6 i jeszcze jedna tabletka na ciśnienie - isoptin. Masakra! Nawet nie chce mi się jakoś rozwijać tego tematu. Nawet mi się nie chce marudzić. Zastanawiam się tylko ze smutkiem jaki start ma mój Mały Człowieczek z taką matką-lekomanką. Wiem, że trzeba, ale to nie zmniejsza mojego niepokoju.&lt;br /&gt;Dzisiaj cały dzień bolała mnie głowa. Myślę, że to od nowego leku. Zanim organizm się przestawi i przyzwyczai znowu upłynie kilka dni. A do głowy dołączył brzuch. Dzisiaj czuję jakbym miała dolną część brzucha jak kamień. Niewygodnie się chodzi, siedzi i leży. Jutro chyba do niej zadzwonię. Zdecydowałam się na nospę, może choć troszkę mi ulży i da się spać.&lt;br /&gt;Poza tym wsłuchuję się w siebie i czekam. Może niedługo poczuję już COŚ? Szczuplejsze osoby zapewne odczuwają ruchy wcześniej, a ja sobie jeszcze poczekam na pierwszy ZNAK od Ogrzyka. Ale będę czekać z niecierpliwością ;-) Podczas badania ginka przyłożyła mi do brzucha aparat do podsłuchu pulsu Ogrzyka. Puls był cichutki, ale za to kopniaki częste, głośne i wyraźne ;-))&lt;br /&gt;I tym optymistycznym akcentem - dobranoc. ;-))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-505357357058330121?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/505357357058330121/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=505357357058330121' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/505357357058330121'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/505357357058330121'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/10/jak-nie-urok.html' title='Jak nie urok...'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-6559970988943955673</id><published>2009-10-02T05:20:00.000+02:00</published><updated>2009-10-01T20:44:04.288+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chłopiec czy dziewczynka?'/><title type='text'>Na słodko ;-))</title><content type='html'>Ostatnio mnie wzięło na słodkie.&lt;br /&gt;Jeśli mam do wyboru twarożek albo wędlinę – wybór na pewno padnie na miód albo dżem. ;-)) To rano, na śniadanie. Później czasami mam fazę na coś słodkiego, ale niekoniecznie. Ale śniadania bez słodkiego akcentu sobie nie wyobrażam. Według wierzeń ludowych – słodkie to na dziewczynkę. Sprawdzimy! ;-) To może być ciekawe doświadczenie, zwłaszcza, że po drugiej stronie guseł i zabobonów jest wróżba cyganki sprzed lat bodajże 15-tu. Cyganka owa  zapowiedziała mi syna i do tego o czarnych oczach! A, że w tamtej rzeczywistości w moim wszechświecie orbitował taki-jeden-o-ciemnych-oczyskach, wróżba ta baardzo mi się podobała i na trwałe wyryła się w mojej pamięci. Nie wiedziałam jednak wtedy, o naiwności dziewczęca ech!,  że na jej ewentualne spełnienie będę musiała jeszcze sobie nieźle poczekać hłe-hłe. Tak więc na własnej skórze sprawdzę co silniejsze – zabobony ludowe czy cygańskie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z innych „słodkości”...&lt;br /&gt;Za stresem stres czyli komplikacji zdrowotnych ciąg dalszy. Znowu zepsuło mi się ciśnienie. Skacze i się podnosi zupełnie beznadziejnie. Nie są to dramatyczne osiągi, ale przekracza graniczne 140/90. Wiem jak nadciśnienie jest niebezpieczne w ciąży, ale nie wiem czy zacząć panikować już i jutro dzwonić do ginki, czy jeszcze chwilę siebie poobserwować. We wtorek idę do niej na wizytę więc to już kilka dni, ale to też AŻ kilka dni. Zobaczymy co będzie dzisiaj wieczorem i jutro rano. Jeśli za bardzo będzie skakać – jutro dzwonię.&lt;br /&gt;Do ciśnienia dołączył kręgosłup. Trochę za szybko! Nie zdążyłam nawet jeszcze przytyć! Ale jest taka możliwość, że gdzieś już teraz mam ucisk i stąd te bóle w pośladkach i krzyżu...A do tego prawie miesięczny bezruch...Później zapewne będzie jeszcze „weselej”. Mam nadzieję, że ze względu na dobre wyniki i po badaniu ginka pozwoli mi na jakąś aktywność – basen, jogę albo cuś? Chyba, że przeszkodą będzie moje nadciśnienie...  :-(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A poniżej, niezbyt wyraźne, ale jest – zdjęcie z usg Ogrzyka/Ogrzycy.&lt;br /&gt;Leży/pływa sobie tyłem, na boku. Rozmachane rączki ma z obu stron główki. Wyraźnie pokazał(a) gdzie ma to całe badanie ;-))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/SsTrtaGXMeI/AAAAAAAAAi0/SSP_60tgyk8/s1600-h/usg.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 319px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/SsTrtaGXMeI/AAAAAAAAAi0/SSP_60tgyk8/s320/usg.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5387690219574604258" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;fot.&lt;/span&gt; 15/16 tydzień&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-6559970988943955673?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/6559970988943955673/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=6559970988943955673' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/6559970988943955673'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/6559970988943955673'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/10/na-sodko.html' title='Na słodko ;-))'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/SsTrtaGXMeI/AAAAAAAAAi0/SSP_60tgyk8/s72-c/usg.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-5595290915432547549</id><published>2009-09-30T06:45:00.000+02:00</published><updated>2009-09-29T21:56:08.703+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emocje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='badania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><title type='text'>Kontrola</title><content type='html'>Po wizycie kontrolnej. I po usg. Popytałam o ryzyko wynikające z testu PAPPA. Lekarz stwierdził, że ryzyko wynikające z wieku było wysokie, ale na podstawie innych parametrów zmniejszyło się trzykrotnie, a to sporo. Dawniej, tylko ze względu na wiek miałabym skierowanie na amnio. Teraz decyzja należy do mnie. Muszę sama zdecydować, które ryzyko przemawia do mnie bardziej - 1:454 czy 1:100 poronienia w przypadku inwazji. I na tym kończymy temat amnio. Przy rozmowie (i podczas całej wizyty) był ze mną Szreku i potem zgodziliśmy się, że nie ryzykujemy i ten temat  traktujemy jako zakończony. Będzie co ma być, a skoro tak nam się udało (jak w totku!!) to trzeba wierzyć, że dalej też będzie dobrze!&lt;br /&gt;Poza tym Szreku miał dzisiaj okazję obejrzeć Ogrzyka. Widziałam, że w pewnym momencie usiadł na krzesełku, a ja odczytałam to jako takie-sobie wrażenie związane ze zmianą usg z tego przez brzuch na "dowcipne", bo doktorek chciał obejrzeć moje mięśniaki. Dopiero po wyjściu przyznał się, że jak zobaczył Ogrzyka to mu się gorąco zrobiło, ale jak Młode Ogrzę zaczęło brykać to Szreka przydusiło, poty mu się rzuciły i nogi mu się ugięły i musiał usiąść...;-)) A Ogrzyk zachowywał się jakby bardzo chciał zaimponić ojcu hihi. Fikał i brykał, machał i kopał, że o koziołkach nie wspomnę. No, postarał się! ;-) Ojciec mało nie zemdlał z wrażenia, matka mogła obejrzeć fikające kuloski Maluszka, a doktorek namęczył się tym razem nie z obudzeniem, ale ze złapaniem Ogrzyka do pomiarów. ;-)) Na razie wszystkie parametry w porządku! Oby tak dalej.&lt;br /&gt;Podsumowując - jest dobrze ;-) i niech tak zostanie! Pliz!&lt;br /&gt;Kolejne usg za miesiąc i trochę.&lt;br /&gt;Jutro zaczynam 16 tydzień.&lt;br /&gt;Ależ to leci!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-5595290915432547549?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/5595290915432547549/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=5595290915432547549' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/5595290915432547549'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/5595290915432547549'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/09/kontrola.html' title='Kontrola'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-4806566862582560527</id><published>2009-09-26T05:00:00.000+02:00</published><updated>2009-09-25T20:09:04.337+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emocje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><title type='text'>Tydzień 15-ty !!!</title><content type='html'>Nie piszę, bo nie mam weny. Do tego dopadł mnie dołek. Mega-chandra podszyta strachem. Przez kilka dni budziłam się między 2 a 3 w nocy i dopadały mnie Myśli. I Strach. Rozmowa z ginką nie uspokoiła, a wyobraźnia rozkręciła resztę ma maksa. Ginka stwierdziła co prawda, że jak nie ma podstaw do dalszych badań, to nie ma, ale jeśli czuję potrzebę to mam prawo do konsultacji z genetykiem. Najpierw jednak popytam lekarza, który robił badania i zobaczę co on powie. Chociaż Szreku zapytany czy mam robić dalsze inwazje stwierdził, że nie.&lt;br /&gt;Dni mijają mi na spaniu i jedzeniu. Spokojnie. :-)  Za tydzień minie miesiąc zwolnienia i leżakowania. Rozleniwiłam się. I osłabłam. Łóżko wyciąga ze mnie siły. Nie tylko łóżko! ;-))  Z drugiej strony mam dużo spokoju. I nareszcie zwolniłam, a tak bardzo mi tego brakowało! Tak bardzo tego chciałam. :-) No i ten spokój...  A to teraz najważniejsze. Podczas chandry poczytałam o stresie w ciąży i aż za głowę się złapałam. Nie mogę tego robić Ogrzykowi! Koniec! Pewnie schizy i zrytego bereta nie da się całkiem wyłączyć, ale spróbuję nie panikować. Owszem - wiek, ryzyko, ale ryzykują także kobiety dużo młodsze ode mnie. To jak loteria. A teraz to już właściwie wszystko dzieje się poza moim zasięgiem. Mam nadzieję, że Ogrzyk jest silny i rozwija się prawidłowo. Ja już na to nie mam wpływu. Jedyne co mogę zrobić teraz dla Ogrzyka to jak najlepiej dbać o siebie i nie świrować. A reszta? Będzie co ma być.&lt;br /&gt;Nie mogę się doczekać wtorku i kolejnego usg. Zajrzymy do Ogrzyka. Jeśli lekarz nie będzie miał nic przeciwko - Szreku tym razem wejdzie ze mną. To zupełnie co innego jak sam zobaczy, zamiast chciwie wsłuchiwać się w każde moje słowo. Chociaż widok jego miny i rozmaślonych oczu przy słuchaniu opowieści z usg - bezcenny! :-))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz ciekawostka. Sprawa, która mnie zaskoczyła i ciągle zastanawia. Uaktywniła się nagle po długiej przewie moja znajoma-z-krótką-pamięcią. Wspominałam chyba o niej kiedyś - to ta od ostrych starań, nieudanych inseminacji, schiz i depresji, która w końcu zaciążyła (naturalnie), a po wizycie, podczas której pochwalili się swoim szczęściem - przysłała mi maila z pytaniem kiedy&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; wreszcie my weźmiemy się do roboty&lt;/span&gt;, chociaż wiedziała, że się staramy. A potem na całą ciążę zniknęła, jakby się zapadła pod ziemię, ani widu, ani słychu, lakoniczne odpowiedzi na smsy, bo o rozmowie telefonicznej nie było mowy...Bardzo to wszystko było tajemnicze i dziwne, bo wiem, że było z nią oki, a w szpitalu leżała krótko pod koniec ciąży. Wstydziła się czy nie miała ochoty na kontakt - tego się nie dowiem, a nie ma to teraz najmniejszego znaczenia. Dziwniejsze jest to, że od porodu (a było to pół roku temu!) nie zaprosiła nas do swojego dziecka. Różne są praktyki naszych znajomych - jedni zapraszają od razu, inni po kilku tygodniach, a jeszcze inni - po trzech, czterech miesiącach. Tutaj NIC! Rozumiem, że to nie ich obowiązek, a ja nikomu nie będę się narzucać. Tym bardziej, że miałam inne rzeczy na głowie. Ale teraz, nagle, po tak długim czasie - dzwoni do mnie! Od razu wiedziałam, że WIE i nie myliłam się. Na pytanie -" A co tam słychać", od razu powiedziałam, że wie skoro dzwoni. "Ach, no musimy koniecznie się jakoś spiknąć i pogadać, no koniecznie!" No i spiknęłyśmy się i pogadałyśmy. Pomyślałam, że mogę wykorzystać jej doświadczenie i popytać. Hmmm, to raczej ona mnie wypytywała. Mnie czasami udało się o coś zapytać, ale odpowiedzi wprost, bez jakichś uników nie otrzymałam. Nie wiem co jest, czy to ja jestem taka popieprzona, że nie ma dla mnie tematów tabu i nie boję się rozmawiać szczerze, a zwłaszcza szczerze odpowiadać na pytania?! Nie były to pytania z tych najbardziej intymnych, nie oczekiwałam wybebeszania trzewi - ot, pytania zielonej i początkującej ciężarówki do kobiety doświadczonej, świeżej matki...Za to musiałam odpowiadać na super irytujące i infantylne pytania typu: A jak się dowiedziałaś o swojej ciąży? Domyśliłaś się, co poczułaś? A co na to mama? Cieszy się? A Szreku się cieszy? A brat się cieszy? Nie, kurna, usiedli i płaczą! A co za różnica, co ją to obchodzi czy mój brat się cieszy, czy moja matka się cieszy? Ile mam lat, piętnaście?  Chyba najważniejsze czy MY ze Szrekiem się cieszymy, bo to będzie nasze dziecko, nasze szczęście, nasz słodki ciężar! I nie ma znaczenia kto się cieszy i kto co powiedział, bo ludzie reagują różnie. Teściu się na przykład ucieszył, ale teściowa już średnio, bo zdaje sobie sprawę, że dziecko to wydatek i że nie dość, że nie będzie wypadało wyciągać do Szreka ręki po kasę, to może jeszcze my, nie-daj-boszsz, będziemy chcieli jej pomocy?! Nie wie, biedaczka, że jest ostatnią osobą, do której zgłosilibyśmy się po pomoc. A wracając do radości - najfajniejsza, najmilsza i najszczersza jest radość znajomych (i nieznajomych! na przykład z blogosfery), zwłaszcza osób, które same się starają i wiedzą jak to jest...&lt;br /&gt;A znajoma-z-krótką-pamięcią zaskoczyła mnie jeszcze jedną rzeczą: koniecznie chciała (chcieli) mnie odwiedzić, spotkać się i pogadać. Teraz? Nagle? Z dzieckiem? Taki zaszczyt, no proszsz. Zwłaszcza, że w trakcie naszego pitu-pitu okazało się, że ona spotyka się i bywa, ale nie u swoich starych znajomych sprzed ciąży - tylko u nowych, z małymi dziećmi, poznanymi najczęściej na porodówce... Czyli co, selekcja? Teraz to tylko znajomi z dziećmi i to takimi jak nasze? Albo z zaciążonymi koleżankami, bo one wreszcie przekroczyły tę najważniejszą granicę, barierę CUDU i wielkiej Tajemnicy? Nie pojmuję tego, a ona mi nie wyjaśni, bo dla niej dużo prostsze pytania są &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zbyt&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;za bardzo&lt;/span&gt;. Nie, droga koleżanko, nie spotkamy się. Nie mam na to spotkanie ochoty. Zwłaszcza po naszej rozmowie telefonicznej. Nie potrzebuję znajomych, którzy wracają do kontaktu tylko z ciekawości. A na takie płytkie pitu-pitu bez sensu i znaczenia szkoda mi zwyczajnie czasu i energii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A więc to już 15-ty tydzień. Ale ja ciągle zapominam i nie czuję się w ciąży. Chociaż....chociaż, pomimo mojego własnego, miękkiego i tłustego brzuszka - wyraźnie już mogę wyczuć niewielką (na razie) ale twardszą część, miejsce gdzie mieszka mój Ogrzyk...  ;-)))&lt;br /&gt;Rośnij zdrowo, Maluszku, proszę!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-4806566862582560527?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/4806566862582560527/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=4806566862582560527' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/4806566862582560527'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/4806566862582560527'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/09/tydzien-15-ty.html' title='Tydzień 15-ty !!!'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-3447787502026549701</id><published>2009-09-17T20:09:00.000+02:00</published><updated>2009-09-17T20:24:13.700+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='badania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><title type='text'>Wyniki</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;Wyniki PAPP-A&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma podanych norm więc nic nie rozumiem z poszczególnych danych. Dotarło do mnie jedynie oszacowanie ryzyka, bo to jasne i czytelne dane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trisomia 21 (zespół Downa) – ryzyko podstawowe 1:120, nowe wyliczone ryzyko 1:454&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trisomia 18  - r.p. 1:1421, nwr 1:28422&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trisomia 13 – r.p. 1:3345, nwr 1:2425&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ryzyko podstawowe wyliczane jest na podstawie wieku matki. Nowe ryzyko wyliczane jest na podstawie usg i badań krwi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowanie – ryzyko trisomii 13 i 18 jest niskie. Pośrednie ryzyko trisomii 21 (Downa).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brak wskazań do badania inwazyjnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle suche fakty i cyfry. Rozumiem z tego tyle, że wyniki nie są tak dramatyczne, żeby kierować  na amnio. I już. Z moją ginką będę mieć kontakt telefoniczny w poniedziałek może wtedy coś podpytam. Jest jeszcze szansa, że przed wizytą u niej będę mieć kontrolne usg na tego krwiaka więc może podpytam coś u źródła czyli doktora, który robił oba badania i wyliczał to wszystko.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Teraz czekam na poniedziałkowy telefon i decyzję kiedy na usg.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left:35.4pt;text-indent:-35.4pt"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left:35.4pt;text-indent:-35.4pt"&gt;&lt;span style="mso-spacerun:yes"&gt;A poza tym?  Śpię, jem, śpię, śpię, a no i jeszcze śpię ;-))) &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-3447787502026549701?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/3447787502026549701/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=3447787502026549701' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/3447787502026549701'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/3447787502026549701'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/09/wyniki.html' title='Wyniki'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-4835952000934793951</id><published>2009-09-16T22:30:00.000+02:00</published><updated>2009-09-16T14:06:58.001+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><title type='text'>Jak być w ciąży i nie zwariować...</title><content type='html'>...czyli blaski i cienie "błogosławionego stanu" (celowo pisane w ten sposób) &lt;br /&gt;Nie będzie słodko-ckliwego wpisu w stylu "ach, och! Jak cudownie być w ciąży!" Nie będzie głaskania się po brzuszku, tiutiania i ulatywania w zachwytach 50 cm nad podłogą.&lt;br /&gt;Z góry uprzedzam wszystkich, którzy tego się spodziewali. Będzie marudnie. Będzie o lęku i moich małych i dużych schizach...Będzie tak, jak czuję to ja. Po mojemu.&lt;br /&gt;A więc plusy i minusy "błogosławionego stanu" subiektywnym okiem pewnej Ogrzycy.&lt;br /&gt;Minusy:&lt;br /&gt;1. Największym minusem dla mnie jest ciągły lęk! I w miarę upływu tygodni nie maleje, tylko rośnie. Na początku był lęk czy Ogrzyk się utrzyma, czy zostanie z nami. Potem o wyniki badań, a kiedy miałam się wreszcie odprężyć - krwiak! Teraz oczekiwanie na wyniki PAPPA, a za chwilę kolejne usg, kolejne badania...I właściwie dotarło do mnie, że teraz już nie będę wolna od lęku, bo jak Ogrzyk się urodzi to dopiero będzie powodów do strachu! ;-)&lt;br /&gt;2. Biorę leki garściami - na ciśnienie, na tarczycę i jeszcze ten krwiak...Nie chodzi o to, czy zaszkodzą dziecku - w końcu lekarze wiedzą co robią. A jeśli trzeba, to trzeba i kropka. Bardziej przeszkadza mi fakt, że od leków bolą mnie już bebechy. Czuję, że mam żołądek, kłuje mnie pod żebrami, a spuchnięty od hormonów brzuch twardnieje i ciągnie jakby brakowało mu skóry. A to dopiero początek. Jeszcze nawet nie zaczęłam tyć..Dodatkowo leki, które biorę na czczo powodują niesmak i zmniejszają apetyt. Jednym słowem: fuj!&lt;br /&gt;3. Ciągle nie czuję się w ciąży. Nie wiem na jakie oznaki czekałam, na co liczyłam. Naiwne oczekiwania wytworzone przez wybujałą wyobraźnię karmioną lukrowanymi obrazkami z romantycznych filmów? Phi! Stara a głupia!&lt;br /&gt;&lt;p&gt;4. Zawirowania hormonalne. Ale to jest chyba bardziej uciążliwe dla Szreka ;-)  Nastroje wahające się od radości, poprzez wątpliwości i obawy (czy Ogrzyk będzie zdrowy, czy sobie poradzimy, czy będziemy dobrymi rodzicami, a co z naszym bałaganiarstwem i niesystematycznością?!), aż po jakieś mega-doły i chandry, że o nagłym wqrwie bez powodu nie wspomnę...Cóż, temperamencik i charakterek.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;5. No, zapomniałam o najbardziej upierdliwych objawach: wzdęcia, zaparcia na zmianę z biegunkami! No masakra jakaś! Więcej nie piszę, bo wszystko jasne...   :-(&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Osobno wymienię zwolnienie i senność. Zwolnienie i tak, prędzej czy później, by mnie czekało, a przydaje się bo mam święty spokój. Mogę skoncentrować się na sobie, zamiast przeżywać problemy, fochy i pretensje czytelników, czy układy i problemy w pracy. A senność? Traktuję ją jak lekarstwo, jak witaminy potrzebne Ogrzykowi i mnie. Musimy być silni, a sen jest najlepszą metodą rekonwalescencji i regeneracji. Szkoda tylko, że moje drzemeczki powodują wybudzenie ok. 2-ej w nocy i bezsenne rozmyślania do rana. A o czym te rozmyślania? Patrz punkt 1 i 4.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;Plusy:&lt;br /&gt;1. JESTEM W CIĄŻY!!! Udało się! Nie wiem jak, ale się udało! To znaczy...trochę się domyślam jak TO się stało ;-))&lt;br /&gt;2. Jestem już w II trymestrze, po usg genetycznym! Leżę sobie w domku i mogę mieć resztę w nosie.&lt;br /&gt;3. Moja matka bardzo się przejęła, że będzie babcią i póki co chodzi koło mnie, stara się, no po prostu cud-miód! Nie jestem aż tak naiwna, żeby myśleć, że ten stan będzie trwał, o nie! Ale na razie jest przejęta, a ja korzystam z jej chęci pomocy i opieki. I już.&lt;br /&gt;4. Termin mam na marzec. Czy będzie rybka czy baranek – bez różnicy. Cieszę się, że to będzie końcówka zimy, będzie wiosna za pasem, długie dnie, no i pogoda na długie spacery…;-) ech! Ale fajna perspektywa!&lt;br /&gt;5. Nie jestem sama ze swoimi schizami, stanami emocjonalnymi i wątpliwościami. Mam grupę wsparcia z Myszakiem na czele! Czego chcieć więcej?! :-))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Plan na najbliższe dni? Chociaż nie powinnam planować, bo z moich planów zawsze guzik wychodzi. Ale chciałabym odrobiny równowagi, cierpliwości i trochę dobrych wiadomości bez kruczków, bez łyżki goryczy. Tak, żebym wreszcie mogła wyluzować…Chyba, że to już nie będzie możliwe?  Eeee, nie, nie możliwe! &lt;/p&gt;&lt;p&gt;A więc więcej luzu! Wyciszyć się i trenować cierpliwość - słowo obce w moim słowniku ;-)  Taki mam plan. Howk!&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Acha! Jestem już w 14 tygodniu! :-))&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-4835952000934793951?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/4835952000934793951/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=4835952000934793951' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/4835952000934793951'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/4835952000934793951'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/09/jak-byc-w-ciazy-i-nie-zwariowac.html' title='Jak być w ciąży i nie zwariować...'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-7723366936782767817</id><published>2009-09-10T04:00:00.000+02:00</published><updated>2009-09-09T19:11:14.635+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='front dzieciowy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciężarówka'/><title type='text'>JAZDA BEZ TRZYMANKI!!</title><content type='html'>...zaczęła się dla mnie pewnego sobotniego ranka (18-go lipca)...&lt;br /&gt;A że bałam się jak diabli - zaczęłam się targować z moją Karmą. Moje absolutne Milczenie za jej Przychylność... Ale, że nie mogłam całkiem bez pisania wytrzymać, powstała Notka pisana na boku...którą wreszcie mogę zamieścić!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="FONT-STYLE: italic; COLOR: rgb(0,102,0); FONT-WEIGHT: bold"&gt;Pisane na boku&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="COLOR: rgb(0,102,0)"&gt;Cofnijmy się do mojej obrony, do początku lipca.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="COLOR: rgb(0,102,0)"&gt;Plan był taki – po pierwsze ukończyć studia, obronić się i wziąć się za siebie! W kolejce stało odchudzanie, a równocześnie zaliczenie kilku wizyt u lekarzy. Na pierwszy ogień miało pójść badanie wrogości śluzu, a potem wszelkie inne „przyjemności” od HSG zaczynając a na innych męczarniach kończąc. Czekała mnie też konsultacja w klinice leczenia niepłodności...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="COLOR: rgb(0,102,0)"&gt;A przełom czerwca i lipca był:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="COLOR: rgb(0,102,0)"&gt;- bardzo stresujący i męczący (pisanie pracy, dopinanie na ostatni guzik, przygotowania do obrony, w końcu obrona)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="COLOR: rgb(0,102,0)"&gt;- mocno zakrapiany, okazje stały w kolejce jedna za drugą, co łikend popijawa...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="COLOR: rgb(0,102,0)"&gt;- przez stresy i baardzo siedzący tryb życia – zsiadły wręcz – przytyłam znowu kilka kilogramów, co przy ostatniej mojej wadze osiągnęło dramatyczny, alarmujący poziom (tonaż, powinnam napisać)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="COLOR: rgb(0,102,0)"&gt;- zakażenie stopy...bolesne i okropnie wyglądające, kuracja antybiotykowa, chociaż tak chciałam unikać ich jak najdłużej, żeby nie obniżać sobie odporności...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="COLOR: rgb(0,102,0)"&gt;Podsumowując – miesiąc super trudny i męczący, stresujący i często bezsenny, ostro zakrapiany, no i ten antybiotyk...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="COLOR: rgb(0,102,0)"&gt;A potem spóźniająca się @ - 34 d.c. a potem 39 d.c aż w końcu pełna złości na zawirowania w cyklu zrobiłam test...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="COLOR: rgb(0,102,0)"&gt;&lt;p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/Sqds74iAjMI/AAAAAAAAAis/i9OXPWVnWbs/s1600-h/test.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 240px; DISPLAY: block; HEIGHT: 320px; CURSOR: pointer" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5379388055960456386" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/Sqds74iAjMI/AAAAAAAAAis/i9OXPWVnWbs/s320/test.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="COLOR: rgb(0,102,0)"&gt;DWIE KRESKI!!!&lt;/span&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="COLOR: rgb(0,102,0)"&gt;Jedna słabiutka ale w ulotce pisali, że nawet słaba oznacza ciążę. Szok i niedowierzanie były tak wielkie, że nawet się nie ucieszyłam. W głowie mi się nie mieściło! No bo jak to?...No i te cholerne antybiotyki i to z grupy tetracyklin!!! Drugi test potwierdził, a potem beta hcg – 1650! Dzień dobry, trala-lala!!! &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="COLOR: rgb(0,102,0)"&gt;A potem żyłam nakręcona jak po narkotykach jakichś, nawet kawy nie potrzebowałam – zresztą bałam się, że po dawce kofeiny łeb mi wybuchnie ;-)) a w głowie ciągle gonitwa myśli. I wizyta u ginki – „wiedziałam, że coś zmajstrowaliście jak panią zobaczyłam” – jej komentarz na dzień dobry. Usg pokazało jedynie czarną plamkę o wielkości pół centymetra, ale jeśli dobrze zrozumiałam ginka mówiła coś, że tu będzie zarodek...jak to będzie? A gdzie teraz jest? Zalecenia – luteina, lek na moje antyciała antytarczycowe, nowy lek na ciśnienie, powtórka bety (jeśli rośnie oki, jeśli nie...), nie da mi jeszcze zwolnienia na ciążę i lepiej nie chwalić się NIKOMU, cieszyć się tylko ze Szrekiem, dopiero po pierwszym usg genetycznym jeśli wyniki będą oki – można. A więc milczę choć mam wielką ochotę krzyczeć i śpiewać. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="COLOR: rgb(0,102,0)"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;23.07&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; Dziś odebrałam powtórną betę = 2695 :-D i toksoplazmoza też w porządku! Brat pojechał kupić mi ciśnieniomierz bo będzie mi bardzo potrzebny. Będę mieć konkretny prezent na imieniny. Obawiam się, że cała ciąża (bo jakoś nie mam wątpliwości, że ją utrzymam!) będzie pełna lęków o wyniki kolejnych badań, niepokoju i że to trochę zmniejszy moją radość...Wierzę, że będzie dobrze, że Mały Ogr (nie wiem czemu myślę o nim jak o chłopcu?) zostanie z nami, będzie silny, będzie zdrowo i prawidłowo rozwijał! Na zwolnienie na razie nie idę, zaraz mam urlop, więc wytrzymam, a moje zwolnienie bardzo skomplikowałoby sytuacje w pracy – chociaż powinnam to mieć głęboko w duupie!! Jeśli będę się czuć tak jak teraz – na zwolnienie wybiorę się pod koniec września. Na początku września zaczną się te najważniejsze badania bo to będzie okolica 12 tygodnia. Zobaczymy. Na razie czuję się dobrze, jedynie podbrzusze w okolicach jajników mnie boli, no i cycki są wielkie i spuchnięte...a! No i mam wilczy apetyt, głód budzi mnie o 5 rano! Skandal! Muszę się pilnować bo wagę wyjściową mam dramatyczną! &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="COLOR: rgb(0,102,0)"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;25.07&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; Na razie oki! Od czasu do czasu jajniki jak zwykle ciągną i raz jak się zdenerwowałam – brzuch mnie rozbolał...mocno, jak na @. Poza tym nie czuję, że jestem w ciąży, w ogóle! To dobrze? Głowa mi pracuje na takich obrotach, że jak tak dalej pójdzie to za kilka tygodni albo trzeba będzie naoliwić albo się zatrze. Wiadomo co przeżywam – czy Mały Ogr się utrzyma, czy zostanie z nami (chociaż coś czuję, że a i owszem! ;-)), czy będzie się zdrowo rozwijał, czy ze mną będzie oki, bo to i wiek słuszny i chorób już kilka na karku...Nie mogę się doczekać sierpnia, bo zaraz na początku jadę na kolejne usg. Może teraz mi coś powie konkretnego, może zobaczę/usłyszę serce? No i moja ginka – zmieniać ją na gina położnika czy trzymać się jej? Setki pytań od których aż wiruje w głowie... Jedyną niedogodnością na chwilę obecną jest okropna senność – nie wiem czy to syndrom odstawienia kawy czy typowe objawy? &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="COLOR: rgb(0,102,0)"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;26.07&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; Myszak tez jest w ciąży!! Ależ wiadomość! Jak przeczytałam wczoraj jej notkę od razu czułam, że to TO! Jeden sms wyjaśnił sprawę! Idziemy łeb w łeb, tylko ja wiem może z tydzień dłużej! Pogadałyśmy na gg, a mnie nareszcie trochę ulżyło bo z nikim do tej pory o tym nie rozmawiałam, a Szreku się nie liczy, bo nie o wszystkim z chłopami można, prawda? ;-)) Bo dla Niego wszystko jest takie jak ma być i pewnych rzeczy zwyczajnie nie rozumie. Nie ma to jak druga kobitka, najlepiej ciężarówka ;-)) i ze schizami podobnymi do moich hihi. Poza tym dobrze jest wymienić poglądy co i jak u kogo przebiega, jak samopoczucie i te pe. Trzymajcie się Myszaki! Ja w każdym razie trzymam za Was i za nas kciuki! Będzie DOBRZE!! MUSI BYĆ!!!&lt;/span&gt; &lt;span style="COLOR: rgb(0,102,0)"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="COLOR: rgb(0,102,0)"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;28.07&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; Poczułam pierwsze mdłości. I ślinotok. Podobno to dobry znak – oby, bo do najprzyjemniejszych znaków TO nie należało ;-) Poza tym brzuch mam wydęty jak po grochu albo kapuście. Niemożliwe, żeby już rósł! Za wcześnie, ale to mega-wzdęcia mogą się wydać mega-podejrzane mojej kerownicy-z-zacięciem-detektywistycznym. A jeśli ona się dowie – będzie wiedzieć cała dzielnica ...a więc brzuszku drogi, wiem, że lubisz być duży i spuchnięty (lata praktyki hihi) ale może wstrzymaj się jeszcze trochę, co? ;-)&lt;/span&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="COLOR: rgb(0,102,0)"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;05.08&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; Wczoraj była druga wizyta u ginki. Według ostatniej @ zaczęłam 8 tydzień. Drugie usg! Widziałam PULS! Znaczy się Małe Ogrzątko ma już SERCE! Nie sądziłam, że doczekam dnia, w którym to ja będę leżeć na usg z nosem utkwionym w monitorze, że to mnie lekarz będzie pokazywał palcem: „o! a tu widać jak pulsuje serce!”. Co tu dużo pisać: wzruszyłam się jak stary siennik! To, co przeżywam jest najdziwniejszą rzeczą jaka mnie spotkała! Niespotykaną, niewiarygodną, niesamowitą, w którą ciągle nie mogę uwierzyć! A to się już DZIEJE! Małe Ogrzątko rośnie, na razie wszystko jest w porządku. Mam robić badania, a sporo ich. Umówiłam się na pierwsze badania genetyczne. 7-go września dowiem się czy Nasz Ogrzyk jest ZDROWY! Czy prawidłowo się rozwija. Wierzę, że będzie wszystko dobrze. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="COLOR: rgb(0,102,0)"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;12.08&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; 9-ty tydzień zacząć czas...Mdłości dokuczają ale nie za bardzo. Zachcianki? Hmm...dwa dni miałam okropną chcicę na frytki. Pojadłam tak, że teraz pewnie z rok na nie nie spojrzę. Z innych dolegliwości najbardziej upierdliwa jest moja pogłębiająca się gwałtownie skleroza...Słyszałam o krótkiej pamięci ciężarówek, ale żeby aż tak krótkiej?! Miotam się po mieszkaniu i zastanawiam co to ja chciałam...Nawet jak pisałam to tutaj, też myślałam intensywnie o czym to miałam wspomnieć...Nieźle! A może być gorzej! Szreku trzymaj się! Dzisiaj byłam u fryzjera – pojechałam się na króciutko! Na chłopaczka! Super! I do tego namówiono mnie na manicure – moje pierwsze w życiu. Zgodziłam się zupełnie impulsywnie, coraz częściej mi się to zdarza. Działanie pod wpływem impulsu! Zrobiłam badania ale z wynikami nie zdążę do ginki przed jej urlopem bo wyniki dopiero w piątek. Trudno. Zamierzamy wyjechać na trochę. Trzeba nabrać sił i wypocząć! Myślę coraz częściej o badaniu we wrześniu – to silniejsze ode mnie. Chociaż mam wielką nadzieję, że wszystko będzie oki! Będzie, prawda?! Musi być!&lt;/span&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="COLOR: rgb(0,102,0)"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;23.08&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; Wyjechaliśmy na kilka dni nad jezioro. Klimat ewidentnie mi nie służył. Ciśnienie skakało, głowa bolała tak, że nic mi się nie chciało. Poza tym nic. Praktycznie zapominam, że jestem w ciąży. Przypominają mi o tym zakazy i ograniczenia – zero kąpieli w jeziorze, jazdy na rowerze, pyffka...Szreku szalał z wędką, a ja się w końcu zaczęłam nudzić. Zwłaszcza, że po zwiększonej dawce leku na ciśnienie czułam się jak nawalona, morzył mnie sen, ale taki niedobry, nagły i upierdliwy, spowodowany lekiem, a nie zmęczeniem w ciąży. A w ogóle to stanowczo wolę wypoczynek nad morzem, naszym polskim, zimnym Bałtykiem. Można spacerować godzinami i widoki nigdy się nie znudzą. No i zapach wiatru, piasek, mewy, szum fal...&lt;/span&gt; &lt;span style="COLOR: rgb(0,102,0)"&gt;Do badań dwa tygodnie. Niepokój rośnie chociaż powtarzam sobie, że będzie dobrze! Musi być!&lt;/span&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="COLOR: rgb(0,102,0)"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;29.08&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; Męczy mnie już ukrywanie przed znajomymi ciąży. Męczy wymyślanie nowych powodów dlaczego nie piję pyfka czy kawy. Trudno w to uwierzyć, wiem hihi. Ale postanowiłam, że wytrzymam do badań i chcę wytrzymać. To już osiem dni. Boję się jak diabli ale chcę juz wiedzieć...Jeśli będzie dobrze będę mogła wreszcie głośno się chwalić i cieszyć, będę mogła odważniej spojrzeć w przyszłość i mieć wreszcie spokojniejszą głowę...Trzeba czekać, trzeba być cierpliwym...a to przychodzi z takim trudem. W poniedziałek wracam do pracy. Nie mam żadnych dolegliwości więc nie obawiam się tego powrotu. Bardziej martwi mnie moja senność. Dopada mnie kilka razy dziennie i w domu mogłam spokojnie „przyciąć komara”...ale w pracy się nie da. No i mierzenie ciśnienia też wypadałoby zrobić ze dwa razy w trakcie pracy...Nie wiem jak będzie – zobaczy się. W końcu wracam na tydzień, a potem w kolejny poniedziałek mam badanie...A od tego będzie zależało wszystko inne. A więc do 7-go września. Żeby wyniki były dobre!!! &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="COLOR: rgb(0,102,0)"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;03.09&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; Nasza czwarta rocznica. :-) A co u mnie? Dzisiaj cały dzień brzuch mnie tak bolał, że myślałam, że pęknę. Po bokach – jak jajniki, chociaż to pewnie (mam nadzieję!) więzadła, a także wysoko, jak żołądek? wątroba? trzustka? sama nie wiem...Mam zaparcia, a dzisiaj (jak się później okazało) także mega/giga/wzdęcia. Straszne! Do badania zostało kilka dni, ale mnie nic nie jest oszczędzone, nic nie przychodzi łatwo...Odwołano badanie i przesunięto na następny dzień! A chciała przesunąć o dwa dni! Czy oni nie rozumieją, że każdy dzień się liczy, nie mówiąc juz o moich nerwach??!! I w ten sposób czeka mnie jeszcze jeden dzień czekania, niecierpliwości i niepokoju!!! Dzięki wielkie! A ciśnienie rośnie!&lt;/span&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="COLOR: rgb(0,102,0)"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;05.09&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; Odliczam dni do badania i wsłuchuję się w siebie. Czy to brzuch boli czy jajniki czy co?! Siedzenie w pracy mnie denerwuje. Jak siądę przy kompie to wstaję na krótko tylko do wc i na śniadanie. Już pomijam, że pracę przy kompie powinnam mieć ograniczoną do 4 godzin (!) ale jeszcze bardziej męczy mnie tyle godzin siedzenia. Po pracy brzuch mam wielki jak balon, obolały i kłujący, a do tego odezwał mi się kręgosłup...Trudno wymagać specjalnego traktowania w pracy skoro nikt nie wie, ale z drugiej strony wiem, że nic się nie zmieni nawet jeśli się dziewczyny dowiedzą, bo co może się zmienić? Wszystkie stanowiska to praca przy komputerze, a w czytelni nawet gorzej bo tam jest jeszcze ksero! Dodatkowo wściekam się, że pojechaliśmy nad jezioro, bo przez ten wyjazd nie zobaczyłam się juz z ginką. Potem ona wyjechała i stąd ponad miesięczna przerwa w naszych kontaktach. A teraz kiedy najbardziej jej potrzebowałam i schizowałam z tym brzuchem – nie odbiera komórki bo jest na urlopie. No nic, zobaczymy co będzie dalej. Na razie czekam jak na zmiłowanie na badanie i na wizytę u ginki. Martwię się co tam słychać u Ogra. Mam nadzieję, że wszystko w porządku, że dobrze się rozwija i że się za kilka dni o tym osobiście przekonam! OBY!&lt;/span&gt; &lt;span style="COLOR: rgb(0,102,0)"&gt;Acha, brzuch powiększył swoja objętość. Wzdęcie wzdęciem, ale brzuch jest większy niż był! Szybko chyba trochę, tak mi się wydaje...&lt;/span&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="COLOR: rgb(0,102,0)"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;09.09&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; Po badaniu i wizycie. Na usg widziałam Małe Ogrzątko dokładnie i prawie wyraźnie na specjalnym ekranie. Słyszałam jak szybko bije serce Małego. Widziałam jak się leniwie ruszał niezadowolony z tego, że ktoś mu przeszkadza, w końcu w kulminacyjnym momencie kiedy doszło do pomiarów – zasnął sobie! ;-) Oj chyba będzie cały tatuś! Ale wszystko co trzeba ma! Nóżek dokładnie nie widziałam bo sobie je zawinął po turecku hihi. Mam nadzieję, że na następnym i te części ciała mojego Małego będę mogła podziwiać w pełnej krasie! A może będzie juz wiadomo czy to On czy Ona?? Usg pokazało oczywiście moje dwa mięśniaki, upasione na hormonach, ale na szczęście ulokowane tak, że nie zagrażają Małemu. No i jeszcze krwiak... A potem była wizyta u ginki. Smutna z powodów osobistych lekarki. Właśnie przed moim wejściem mąż zadzwonił do niej, że na spacerze, na jego oczach samochód potrącił ich 11-letnią ukochaną sunię i po chwili zadzwonił znowu, że niestety zdechła. Biedna, ledwie się mogła skupić bo myślami była już w domu – nie dziwię się jej. A co do moich wyników – wszystko fajnie oprócz ciśnienia i tego krwiaka. Podobno wiele kobiet go ma, bo to pozostałość po „wgryzaniu” się zarodka w endometrium, tylko że powinien się wchłonąć do 12 tyg. A u mnie ciągle jest. I jeśli się nie wchłonie albo zacznie rosnąć to będzie wielki problem :-( Wielki! W związku z tym dostałam zwolnienie od już, absolutne zaleganie w wyrku (mam leżeć i pachnieć!) i przyjmować 3x2 duphaston. I czekać co będzie dalej. Za kilka tygodni powtórka usg i sprawdzenie co i jak. Więc czekam. Zaraz jadę do pracy zwolnienie zawieźć – nie będą zadowolone koleżanki i szefostwo, ale terudno! A potem do wyrka i leżenie do góry kołami ;-)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-7723366936782767817?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/7723366936782767817/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=7723366936782767817' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/7723366936782767817'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/7723366936782767817'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/09/jazda-bez-trzymanki.html' title='JAZDA BEZ TRZYMANKI!!'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/Sqds74iAjMI/AAAAAAAAAis/i9OXPWVnWbs/s72-c/test.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-6467848738070873406</id><published>2009-09-04T07:10:00.000+02:00</published><updated>2009-09-03T22:14:12.846+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rocznica'/><title type='text'>Czwarta - Kwiatowa</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/SqAhpm5KzVI/AAAAAAAAAic/p-C8G_-LGB8/s1600-h/s%C5%82oniki.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 238px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/SqAhpm5KzVI/AAAAAAAAAic/p-C8G_-LGB8/s320/s%C5%82oniki.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5377334953779055954" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center; color: rgb(0, 102, 0); font-weight: bold;"&gt;Dzisiaj mijają cztery lata od naszego ślubu. Kolejny rok razem.&lt;br /&gt;Chciałabym (czyżby??) napisać jakąś romantyczną historię o kolacji przy świecach czy wspaniałych prezentach rocznicowych...&lt;br /&gt;Ale nie napiszę.&lt;br /&gt;Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia.&lt;br /&gt;Jesteśmy tak zaaferowani innymi problemami, tyle ważnych spraw w głowach nam siedzi, że o mało co, a  zapomnielibyśmy w ogóle...&lt;br /&gt;Dobrze, że mam wklejony suwaczek na blogu ;-)&lt;br /&gt;A więc to już czwarta rocznica. Już albo dopiero.&lt;br /&gt;Ważne, że z Nim!!!&lt;br /&gt;Nie przychodzą mi do głowy żadne piękne i wielkie słowa - napiszę tylko, że dobrze, że jest jak jest i mam nadzieję, że dalej będzie przynajmniej tak dobrze - jeśli nie lepiej ;-))&lt;br /&gt;Tego nam życzę na najbliższe jubileusze! ;-))&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/SqAhpzFJ7aI/AAAAAAAAAik/VzTtYCesL1Y/s1600-h/tort1.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 314px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/SqAhpzFJ7aI/AAAAAAAAAik/VzTtYCesL1Y/s320/tort1.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5377334957050555810" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s. niestety moja cierpliwość znowu została wystawiona na próbę. Badania, na które tak czekam zostały przełożone na wtorek 8-go. A chciała mnie przesunąć na 9-go! Nic sobie nie mogę zaplanować, nic! Znowu trzeba odkręcać, odwoływać urlop, no i CZEKAĆ kolejny dzień! Jak tu się nie denerwować?!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-6467848738070873406?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/6467848738070873406/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=6467848738070873406' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/6467848738070873406'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/6467848738070873406'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/09/czwarta-kwiatowa.html' title='Czwarta - Kwiatowa'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/SqAhpm5KzVI/AAAAAAAAAic/p-C8G_-LGB8/s72-c/s%C5%82oniki.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-6332374132017711919</id><published>2009-09-01T02:30:00.000+02:00</published><updated>2009-08-31T17:41:56.775+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dzień Bloga'/><title type='text'>DZIEŃ BLOGA - 31.08</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center; color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nie będę polecać blogów, bo te które czytam są wymienione na bocznym pasku.&lt;br /&gt;Wszystkie warte uwagi.&lt;br /&gt;Za to chcę pozdrowić wszystkich, którzy piszą swoje i/lub czytają cudze blogi. ;-))&lt;br /&gt;Sama długo podczytywałam zanim zdecydowałam się skomentować, zostawić po sobie ślad.&lt;br /&gt;Miałam wielką ochotę od dłuższego czasu i w końcu się odważyłam: ja też mam teraz swój "kawałek podłogi" w wirtualnej rzeczywistości. Mam ulubione blogi, które odwiedzam, a losy ich właścicieli nie są mi obojętne...&lt;br /&gt;Dla mnie blog to sposób na wyrażenie siebie, miejsce w którym mogę wywalić przeżycia i emocje, spojrzeć na wszystko jeszcze raz, z dystansu...&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;link do banera &lt;a href="http://www.blogday.org/pl.htm"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.blogday.org/" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://www.blogday.org/images/badge_red.gif" alt="Blog Day 2009" height="130" width="310" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-6332374132017711919?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/6332374132017711919/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=6332374132017711919' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/6332374132017711919'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/6332374132017711919'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/08/dzien-bloga-3108.html' title='DZIEŃ BLOGA - 31.08'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-8934606524226477557</id><published>2009-08-31T08:00:00.000+02:00</published><updated>2009-08-30T23:06:39.609+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ludożerka'/><title type='text'>Nowa miłość...</title><content type='html'>...absolutna i szalona, jedyna, taka, która nie daje spać w nocy, a w dzień nie daje spokoju...&lt;br /&gt;To miłość mojej koty do...centymetra krawieckiego! ;-))&lt;br /&gt;A taki on zwykły, niepozorny, co więcej: tandetny! Za cienki i za krótki hihi. Chińszczyzna jakaś dołączona do pudełeczka tandetnych nici. Odkryta w zakamarkach szuflady przez kotę, która uwielbia zaglądać przez ramię Szrekowi gdy ten coś szuka w szafce, szufladach, torbie - nie ważne. Zawsze wtedy ma szpiega, który nie tylko zagląda mu przez ramię i czynnie uczestniczy w przeglądaniu zawartości, ale zawsze sobie coś znajdzie fajnego, a następnie to coś sobie zwinie. Tak było w przypadku centymetra krawieckiego.&lt;br /&gt;Odkąd go zdobyła - pokochała go miłością absolutną!&lt;br /&gt;Wstaje w nocy, żeby się nim pobawić, poprzeciągać go po pokojach zachwycona jego drugą końcówką, która się rusza ;-)) jakkolwiek to brzmi! W ciągu dnia przyciąga go i kładzie nam u stóp, a potem miauczy, zachęcając do zabawy. Jak pies! Nawet Szreku stwierdził, że to pierwszy kot, który tak zachęca do zabawy. No i pełnia szczęścia dla Kikory jest wtedy, gdy ktoś łapie za koniec centymetra i nim rusza! Ekstaza! Skacząc i próbując go złapać, kota cały czas coś mruczy, grucha i może się tak bawić bez końca!&lt;br /&gt;Jaki to jednak ekonomiczny kotek ;-)) Po co jej drogie zabawki ze sklepu? Wystarczy korek od wina, zwinięty papier...i centymetr krawiecki! :-)))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/Sprn4CUO_MI/AAAAAAAAAiU/FkwcCInsNXg/s1600-h/kika5.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/Sprn4CUO_MI/AAAAAAAAAiU/FkwcCInsNXg/s320/kika5.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375864055100538050" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/Sprn3ra7sbI/AAAAAAAAAiM/UPJVbIYx8q8/s1600-h/kika3.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/Sprn3ra7sbI/AAAAAAAAAiM/UPJVbIYx8q8/s320/kika3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375864048954618290" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/Sprn3R2Or4I/AAAAAAAAAiE/lRF4fCm7JWU/s1600-h/kika2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/Sprn3R2Or4I/AAAAAAAAAiE/lRF4fCm7JWU/s320/kika2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375864042089787266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/Sprn3Ih7U9I/AAAAAAAAAh8/TR73OibJQK8/s1600-h/kika1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/Sprn3Ih7U9I/AAAAAAAAAh8/TR73OibJQK8/s320/kika1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375864039588713426" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/Sprn2h8gzzI/AAAAAAAAAh0/PlgXOEYrXMs/s1600-h/kika.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/Sprn2h8gzzI/AAAAAAAAAh0/PlgXOEYrXMs/s320/kika.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375864029231238962" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;p.s. czyli cichutki dopisek taki...&lt;br /&gt;7-go września badanie... Wszystko się wyjaśni (mam nadzieję) i może będę mogła wreszcie odetchnąć pełną piersią!!!&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że będzie dobrze!&lt;br /&gt;Będzie dobrze!&lt;br /&gt;Musi być!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-8934606524226477557?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/8934606524226477557/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=8934606524226477557' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/8934606524226477557'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/8934606524226477557'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/08/nowa-miosc.html' title='Nowa miłość...'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/Sprn4CUO_MI/AAAAAAAAAiU/FkwcCInsNXg/s72-c/kika5.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-5860839857247743193</id><published>2009-08-23T21:40:00.000+02:00</published><updated>2009-08-23T12:45:24.095+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>PATROL ZMROKU po raz trzeci.</title><content type='html'>Przez urlop i wyjazd zapomniałam "wrzucić" kolejną recenzję książki Łukjanienki. Ale może to świadczy o tym, że nie była aż tak porywająca jak dwie poprzednie?&lt;br /&gt;Nadrabiam zaległości...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/SpEa8vArP8I/AAAAAAAAAhs/Rldl93HYIvE/s1600-h/patrol.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 174px; height: 273px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/SpEa8vArP8I/AAAAAAAAAhs/Rldl93HYIvE/s320/patrol.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5373105461143486402" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic; color: rgb(204, 0, 0);"&gt;Patrol Zmroku&lt;/span&gt; czyli kolejna część cyklu Łukjanienki.&lt;br /&gt;Książka podzielona (jak zwykle) na trzy części/opowieści, które łączy motyw mitycznej księgi Fuaran (podobno zawierała ona zaklęcie pozwalające uczynić ze zwykłego człowieka Innego).&lt;br /&gt;Pierwsza historia opowiada o odnalezionym po latach synu Hesera i Olgi, który został inicjowany przez Innego. Czyżby ktoś z Innych odnalazł księgę Fuaran i przemienił człowieka w Innego?&lt;br /&gt;Druga, najciekawsza opowieść rozgrywa się na wsi, w której spędzają urlop Anton ze Swietłaną i ich córeczką, Nadią.&lt;br /&gt;Tą opowieść połknęłam jednym tchem.&lt;br /&gt;Zaczyna się spacerem dwójki dzieci po lesie. Dzieci zabłądziły (niczym w bajce o Jasiu i Małgosi) coraz dalej i dalej zagłębiając się w las. Co gorsze, w pewnym momencie idzie za nimi wielki szary wilk, który wyraźnie straszy dzieci i spycha coraz głębiej w sobie tylko znanym kierunku, coraz dalej od właściwej ścieżki. Aż zagania dzieci do krzaków, przy których bawią się małe wilczki...i nie po to, żeby dzieci się pobawiły z wilczkami...&lt;br /&gt;W ostatniej chwili pojawia się znikąd piękna, młoda, czarnowłosa kobieta, która przepędza wilki, a dzieci zaprasza do swojej chatki w głębi lasu... Sprawę kobiety mieszkającej w lesie, która uratowała dzieci sprawdza Anton. Szybko okazuje się, że Arina (wiedźma z lasu) nie jest zarejestrowana, a interesują się nią nie tylko oba Patrole ale także Inkwizycja.&lt;br /&gt;Czy Arina ma u siebie księgę? Co ukrywa? Czemu zniknęła i ukryła się w lesie na ponad 50 lat?&lt;br /&gt;W trzeciej części okazuje się, że ktoś z Innych ukradł księgę Fuaran i zamierza przemieniać zwykłych ludzi w Innych. Anton, Inkwizytor Edgar oraz wyższy wampir, Kostia ruszają w pościg za zbiegiem. Tę część czyta się jak typową książkę sensacyjną z pościgiem, zagadką, w końcu z walkami wręcz. Z tą różnicą, że udział w niej biorą Inni z całym arsenałem swoich sztuczek.&lt;br /&gt;Kto okaże się złodziejem i zdrajcą? Jak i czym to się skończy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zatrzymuję się dłużej na treści tej części bo wolę skomentować całość.&lt;br /&gt;Książka jest, niestety, słabsza od dwóch pierwszych Patroli. Gdyby nie historia z czarownicą Ariną - obawiam się, że znudziłaby mnie.&lt;br /&gt;Chociaż, nareszcie, głównym bohaterem wszystkich trzech opowieści jest Anton - mój ulubiony bohater Patroli - który jest teraz mężem Swietłany, no i ojcem dwulatki, która w przyszłości będzie Największą Czarodziejką, Najpotężniejszą Inną, Jasną.&lt;br /&gt;Swietłana odeszła z Patrolu, ale ciągle wyczuwa kiedy niebezpieczeństwo zagraża jej najbliższym, a jej umiejętności i Moc nie słabną.&lt;br /&gt;Anton natomiast wolno rośnie w siłę. Rosną także jego wątpliwości, mnożą się pytania co do sensu działań obu Patroli, co do moralnej strony działalności Hesera (jego przywódcy), co do uczciwości i bezinteresowności Wielkich Jasnych...&lt;br /&gt;To właśnie Anton, ze swoimi wątpliwościami, pytaniami bez odpowiedzi, rozterkami i słabościami - jest najciekawszą postacią, podporą akcji, to on ratuje &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Patrol Zmroku&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Jest taki ludzki w swojej Inności i wielkości. Jest taki inny wśród Innych. Oryginalny i niepowtarzalny.&lt;br /&gt;A najbardziej u Antona lubię jego Świadomość - świadomość własnych ograniczeń i słabości, które ciągle przezwycięża, świadomość nieczystych zagrań i manipulacji przywódców obu Patroli, które dostrzega i nie obawia się komentować, świadomość trudnych pytań, na które nikt nie ma prostych i jednoznacznych odpowiedzi. To jest w Antonie wspaniałe! To czyni go bardzo interesującym człowiekiem, wiarygodnym i prawdziwym do bólu! Antona odbieram jak osobę istniejącą w realu. Bo trudno uwierzyć, że ktoś taki nie istnieje...&lt;br /&gt;A poza tym?&lt;br /&gt;Swietłana nareszcie robi się bardziej konkretna, ostra, mniej w niej mimozy, a więcej kotki, która potrafi pokazać pazury. Zwłaszcza kiedy w grę wchodzi bezpieczeństwo jej najbliższych.&lt;br /&gt;Zawulon i Heser jak zwykle manipulują, kombinują i stosują wobec siebie różne sztuczki. Rozgrywają swoistą grę, niczym szachiści wyprzedzając posunięcia przeciwnika o kilka ruchów na przód. Nie gram w szachy, nie lubię manipulacji i podstępów, ani wykorzystywania innych do swoich celów więc ta część książki nie bierze mnie absolutnie. A co więcej - nudzi! Mój móżdżek jest za mały, a ja jestem za prostolinijna, żeby takie manipulacje i dziwne zagrywki budziły moje zainteresowanie czy zachwyt.&lt;br /&gt;Nie!&lt;br /&gt;Gdyby nie Anton i wątek wiedźmy Ariny książka by mnie znudziła.&lt;br /&gt;W skali od 0 do 5 moja ocena to tylko 3,5!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3131989755503756859-5860839857247743193?l=ogrzycafjona.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/feeds/5860839857247743193/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3131989755503756859&amp;postID=5860839857247743193' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/5860839857247743193'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3131989755503756859/posts/default/5860839857247743193'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ogrzycafjona.blogspot.com/2009/08/patrol-zmroku-po-raz-trzeci.html' title='PATROL ZMROKU po raz trzeci.'/><author><name>Fjona Ogr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18416429081930477029</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_yrk5Bs6aM-Y/SpEa8vArP8I/AAAAAAAAAhs/Rldl93HYIvE/s72-c/patrol.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3131989755503756859.post-3367010901506823858</id><published>2009-08-19T06:21:00.000+02:00</published><updated>2009-08-18T21:49:37.850+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urlop'/><title type='text'>UCIECZKA - WYCIECZKA</title><content type='html'>Uciekliśmy z miasta. Na kilka dni ale za to daleko ;-)&lt;br /&gt;Nad jezioro. Trafiła się o
